Rakieta, która naruszyła w czwartek (30 lipca) polską przestrzeń powietrzną i spadła na Lubelszczyźnie była rosyjską rakietą Ch-101, która może przenosić nawet głowice jądrowe – poinformował w czwartek wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Jak dodał, nie wiadomo jeszcze, czy rakieta była wymierzona w Polskę intencjonalnie.
W czwartek rano (30 lipca) pocisk – najprawdopodobniej uzbrojona rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 – wtargnął w polską przestrzeń powietrzną i spadł w okolic wsi Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim, ok. 100 km od polskiej granicy; do zdarzenia doszło podczas kolejnego zmasowanego nalotu Rosji na Ukrainę w nocy ze środy na czwartek.
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że jeden pocisk wtargnął w polską przestrzeń powietrzną, a drugi był tego bliski, ale zawrócił przed granicą. Po południu premier Donald Tusk poinformował, że rakieta była uzbrojona w dużą ilość ładunków wybuchowych i „z dużym prawdopodobieństwem rosyjska”.
Do sprawy nawiązał wieczorem w TVN24.
Rozmawiałem z Dowódcą Operacyjnym gen. Ireneuszem Nowakiem, i możemy z pełną odpowiedzialnością potwierdzić, że była to rosyjska rakieta Ch-101 (…) czyli rakieta manewrująca, zdolna przenosić nawet głowice jądrowe, która wybuchła przy zderzeniu z ziemią. Potencjalnie bardzo niebezpieczna rakieta
– przekazał Tomczyk w TVN24.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Lej i elementy niezidentyfikowanego obiektu odnalezione w pow. biłgorajskim [AKTUALIZOWANY]
NATO reaguje po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej NATO pozostaje w ścisłym kontakcie z polskimi władzami w sprawie naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej - poinformował w czwartek (30 lipca) rzecznik Naczelnego...
Czytaj więcejDetailsWiceminister obrony dodał, że zazwyczaj Rosjanie atakują Ukrainę dziesięcioma, dwudziestoma rakietami tego typu, a w nocy ze środy na czwartek wystrzelono łącznie ok. 70 rakiet, z czego – jak mówił – o 3.00 w nocy 20 rakiet leciało w kierunku Polski. Tomczyk podziękował także wszystkim żołnierzom Wojska Polskiego, lotnikom oraz sojusznikom, którzy wspierali operację polskiego wojska „od samego początku”.
Tomczyk: każda z tych opcji jest możliwa
Pytany o to, czy ta rakieta została przez Rosjan wystrzelona intencjonalnie odpowiedział, że każda z tych opcji jest możliwa.
My tego nie wiemy i jeżeli się dowiemy, to będą to głównie informacje wywiadowcze. W przypadku dronów, które były zestrzelone przez Wojsko Polskie 10 wrześnie ubiegłego roku, z całą pewnością mogę powiedzieć, że to nie był przypadek. To była prowokacja, intencja, test sojuszu. W tym przypadku pewnie kolejne tygodnie dadzą nam więcej odpowiedzi
– podkreślił.
Nie miejmy żadnych złudzeń, tego typu sytuacja albo tego typu prowokacje będą się zdarzać. My jednocześnie musimy wyrabiać odporność społeczną
– podkreślił.
Premier i szef MON podkreślili na konferencji w czwartek, że Wojsko Polskie podczas nocnej misji otrzymało wsparcie ze strony sojuszników – nad Polską działały sojusznicze samoloty rozpoznawcze i powietrzne tankowce z bazy w Niemczech. Jak przekazał Tusk, także broniące swojego kraju myśliwce ukraińskie do samej granicy starały się przechwycić pociski, które zmierzały w stronę Polski. Z kolei Amerykanie – przekazał premier – są zainteresowani udziałem w wyjaśnianiu incydentu.
Wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka przekazała natomiast wieczorem w Polsat News, że strona amerykańska „od razu podjęła z nami kontakt”. – Z tego co wiem – na miejscu są też już Amerykanie, którzy razem z naszymi służbami badają to miejsce, w którym spadła rakieta – przekazała Sobkowiak-Czarnecka.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Wiceszefowa MON: jest konkretna odpowiedź ze strony ukraińskiej ws. wymiany myśliwców MiG za drony
Jest konkretna odpowiedź ze strony ukraińskiej; na stole jest oferta: Polska wysyła MiG-i, Ukraina przekazuje drony - poinformowała w czwartek (30 lipca) wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Dodała, że rząd...
Czytaj więcejDetailsDo wtargnięcia pocisku w polską przestrzeń powietrzną doszło w nocy ze środy na czwartek, gdy Rosjanie dokonali kolejnego zmasowanego ataku na Ukrainę, w tym m.in. na Lwów. Do zabezpieczenia polskiej przestrzeni skierowane zostały polskie myśliwce F-16, wspierane m.in. przez polskie i sojusznicze samoloty rozpoznawcze oraz natowskie tankowce powietrzne z bazy w Niemczech.
Jak informowało Dowództwo Operacyjne RSZ, w czwartek o godz. 3.40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt; dla jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16; o godz. 3.46 obiekt zanikł; prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia. Wojskowy śmigłowiec Mi-24 znalazł tam krater – miejsce uderzenia rakiety, a następnie na miejsce przybyły służby. Pocisk uderzył w terenie niezabudowanym; w incydencie nie było poszkodowanych, nie doszło też do żadnych zniszczeń.
Prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Lublinie poinformowała po południu, że najprawdopodobniej była to rakieta o oznaczeniach Ch-101 i zawierała materiał wybuchowy „w znacznej ilości”.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór, podkreślił, że przebieg zdarzenia jest analizowany wspólnie z sojusznikami z NATO. Jak dodał, dalsze kroki dyplomatyczne zostaną podjęte po ustaleniu szczegółów technicznych przez powołane do tego służby.
Czytaj także:
Niezidentyfikowany obiekt na polskim niebie. Szef MON reaguje
Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń - napisał w czwartek (30 lipca) szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaznaczył, że obecnie trwa wyjaśnienie, jaki rodzaj...
Czytaj więcejDetails























