Koszykarze Zastalu przegrali z MKS-em Dąbrowa Górnicza 86-91 wyjazdowy mecz 20 kolejki PLK.
Zastal po raz trzeci z rzędu zagrał bez Andy’ego Mazurczaka, który nadal ma problemy z plecami – na rozgrzewce czuł ból i trenerzy postanowili nie ryzykować pogłębienia urazu.
Patrząc na pierwsze minuty meczu trzeba stwierdzić, że Zastal potrzebował kilku minut, żeby się obudzić.
MKS po błędach Zastalowców w 3 minucie wyszedł na prowadzenie 11-2, a Zastal początkowo grał na bardzo niskiej skuteczności. Przez pierwszych 9 minut nie trafił żadnej trójki i gospodarze, którzy też nie grali niczego wielkiego, prowadzili.
Ale Zastal powoli się zbliżał. W końcówce kwarty po trójce oraz kontrze Maughmera udało się gościom zejść na 1 punkt straty – kwart skończyła się wynikiem 24-23 dla dąbrowian.
Na początku II połowy Zastal zrobił świetna serie 8-0 i po trójce Woronieckiego wyszedł na prowadzenie – po raz pierwszy w meczu, było 31-26 dla nas.
Potem MKS na chwile odzyskał prowadzenie w 15 minucie, w końcówce ona zespoły w twardej walce grały kosz za kosz, a po 20 minutach Zastal prowadził 45-43.
Na początku trzeciej części meczu Zastal uzyskał 5-punktowe prowadzenie 50-45, a potem zatrzymał się w ataku. Seria 13-3 gospodarzy i w 26 minucie MKS prowadzi 58-53. Pod koszami rządzi ogromny Montgomery, pudłujemy za trzy, gubimy się w obronie…
W 27 minucie Muhammad trafia…tyłem do kosza i gospodarze uciekają na 61-53.
W końcówce jednak zwrot sytuacji, zryw Zastalu 10-2 i przed ostatnią kwartą 65-63 dla Dąbrowy.
Od początku ostatnich 10 minut Zastal miał problem w ataku – pod koszem rządził ogromny Montgomery, a Zastalowi nie wchodziła trójka, a również fatalnie rzucał wolne(na 56 procentach!). W 35 minucie 78-70 dla MKS-u.
Jeszcze Zastal próbował schodzić ze stratami, trener Miłoszewski na 3:30 przed końcem próbował zmienić na czasie postawę zespołu, ale jednak w końcówce miejscowi utrzymali prowadzenie.


















