Członkowie Zespołu Ekspertów KEP ds. Bioetycznych podkreślili szlachetność dawstwa organów do zabiegów transplantacyjnych i zachęcili wiernych do takich aktów po swojej śmierci. „Oddanie swojego transplantu jest świadectwem miłości bliźniego i postawy prospołecznej” – ocenili.
W stanowisku przekazanym w środę (9 września) PAP członkowie Zespołu zaznaczyli, że chociaż w niektórych przypadkach rozwój medycyny niesie ze sobą zagrożenia dla człowieka, to jednak w zdecydowanej większości oznacza on wyjście naprzeciw fundamentalnym potrzebom zdrowia i życia człowieka.
To właśnie rozwój medycyny oraz wspomagających ją nauk stworzył fundamenty do wypracowania nowych metod leczenia pozwalających w sposób bardziej skuteczny ratować życie człowieka oraz wzmacniać jego zdrowie. Kościół ocenia te tendencje pozytywnie i je popiera
– zastrzegli.
Przypomnieli nauczanie Soboru Watykańskiego II, zgodnie z którym ludzkie ciało godne jest troski o jego sprawność w dostępnym wymiarze.
W świetle powyższej perspektywy każdy człowiek pragnący dobra bliźniego powinien patrzeć na transplantację organów jako możliwość niesienia pomocy chorym
– stwierdzili.
Dodali, że na obecnym etapie rozwoju medycyny transplantacja jest cenną, a w niektórych przypadkach jedyną metodą ratowania życia osób ze schyłkową niewydolnością narządów, tkanek czy też komórek.
Przypomnieli, że dopóki nie będzie możliwe szerokie stosowanie ksenotransplantów czy organów sztucznych, przeszczepianie organów, tkanek czy komórek pozostaje możliwe wyłącznie wtedy, gdy znajdzie się ich dawca. Według członków Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych poważny niedobór organów, tkanek i komórek możliwych do przeszczepu jest dziś najpoważniejszą barierą ograniczającą możliwość uratowania życia czy przywrócenia choremu pacjentowi w miarę pełnej obecności w życiu społecznym.
Nie chodzi tutaj jedynie o znalezienie zgodnego genetycznie dawcy, ale o poważny problem etyczny. Tego typu zabiegi zakładają bowiem uczynienie daru z siebie. Nie chodzi więc wyłącznie o problem medyczny, ale także o postawę prospołeczną motywowaną międzyludzką solidarnością, a w jeszcze większej mierze o miłość, do której praktykowania zaprasza Pan Jezus
– ocenili.
Autorzy stanowiska przypomnieli, że warunki pobrania organu z ludzkich zwłok przedstawił już papież Pius XII. Podkreślili, że przede wszystkim należy uszanować wolę zmarłego lub jego krewnych. Dodał, że do ludzkich zwłok należy odnosić się z szacunkiem, gdyż „były mieszkaniem duchowej i nieśmiertelnej duszy, istotnej części konstytutywnej ludzkiej osoby, i uczestniczyły w jej godności osobowej; coś z tej godności jest wciąż w nich obecne”.
Papież Pius XII przestrzegał również przed nadużyciami w postaci handlu organami. Zaznaczył, że najwłaściwszy jest darmowy przekaz organów, jako najbardziej odpowiadający miłości, a przekazanie organów winno mieć charakter dobrowolny i spontaniczny.
Zgodnie z nauką Kościoła dawca, a gdy on tego nie uczynił wprost – jego najbliższa rodzina, może wyrazić zgodę na pobranie od niego organów. Konsekwentnie Kościół zachęca, aby osoby gotowe na taki akt wyrażały pisemnie lub ustnie wobec świadków swoje przyzwolenie
– napisali członkowie Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych.
Przypomnieli, że w Polsce obowiązuje prawna zasada domniemanej zgody. W praktyce oznacza to, że dorosła i świadoma osoba jest uznawana za potencjalnego dawcę, jeżeli oficjalnie nie złożyła sprzeciwu. W przypadku osoby małoletniej lub nieświadomej taki sprzeciw mogą wyrazić za jej życia najbliżsi lub przedstawiciele ustawowi.
Zaznaczyli, że pobranie organu, tkanek czy komórek może być dokonane po kompetentnym stwierdzeniu śmierci dawcy.
Chociaż są osoby, które dystansują się od stosowanego obecnie kryterium (śmierci mózgowej), to trzeba podkreślić, że Kościół jednoznacznie uznaje je za pewne z moralnego punktu widzenia
– zastrzegli.
Dodali, że Kościół uznaje też za moralnie poprawne podarowanie parzystego organu, tkanki lub komórek przez dawcę żyjącego. Przypomnieli warunki dokonania takiego aktu, które sformułował Jan Paweł II: akt ten nie spowoduje on bezpośredniego, poważnego zagrożenia dla zdrowia i życia dawcy; ma on charakter darmowego daru, zostaje więc wykluczony nie tylko handel organami, ale także ich sprzedaż.
Zaznaczyli, że w przypadku dawcy żyjącego fizyczne i psychiczne niebezpieczeństwo oraz ryzyko ponoszone przez niego powinny być proporcjonalne do oczekiwanych korzyści biorcy. Zastrzegli, że jest „rzeczą moralnie niedopuszczalną bezpośrednie powodowanie trwałego kalectwa lub śmierci, nawet gdyby to miało przedłużyć życie innych osób”.
Członkowie Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych podkreślili szlachetność dawstwa organów do zabiegów transplantacyjnych i zachęcili wiernych do takich aktów po swojej śmierci. Potwierdzili też dobroczynny charakter oddania przez osobę żyjącą parzystego organu (np. nerka, fragment wątroby), tkanki (np. krew, szpik kostny) czy komórek (np. krwiotwórcze komórki macierzyste), jeżeli pozwalają na to jej warunki zdrowotne.
Zachęcili też rodziców, o ile nie przekracza to możliwych do przyjęcia ram ich emocjonalnych przeżyć, do wyrażenia zgody na pobranie organów od ich zmarłego dziecka.
Za każdym razem, gdy jest to możliwe z etycznego i medycznego punktu widzenia, oddanie swojego transplantu jest świadectwem miłości bliźniego i postawy prospołecznej
– ocenili.
Polecamy
Pierwsza w Polsce autotransplantacja wątroby
Pierwsza taka operacja w Polsce i ogromny sukces transplantologów i chirurgów z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Lekarze wycięli pacjentce wątrobę z...
Czytaj więcejDetails























