Fala upałów w Australii przyniosła rekordowe temperatury; w stanie Wiktoria odnotowano 48,9 stopni Celsjusza – poinformował w środę (28 stycznia) australijski nadawca ABC. Meteorolodzy ostrzegają, że w głębi lądu temperatury mogą zbliżyć się do 50 stopni, co oznacza wysokie ryzyko pożarów.
Dane wskazują na długoterminowy wzrost częstotliwości i intensywności fal upałów, szczególnie od 2000 r., co wynika ze zmian klimatu
– ocenił David Crook, starszy meteorolog z australijskiego Biura Meteorologii (BOM). Ekspert podkreślił, że obecne warunki przypominają tragiczne lato z 2009 i 1939 r.
Skala zjawiska jest bezprecedensowa – we wtorek rekordy wszech czasów i najwyższe wyniki dla stycznia pobito na 20 stacjach pomiarowych. Wynik 48,9 stopni Celsjusza zdetronizował dotychczasowy rekord w stanie Wiktoria – 48,8 stopni, odnotowany podczas tragicznej „Czarnej Soboty” 17 lat temu. Nawet na przedmieściach Melbourne, w Laverton, termometry wskazywały 45,6 stopni – podkreśliła ABC.
Sytuacja jest krytyczna także ze względu na długotrwałość skwaru. Północna Wiktoria oraz rejony miast Wagga Wagga i Albury zmagają się z serią ośmiu dni z rzędu z temperaturą powyżej 40 stopni. Tim Wiebusch, komisarz ds. zarządzania kryzysowego, poinformował o zagrożeniu dla zdrowia mieszkańców i awariach energetycznych, w wyniku których 11 tys. nieruchomości pozostaje bez prądu.
Za „piekielną” pogodę odpowiadają masy powietrza znad regionu Pilbara oraz słaby monsun. Meteorolodzy przewidują, że wytchnienie nadejdzie dopiero w niedzielę, gdy chłodny front obniży temperaturę o 10–15 stopni.


















