Inteligentne samochody posiadają ogromne możliwości zbierania danych, co stwarza duży potencjał do ich wykorzystywania w analizie wywiadowczej – powiedziała PAP Paulina Uznańska z Ośrodka Studiów Wschodnich. To Chińczycy są pionierami we wprowadzaniu ograniczeń dla tego typu pojazdów – dodała.
W ubiegłym tygodniu służby prasowe polskiego resortu obrony potwierdziły, że trwają prace nad ograniczeniem wjazdu pojazdów produkcji chińskiej na teren chronionych jednostek. Według nieoficjalnych ustaleń szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła ma wkrótce wydać rozkaz zakazujący wjazdu i parkowania takich aut także w bezpośrednim sąsiedztwie obiektów wojskowych. Decyzja MON wynika z obaw o bezpieczeństwo informacji.
W grudniu Ośrodek Studiów Wschodnich opublikował raport pt. „Smartfony na kółkach”. Wynika z niego, że chińskie pojazdy wyposażone są w technologie łączności umożliwiające m.in. skanowanie otoczenia, geolokalizację, komunikację z infrastrukturą oraz świadczenie zdalnych usług w czasie rzeczywistym.
Jak w rozmowie z PAP wskazała Paulina Uznańska, zastępczyni kierownika Zespołu Chińskiego OSW i autorka raportu, inteligentne pojazdy, niezależnie od producenta, są podatne na różne kategorie ryzyk. W kontekście cyberbezpieczeństwa wszystkie samochody podłączone do internetu mogą stać się narzędziem ataku. Istnieje możliwość np. zakłócenia pracy ich sensorów, co może prowadzić do poważnych wypadków drogowych.
Analityczka przyznała, że jeśli chodzi o bezpieczeństwo danych, nikomu nie należy ufać bezgranicznie, choć istnieją dostawcy technologii mniej i bardziej godni zaufania.
Inteligentne samochody posiadają ogromne możliwości zbierania danych poprzez kamery wysokiej rozdzielczości, czujniki, sensory czy systemy LiDAR (technologia aktywnego mapowania 3D). Stwarza to bardzo duży potencjał do wykorzystywania takich pojazdów w celach analizy wywiadowczej
– tłumaczyła Uznańska.
Z kolei, jak wskazał Michał Bogusz z OSW w rozmowie z PAP przeprowadzonej w dniu publikacji raportu OSW, rozwój inteligentnych samochodów idzie w parze z obawami o bezpieczeństwo narodowe. Wszystkie inteligentne samochody – czyli te posiadające zintegrowany system komputerowy zarządzający wszystkimi funkcjami pojazdu – mogą stanowić zagrożenie dla cyberbezpieczeństwa zarówno poszczególnych użytkowników, jak i całych krajów.
Po pierwsze, to jest po prostu gigantyczna platforma czujników dalekiego zasięgu. Taki system zbiera nie tylko informacje o bezpośrednim otoczeniu samochodu, ale i o tym, gdzie on się porusza czy z jakimi sieciami czy urządzeniami wchodzi w interakcję – wyjaśnił ekspert. – A kilkanaście takich samochodów to już cała sieć czujek, które są kontrolowane przez jeden system
– przestrzegł ekspert.
W poniedziałek (19 stycznia) do zapowiedzi polskiego resortu obrony odniósł się chiński MSZ.
Odnotowaliśmy raport, o którym wspomniano. Chiny uważają, że należy położyć kres nadużywaniu pojęcia bezpieczeństwa narodowego
– oświadczył w rozmowie z PAP rzecznik MSZ Guo Jiakun.
Tymczasem, jak podkreśliła Paulina Uznańska, to właśnie Chińczycy są pionierami we wprowadzaniu ograniczeń dla inteligentnych samochodów.
Dopóki amerykańska Tesla nie otrzymała certyfikacji bezpieczeństwa danych od chińskich organów regulacyjnych, miała zakaz wjazdu w określone miejsca w Chinach. Restrykcje te były szeroko zakrojone i dotyczyły infrastruktury krytycznej oraz lokalizacji, w których przebywali dygnitarze, w tym Xi Jinping. Tesle nie mogły wjeżdżać na niektóre lotniska, autostrady, w pobliże budynków rządowych czy instytucji badawczych
– wymieniła rozmówczyni PAP.
Ekspertka wskazała, że podobne regulacje w zakresie dostępu do stref wojskowych, według doniesień medialnych, wprowadził również Izrael. Z kolei w przypadku restrykcji dotyczących konkretnie chińskich inteligentnych samochodów pierwsi byli Amerykanie.
To administracja Bidena w 2024 r., jako pierwsza, zakazała użytkowania pojazdów z chińskim oprogramowaniem od roku modelowego 2027
– podkreśliła Uznańska.
Zdaniem dr Agnieszki Rogozińskiej, ekspertki ds. zagrożeń hybrydowych i bezpieczeństwa narodowego z Akademii Sztuki Wojennej oraz Akademii Piotrkowskiej, z którą rozmawiała PAP, możemy wyróżnić dwa główne obszary ryzyk związane z inteligentnymi autami: cyberbezpieczeństwo oraz zagrożenia wywiadowczo-inwigilacyjne.
W ramach pierwszego z nich systemy nowoczesnych pojazdów są podatne na ataki, w tym na przejęcie kontroli nad autem, co staje się szczególnie niebezpieczne wraz ze wzrostem liczby takich pojazdów na rynku. W Polsce ten odsetek w październiku br. przekroczył już 10 proc. i stale rośnie.
W kontekście wywiadowczym, zdaniem ekspertki, kluczowym problemem jest nieograniczony dostęp do danych sensorycznych i geoprzestrzennych, które mogą być wykorzystywane do mapowania infrastruktury krytycznej, obiektów wojskowych i zakładów przemysłowych. Dane te, w tym nagrania audio i wideo z otoczenia oraz wnętrza auta, trafiają do zewnętrznych chmur zarządzanych przez podmioty, nad którymi państwa europejskie nie mają kontroli, co stwarza warunki do prowadzenia działań szpiegowskich.
Istnieje przy tym ryzyko, że informacje te mogą być wymieniane w ramach współpracy między Chinami a Rosją w celu wciągania kolejnych państw w rosyjską strefę wpływów
– podkreśliła Rogozińska.
W jej ocenie obecnie w Europie brakuje konkretnych regulacji prawnych, a państwa mają utrudniony dostęp do danych o aktywnościach wywiadowczych podejmowanych przez producentów. Proces zbierania informacji odbywa się zazwyczaj bez wiedzy użytkownika, co wymusza stworzenie sprawnego aparatu prawnego i narzędzi monitorujących dla służb oraz wojska.
Skutecznym rozwiązaniem prewencyjnym byłoby – zdaniem ekspertki – wprowadzenie zakazu wjazdu chińskich samochodów do stref nie tylko w pobliżu obiektów wojskowych, lecz w ogóle infrastruktury krytycznej, jak lotniska.
Jednak takie działanie, choć uzasadnione, wymaga solidnej podstawy prawnej, by uniknąć zarzutów o zwalczanie konkurencji
– zastrzegła Rogozińska.
Sprzedaż chińskich aut w Polsce rośnie. Służby analizują kwestię zbierania danych. MON szykuje ograniczenia
Chińskie auta świetnie się w Polsce sprzedają, bo są tanie, nowoczesne i mają atrakcyjne warunki gwarancji – wskazują eksperci. Kwestia danych zbieranych przez chińskie pojazdy jest tymczasem przedmiotem zainteresowania służb. Trwają też prace dotyczące ograniczenia ich wjazdu na teren jednostek i obiektów wojskowych.
W 2025 r. Służba Kontrwywiadu Wojskowego wydała wytyczne dotyczące sposobów ochrony obiektów wojskowych w związku z zagrożeniami wynikającymi z użytkowania różnych urządzeń produkowanych w Chinach. MON przyznaje, że w ramach obowiązujących procedur bezpieczeństwa trwają prace dotyczące ograniczenia wjazdu pojazdów produkcji chińskiej na teren chronionych jednostek i obiektów wojskowych, a także nawiązywania połączenia telefonów służbowych oraz innych nośników danych z systemami zainstalowanymi w tego typu pojazdach.
Smartfony na kółkach
Decyzja MON wynika z obaw o bezpieczeństwo informacji. Inteligentne samochody posiadają ogromne możliwości zbierania danych, co stwarza duży potencjał do ich wykorzystywania w analizie wywiadowczej – powiedziała PAP Paulina Uznańska z Ośrodka Studiów Wschodnich. W grudniu OSW opublikował raport pt. „Smartfony na kółkach”. Wynika z niego, że chińskie pojazdy wyposażone są w technologie łączności umożliwiające m.in. skanowanie otoczenia, geolokalizację, komunikację z infrastrukturą oraz świadczenie zdalnych usług w czasie rzeczywistym.
Chińskie samochody podbijają polski rynek
Tymczasem na europejskim rynku, w tym Polsce, ubiegły rok okazał się rekordowym dla producentów chińskich samochodów. Jak w rozmowie z PAP podkreślił Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar, chińskie samochody są tanie, nowoczesne, a przy tym Chińczycy zapewniają atrakcyjne warunki gwarancji.
Na początku 2026 r. Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar opublikował raport, z którego wynika, że w całym 2025 r. średni udział chińskich producentów w sprzedaży nowych aut w Polsce wyniósł 8,2 proc. Choć najlepiej sprzedającą się marką (nieprzerwanie od 2020 r.) pozostawała Toyota, to chiński producent MG Motor zanotował największy, bo aż 125 proc. wzrost sprzedaży w stosunku do 2024 r. Samochód MG HS był piątym najchętniej kupowanym przez klientów indywidualnych samochodem osobowym (wyprzedziły go: KIA Sportage, Toyota Yaris Cross, Toyota CH-R i Volkswagen T-Roc). Jak wynika z prezentowanych przez Samar danych, w ub. r. łącznie modele MG sprzedały się w Polsce w liczbie 15 229 egz. Za nimi były dwie marki koncernu Chery – Omoda (7 552 egz.) i Jaecoo (7 420 egz.) oraz BYD (6 853 egz.).
Średnia ubiegłoroczna cena sprzedaży chińskiego samochodu osobowego wynosiła niespełna 139 tys. zł, co stanowiło kwotę o blisko 47 tys. zł niższą od średniej ceny rynkowej.
Chińskie samochody w Europie
Z opublikowanych w tym miesiącu danych zebranych przez JATO Dynamics – firmy analitycznej monitorującej globalny rynek motoryzacyjny wynika, że w 2025 r. w całej Europie sprzedano ponad 650 tys. chińskich samochodów. Ich udział w rynku osiągnął 7 proc., podczas gdy w 2024 r. wynosił 3 proc. Podobnie jak w Polsce, najwięcej nabywców znalazły auta MG. Ponad 300 tys. egzemplarzy zapewniło tej marce 15. lokatę w zakresie wielkości sprzedaży. Za nią uplasował się BYD, który w ub. r. zaliczył 300-proc. skok sprzedaży (160 tys. egz.) oraz Chery (90 tys. egz.).
Największą dynamikę sprzedaży chińskich samochodów można było zaobserwować w Niemczech, a następnie w Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Polsce.
Prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar Wojciech Drzewiecki przewiduje, że w przyszłości trend ten się utrzyma.
W Polsce liczną grupę nabywców chińskich samochodów stanowią osoby, które wcześniej kupowały pojazdy używane
– powiedział PAP prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.
Jak wskazał, chińskie auta świetnie się w Polsce sprzedają, bo są tanie, nowoczesne i mają atrakcyjne warunki gwarancji.
Drzewiecki, zapytany o to, czy planowane ograniczenie dostępu tych pojazdów do wrażliwych lokalizacji wyeliminuje ryzyko, zwrócił uwagę, że samochody wielu zachodnich marek są produkowane w Państwie Środka, a to stwarza takie samo potencjalne zagrożenie.
Obecnie każdy z nich stanowi platformę do zbierania danych. Dlatego należy podjąć działania, żeby centra gromadzenia tych danych były w poszczególnych państwach
– podkreślił.
Kolejny rozmówca PAP, Adam Lehnort, ekspert sieci Profi-Auto, poproszony o diagnozę, co sprawia, że chińskie samochody zaczęły podbijać zachodnie rynki, przypomniał, że chińscy producenci podejmowali próby wejścia do Europy już w latach dwutysięcznych. Ówczesne samochody były jednak postrzegane jako kopie modeli europejskich, charakteryzujące się niską ceną, a zarazem niską jakością oraz tandetnymi rozwiązaniami we wnętrzach. Jak wskazał ekspert, obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Chińskie koncerny postawiły na nadrobienie zaległości, oferując produkt w bardzo atrakcyjnej cenie, która według naszych szacunków jest o około 20 proc. niższa niż w przypadku aut europejskich
– wskazał Lehnort.
Jednocześnie – jak przekonywał – zachowano wysoki standard wyposażenia, który nie ustępuje zachodnim standardom, a niekiedy je przewyższa.
Jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrz oraz systemy multimedialne oceniamy obecnie bardzo wysoko. Istotnym atutem jest również długa gwarancja, wynosząca najczęściej siedem, rzadziej pięć lat
– wskazał Lehnort i ocenił, że taki krok sugeruje pewność producenta co do trwałości oferowanego produktu.
Należy przy tym pamiętać, że konkurencyjna cena nie bierze się znikąd – chiński rząd dotuje przemysł motoryzacyjny jako sektor strategiczny dla rozwoju państwa
– zaznaczył rozmówca PAP.
Ekspert, zapytany o to, jakie dominują oceny użytkowników chińskich aut, odparł, że z reguły każdy nowy samochód – nie tylko chiński – jest początkowo chwalony.
Jego pierwsi użytkownicy to najczęściej przedsiębiorstwa: według danych z 2025 r. blisko 70 proc. nowych aut rejestrowanych jest na firmy. Nawet jeśli pojawiają się pewne mankamenty, są one często tłumaczone niską ceną zakupu
– podkreślił Lehnort.
Ogólne pierwsze wrażenie jest jednak bardzo pozytywne. Klienci chwalą komfort jazdy, wyposażenie i relację jakości do ceny. Jednak – jak zastrzegł ekspert – nie wiadomo, jak te auta będą sprawować się w dłuższej perspektywie.
Zdaniem rozmówcy PAP warto mieć też na uwadze, że postęp chińskich marek zbiegł się w czasie z pewnym spadkiem jakości w rodzimej, europejskiej motoryzacji. Materiały wykończeniowe w Europie nie zawsze trzymają już dawny poziom premium, podczas gdy Chińczycy wykonali na tym polu ogromny skok, zrównując się z naszą czołówką lub ją wyprzedzając.
Na pytanie, czy każdy samochód chińskiej produkcji to potencjalne narzędzie sabotażu lub kradzieży danych wywiadowczych, Lehnort odrzekł, że w dzisiejszych czasach samochód, który nie byłby podłączony online i nie zbierał danych o użytkowniku, po prostu nie byłby atrakcyjny dla nabywców. Zatem obecna oferta chińskich producentów jest ściśle powiązana z łącznością internetową.
Problem zbierania danych nie dotyczy wyłącznie Chin – przykładem może być sprawa sprzed dwóch lat, gdy okazało się że Volkswagen zgromadził dane o geolokalizacji i zachowaniach 800 tys. użytkowników aut elektrycznych, nie dzieląc się tą wiedzą
– przypomniał ekspert.
Jak zwrócił uwagę rozmówca PAP, standardy unijne wymuszają na producentach stosowanie systemów ADAS, czyli zaawansowanych systemów wspomagania kierowcy. Te wykorzystują kamery i radary, które monitorują otoczenie pojazdu, jednak odpowiednio zaprogramowana kamera może zbierać dane lokalizacyjne wokół pojazdu.
Zastosowanie tych rozwiązań przez chińskie koncerny to po prostu próba bycia konkurencyjnym i dążenie do spełnienia tych wymagań. Nie sposób jednak nie rozpatrywać powiązania ich elektroniki i know-how z systemem państwowym w kategorii zagrożenia
– podsumował Adam Lehnort.
Polecamy
Odśnież auto, by nie płacić mandatu. Odśnieżanie samochodu to obowiązek
Odśnieżanie auta to obowiązek – przypomina policja. Za jego niedopełnienie grożą mandaty. W ostatnich dniach pogoda mocno utrudnia kierowcom poruszanie...
Czytaj więcejDetails





















