Błażej Hrapkowicz: tegoroczne Oscary przyniosły triumf kina atrakcyjnego i inteligentnego. Filmy takie jak „Grzesznicy” i „Jedna bitwa po drugiej” pokazują, że można robić kino atrakcyjne i inteligentne, które chce nam powiedzieć coś o współczesnym świecie – powiedział PAP krytyk filmowy Błażej Hrapkowicz, komentując 98. galę Oscarów.
„Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona otrzymała w nocy z niedzieli na poniedziałek Oscara dla najlepszego filmu. Sam Anderson został nagrodzony także za reżyserię. Za scenariusz oryginalny do „Grzeszników” statuetkę odebrał Ryan Coogler. W kategoriach aktorskich triumfowali Michael B. Jordan („Grzesznicy”) oraz Jessie Buckley za rolę w „Hamnecie”.
Krytyk filmowy Błażej Hrapkowicz zwrócił uwagę w rozmowie z PAP, że tegoroczna gala przyniosła kilka historycznych momentów. – Pierwszego Oscara w kategorii najlepsze zdjęcia otrzymała kobieta – Autumn Durald Arkapaw za wspaniałą pracę przy filmie „Grzesznicy”. Historyczny był także moment, gdy pierwsze statuetki odbierał Paul Thomas Anderson. Może się to wydawać zaskakujące, to w końcu reżyser z dużym dorobkiem, jeden z najwybitniejszych współczesnych filmowców, nie tylko amerykańskich, którego każdy film jest ważnym wydarzeniem artystycznym – podkreślił. Jak dodał, podobnie było z filmem „Jedna bitwa po drugiej”, który – zgodnie z przewidywaniami – okazał się największym triumfatorem gali. Zgarnął Oscary m.in. dla najlepszego filmu, za reżyserię i scenariusz.
Jego zdaniem „Jedna bitwa po drugiej” to film, w którym Anderson dowodzi swojej klasy, w którym eksploruje nowe dla siebie przestrzenie – „trochę kino akcji, trochę absurdalna, czarna komedia”.
Na poziomie osobistym jest to przejmująca opowieść o relacji ojca z córką, na poziomie polityczno-społecznym – film, który chwyta nerw współczesności
– zauważył.
Świetnie, że drugim docenionym filmem okazali się „Grzesznicy”. Połączenie wampirycznego horroru z filmem muzycznym to bardzo nieoczywisty komentarz na temat rasy i sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Oba te dzieła pokazują, że można robić kino atrakcyjne, porywające i inteligentne, które chce nam powiedzieć coś o współczesnym świecie, które konfrontuje się z rzeczywistością. Powstające z takiego połączenia filmy są najlepsze, najbardziej ekscytujące i oba te filmy poradziły sobie dobrze w box-office. Cieszę się, że takie kino zostało docenione
– zaznaczył Hrapkowicz.
Jako największego przegranego tegorocznych Oscarów wskazał film „Wielki Marty” w reżyserii Josha Safdiego.
Jeszcze do niedawna Timothée Chalamet wydawał się faworytem w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy, odkąd jednak Michael B. Jordan otrzymał nagrodę Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych (Actor Awards – PAP), szala zaczęła się przechylać na jego korzyść. To świetna, podwójna rola. Jordan ma charyzmę, magnetyzm, gra dwóch braci, z których każdy jest inną osobowością, pokazuje więc przy tym wachlarz aktorskich możliwości
– podkreślił.
Nie było zaskoczeń, jeśli chodzi o wygraną w kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa – otrzymała ją Jessie Buckley za rolę Agnes w filmie „Hamnet”.
To bardzo dobra rola. Przyznam jednak, że kibicowałem Rose Byrne. Dotąd znana była jako aktorka komediowa, a w filmie „Kopnęłabym cię, gdybym mogła” dała potężny popis aktorski w roli dramatycznej. Byłem sercem za nią, ale oczywiste wydawało mi się, że zwycięży Jessie Buckley
– dodał Hrapkowicz.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Rozpoczął się nabór ofert do projektu „Filmowe Lubuskie”
Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego zachęca do udziału w nowym projekcie „Filmowe Lubuskie”, promującym województwo poprzez produkcje filmowe prezentujące potencjał turystyczny regionu. Łączna pula środków na ten cel to 250...
Czytaj więcejDetailsAdriana Prodeus o Oscarach: Paul Thomas Anderson w świecie kina jest już legendą
Nagrody dla najlepszego reżysera i za film roku nie zmienią statusu Paula Thomasa Andersona w świecie kina. Jest w nim punktem odniesienia i postacią legendarną, Oscary tylko to ugruntują – stwierdziła w rozmowie z PAP krytyczka Adriana Prodeus, komentując tegoroczną galę.
Wielkim zwycięzcą tegorocznych Oscarów okazał się film Paula Thomasa Andersona „Jedna bitwa po drugiej” – 13 nominacji zamienił na aż sześć statuetek. Paradoks polega na tym, że nie jest to pierwszy film tego twórcy doceniony przez Amerykańską Akademię Filmową, bo przecież statuetki, choć nie w najważniejszej kategorii, otrzymały wcześniej jego filmy „Aż poleje się krew” i „Nić widmo”. Dlatego nagrody dla najlepszego reżysera i za film roku nie zmienią jego statusu w świecie kina. P.T.A., jak powszechnie bywa nazywany, jest w nim punktem odniesienia i postacią legendarną, Oscary tylko to ugruntują
– skomentowała w rozmowie z PAP Adriana Prodeus z miesięcznika „Kino”.
Krytyczka podkreśliła, iż Anderson jest niezwykłym filmowym erudytą.
„Jedna bitwa po drugiej” to akurat kino akcji, ale też dowód na to, że P.T.A. w każdym gatunku potrafi wyrazić własny autorski styl – zauważyła. – Brak statuetki dla Leonardo DiCaprio za rolę pierwszoplanową nie zmienia faktu, iż to był wieczór Andersona i jego ekipy
– oceniła.
W tej kategorii laur przypadł Michaelowi B. Jordanowi nagrodzonemu za rolę bliźniaków w „Grzesznikach” Ryana Cooglera. Film ten zdobył cztery nagrody, choć miał aż 16 nominacji, co jest rekordem w historii Oscarów. Jedna z nagród powędrowała do autorki zdjęć Autumn Durald Arkapaw.
To pierwsza kobieta wyróżniona w tej kategorii, artystka o korzeniach filipińskich – zaznaczyła Prodeus. – Była faworytką w tej kategorii, a dla wielu kobiet może się stać wzorem. Nie miała dotąd wielkiego dorobku, a pokazała swoje możliwości, co doprowadziło ją do takiej nagrody
– dodała.
Podczas tegorocznej gali zabrakło wyraźnych akcentów politycznych.
Zwróciłam uwagę na dwa takie momenty. Javier Bardem mocno poparł wolną Palestynę, a współtwórca filmu „Pan Nikt kontra Putin” powiedział ostro o Rosji. Jeszcze Joachim Trier, reżyser „Wartości sentymentalnej”, przypomniał, że jako dorośli jesteśmy odpowiedzialni za los dzieci, nawiązując do sytuacji w Gazie. Conan O’Brien delikatnie żartował sobie z Trumpa, wskazując na brak nominacji dla „Melanii”, co miałoby się nie spodobać prezydentowi. Wszystko to jednak było bardzo niewinne
– stwierdziła Prodeus.
Zaskoczeniem mogą być dwie statuetki dla „K-popowych łowczyń demonów” – za najlepszą animację i piosenkę.
To dowód na rosnącą rolę koreańskich animacji i muzyki k-popowej w popkulturze – zaznaczyła krytyczka. Wśród animacji krótkometrażowych doceniono „The Girl Who Cried Pearls”, której współautorem obok Chrisa Lavisa jest Maciek Szczerbowski. – To animacja bardzo wysmakowana, odrobinę staroświecka w dobrym tego słowa znaczeniu, trochę w stylu braci Quay i Jana Švankmajera
– zauważyła Adriana Prodeus.
W jej opinii największym przegranym gali jest „Wielki Marty” Josha Safdiego.
Nie wiem, czy ostatnie wypowiedzi Timothée Chalameta, m.in. te pogardliwe o artystach opery i baletu, wpłynęły na głosowanie, ale wygląda na to, że Chalamet, jak kiedyś Leonardo DiCaprio, na swego Oscara będzie musiał jeszcze poczekać. „Wielki Marty” to jednak… wielki film i szkoda, że nie został doceniony
– podsumowała.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Reżyser, który był Polską. Mija 100. rocznica urodzin Andrzeja Wajdy
Wajda był Polską, jak Bergman był Szwecją - mówił niemiecki reżyser Volker Schlöndorff. Andrzej Wajda to jeden z najwybitniejszych twórców w historii światowego kina. Laureat Oscara za dorobek życia...
Czytaj więcejDetails„Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona najlepszym filmem
„Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona otrzymała w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) Oscara dla najlepszego filmu.
„Jedna bitwa po drugiej” to opowieść o grupie byłych rewolucjonistów jednoczących się, by uratować córkę swego towarzysza zapewniła grającemu rolę drugoplanową Seanowi Pennowi trzeciego Oscara w karierze. Aktor nie pojawił się na gali, by odebrać statuetkę.
Seana Penna nie ma z nami. Nie mógł, a może nie chciał tu być
– skomentował prezentujący laureata Kieran Culkin.
W wyścigu po statuetkę w kategorii najlepszy film „Jedna bitwa po drugiej” pokonała „Bugonię” Yorgosa Lanthimosa, „F1: Film” Josepha Kosinskiego, „Frankensteina” Guillermo del Toro, „Hamneta” Chloé Zhao, „Wielkiego Marty’ego” Josha Safdiego, „Tajnego agenta” Klebera Mendonçy Filho, „Wartość sentymentalną” Joachima Triera, „Grzeszników” Ryana Cooglera oraz „Sny o pociągach” Clinta Bentleya.
W trakcie ceremonii zabrakło mocnych wystąpień politycznych. Kilkakrotnie padły krótkie nawiązania do sytuacji międzynarodowej. Prezentując laureata Oscara za najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy, sprzeciw wobec wojny i wsparcie dla wolnej Palestyny wyraził Javier Bardem. Publiczność zgromadzona w Dolby Theatre doceniła wypowiedź hiszpańskiego aktora gromkimi brawami. Chwilę później twórca nagrodzonej w tej kategorii „Wartości sentymentalnej” Joachim Trier przywołał słowa amerykańskiego pisarza Jamesa Baldwina o tym, że „wszyscy dorośli są odpowiedzialni za wszystkie dzieci, dlatego przestańmy głosować na polityków, którzy nie biorą tego pod uwagę”.
Docenieni za pełnometrażowy dokument „Pan Nikt kontra Putin” David Borenstein i Pavel Talankin podkreślili, że ich obraz opowiada o tym, „jak utracić swój kraj”.
To, co zobaczyliśmy, pracując z tymi materiałami to, że kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział. Jeśli nie robimy nic, gdy oligarchowie przejmują nasze media i kontrolę nad tym, jak je konsumujemy, również jesteśmy wspólnikami. Wszyscy stoimy przed moralnym wyborem, ale na szczęście nawet Pan Nikt jest silniejszy niż może się wydawać
– zwrócili uwagę.
Oscar za najlepszy dźwięk powędrował do Garetha Johna, Ala Nelsona, Gwendolyn Yates Whittle, Gary’ego A. Rizzo i Juana Peralty za „F1: Film”, a za efekty specjalne – do Joego Letteriego, Richarda Banehama, Daniela Barretta i Erica Saindona („Avatar: Ogień i popiół”). Statuetkę dla najlepszego krótkometrażowego dokumentu przyznano „Wszystkim pustym pokojom” Joshui Seftela, a za krótkometrażowy film aktorski – ex aequo „Śpiewakom” Sama A. Davisa oraz „Dwóm osobom wymieniającym się śliną” Alexandre’a Singha i Natalie Musteaty.
Tradycyjnie w trakcie uroczystości upamiętniono twórców, którzy odeszli w mijającym roku. Znaleźli się wśród nich Rob Reiner, Michele Singer Reiner, Béla Tarr, Diane Keaton, Robert Duvall, Catherine O’Hara, Claudia Cardinale, Robert Benton, Terence Stamp, Val Kilmer, Michael Madsen, Frederick Wiseman oraz Udo Kier.
Osobne wspomnienie w sekcji In Memoriam poświęcono zmarłemu we wrześniu 2025 r. Robertowi Redfordowi, laureatowi honorowego Oscara i statuetki za reżyserię „Zwyczajnych ludzi”. Jego osiągnięcia przypomniała Barbra Streisand.
„Tacy byliśmy” uważany jest dziś za klasyczny film o miłości, ale opowiada także o mrocznym czasie w naszej historii, przełomie lat 40. i 50., gdy ludzie donosili na siebie nawzajem, to film o braku lojalności. Bob miał silny kręgosłup moralny, walczył o wolność prasy, o środowisko naturalne (…) Był intelektualnym kowbojem, tak go nazywałam. Przecierał własne szlaki
– wspomniała.
Jessie Buckley najlepszą aktorką pierwszoplanową
Jessie Buckley została w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) uhonorowana Oscarem dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Nagrodę zdobyła dzięki roli w „Hamnecie”.
Dzięki wam poznałam tę kobietę (grała żonę Williama Szekspira usiłującą podnieść się po stracie syna) i zrozumiałam, czym jest matczyna miłość. To najwspanialsze doświadczenie mojego życia (…). Chcę zadedykować tę nagrodę cudownemu chaosowi, jakim jest serce matki
– powiedziała.
Poza Buckley statuetkę dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej mogły otrzymać Rose Byrne („Kopnęłabym cię, gdybym mogła”), Renate Reinsve („Wartość sentymentalna”), Kate Hudson („Song Sung Blue”) oraz Emma Stone („Bugonia”).
Michael B. Jordan najlepszym aktorem pierwszoplanowym
Michael B. Jordan otrzymał w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego za rolę w „Grzesznikach”.
O statuetkę w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy starali się również Timothée Chalamet („Wielki Marty”), Leonardo DiCaprio („Jedna bitwa po drugiej”), Ethan Hawke („Blue Moon”) i Wagner Moura („Tajny agent”).
Paul Thomas Anderson najlepszym reżyserem
Paul Thomas Anderson, twórca „Jednej bitwy po drugiej”, został nagrodzony Oscarem za najlepszą reżyserię.
Oprócz Andersona nominacje do Oscara w kategorii najlepsza reżyseria otrzymali Chloé Zhao („Hamnet”), Joachim Trier („Wartość sentymentalna”), Ryan Coogler („Grzesznicy”) oraz Josh Safdie („Wielki Marty”).
„Wartość sentymentalna” najlepszym filmem międzynarodowym
Reprezentująca Norwegię „Wartość sentymentalna” Joachima Triera została w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) nagrodzona Oscarem dla najlepszego pełnometrażowego filmu międzynarodowego.
O statuetkę dla najlepszego pełnometrażowego filmu międzynarodowego ubiegały się ponadto „To był zwykły przypadek” Jafara Panahiego (Francja), „Sirât” Olivera Laxe’a (Hiszpania), „Głos Hind Rajab” Kaouther Ben Hani (Tunezja) oraz „Tajny agent” Klebera Mendonçy Filho (Brazylia).
Autumn Durald Arkapaw z nagrodą za zdjęcia do „Grzeszników”
Autumn Durald Arkapaw otrzymała w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) Oscara za zdjęcia do „Grzeszników”.
Nominowani w 16 kategoriach „Grzesznicy” Ryana Cooglera musieli zadowolić się czterema nagrodami. Łączący elementy filmu muzycznego i horroru o wampirach obraz zdobył uznanie Akademików w kategoriach scenariusz oryginalny, aktor pierwszoplanowy (Michael B. Jordan), muzyka (Ludwig Göransson) oraz zdjęcia (Autumn Durald Arkapaw).
Szansę na statuetkę w kategorii najlepsze zdjęcia otrzymali też Darius Khondji („Wielki Marty”), Dan Laustsen („Frankenstein”), Michael Bauman („Jedna bitwa po drugiej”) i Adolpho Veloso („Sny o pociągach”).
Wcześniej za montaż „Jednej bitwy po drugiej” nagrodzono Andy’ego Jurgensena.
Ludwig Göransson laureatem nagrody za muzykę
Ludwig Göransson zdobył w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) Oscara za muzykę oryginalną do filmu „Grzesznicy”.
To trzeci Oscar w karierze Göranssona. Tym razem kompozytor pokonał Jerskina Fendrixa („Bugonia”), Alexandre’a Desplata („Frankenstein”), Maxa Richtera („Hamnet”) oraz Jonny’ego Greenwooda („Jedna bitwa po drugiej”).
Później Oscar za najlepszy dźwięk powędrował do Garetha Johna, Ala Nelsona, Gwendolyn Yates Whittle, Gary’ego A. Rizzo i Juana Peralty za „F1: Film”, za efekty specjalne – do Joego Letteriego, Richarda Banehama, Daniela Barretta i Erica Saindona („Avatar: Ogień i popiół”), a za scenografię – do Tamary Deverell i Shane’a Vieau („Frankenstein”).
Nagrodę dla najlepszego krótkometrażowego dokumentu przyznano „Wszystkim pustym pokojom” Joshui Seftela, a dla pełnometrażowego dokumentu – „Panu Nikt kontra Putin” Davida Borensteina i Pavla Talankina.
Paul Thomas Anderson i Ryan Coogler docenieni za scenariusze
Ryan Coogler został doceniony w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) Oscarem za najlepszy scenariusz oryginalny za „Grzeszników”. Amerykańska Akademia Filmowa wyróżniła także Paula Thomasa Andersona za scenariusz adaptowany „Jednej bitwy po drugiej”.
O statuetkę za najlepszy scenariusz oryginalny – oprócz Cooglera – ubiegali się Joachim Trier i Eskil Vogt („Wartość sentymentalna”), Robert Kaplow („Blue Moon”), Jafar Panahi („To był zwykły przypadek”), a także Josh Safdie i Ronald Bronstein („Wielki Marty”).
Z kolei o Oscara w kategorii najlepszy scenariusz adaptowany Anderson rywalizował z Guillermo del Toro („Frankenstein”), Willem Tracym („Bugonia”), Chloé Zhao i Maggie O’Farrell („Hamnet”) oraz Clintem Bentleyem i Gregiem Kwedarem („Sny o pociągach”).
Sean Penn najlepszym aktorem drugoplanowym
Sean Penn otrzymał w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego. Uznanie członków Amerykańskiej Akademii Filmowej zapewniła mu rola w „Jednej bitwie po drugiej”.
To trzeci Oscar w karierze Penna. Oprócz niego o nagrodę w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy ubiegali się Jacob Elordi („Frankenstein”), Stellan Skarsgard („Wartość sentymentalna”), Benicio del Toro („Jedna bitwa po drugiej”) oraz Delroy Lindo („Grzesznicy”).
Wcześniej pierwsza w historii statuetka za casting powędrowała do Cassandry Kulukundis za „Jedną bitwę po drugiej”.
Oscara za krótkometrażowy film aktorski zgarnęli ex aequo „Śpiewacy” Sama A. Davisa i „Dwie osoby wymieniające się śliną” Alexandre’a Singha i Natalie Musteaty.
Kate Hawley ze statuetką za kostiumy do „Frankensteina”
Kate Hawley została w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) laureatką Oscara za kostiumy do filmu „Frankenstein”. Tym samym pokonała Małgosię Turzańską, nominowaną za kostiumy do „Hamneta”.
Oscar w kategorii najlepsze kostiumy mógł powędrować również do Deborah L. Scott („Avatar: Ogień i popiół”), Miyako Bellizzi („Wielki Marty”) lub Ruth E. Carter („Grzesznicy”).
Chwilę później statuetkę za charakteryzację i fryzury do „Frankensteina” otrzymali Mike Hill, Jordan Samuel i Cliona Furey.
Adaptacja powieści Mary Shelley przyniosła też nagrody Tamarze Deverell i Shane’owi Vieau – za scenografię. Tym samym nowozelandzka kostiumografka pokonała Małgosię Turzańską, nominowaną za kostiumy do „Hamneta” Chloé Zhao.
„The Girl Who Cried Pearls” Szczerbowskiego i Lavisa najlepszą krótkometrażową animacją
„The Girl Who Cried Pearls” Maćka Szczerbowskiego i Chrisa Lavisa została doceniona w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) Oscarem dla najlepszej krótkometrażowej animacji.
Maciek Szczerbowski i Chris Lavis od 1997 r. tworzą wspólnie grupę artystyczną Clyde Henry Productions. Ich pierwszy profesjonalny film „Madame Tutli-Putli”, zrealizowany w 2007 r., otrzymał dwie nagrody w Cannes oraz nominację do Oscara. Dostrzeżony w tym roku przez Akademików obraz „The Girl Who Cried Pearls” opowiada historię biednego chłopca zakochanego w dziewczynce, której smutek przemienia się w perły. Sprzedaje je pracownikowi lombardu, który zawsze pragnie więcej.
Szczerbowski urodził się w Poznaniu, ale na początku lat 80. wyemigrował z rodziną do Kanady. Trzy lata po ukończeniu studiów scenograficznych na Uniwersytecie Concordia w Montrealu założył z Lavisem grupą artystyczną Clyde Henry Productions. W wywiadzie, udzielonym programowi „Dzień Dobry TVN”, artysta mówił o swoim związku z Polską.
Czuję się Kanadyjczykiem, zdecydowanie. Czuję się jak francuski Anglik. Ale wciąż należę do was, na zawsze. Kocham Polskę
— zapewniał.
Odnosząc się do swych oscarowych szans podkreślił, że za zwycięstwo uważał samą nominację.
Ludzie myślą, że potrzeba cierpliwości, by kręcić film przez pięć lat. Jakiej cierpliwości potrzeba, by żyć z kimś, komu pięć lat zabiera kręcenie filmu
– stwierdził Szczerbowski, odbierając statuetkę.
Wśród nominowanych w kategorii najlepsza krótkometrażowa animacja znaleźli się także „Butterfly” Florence Miailhe i Rona Dyensa, „Forevergreen” Nathana Engelhardta i Jeremy’ego Spearsa, „Retierment Plan” Johna Kelly’ego i Andrew Freedmana, a także „The Three Sisters” Konstantina Bronzita.
Dwa Oscary – za najlepszą pełnometrażową animację i piosenkę „Golden” – przyznano „K-popowym łowczyniom demonów” Chrisa Appelhansa i Maggie Kang.
Amy Madigan najlepszą aktorką drugoplanową
Amy Madigan została w nocy z niedzieli na poniedziałek (15/16 marca) laureatką Oscara dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Statuetkę przyniosła jej kreacja w „Zniknięciach”.
Pozostałymi nominowanymi do nagrody dla najlepszej aktorki drugoplanowej były Elle Fanning („Wartość sentymentalna”), Wunmi Mosaku („Grzesznicy”), Teyana Taylor („Jedna bitwa po drugiej”) oraz Inga Ibsdotter Lilleaas („Wartość sentymentalna”).
Dziś w nocy poznamy laureatów 98. Oscarów
„Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona, „Grzesznicy” Ryana Cooglera, a może wielkie zaskoczenie? Laureaci 98. Oscarów zostaną ogłoszeni w nocy z niedzieli na poniedziałek w Dolby Theatre w Los Angeles.
Grudniowe nominacje do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej nie obyły się bez niespodzianki. Typowany na lidera wyścigu film Paula Thomasa Andersona „Jedna bitwa po drugiej” z 13 nominacjami znalazł się na drugim miejscu, za „Grzesznikami”. Horror o wampirach w reżyserii Ryana Cooglera pobił dotychczasowy rekord 14 nominacji ustanowiony przez „Titanica” i „La La Land” – ma aż 16 szans na Oscara. Wskazania te niekoniecznie muszą się przełożyć na statuetki. To „Jedna bitwa po drugiej” prowadzi w rankingach portali branżowych. Za jej wygraną w kategorii najlepszy film przemawiają zgromadzone laury – cztery Złote Globy, w tym dla najlepszej komedii lub musicalu, sześć nagród BAFTA, trzy – Critics’ Choice, a także nagrody Amerykańskiej Gildii Reżyserów Filmowych i Gildii Producentów Filmowych.
W przeszłości Paul Thomas Anderson wielokrotnie zdobywał uznanie branży. Za swoje wcześniejsze dzieła, takie jak „Boogie Nights”, „Magnolia”, „Nić widmo” i „Licorice Pizza”, otrzymał łącznie 11 nominacji do Oscarów. Tymczasem Ryan Coogler przed „Grzesznikami” ubiegał się o tę nagrodę tylko raz – w 2021 r. za „Judasza i Czarnego Mesjasza”. Możliwe jednak, że Akademia uhonoruje go za najlepszą reżyserię. Gdyby tak się stało, byłby pierwszym czarnym laureatem w tej kategorii. O statuetkę dla najlepszego filmu „Grzesznicy” i „Jedna bitwa po drugiej” rywalizują z „Wartością sentymentalną” Joachima Triera, „Wielkim Martym” Josha Safdiego, „Frankensteinem” Guillermo del Toro, „Bugonią” Yorgosa Lanthimosa, „F1: Film” Josepha Kosinskiego, „Hamnetem” Chloe Zhao, „Tajnym agentem” Klebera Mendonçy Filho oraz „Snami o pociągach” Clinta Bentleya.
Najlepsza aktorka – nominacje
Wszystko wskazuje na to, że najlepszą aktorką pierwszoplanową zostanie Jessie Buckley, którą w „Hamnecie” oglądaliśmy jako Agnes – żonę Williama Szekspira usiłującą podnieść się po stracie syna. Irlandkę doceniono już m.in. Złotym Globem, nagrodami BAFTA, Critics’ Choice, Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych i Stowarzyszenia Krytyków Filmowych z Toronto. Jednak konkurencja jest silna – o statuetkę walczą również Renate Reinsve („Wartość sentymentalna”), Rose Byrne („Kopnęłabym cię, gdybym mogła”), Emma Stone („Bugonia”) i Kate Hudson („Song Sung Blue”).
Najlepszy aktor – nominacje
Do niedawna wydawało się, że po statuetkę dla najlepszego aktora pierwszoplanowego sięgnie Timothée Chalamet, laureat Złotego Globu za kreację w „Wielkim Martym”. Jednak arogancka uwaga, jaką wygłosił podczas konferencji Variety & CNN Town Hall, sprawiła, że zraził do siebie część środowiska. „Nie chciałbym pracować w balecie lub operze, gdzie panuje atmosfera w stylu: »Hej! Utrzymajmy to przy życiu, mimo że nikogo to już nie interesuje«. Z całym szacunkiem dla ludzi związanych z baletem i operą” – stwierdził publicznie Chalamet, którego mama pracowała w teatrze muzycznym. Jego komentarz odbił się głośnym echem w mediach i sprowokował prestiżowe instytucje, m.in. Royal Ballet and Opera, do reakcji.
W obliczu tych kontrowersji najbardziej prawdopodobne wydaje się zwycięstwo grającego w „Grzesznikach” Michaela B. Jordana. Ostatnie miesiące zapewniły amerykańskiemu aktorowi nominacje do Złotego Globu i Nagród BAFTA, a także nagrody Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych oraz Critics’ Choice Super Awards. Trudniej przewidzieć, kto odbierze statuetkę dla najlepszego aktora drugoplanowego. W rankingu bukmacherów najwyższą pozycję zajmuje Sean Penn („Jedna bitwa po drugiej”). Byłby to trzeci Oscar na jego koncie, Akademia może więc postawić na nominowanego po raz pierwszy Stellana Skarsgarda, który w „Wartości sentymentalnej” brawurowo wykreował postać filmowca marzącego o powrocie na szczyty. Wśród faworytów wymieniany jest także Delroy Lindo, który za występ w „Grzesznikach” również otrzymał pierwszą w karierze szansę na Oscara.
Polska obecność na oscarach
Polskim kandydatem do statuetki dla najlepszego pełnometrażowego filmu międzynarodowego był „Franz Kafka” Agnieszki Holland. Artystyczna mozaika zbudowana z drobnych, różnorodnych momentów z życia pisarza odpadła z oscarowego wyścigu na etapie shortlisty. Nominacje powędrowały do „Wartości sentymentalnej” Triera, „Głosu Hind Rajab” Kaouther Ben Hani, „Tajnego agenta” Mendonçy Filho, „Sirâta” Olivera Laxe’a i „To był zwykły przypadek” Jafara Panahiego.
Na shortliście znalazł się Łukasz Żal, autor zdjęć do „Hamneta” Zhao, współpracujący także m.in. z Pawłem Pawlikowskim, Jonathanem Glazerem i Charliem Kaufmanem. Ostatecznie jednak nie dostał nominacji. Szansę na Oscara ma natomiast Małgosia Turzańska odpowiedzialna za stroje do „Hamneta”. Swoją przygodę z filmem Polka rozpoczynała jako asystentka Agnieszki Holland, szybko odkryła jednak, że jej prawdziwą pasją są kostiumy. Ukończyła studia na Wydziale Scenografii i Kostiumu na praskim DAMU oraz Tisch School of the Arts w Nowym Jorku. Pracowała nad takimi produkcjami, jak „Stranger Things”, „Aż do piekła” i „Zielony Rycerz. Green Knight”. Kostiumografka konkuruje o statuetkę z Deborah L. Scott („Avatar: Ogień i popiół”), Kate Hawley („Frankenstein”), Miyako Bellizzi („Wielki Marty”) oraz Ruth E. Carter („Grzesznicy”).
Uwagę Amerykańskiej Akademii Filmowej przyciągnęła również praca Maćka Szczerbowskiego, współautora – wraz z Chrisem Lavisem (od 1997 r. wspólnie tworzą grupę artystyczną Clyde Henry Productions) – krótkometrażowej animacji „The Girl Who Cried Pearls”. Ich pierwszy profesjonalny film „Madame Tutli-Putli”, zrealizowany w 2007 r., otrzymał dwie nagrody w Cannes oraz nominację do Oscara. „The Girl Who Cried Pearls” opowiada historię biednego chłopca zakochanego w dziewczynce, której smutek przemienia się w perły. Sprzedaje je pracownikowi lombardu, który zawsze pragnie więcej. Pozostałe animacje wskazane w tej kategorii to: „Butterfly” Florence Miailhe i Rona Dyensa, „Forevergreen” Nathana Engelhardta i Jeremy’ego Spearsa, „Retierment Plan” Johna Kelly’ego i Andrew Freedmana, a także „The Three Sisters” Konstantina Bronzita.
Gala wręczenia 98. nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej
Gala wręczenia 98. nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej odbędzie się w hollywoodzkim Dolby Theatre. Transmisję będzie można oglądać w Canal+. Nazwiska laureatów ogłoszą m.in. Demi Moore, Nicole Kidman, Bill Pullman, Wagner Moura, Adrien Brody, Javier Bardem, Rose Byrne, Gwyneth Paltrow, Anne Hathaway, Robert Downey Jr., Pedro Pascal, Mikey Madison oraz Chris Evans. Gospodarzem uroczystości będzie Conan O’Brien. Amerykański aktor, komik i scenarzysta będzie pełnił tę funkcję drugi rok z rzędu.
Ubiegłoroczna ceremonia okazała się triumfem amerykańskiego kina niezależnego. Nagrodzoną w głównej kategorii „Anorę” Seana Bakera – opowieść o pracownicy seksualnej poślubiającej syna rosyjskiego milionera – zrealizowano w Nowym Jorku za jedyne 6 mln dol. Twórcy filmu zgarnęli łącznie pięć statuetek, także za reżyserię, montaż i scenariusz oryginalny.
Tuż za „Anorą” uplasował się „The Brutalist”. Monumentalne dzieło Brady’ego Corbeta o węgiersko-żydowskim architekcie wybudzonym z amerykańskiego snu zagwarantowało statuetki Danielowi Blumbergowi za muzykę, Lolowi Crawleyowi za zdjęcia oraz Adrienowi Brody’emu za główną rolę męską. Najmocniejszym akcentem była nagroda w kategorii najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny dla „Nie chcemy innej ziemi” Basela Adry, Hamdana Ballala, Yuvala Abrahama i Rachel Szor. Obraz ten poświęcony jest wieloletniej walce prawnej palestyńskich mieszkańców Masafer Yatta na Zachodnim Brzegu o zachowanie swojej wioski.





















