Sejm uchylił immunitet Antoniemu Macierewiczowi (PiS). Wnioskowała o to prokuratura, która chce posłowi postawić zarzuty publicznego znieważenia w związku z jego wypowiedzią z września 2025 r., gdy na posiedzeniu Sejmu nazwał kierownictwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego „agentami rosyjskimi”.
W czwartkowym (30 kwietnia) głosowaniu udział brało 450 posłów, za było 242, przeciw – 208. Nikt nie wstrzymał się od głosu.
Uchylenie immunitetu Macierewiczowi w tej sprawie zarekomendowała 16 kwietnia br. sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych.
O przekazaniu do Sejmu wniosku prokuratury informowała pod koniec stycznia br. rzeczniczka Prokuratora Generalnego Anna Adamiak. Jak wówczas przekazała, prokuratorzy chcą zarzucić Macierewiczowi, że 11 września 2025 r. podczas obrad Sejmu „znieważył funkcjonariuszy publicznych – szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. bryg. dr Jarosława Stróżyka oraz jego zastępców: płk Krzysztofa Duszę i płk Artura Pluto – z powodu zajmowanych przez nich stanowisk – nazywając wskazane osoby agentami rosyjskimi”.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Czterech polskich europosłów straciło immunitety
Czterech polskich europosłów straciło immunitety - Patryk Jaki i Daniel Obajtek z Prawa i Sprawiedliwości, Grzegorz Braun z Konfederacji Korony Polskiej i Tomasz Buczek z Konfederacji. Decyzję o pozbawieniu...
Czytaj więcejDetailsPonadto – według prokuratury – Macierewicz miał pomówić kierownictwo SKW „o współpracę z rosyjskimi służbami specjalnymi, a więc o takie postępowanie, które mogło poniżyć ich w opinii publicznej oraz narazić na utratę zaufania niezbędnego do zajmowania stanowisk, działając tym samym na ich szkodę”.
Macierewicz mówił na kwietniowym posiedzeniu sejmowej komisji regulaminowej, że jest zaskoczony działaniem prokuratury.
Istotą mojej wypowiedzi z punktu widzenia, który jest tutaj stawiany, jest to, że nie ma żadnego nazwiska (…). Nie przywołuję żadnego nazwiska, dlatego że problem jest zupełnie inny niż ten, który interpretuje prokuratura – powiedział. – Istotą problemu jest układ, jaki został zawarty na rzecz współpracy z Rosją
– dodał.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Macierewicz ocenił, że zarzuty prokuratury są nieodpowiedzialne i mają charakter polityczny.
Wypowiedzi Macierewicza – będące przedmiotem wniosku prokuratury – padły podczas debaty nad przedstawianą w Sejmie informacją wicepremiera i szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza na temat naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
Poseł mówił wtedy: „To nie był przypadek, nie było to doraźne działanie, to był początek wojny. Otóż tę wojnę możemy wygrać, ale jeżeli szefostwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego nadal będzie się składało z agentów rosyjskich, których pan Donald Tusk mianował w 2011 r. (…)” – zapisano w sejmowym stenogramie słowa Macierewicza. Zdanie to nie zostało dokończone, gdyż – jak zaznaczono w adnotacji w stenogramie – wywołało ono „poruszenie na sali”.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Jest akt oskarżenia wobec Antoniego Macierewicza ws. ujawnienia informacji niejawnych [AKTUALIZACJA]
Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Warszawie akt oskarżenia wobec byłego szefa MON, posła PiS Antoniego Macierewicza – przekazał rzecznik PK prok. Przemysław Nowak. Jak przekazał, Macierewicz został oskarżony...
Czytaj więcejDetailsMacierewicz dodał: „Oni teraz znowu są szefami Służby Kontrwywiadu Wojskowego, czyli formacji, która ma największą wiedzę o armii i wie najwięcej o tym, co armia realizuje”.
A to są ludzie, którzy współpracowali z rosyjskimi służbami specjalnymi. Jak długo będzie pan ich tolerował? Jak długo będzie pan ich wspierał?
– zapisano pytanie Macierewicza w stenogramie.
Według prokuratury, „bezpodstawne oskarżenia o agenturalną współpracę z Federacją Rosyjską, formułowane przez posła wobec kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, w sposób oczywisty przekroczyły granice dopuszczalnej krytyki w debacie publicznej”.
W styczniu br., gdy wniosek o uchylenie immunitetu Macierewicza w tej sprawie trafiał do Sejmu prok. Adamiak wskazywała, że pomimo iż taki czyn „podlega co do zasady ściganiu z oskarżenia prywatnego, w realiach niniejszej sprawy prokurator uznał za zasadne objęciem go ściganiem z urzędu, kierując się interesem społecznym”.



















