Izrael po raz pierwszy zaatakował Syrię z powietrza. Celem ataku było lotnisko wojskowe na północnym zachodzie kraju. Państwa Bliskiego Wschodu oraz Stany Zjednoczone potępiają ten atak i przestrzegają przed dalszą destabilizacją regionu.
Celem ataku izraelskich myśliwców była baza w Abu ad-Duhur w prowincji Idlib. Zbombardowane zostały obiekty magazynowe oraz pas startowy. Nie ma ofiar w ludziach. Dotychczas izraelskie ataki na Syrię ograniczały się do południa i centrum kraju – ostatni raz w marcu. Abu ad Duhur oddalone jest od granicy o ponad trzysta kilometrów.
Kraje regionu potępiają atak, podkreślając, że jest to poważne i niczym niesprowokowane naruszenie suwerenności Syrii. Zaniepokojenie wyraził także amerykański ambasador w Turcji i pełnomocnik amerykańskiego prezydenta na Bliskim Wschodzie.
Tom Barrack nazwał atak „niepotrzebną eskalacją, która nie przyczynia się do zwiększenia stabilności w regionie” i podkreślił, że Syria robi wiele, żeby poprawić stosunki z Izraelem. Turcja, która jest głównym sojusznikiem obecnych władz syryjskich, wezwała społeczność międzynarodową do zajęcia stanowiska wobec „narastającej agresji” Izraela.
Izraelskie władze nie skomentowały dotąd ataku na Syrię. Baza w Abu ad-Duhur pełni obecnie funkcję szkoleniową. Izraelskie media – powołując się na źródła w administracji – twierdzą, że Tel Awiw jest zaniepokojony przyspieszeniem odbudowy syryjskich sił powietrznych, w tym rekrutacji i szkoleń nowych pilotów.


















