Unia Europejska przyjmie z zadowoleniem rozejm energetyczny, jeśli będzie on przestrzegany. Takie stanowisko przedstawiła w Luksemburgu szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Kallas zastrzegła, że na razie nie ma dowodów na to, aby Rosja go przestrzegała. Chodzi o ogłoszone wczoraj wieczorem przez prezydenta USA tzw. energetyczne zawieszenie broni. Donald Trump poinformował, że Rosja i Ukraina zgodziły się zatrzymać wzajemne ataki na obiekty infrastruktury energetycznej.
Osobiście z zadowoleniem przyjęłabym również, gdyby zawieszenie broni oznaczało także powstrzymanie się od zabijania ludzi – nie chodzi tylko o kwestie energetyczne, choć te są niezwykle istotne, zważywszy na to, że zima będzie mroźna. Ważne jest też, by porozumienie nie ograniczało się jedynie do rafinerii – wszak Ukraina ma jedną, podczas gdy Rosja ma ich mnóstwo
– powiedziała szefowa unijnej dyplomacji przed spotkaniem ministrów spraw zagranicznych UE. Podkreśliła konieczność wywierania presji na Rosję sankcjami, by zmusić ją do zakończenia działań wojennych na Ukrainie.
Dziś ministrowie spraw zagranicznych unijnych krajów w Luksemburgu zdecydują o największym rozszerzeniu sankcji w historii. Tak zwana czarna lista sankcyjna z zakazem wjazdu do Unii i zablokowanymi aktywami ma być wydłużona o połowę. Dopisanych do niej zostanie prawie 1600 osób i firm z rosyjskiego sektora przemysłowo-wojskowego.


















