W II meczu w lidze Lechia Zielona Góra tylko zremisowała z Olimpią Grudziądz 2-2(1-1) na własnym stadionie. Tylko, bo dwa razy prowadziła, była długo lepsza, ale w końcówkach pierwszej i drugiej połowy dała sobie strzelić dwa banalne gole i nie udało jej się wygrać po raz pierwszy na tym poziomie rozgrywkowym.
Lechia od początku przeważała, miała kolejne groźne sytuacje – strzelał choćby dwukrotnie głową Flis, aktywny był Dębski, ale gol padł dopiero w 18 minucie.
Do jednego z wielu dośrodkowań najlepiej wyskoczył Ostrowski i głową umieścił piłką w bramce Grudziądzan, a warto nadmienić, że „Ostry” zagrał tylko dlatego, że uraz leczy Rutkowski.
Goście pierwszy strzał oddali w 27 minucie – uderzenie z 30 metrów obronił jednak Bursztyn.
Gdy wydawało się, że Lechia zejdzie do szatni z prowadzeniem nagle rzut rożny z lewej strony dla Olimpii, obrońcy gospodarzy nie wypchnęli spod bramki Abramowicza, a ten głową wyrównał.
W II połowie znów Lechia była lepsza, w 50 minucie Dębski przejął piłkę 30 metrów od bramki, wpadł w pole karne z obrońcą na plecach, uderzył, bramkarz odbił piłkę, ale ta wtoczyła się do bramki gości. Zatem 2-1 dla Lechistów.
Od mniej więcej 75 minuty Lechia niespodziewanie się cofnęła i akcje przyjezdnych robiły się coraz groźniejsze. Lechia jednak dobrze się broniła.
Tyle, że w ostatniej minucie, po wrzutce z autu, miejscowi patrzyli tylko, jak piłka wpada w pole karne, a stojący tam Zbiciak pokonał Bursztyna i mecz skończył się podziałem punktów.


















