Szef MON o donacjach dla Ukrainy. Padły dane za poszczególne lata [AKTUALIZOWANY]

Władysław Kosiniak-Kamysz. Fot. PAP/Paweł Supernak

Władysław Kosiniak-Kamysz. Fot. PAP/Paweł Supernak

Najważniejsze donacje Polski dla Ukrainy podczas trwającej rosyjskiej pełnoskalowej agresji zostały przyznane w latach 2022-2023, czyli w czasie rządów PiS; ich szacowany koszt wynosi około 15 mld złotych – poinformował szef MON, wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Z kolei koszt donacji dla Ukrainy od 2024 roku do obecnego momentu wyniósł 1,55 mld zł.

Podczas poniedziałkowej (6 lipca) konferencji prasowej Kosiniak-Kamysz zaprzeczył, że sprzęt przekazywany przez Polskę Ukrainie od rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na ten kraj nie był używany przez polskie wojsko.

Niektórzy próbują przedstawiać, że to był tylko sprzęt postradziecki, niepotrzebny, nieużywany. Nie ma takiego sprzętu, który jest nieużywany, bo nawet czołgi w tej starszej wersji T-72 czy PT-91 wciąż są używane i służą do szkolenia naszych żołnierzy

– zaznaczył szef MON. Dodał, że Polska przekazywała sprzęt Ukrainie po zapoznaniu się z opinią Sztabu Generalnego, nie nadużywając przy tym możliwości polskiej armii.

Pomoc dla Ukrainy w latach 2022-2023

Podkreślił, że największe donacje dla Ukrainy zostały zrealizowane w latach 2022-2023. – Szacowany koszt tych donacji to jest około 15 miliardów złotych. To były czasy naszych poprzedników. Oni dzisiaj nie chcą o tym pamiętać, że przekazywali ten sprzęt – ja im nie tylko będę to przypominał, ale będę ich bronił w tych decyzjach – stwierdził. Zaznaczył przy tym, że „pomoc dla Ukrainy jest naszym strategicznym zadaniem wynikającym z racji stanu Rzeczypospolitej” oraz że „im więcej zniszczonych dronów Federacji Rosyjskiej, tym Polska bezpieczniejsza”.

Zaznaczył, że proces odtajniania danych dot. pomocy Ukrainie „potrwa jakiś czas” i dopiero po jego zakończeniu możliwe będzie zaprezentowanie wszystkich szczegółów.

Mówiąc o przekazanym Ukrainie sprzęcie szef MON wymienił czołgi T72, PT-91 i Leopard 2A4; transportery opancerzone i bojowe wozy piechoty Rosomak, BRDM i BWP-1; sprzęt artyleryjski: AHS KRAB, 2S1 Goździk, BM21, moździerze 120mm i 60mm; bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye.

Wśród przekazanego sprzętu znalazły się też samoloty MiG-29; śmigłowce Mi-24; przeciwlotniczy zestaw rakietowy WEGA S-200; wyrzutnie NEWA S-125SC; zestawy przeciwlotnicze ZSU-23-4 (Szyłka) i ZSU-23-2; zestawy OSA wraz z rakietami.

Ukrainie przekazano również rakiety do zestawów KUB; amunicję czołgową; amunicją artyleryjską; amunicję moździerzową; karabinki GROT, PKM, AKMS i SWD oraz wyposażenia osobiste żołnierza.

Donacje dla Ukrainy od 2024 roku

Koszt donacji dla Ukrainy od 2024 roku do obecnego momentu wyniósł 1,55 mld zł; wśród przekazanych środków m.in. pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot – przekazał wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak dodał, stanowi to około 9,4 proc. udziału wszystkich donacji na rzecz Ukrainy.

Szef MON wśród przekazanych Ukrainie środków od 2024 roku wymienił: pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot, bezpilotowy system „Scan Eagle”, pociski rakietowe, bomby lotnicze, przeciwpancerne pociski kierowane, pociski od granatników, aparaturę, osprzęt i części zamienne do techniki lotniczej i pancernej oraz systemów przeciwlotniczych „NEWA”, a także: amunicję czołgową, artyleryjską i moździerzową oraz wyposażenie indywidualne żołnierza.

Jak podkreślił, koszt donacji dla Ukrainy od 2024 do obecnego momentu to 1,55 mld zł, co stanowi około 9,4 proc. udziału wszystkich donacji na rzecz Ukrainy. Kosiniak-Kamysz podkreślał, że decyzje o przekazaniu wyposażenia Ukrainie poprzedzane są analizą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i nigdy nie zapadają bez wiedzy żołnierzy.

Żadna z donacji nie odbywa się bez rozmowy z wojskowymi. Tak naprawdę to od żołnierzy Wojska Polskiego zależy to, co możemy przekazać

– zaznaczył.

Wszystkie (donacje – przyp. PAP) wynikają również bardzo często z sojuszniczych zobowiązań. Polska należy do grupy UDCG (Ukraine Defense Contact Group), to są państwa koalicji wspierającej Ukrainę. Jest tam aktywna, jest przewodniczącą ważnej grupy zdolności opancerzonych. To są zarówno czołgi, jak i pojazdy opancerzone, które zostały przekazane. Polska tutaj była wielkim donatorem w tym obszarze. Więc pomoc dla Ukrainy jest też zobowiązaniem NATO-wskim

– dodał.

Szef MON z deklaracją ws. wsparcia dla Ukrainy

Rząd nie ulegnie żadnym populistycznym krzykom i nie zejdzie z drogi wspierania Ukrainy – oświadczył wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Podkreślił, że prawdziwy wróg jest na Kremlu. To Rosja najechała na Ukrainę i dokonuje prowokacji wobec państw NATO – dodał.

Kosiniak-Kamysz zwrócił uwagę, że choć współpraca polsko-ukraińska nie zawsze układa się tak, jak byśmy chcieli, to od Ukraińców otrzymujemy informacje o potencjalnych zagrożeniach dla bezpieczeństwa państwa i współpracujemy, by wdrażać do polskiej armii doświadczenia z ich wojny.

Szef MON podkreślił, że „prawdziwy wróg jest na Kremlu”. Jak zaznaczył, to Rosja najechała Ukrainę i dokonuje prowokacji wobec wszystkich państw NATO. 

To rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne naruszyły polską przestrzeń

– przypomniał Kosiniak-Kamysz.

Zaznaczył, że spory polsko-ukraińskie dotyczące historii nie przekreślają działań na rzecz pomocy Ukrainie ani walki o prawdę historyczną, która – jak wskazał – jest „źródłem budowania dobrej przyszłości”. – Do tego powinniśmy być jak najbardziej zdeterminowani – przekonywał.

My z tej drogi wspierania Ukrainy nie zejdziemy

– oświadczył szef MON.

Podkreślił też, że rząd nie ulegnie „żadnym populistycznym krzykom” ani „narracji” i „spirali nienawiści”, która nakręcana jest przez – jak mówił – lidera Konfederacji Korony Polskiej, europosła Grzegorza Brauna, i w którą – w jego ocenie – wpisał się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niego ta narracja ma na celu wyłącznie budowanie emocji społecznych i „ulotnego poparcia”.

Sprawa rakiet przekazanych Ukrainie. Premier: nie igrajcie z ogniem, pomoc dla Ukrainy była wynikiem konsensusu

W poniedziałek (6 lipca) premier Donald Tusk zaapelował do polityków wszystkich opcji politycznych – w tym do prezydenta Karola Nawrockiego – o to, by „nie igrali z ogniem” w kwestiach związanych z pomocą przekazaną Ukrainie. Pomoc Polski była przedmiotem politycznego i narodowego konsensusu – dodał. Mariusz Błaszczak zapowiedział, że klub PiS złoży wniosek o dodatkowe posiedzenie Sejmu w tym tygodniu, aby szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przedstawił informacje dotyczące doniesień o przekazaniu Ukrainie pocisków do systemu Patriot.

W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Mimo wysiłków amerykańskiego producenta do zwiększenia ich produkcji, w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie i intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym.

Odtajnienie donacji dla Ukrainy

Politycy opozycji oraz środowisko prezydenta krytycznie odnosili się do tych doniesień medialnych. W związku z tym wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w niedzielę, że po konsultacji z premierem zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026. Podkreślił, że o każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, a poprzednio Andrzej Duda. Wskazał, że polecił także Służbie Kontrwywiadu Wojskowego „zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych”.

Podczas poniedziałkowej (6 lipca) uroczystości podpisania umowy na amerykańskie pociski manewrujące Barracuda dla Wojska Polskiego premier stwierdził, że chce coś powiedzieć „o patriotach, to znaczy o ludziach, którzy naprawdę mądrze rozumieją to, co jest dobre i ważne dla Polski”.

Ponawiam swój apel do wszystkich – począwszy od prezydenta, do wszystkich polityków: nie igrajcie z ogniem

– powiedział.

Pomoc Polski dla Ukrainy w jej wojnie z Rosją była przedmiotem naszego politycznego i narodowego konsensusu. Można dyskutować o historii, o wzajemnych relacjach. Można zastanawiać się, w jakim zakresie pomagać uchodźcom, migrantom tu w Polsce, ale nie można w żaden sposób narażać na ryzyka naszej współpracy z Ukrainą w jej obronie przed napaścią rosyjską

– ocenił Tusk.

Wskazał, że nikt nie krytykował decyzji poprzedniego rządu o transferach polskiej broni do Ukrainy w pierwszych dniach i miesiącach wojny, choć – jak dodał – działania te wiązały się z pewnym ryzykiem.

Wszyscy rozumieliśmy, że wsparcie dla Ukrainy na wojnie z Rosją leży w interesie Polski

– podkreślił premier.

Każda rakieta wystrzelona w Ukrainie, (…) która niszczy pociski, rakiety, drony, samoloty, agresora, to jest większe bezpieczeństwo Polski. Nie możemy o tym dyskutować w kontekście jakiejś niemądrej walki politycznej. Chyba nie przeszliście – zwracam się do tych wszystkich, którzy chcą zatrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy – na stronę Rosji

– dodał.

Pomoc dla Ukrainy i bezpieczeństwo Polski

Jednocześnie szef rządu zapewnił, że wraz z Kosiniakiem-Kamyszem robią wszystko, by polskie wsparcie dla Ukrainy, w tym pomoc militarna, nie narażało bezpieczeństwa Polski.

Jestem przekonany (…), że robimy to o wiele skuteczniej niż ci, którzy dzisiaj podnoszą krzyk, a przed nami podejmowali decyzje o znacznie większym stopniu ryzyka

– powiedział Tusk.

Klub PiS chce dodatkowego posiedzenia Sejmu ws. informacji o przekazaniu Ukrainie rakiet do systemu Patriot

Podczas poniedziałkowej (6 lipca) konferencji prasowej Błaszczak ocenił, że decyzja o odtajnieniu donacji dla Ukrainy jest próbą „rozmydlenia” doniesień ws. przekazania Ukrainie pocisków do systemu Patriot.

W związku z tym klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości składa wniosek o dodatkowe posiedzenie Sejmu jeszcze w tym tygodniu, na którym to minister obrony narodowej przedstawi informację opinii publicznej na temat tego, czy rzeczywiście przekazali pociski do systemu Patriot na Ukrainę, dlaczego to zrobili

– poinformował szef klubu PiS. Podkreślił, że należy zweryfikować wszystkie informacje.

Pytał, dlaczego premier Donald Tusk „przestrzega Polskę przed możliwym atakiem ze strony Rosji” i jednocześnie „przekazuje pociski do systemu, który stanowi podstawę naszej obrony przeciwlotniczej”.

Głosy opozycji

Wicemarszałek Sejmu, lider Konfederacji Krzysztof Bosak napisał w sobotę (4 lipca) na platformie X, że „w marcu, w tajemnicy przed Sejmem, rząd oddał Ukrainie drogie i trudne do kupienia pociski przechwytujące do systemów Patriot”. Podkreślił, że „były one zakupione przez Polskę od USA w celu budowy wielowarstwowego systemu obrony przeciwlotniczej” oraz że pociski te są jedynymi na wyposażeniu polskiej armii, którymi zwalczać można rosyjskie rakiety Iskander.

Szef klubu parlamentarnego PiS, b. szef MON Mariusz Błaszczak napisał w niedzielę na X, że „jeżeli potwierdzą się doniesienia, że Polska przekazała Ukrainie pociski PAC-3 do systemów Patriot, będziemy mieli do czynienia z decyzją wymagającą natychmiastowych i szczegółowych wyjaśnień”.

To pociski stanowiące kluczowy element obrony polskiego nieba przed rakietami balistycznymi i innymi zaawansowanymi zagrożeniami. (…) Milczenie rządu w tak poważnej sprawie jest niezrozumiałe

– podkreślił.

Stanowisko Kancelarii Prezydenta

Do sprawy odniósł się także szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Pytany w niedzielę (5 lipca) w Polsat News o te doniesienia, powiedział, że „według jego informacji (…) niestety to jest bardzo prawdopodobne, że rząd wiosną przekazywał Ukrainie rakiety do systemów Patriot”.

O donacjach polskiego sprzętu wojskowego dla Ukrainy w ostatnich latach informowała już w przeszłości Kancelaria Prezydenta RP oraz w ub. roku strona rządowa, publikując raport podsumowujący całokształt polskiej pomocy dla walczącej Ukrainy. Przedstawiono tam jednak jedynie ogólne dane, np. w zaokrągleniu przedstawiając liczbę sztuk danego typu uzbrojenia czy ogólnie informując o jego typie.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Szef MSZ: odtajnienie donacji dla Ukrainy powinno dobrze wpłynąć na relacje Polski z Ukrainą

Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że rozwiązanie polegające na odtajnieniu donacji dla Ukrainy z lat 2022-2026 „powinno wpłynąć bardzo dobrze na relacje Polski z Ukrainą, bo pokaże, jak dużo Ukrainie pomogliśmy”.

W niedzielę (5 lipca) wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026.

 

Sikorski na poniedziałkowej (6 lipca) konferencji w Warszawie został zapytany, czy jest to dobre rozwiązanie i jak ono wpłynie na „i tak już bardzo trudne relacje” obu krajów. 

Zdaniem szefa MSZ rozwiązanie to „powinno wpłynąć bardzo dobrze na relacje Polski z Ukrainą, bo pokaże, jak dużo Ukrainie pomogliśmy”.

Wiem, że opozycja żądała tego ze złośliwości, ale skoro żądają, to pokażemy kilkadziesiąt donacji, których dokonał poprzedni rząd i przecież miał w tym wsparcie ówczesnej opozycji

– powiedział Sikorski.

Ocenił, że „niestety na taką mądrość nie stać dzisiejszej opozycji, gdy zmieniły się role”. 

Szef dyplomacji podkreślił w tym kontekście, że mimo tego „polityka nie powinna się zmienić”, ponieważ Putin nadal jest groźny, a pokonanie Ukrainy nadal byłoby złe dla Polski. 

Szef MSZ został też zapytany, czy Ukrainie przekazano rakiety do systemu Patriot. W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Mimo wysiłków amerykańskiego producenta do zwiększenia ich produkcji, w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie i intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym. 

W odpowiedzi Sikorski wskazał, iż szef MON już zadeklarował, że donacje dla Ukrainy będą odtajnione. 

Gdy będą odtajnione, będziemy o tym mówić

– odparł Sikorski. 

Podkreślił, że „rosyjskie rakiety nadal lecą na ukraińskie miasta, nadal zabijają ludzi, a polski interes strategiczny się nie zmienił”.

Kiedyś politycy PiS-u ścigali się na proukraińskość. Dzisiaj ścigają się na antyukraińskość. Jedna nieszczęsna decyzja prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego nie zmieniła faktu, że Putin jest zagrożeniem dla Ukrainy, dla NATO i dla Polski. Kierowanie się tylko emocjami jest geopolityką gówniarstwa

– stwierdził szef MSZ. 

Minister został też zapytany o zbliżający się Dzień Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej, a dokładniej, czy „w tym roku nie ma szans na to, żeby były wspólne polsko-ukraińskie obchody” tego dnia. 

W odpowiedzi Sikorski stwierdził, że „niestety różne wypowiedzi i też działania doprowadziły do tego, że Rosjanie mogą mieć satysfakcję z tego, jak napuścili Polaków i Ukraińców na siebie nawzajem”.

Oczywiście historii nie zmienimy, nie przywrócimy życia ani jednej ofierze (…). To co możemy zrobić, to wszyscy u siebie lepiej zrozumieć własną historię i się pojednać tak, aby mieć wspólną przyszłość, a nie się znowu wyrzynać

– dodał szef MSZ.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Sikorski został też zapytany o słowa rzecznika Kremla Dmitrija Pieskow, który stwierdził, że informacje o możliwym ataku Rosji na Polskę to „zachodnia propaganda i demonizowanie Rosji”. 

Szef MSZ podkreślił, że Rosjanie „dokładnie to samo mówili w tygodniach przed inwazją na Ukrainę”.

Kategorycznie zaprzeczali, jakoby mieli jakiekolwiek intencje zaatakowania Ukrainy, tak jak przedtem zaprzeczali, że „zielone ludziki” na Krymie to ich wojska

– mówił Sikorski. 

Nie wiemy, co się za tym kryje. Oczywiście dopóki Ukraina dzielnie się broni, zadaje straty Rosji, Rosja nie jest w stanie przeprowadzić generalnej ofensywy na Zachód, także na Polskę – mówił. Wskazał jednak, że Rosja jest zdolna do prowokacji. – Jeśli przedstawiciele władzy rosyjskiej mówią, że tego nie będzie, to mogą po pierwsze – kłamać, po drugie – mogli odstąpić od zamiarów w świetle naszych ostrzeżeń

– ocenił Sikorski. 

W ostatnich tygodniach polskie i zagraniczne media – często powołując się na ustalenia służb – przestrzegają przed możliwymi prowokacjami Rosji wymierzonymi w Polskę lub któreś z państw bałtyckich. Celem Rosjan, działających pod coraz większą presją ze strony Ukrainy atakującej ich infrastrukturę paliwową, ma być przede wszystkim sprawdzenie jedności NATO i gotowości do wsparcia sojuszników ze wschodniej flanki. 

O planie odtajnienia donacji, które zostały przekazane Ukrainie w celu wsparcia jej obrony przed rosyjską inwazją, szef MON poinformował w niedzielę na portalu X.

Proces donacji sprzętu rozpoczął rząd PiS z ministrem Mariuszem Błaszczakiem na czele

– przypomniał. 

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że o każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, a poprzednio Andrzej Duda. Wskazał, że polecił także Służbie Kontrwywiadu Wojskowego „zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych”. 

Działamy w warunkach wojny przy naszej granicy, każdorazowe działanie przeciw polskiej racji stanu naraża na szwank bezpieczeństwo Polek i Polaków – panie Mariuszu Błaszczaku już raz Pan to zrobił. Za to będziemy rozliczać wszystkich, bez względu na immunitety

– napisał Kosiniak-Kamysz.

Zapewnił też, że we wszystkich swoich działaniach „zawsze kieruje się interesem bezpieczeństwa Polek i Polaków”.

Leśkiewicz o odtajnieniu donacji dla Ukrainy: to nie jest dobra decyzja

To nie jest dobra decyzja – tak rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz skomentował decyzję szefa MON o zleceniu odtajnienia donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026. To są informacje niejawne, nie powinny być ujawniane opinii publicznej – podkreślił.

To nie jest dobra decyzja. To są informacje niejawne, nie powinny być ujawniane opinii publicznej

– ocenił w poniedziałek (6 lipca) w Polsat News Leśkiewicz. 

Zaznaczył, iż nikt w Kancelarii Prezydenta nie mówił o tym, by odtajniać informacje dotyczące całej donacji, skali donacji, listy wszystkich elementów uzbrojenia przekazanych do Ukrainy.

Na Ukrainie toczy się wojna z Federacją Rosyjską, wywiad rosyjski działa. (…) Nie ułatwiajmy im działalności, ujawniając informacje, które dotąd byłoby trudno pozyskać z tzw. otwartych źródeł z mediów

– podkreślił. 

Zdaniem Leśkiewicza temat ten jest tematem zastępczym.

Pan minister Kosiniak-Kamysz, a tak naprawdę premier Donald Tusk, widząc, co się dzieje w koalicji, widząc kolejne afery, które są ujawniane przez dziennikarzy, postanowili wykorzystać moment i próbować zaślepić ten temat takim zastępczym zagadnieniem, tematem zastępczym, związanym z donacjami dla Ukrainy i to jest tylko po to robione

– powiedział.

Exit mobile version