Za zamkniętymi drzwiami rozpoczął się we wtorek (29 września) przed Sądem Rejonowym w Wolsztynie (woj. wielkopolskie) proces w sprawie utonięcia nastoletniego harcerza w Jeziorze Ośno. Na ławie oskarżonych zasiadł 21-letni wychowawca – drużynowy Marek G. oraz 19-letni ratownik WOPR.
Do tragedii doszło w trakcie ubiegłorocznych wakacji. 24 lipca 2025 roku w miejscowości Wilcze w powiecie wolsztyńskim nad Jeziorem Ośno zorganizowany był przez ZHR Okręg Dolnośląski obóz harcerski. Nastolatek był uczestnikiem obozu. W nocy podejmował próbę; miał zdawać na stopień „ćwika”. Próba ta polegała na przepłynięciu wpław jeziora w nocy, w pełnym umundurowaniu oraz obuwiu, na odcinku 500 metrów.
Tragiczna śmierć harcerza
W pewnym momencie chłopak zniknął pod wodą. Szukali go strażacy z Wolsztyna, Kościana i Poznania. Około 5.30 rano strażacy wyciągnęli ciało chłopca na brzeg. Według ustaleń śledztwa do jego tragicznej śmierci doprowadziło zachowanie oskarżonych, pod których opieką tragicznej nocy pozostawał pokrzywdzony – Marka G. oraz Igora K., którzy podczas przeprowadzania próby harcerskiej, pozostając na pomoście, nie zapewnili nastolatkowi odpowiedniej asekuracji. Podjęli wprawdzie próbę udzielenia mu pomocy, ale ich staranie okazały się niewystarczające i chłopiec utonął.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Śmierć harcerza. Dlaczego miał sam przepłynąć nocą jezioro?
Bywa, że drużyny harcerskie mają swoje własne zwyczaje, tradycje. Mogą wówczas przeprowadzać próby, których nie uwzględniają regulaminy – na przykład zdobywania sprawności – powiedział PAP instruktor harcerski z wieloletnim...
Czytaj więcejDetailsAkt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego w Wolsztynie. We wtorek na ławie oskarżonych zasiedli 21-letni wychowawca – drużynowy Marek G. oraz 19-letni ratownik WOPR. Mężczyźni są oskarżeni o narażenie będącego pod ich opieką chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i doprowadzenie nieumyślnie do jego śmierci przez utonięcie w Jeziorze Ośno.
Proces za zamkniętymi drzwiami
Na wniosek obrońcy jednego z oskarżonych, a także pełnomocnika pokrzywdzonych – sąd utajnił przebieg rozprawy – proces będzie prowadzony za zamkniętymi drzwiami. Obecna w sądzie prokurator Magdalena Kasprzak nie sprzeciwiła się wnioskom o wyłączenie jawności.
Sędzia Łukasz Sozański uzasadniał swoją decyzję „ważnym, umotywowanym interesem prywatnym pokrzywdzonego”.
Pokrzywdzony, z tego, co m.in. wskazał, nie chciałby obecności mediów
– powiedział sędzia.
Dziennikarze – licznie zgromadzeni w sądzie – wskazywali m.in. że jawność rozpraw sądowych jest gwarantowana Konstytucją oraz że sprawa wzbudza duże zainteresowanie opinii publicznej i dotyczy organizacji obozów dla dzieci i młodzieży przez ZHR – sąd się nie odniósł do tych argumentów.
Jak informowała wcześniej prokuratura, oskarżony Marek G. pod koniec śledztwa przyznał się do tego, że nie zapewnił pokrzywdzonemu należytego bezpieczeństwa. Natomiast Igor K. potwierdził swój udział w zdarzeniu, ale nie przyznał się do zawinienia. „Obaj mężczyźni wyrazili żal i skruchę oraz uzyskali przebaczenie od rodziców pokrzywdzonego” – wskazywała prokuratura.
Za przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Polecamy
To oni odnoszą najcięższe obrażenia na e-hulajnogach. Dane są jednoznaczne
W ciągu dwóch lat liczba przyjęć do szpitali po wypadkach na hulajnogach elektrycznych wzrosła w USA o 92 proc. Wśród...
Czytaj więcejDetails
























