czwartek, 17 września 2026
Nie znaleźliśmy żadnych wyników
Pokaż wszystko
Radio Zachód
  • WIADOMOŚCI
    • LUBUSKIE
    • GOŚĆ RADIA ZACHÓD
    • KRAJ I ŚWIAT
    • KULTURA
    • NA DROGACH
  • SPORT

    „Symetryczne” zwycięstwo Stilonu

    Stal liderem, ale w tle kontuzje

    Warta zaaplikowała Czarnym Browar sześciopak

    Zastal przegrywa I mecz w Wałbrzychu

    Mateusz Baranowski pokonał mocnego Chińczyka

    fot. pixabay.com

    Porażka Lokomotivu na inaugurację Ekstraligi

    Carina podczas domowego meczu z Baryczą Sułów (fot. Paweł Górski)

    Maciej Kulikowski zrezygnował z prowadzenia Cariny Gubin

    Kajetan Jarosiewicz wygrał we Wrocławiu. Damian Bełtowski także na podium

    Brąz BC Swiss Krono w Teplicach

  • MUZYKA
  • REPORTAŻ
    • REDAKCJA REPORTAŻU
    • STUDIO REPORTERÓW KUKUŁCZA 1
  • TV
  • MOTO
  • PODCASTY
  • RADIO
    • RAMÓWKA
    • LUDZIE RADIA
    • PATRONAT MEDIALNY
    • REGULAMINY
    • KONTAKT
  • REKLAMA
LOGO, Radio Zielona GóraLOGO, Radio Gorzów

SŁUCHAJ

Radio Zachód
  • WIADOMOŚCI
    • LUBUSKIE
    • GOŚĆ RADIA ZACHÓD
    • KRAJ I ŚWIAT
    • KULTURA
    • NA DROGACH
  • SPORT

    „Symetryczne” zwycięstwo Stilonu

    Stal liderem, ale w tle kontuzje

    Warta zaaplikowała Czarnym Browar sześciopak

    Zastal przegrywa I mecz w Wałbrzychu

    Mateusz Baranowski pokonał mocnego Chińczyka

    fot. pixabay.com

    Porażka Lokomotivu na inaugurację Ekstraligi

    Carina podczas domowego meczu z Baryczą Sułów (fot. Paweł Górski)

    Maciej Kulikowski zrezygnował z prowadzenia Cariny Gubin

    Kajetan Jarosiewicz wygrał we Wrocławiu. Damian Bełtowski także na podium

    Brąz BC Swiss Krono w Teplicach

  • MUZYKA
  • REPORTAŻ
    • REDAKCJA REPORTAŻU
    • STUDIO REPORTERÓW KUKUŁCZA 1
  • TV
  • MOTO
  • PODCASTY
  • RADIO
    • RAMÓWKA
    • LUDZIE RADIA
    • PATRONAT MEDIALNY
    • REGULAMINY
    • KONTAKT
  • REKLAMA
Radio Zachód
Strona główna KRAJ I ŚWIAT

Niemiecka prasa chciała zrzucić odpowiedzialność na Polaków za agresję Sowietów (wywiad)

PAP PAP
2026-09-17 09:03
Fot. Instytut Pamięci Narodowej/FB

Fot. Instytut Pamięci Narodowej/FB

Udostępnij na FacebookuUdostępnij na TwitterzeUdostępnij na telegramieUdostępnij przez WhatsappaEmail

Niemiecka prasa pisała o rzekomych aktach sabotażu ze strony Wojska Polskiego czy o polskich samolotach, które miały przekroczyć granicę ze Związkiem Sowieckim. Była to próba zrzucenia odpowiedzialności na stronę polską za agresję sowiecką 17 września 1939 roku – mówi PAP dr historyk Wojciech Grott.

87 lat temu, 17 września 1939 r., Armia Czerwona przekroczyła granice Polski. Napaść na Polskę była konsekwencją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministrów spraw zagranicznych Niemiec i ZSRR, który do historii przeszedł jako pakt Ribbentrop-Mołotow. 

PAP: Czym była niemiecka prasa polskojęzyczna Generalnego Gubernatorstwa? 

Wojciech Grott: Prasa polskojęzyczna wydawana przez Niemców podczas okupacji była tubą niemieckiej propagandy. Za jej pomocą okupanci realizowali własne interesy, plany i zamierzenia. Istniejące przed wrześniem 1939 roku polskie tytuły prasowe zostały niemal w całości zlikwidowane. W ich miejsce powstało raptem kilka dzienników oraz kilkadziesiąt różnego rodzaju czasopism wydawanych w języku polskim, ale tworzonych i kontrolowanych przez Niemców. 

PAP: Jaki był udział polskich autorów w powstawaniu tej prasy? 

W.G.: Drugoplanowy. Prowadzone przez Niemców Wydawnictwo Prasowe Kraków-Warszawa nadzorowało produkcję, wydawanie i kolportaż właściwie wszystkich gazet ukazujących się na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Publikowane w nich teksty były poddawane kontroli i cenzurze. Powołana przez Niemców agencja Polskie Wiadomości Prasowe, z czasem przemianowana na Telepress, dostarczała polskojęzyczne materiały agencyjne, przede wszystkim o charakterze politycznym i informacyjnym: o wydarzeniach na świecie, w Generalnym Gubernatorstwie, w okupowanej Polsce czy na frontach. Polacy mieli w tym zakresie bardzo niewiele do powiedzenia poza odpowiednim zredagowaniem, złożeniem i zamieszczeniem tych treści w gazecie. 

Autorskie teksty tworzone przez polskich współpracowników stanowiły jedynie dodatek i rzadko służyły objaśnianiu wydarzeń politycznych. Jeżeli Polacy pisali do gadzinówek, ich udział koncentrował się głównie na utworach literackich, humoreskach czy nowelach. Te treści rzeczywiście tworzyli od podstaw polscy autorzy, ale miały one przede wszystkim nieco „uczłowieczyć” tę prasę i sprawić, by nie była postrzegana wyłącznie jako tuba niemieckiej propagandy. Co rzecz jasna nie mogło się udać. 

PAP: Czy zbliżenie niemiecko-sowieckie, którego skutkiem była sowiecka agresja 17 września 1939 roku, wpłynęło na propagandę w prasie? 

W.G.: Niemcy organizowali w Berlinie coś w rodzaju konferencji prasowych, podczas których redaktorom lub wysłannikom poszczególnych gazet przekazywano wytyczne dotyczące tego, co i w jaki sposób mają pisać. W okresie zbliżenia niemiecko-sowieckiego, czyli w sierpniu i wrześniu 1939 roku, wytyczne te odnosiły się przede wszystkim do gazet wydawanych w Rzeszy. Zalecano między innymi, aby do porozumienia niemiecko-sowieckiego przechodzić stopniowo, bez gwałtownego zwrotu propagandowego, a jednocześnie przedstawiać je jako swego rodzaju konieczność dziejową. Przez poprzednie lata niemiecki odbiorca był wręcz bombardowany przekazem antykomunistycznym. Dlatego nagły i całkowity zwrot propagandowy mógłby przynieść skutek odwrotny do zamierzonego. 

PAP: Jak przekładało się to na prasę tworzoną wówczas przez Niemców dla Polaków? 

W.G.: We wrześniu 1939 roku mamy do czynienia z okresem przejściowym i dość szczególną sytuacją. W jednych częściach kraju trwała już okupacja niemiecka i ukazywały się gazety kontrolowane przez Niemców, podczas gdy w innych Wojsko Polskie nadal prowadziło walkę nie tylko z Niemcami, ale także z Sowietami. Na przykład w Krakowie przez kilka tygodni Niemcy zezwalali na dalsze wydawanie „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” i oczywiście nadzorowali publikowane tam treści. Już wówczas można było dostrzec, że są one podporządkowywane narracji korzystnej dla Niemiec. Informacje dotyczące wkroczenia Sowietów poprzedzano próbami jego usprawiedliwienia. Pisano o rzekomych aktach sabotażu ze strony Wojska Polskiego czy o polskich samolotach, które miały przekroczyć granicę ze Związkiem Sowieckim. Była to próba zrzucenia odpowiedzialności na stronę polską albo przynajmniej zatarcia faktu, że sytuacja ta była konsekwencją porozumienia zawartego przez Niemcy i Związek Sowiecki 23 sierpnia 1939 roku. Później ten sposób narracji rozwinął się w głównych tytułach prasy gadzinowej. O Związku Sowieckim pisano w sposób neutralny, dość często przechodzący w życzliwy, a czasem wręcz przyjacielski. 

PAP: O czym pisała polskojęzyczna prasa, gdy relacjonowała wydarzenia na terenach zagarniętych przez Sowietów po 17 września 1939 roku? 

W.G.: Niemiecka prasa polskojęzyczna miała przekonać Polaków do dwóch rzeczy. Po pierwsze, że porozumienie niemiecko-sowieckie ma charakter trwały. Po drugie, że przejęcie przez Związek Sowiecki wschodnich terytoriów II Rzeczypospolitej jest dla tych obszarów czymś pozytywnym. Dlatego często publikowano informacje o inwestycjach podejmowanych przez komunistów: o regulowaniu rzek na Kresach, powstawaniu nowych miejsc pracy czy budowie fabryk, w których zatrudnienie mogli znaleźć miejscowi mieszkańcy. 

Znaczenie miała stosowana terminologia. Już we wrześniu 1939 roku na łamach wspomnianego „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” zaczęły się pojawiać określenia kojarzone wówczas raczej z propagandą komunistyczną. Nie pisano już na przykład o województwie wołyńskim czy Małopolsce Wschodniej, lecz o „Zachodniej Ukrainie” czy „Zachodniej Białorusi”. Co ciekawe, w stosunkowo niewielkim stopniu informowano o przekształceniach administracyjnych. Pojawiały się jedynie krótkie komunikaty o tym, że te rejony zostały włączone do Związku Sowieckiego. 

PAP: W książce „»Sami wiecie, co macie sądzić…«. Niemiecka prasa polskojęzyczna Generalnego Gubernatorstwa wobec sowieckiej okupacji ziem polskich (1939–1941)” przywołuje pan reportaż z Wileńszczyzny o ludności tatarskiej. Imam Ibrahim Smajkiewicz opowiada w nim polskiej dziennikarce, że „tutaj w Polsce dobrze się czujemy, rząd polski daje nam absolutną wolność wyznaniową”. Ten tekst został opublikowany w „Gońcu Krakowskim” w grudniu 1940 roku, a brzmi, jakby pochodził jeszcze sprzed wojny. Czy to niedopatrzenie? 

W.G.: Przyznam, że kiedy natrafiłem na ten konkretny materiał, prawie złapałem się za głowę, że Niemcy zdecydowali się opublikować go w tworzonej przez siebie prasie. Poza bardzo luźnym związkiem z podejmowaną tematyką tekst właściwie nie pasował do linii narracyjnej, którą reprezentowali w swoich publikacjach. Z jednej strony mieliśmy bowiem nieustanne uderzanie w polskość, polskie warunki czy polską gospodarkę, a z drugiej pojawiał się tekst zawierający fragmenty mówiące wprost, że przecież w Polsce żyło się całkiem dobrze. Powstawała więc wyraźna sprzeczność. 

PAP: Jak to wyjaśnić? 

W.G.: W przypadku propagandy dotyczącej Związku Sowieckiego Niemcy zaczęli w pewnym momencie bardzo intensywnie sięgać po treści tworzone przez Polaków jeszcze przed wojną. Nastąpiło to jednak głównie po rozpoczęciu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 roku, kiedy poszukiwano materiałów o charakterze antykomunistycznym. Wówczas wypowiedzi osób uznawanych przez Niemców za autorytety w polskim społeczeństwie były chętnie i często wykorzystywane w propagandzie. Do 1941 roku właściwie tego nie robiono, ponieważ nie było takiej potrzeby, bo linia narracyjna dotycząca Związku Sowieckiego była zupełnie inna. Przede wszystkim utrzymywano ją w duchu czegoś, co lubię określać mianem „życzliwej neutralności”. Publikowano więc materiały dotyczące gospodarki, wymiany ludności czy sytuacji wewnętrznej w Związku Sowieckim, ale przedstawiano je w tonie sugerującym sprawne gospodarowanie przejętymi obszarami. W takim przekazie nie było miejsca na wykorzystywanie przedwojennej polskiej propagandy antykomunistycznej. 

Nie znaczy to oczywiście, że przed 1941 rokiem nie zdarzały się różnego rodzaju chyba nie do końca zaplanowane odstępstwa od tej linii. W pewnym momencie pojawiła się na przykład wzmianka, że pod Lwowem rozparcelowano dobra należące do polskiego właściciela ziemskiego, hrabiego Potockiego. Jaki wydźwięk mogła mieć taka informacja, jeśli nie taki, że Sowieci rugują polskich właścicieli ziemskich na Kresach? Właśnie w ten sposób mogła zostać odczytana, a nie jako informacja o tym, że Sowieci porządkują te tereny na własny sposób. 

PAP: Niemiecka prasa prostowała także pojawiające się w społeczeństwie plotki: przekazanie Krakowa Sowietom czy stworzenie polskiej armii u boku Wehrmachtu, która odbiłaby wschodnie województwa II RP. Czemu to służyło? 

W.G.: Prasa ta pełniła nie tylko funkcję informacyjną, polegającą na przekazywaniu społeczeństwu okupowanej Polski określonych wiadomości ze świata. To byłoby zbyt proste. Początkowo Niemcy rzeczywiście mieli wizję wykorzystywania jej przede wszystkim w ten sposób, ale dość szybko z niej zrezygnowali. Zaczęli traktować prasę jako narzędzie walki o rząd dusz, służące kształtowaniu postaw i kreowaniu określonego obrazu rzeczywistości w okupowanym kraju. 

Dobrym przykładem jest sytuacja z 1940 roku, kiedy należało polskie społeczeństwo zdyscyplinować i uspokoić, przekonując je, że istniejący stan rzeczy ma charakter trwały. Przykładem może być przemianowanie znajdującej się pod okupacją niemiecką części Przemyśla na Deutsch-Przemysl, o czym również informowała prasa. Podobną funkcję spełniało reagowanie na pogłoski, jakoby część Generalnego Gubernatorstwa miała zostać przekazana Sowietom albo że Armia Czerwona stoi już niemal na granicy, gotowa wkroczyć na Lubelszczyznę i zająć ją za zgodą Niemców. Prasa służyła więc również stabilizowaniu sytuacji w Generalnym Gubernatorstwie i podporządkowywaniu społeczeństwa władzom okupacyjnym. 

PAP: Czy przed niemieckim atakiem na ZSRR propagandowy obraz Moskwy uległ zmianie? 

W.G.: Do ciekawej sytuacji doszło w pierwszej połowie 1941 roku. Po wizycie komisarza spraw zagranicznych Wiaczesława Mołotowa w Berlinie jesienią 1940 roku Adolf Hitler podjął decyzję o zaatakowaniu Związku Sowieckiego. W przeciwieństwie jednak do wcześniejszych agresji – na Danię, Norwegię, Francję czy nawet Jugosławię – w prasie przeznaczonej dla Polaków nie przeprowadzono propagandowego przygotowania do wojny ze Związkiem Sowieckim. Oczywiście treści dotyczące ZSRR zaczęto stopniowo wyciszać, ale nie nastąpił wyraźny zwrot, który przedstawiałby dotychczasowego sojusznika jako wroga. Dopiero gdy nadszedł 22 czerwca 1941 roku i Niemcy zaatakowali Związek Sowiecki, właściwie z dnia na dzień dokonała się swoista rewolucja w sposobie przedstawiania drugiego z okupantów. Pokazuje to, że z jednej strony prasa była wykorzystywana w długofalowym procesie kształtowania określonych postaw, a z drugiej – służyła doraźnym potrzebom propagandowym. Co najistotniejsze, nie zawsze była przy tym konsekwentna. 

PAP: Czy Polacy czytali tę prasę? 

W.G.: Często patrzymy na okupację z warszawocentrycznej perspektywy: wyobrażamy sobie, że na każdym kroku pojawiał się polski konspirator z ukrytą pod pazuchą bibułą, który rozprowadzał prasę podziemną. Na prowincji i w wielu innych miastach Generalnego Gubernatorstwa sytuacja wyglądała inaczej niż w stolicy. To właśnie prasa gadzinowa była tam jednym z głównych źródeł informacji, zwłaszcza że Niemcy podeszli do zadania bardzo profesjonalnie i nie szczędzili środków ani na kolportaż, ani na zwiększanie zasięgu tej prasy. Jej nakłady były naprawdę duże, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę warunki wojenne, problemy z zaopatrzeniem czy ograniczoną dostępność papieru. Na przykład „Nowy Kurier Warszawski”, jeden z głównych dzienników wydawanych przez Niemców, osiągał nakład nawet 400 tys. egzemplarzy dziennie. Mniejsze tytuły miały odpowiednio niższe nakłady, zależne od miejsca i grupy odbiorców, do których były kierowane – nie tylko w miastach. Prasa ta docierała również na tereny wiejskie. Istniały na przykład specjalne pisma przeznaczone dla wójtów, wydawane w nakładach rzędu kilku tysięcy egzemplarzy. Można więc powiedzieć, że system dystrybucji prasy był pomyślany w taki sposób, aby docierała ona do możliwie każdego mieszkańca Generalnego Gubernatorstwa, który potrafił czytać. 

PAP: Czy polski czytelnik dawał wiarę w propagandzie? 

W.G.: Nie dysponujemy metodą badawczą, która pozwoliłaby ze stuprocentową pewnością określić skuteczność propagandy. Możemy jednak korzystać z różnego rodzaju źródeł: raportów Polskiego Państwa Podziemnego, raportów niemieckiej Służby Bezpieczeństwa, a także pamiętników i wspomnień osób, które były odbiorcami tej propagandy. Obraz wyłaniający się z tych trzech podstawowych grup źródeł pokazuje, że niemiecka propaganda oddziaływała na społeczeństwo. Najlepszym dowodem jest to, że Polskie Państwo Podziemne podejmowało próby bojkotu wydawnictw prasowych publikowanych przez Niemców. Próby te w zasadzie zakończyły się niepowodzeniem. Z czasem bojkot ograniczono właściwie do czasopism kulturalnych, ale również w tym przypadku jego skuteczność była niewielka. Niemcy nie zmniejszali nakładów tych wydawnictw, a gdyby gazety się nie sprzedawały, prędzej czy później zdecydowaliby się przynajmniej częściowo ograniczyć ich nakład, choćby ze względu na koszty oraz niedobory papieru. Dlatego uważam, że propaganda przynajmniej w pewnym stopniu była skuteczna i że społeczeństwo polskie pozostawało pod jej wpływem. 

PAP: Jakie można podać przykłady? 

W.G.: Dobrym przykładem jest rok 1943. Po klęsce Niemców pod Stalingradem, o której zresztą informowała również prasa wydawana przez okupanta, Polacy zdawali sobie sprawę, że niemieckie wojska zaczynają się cofać. Wtedy pojawiła się informacja o odkryciu zbrodni katyńskiej. Jak zareagowało polskie społeczeństwo? Szybko zaczęło wierzyć Niemcom, że masakry dokonali Sowieci, mimo że od blisko czterech lat Polacy byli świadkami zbrodni dokonywanych przez Niemców na ulicach miast i miasteczek okupowanej Polski. Kilka miesięcy później doszło do katastrofy gibraltarskiej, w której zginął naczelny wódz generał Władysław Sikorski. Do dziś wokół kolejnych rocznic pojawiają się rozmaite komentarze i spekulacje dotyczące tego, co właściwie wydarzyło się w Gibraltarze i czy przypadkiem nie byli w to zamieszani Brytyjczycy albo Sowieci. A właśnie taką narrację prowadzili Niemcy już w 1943 roku. Uważam więc, że prasa ta z pewnością wywarła wpływ na ówczesnych odbiorców. Przykład generała Sikorskiego pokazuje nawet, że niektóre elementy tej narracji rezonują do dziś. 

Rozmawiał Igor Rakowski-Kłos (PAP) 

Wojciech Grott – doktor nauk humanistycznych, historyk, kustosz i główny specjalista w Dziale Naukowym Muzeum II Wojny Światowej. Interesuje się niemiecką propagandą okresu II wojny światowej, ze szczególnym uwzględnieniem treści o charakterze antykomunistycznym. Autor kilkudziesięciu tekstów naukowych i popularnonaukowych. Sekretarz redakcji czasopisma „Wojna i Pamięć”. Autor książki „»Sami wiecie, co macie sądzić…«. Niemiecka prasa polskojęzyczna Generalnego Gubernatorstwa wobec sowieckiej okupacji ziem polskich (1939–1941)” (wyd. Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku).

Polecamy

Fot. Marlena Maląg/FB
KRAJ I ŚWIAT

Jednej z sal Parlamentu Europejskiego nadano imię króla Jana III Sobieskiego

16 września 2026

W Strasburgu na korytarzach Parlamentu Europejskiego pojawili się we wtorek polscy rekonstruktorzy przebrani za husarzy i króla Jana III Sobieskiego....

Czytaj więcejDetails
Generalne Gubernatorstwo, Generalny Gubernator Hans Frank przed frontem niemieckiego oddziału. Fot. warhist.pl

Instytut Pileckiego otrzymał niepublikowane wspomnienia niemieckiego okupacyjnego urzędnika

12 września 2026
Uczestnicy slalomu narciarskiego na Hali Kondratowej przed startem. Widoczna m.in.: Helena Marusarzówna (z nr. 3)./NAC

85 lat temu Niemcy rozstrzelali Helenę Marusarzównę, kurierkę tatrzańską i mistrzynię Polski

12 września 2026

87 lat temu III Rzesza i ZSRR podpisały pakt Ribbentrop-Mołotow

23 sierpnia 2026
MASZEWO IPN DEMONTAŻ SOWIECKIEGO OBELISKU. Fot. PAP/Marcin Bielecki

Runął pomnik upamiętniający Armię Czerwoną

10 grudnia 2025
Tagi: historiaii wojna światowahistoria polskiarmia czerwona

Czytaj również

Fot. Unsplash
KRAJ I ŚWIAT

Plan B rządu na tańsze paliwo. Motyka z jasnym stanowiskiem: nie ma innego sposobu

16 września 2026

Nie ma innego sposobu sfinansowania programu CPN niż ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków od sprzedaży paliw - powiedział w...

LUBUSKIE

Komisja regulaminowa za uchyleniem immunitetu posłowi Łukaszowi Mejzie

16 września 2026

Sejmowa komisja regulaminowa zarekomendowała w środę (16 września) wyrażenie zgody na uchylenie immunitetu posłowi Łukaszowi Mejzie (niezrzeszony). Z wnioskiem wystąpiła...

fot. M. Czechowska
LUBUSKIE

Wypadek między Łężycą a Wysokiem – zginęła 25-letnia kobieta

16 września 2026

Tragiczny wypadek na drodze między Łężycą a Wysokiem. Auto osobowe uderzyło w drzewo, zginęła 25-letnia kobieta. Droga jest zablokowana, utrudnienia...

M. Czechowska
LUBUSKIE

W sierpniu więcej bezrobotnych w Zielonej Górze

16 września 2026

Nieznaczny wzrost bezrobocia w Zielonej Górze i powiecie. W sierpniu 2026 przybyło w rejestrach ponad 40 osób bez pracy. W...

Szef MS Waldemar Żurek. Fot. PAP/Radek Pietruszka
KRAJ I ŚWIAT

Szef MS przypomina o terminie zgłaszania roszczeń przez pokrzywdzonych w sprawie Zondacrypto

16 września 2026

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek przypomniał, że 27 października br. upływa termin zgłaszania roszczeń przez pokrzywdzonych w związku z...

LUBUSKIE

Dobre informacje dla gorzowskich studentów

16 września 2026

To porozumienie na którym najbardziej skorzystają studenci kierunków technicznych gorzowskiej akademii. Dziś na terenie uczelni podpisane zostało porozumienie o współpracy...

najnowsze z Lubuskiego

Z każdym rokiem mniej azbestu w gminie Dąbie

Remont ulicy Cmentarnej w Gubinie

Turniej w piłkę siatkową o puchar burmistrza Żagania

Żarska SOWA zaprasza na dzisiejszy wieczór z robotami

ŁCR Marszów zaprasza na festyn ekologiczny

„Symetryczne” zwycięstwo Stilonu

Komisja regulaminowa za uchyleniem immunitetu posłowi Łukaszowi Mejzie

Stal liderem, ale w tle kontuzje

Warta zaaplikowała Czarnym Browar sześciopak

Zastal przegrywa I mecz w Wałbrzychu

popularne

  • Carina podczas domowego meczu z Baryczą Sułów (fot. Paweł Górski)

    Maciej Kulikowski zrezygnował z prowadzenia Cariny Gubin

    0 udost.
    Udostępnij 0 Tweet 0
  • Lubsko dokłada 5 mln do obwodnicy

    0 udost.
    Udostępnij 0 Tweet 0
  • ME siatkarzy – Polacy przegrali z Bułgarią [AKTUALIZACJA]

    0 udost.
    Udostępnij 0 Tweet 0
  • Mateusz Baranowski pokonał mocnego Chińczyka

    0 udost.
    Udostępnij 0 Tweet 0
  • Od dziś mamy w Gorzowie skwer Akademicki

    0 udost.
    Udostępnij 0 Tweet 0
FACEBOOK
TWITTER
YOUTUBE
INSTAGRAM
RSS
LOGO, Radio Zachód, Informacje, Lubuskie, 103 i 106 FM

Polskie Radio - Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze "Radio Zachód S.A." w likwidacji w Zielonej Górze
Radio Zachód S.A.

ul. Kukułcza 1
65-472 Zielona Góra

  • BIP
  • Reklama
  • Formularz kontaktowy
  • Cookies i polityka prywatności
  • Archiwum
Copyright © Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze Radio Zachód S.A. 2022.
G-news logo
Nie znaleźliśmy żadnych wyników
Pokaż wszystko
  • WIADOMOŚCI
    • LUBUSKIE
    • KRAJ I ŚWIAT
    • GOŚĆ RADIA ZACHÓD
    • KULTURA
    • NA DROGACH
  • SPORT
  • MUZYKA
  • REPORTAŻ
    • REDAKCJA REPORTAŻU
    • STUDIO REPORTERÓW KUKUŁCZA 1
  • TV
  • PODCASTY
  • REKLAMA
  • RADIO
    • RAMÓWKA
    • LUDZIE RADIA
    • PATRONAT MEDIALNY
    • REGULAMINY
    • KONTAKT
  • ZIELONA GÓRA
  • GORZÓW

Copyright © Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Zielonej Górze Radio Zachód S.A. 2022.

Ta witryna wykorzystuje pliki cookie. Kontynuując przeglądanie wyrażasz zgodę na ich używanie. Zachęcamy do odwiedzenia naszej strony Polityki prywatności.
Przejdź do treści
Otwórz pasek narzędzi Narzędzia ułatwień

Narzędzia ułatwień

  • Powiększ tekstPowiększ tekst
  • Zmniejsz tekstZmniejsz tekst
  • KontrastKontrast
  • NegatywNegatyw
  • Podkreślone linkiPodkreślone linki
  • Czcionka alternatywnaCzcionka alternatywna
  • Resetuj Resetuj