W poniedziałek (6 lipca) premier Donald Tusk zaapelował do polityków wszystkich opcji politycznych – w tym do prezydenta Karola Nawrockiego – o to, by „nie igrali z ogniem” w kwestiach związanych z pomocą przekazaną Ukrainie. Pomoc Polski była przedmiotem politycznego i narodowego konsensusu – dodał.
W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Mimo wysiłków amerykańskiego producenta do zwiększenia ich produkcji, w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie i intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym.
Odtajnienie donacji dla Ukrainy
Politycy opozycji oraz środowisko prezydenta krytycznie odnosili się do tych doniesień medialnych. W związku z tym wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w niedzielę, że po konsultacji z premierem zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026. Podkreślił, że o każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, a poprzednio Andrzej Duda. Wskazał, że polecił także Służbie Kontrwywiadu Wojskowego „zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych”.
Podczas poniedziałkowej uroczystości podpisania umowy na amerykańskie pociski manewrujące Barracuda dla Wojska Polskiego premier stwierdził, że chce coś powiedzieć „o patriotach, to znaczy o ludziach, którzy naprawdę mądrze rozumieją to, co jest dobre i ważne dla Polski”.
Ponawiam swój apel do wszystkich – począwszy od prezydenta, do wszystkich polityków: nie igrajcie z ogniem
– powiedział.
Pomoc Polski dla Ukrainy w jej wojnie z Rosją była przedmiotem naszego politycznego i narodowego konsensusu. Można dyskutować o historii, o wzajemnych relacjach. Można zastanawiać się, w jakim zakresie pomagać uchodźcom, migrantom tu w Polsce, ale nie można w żaden sposób narażać na ryzyka naszej współpracy z Ukrainą w jej obronie przed napaścią rosyjską
– ocenił Tusk.
Wskazał, że nikt nie krytykował decyzji poprzedniego rządu o transferach polskiej broni do Ukrainy w pierwszych dniach i miesiącach wojny, choć – jak dodał – działania te wiązały się z pewnym ryzykiem.
Wszyscy rozumieliśmy, że wsparcie dla Ukrainy na wojnie z Rosją leży w interesie Polski
– podkreślił premier.
Każda rakieta wystrzelona w Ukrainie, (…) która niszczy pociski, rakiety, drony, samoloty, agresora, to jest większe bezpieczeństwo Polski. Nie możemy o tym dyskutować w kontekście jakiejś niemądrej walki politycznej. Chyba nie przeszliście – zwracam się do tych wszystkich, którzy chcą zatrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy – na stronę Rosji
– dodał.
Jednocześnie szef rządu zapewnił, że wraz z Kosiniakiem-Kamyszem robią wszystko, by polskie wsparcie dla Ukrainy, w tym pomoc militarna, nie narażało bezpieczeństwa Polski.
Jestem przekonany (…), że robimy to o wiele skuteczniej niż ci, którzy dzisiaj podnoszą krzyk, a przed nami podejmowali decyzje o znacznie większym stopniu ryzyka
– powiedział Tusk.
Szef MSZ: odtajnienie donacji dla Ukrainy powinno dobrze wpłynąć na relacje Polski z Ukrainą
Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski ocenił, że rozwiązanie polegające na odtajnieniu donacji dla Ukrainy z lat 2022-2026 „powinno wpłynąć bardzo dobrze na relacje Polski z Ukrainą, bo pokaże, jak dużo Ukrainie pomogliśmy”.
W niedzielę (5 lipca) wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że po konsultacji z premierem Donaldem Tuskiem zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Polska przekazała Ukrainie pociski stanowiące kluczowy element obrony polskiego nieba? Szef MON zleca odtajnienie dokumentów
Prezydencki minister Marcin Przydacz ocenił jako „bardzo prawdopodobne”, że polski rząd przekazywał wiosną pociski do systemów Patriot Ukrainie. Wiceszef MON Cezary Tomczyk, komentując doniesienia, zaznaczył, że lista przekazywanych donacji jest...
Czytaj więcejDetailsSikorski na poniedziałkowej (6 lipca) konferencji w Warszawie został zapytany, czy jest to dobre rozwiązanie i jak ono wpłynie na „i tak już bardzo trudne relacje” obu krajów.
Zdaniem szefa MSZ rozwiązanie to „powinno wpłynąć bardzo dobrze na relacje Polski z Ukrainą, bo pokaże, jak dużo Ukrainie pomogliśmy”.
Wiem, że opozycja żądała tego ze złośliwości, ale skoro żądają, to pokażemy kilkadziesiąt donacji, których dokonał poprzedni rząd i przecież miał w tym wsparcie ówczesnej opozycji
– powiedział Sikorski.
Ocenił, że „niestety na taką mądrość nie stać dzisiejszej opozycji, gdy zmieniły się role”.
Szef dyplomacji podkreślił w tym kontekście, że mimo tego „polityka nie powinna się zmienić”, ponieważ Putin nadal jest groźny, a pokonanie Ukrainy nadal byłoby złe dla Polski.
Szef MSZ został też zapytany, czy Ukrainie przekazano rakiety do systemu Patriot. W przestrzeni publicznej pojawiły się doniesienia, że Polska miała w ostatnich miesiącach przekazać Ukrainie część swoich pocisków PAC-3 MSE, czyli najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. Mimo wysiłków amerykańskiego producenta do zwiększenia ich produkcji, w obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz konfliktu na Bliskim Wschodzie i intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym.
W odpowiedzi Sikorski wskazał, iż szef MON już zadeklarował, że donacje dla Ukrainy będą odtajnione.
Gdy będą odtajnione, będziemy o tym mówić
– odparł Sikorski.
Podkreślił, że „rosyjskie rakiety nadal lecą na ukraińskie miasta, nadal zabijają ludzi, a polski interes strategiczny się nie zmienił”.
Kiedyś politycy PiS-u ścigali się na proukraińskość. Dzisiaj ścigają się na antyukraińskość. Jedna nieszczęsna decyzja prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego nie zmieniła faktu, że Putin jest zagrożeniem dla Ukrainy, dla NATO i dla Polski. Kierowanie się tylko emocjami jest geopolityką gówniarstwa
– stwierdził szef MSZ.
Minister został też zapytany o zbliżający się Dzień Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej, a dokładniej, czy „w tym roku nie ma szans na to, żeby były wspólne polsko-ukraińskie obchody” tego dnia.
W odpowiedzi Sikorski stwierdził, że „niestety różne wypowiedzi i też działania doprowadziły do tego, że Rosjanie mogą mieć satysfakcję z tego, jak napuścili Polaków i Ukraińców na siebie nawzajem”.
Oczywiście historii nie zmienimy, nie przywrócimy życia ani jednej ofierze (…). To co możemy zrobić, to wszyscy u siebie lepiej zrozumieć własną historię i się pojednać tak, aby mieć wspólną przyszłość, a nie się znowu wyrzynać
– dodał szef MSZ.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Upamiętnią ofiary „krwawej niedzieli”
W sobotę w Zielonej Górze odbędą się uroczystości Narodowego Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II RP. 11 lipca przypada rocznica "krwawej niedzieli" z 1943 roku,...
Czytaj więcejDetailsSikorski został też zapytany o słowa rzecznika Kremla Dmitrija Pieskow, który stwierdził, że informacje o możliwym ataku Rosji na Polskę to „zachodnia propaganda i demonizowanie Rosji”.
Szef MSZ podkreślił, że Rosjanie „dokładnie to samo mówili w tygodniach przed inwazją na Ukrainę”.
Kategorycznie zaprzeczali, jakoby mieli jakiekolwiek intencje zaatakowania Ukrainy, tak jak przedtem zaprzeczali, że „zielone ludziki” na Krymie to ich wojska
– mówił Sikorski.
Nie wiemy, co się za tym kryje. Oczywiście dopóki Ukraina dzielnie się broni, zadaje straty Rosji, Rosja nie jest w stanie przeprowadzić generalnej ofensywy na Zachód, także na Polskę – mówił. Wskazał jednak, że Rosja jest zdolna do prowokacji. – Jeśli przedstawiciele władzy rosyjskiej mówią, że tego nie będzie, to mogą po pierwsze – kłamać, po drugie – mogli odstąpić od zamiarów w świetle naszych ostrzeżeń
– ocenił Sikorski.
W ostatnich tygodniach polskie i zagraniczne media – często powołując się na ustalenia służb – przestrzegają przed możliwymi prowokacjami Rosji wymierzonymi w Polskę lub któreś z państw bałtyckich. Celem Rosjan, działających pod coraz większą presją ze strony Ukrainy atakującej ich infrastrukturę paliwową, ma być przede wszystkim sprawdzenie jedności NATO i gotowości do wsparcia sojuszników ze wschodniej flanki.
O planie odtajnienia donacji, które zostały przekazane Ukrainie w celu wsparcia jej obrony przed rosyjską inwazją, szef MON poinformował w niedzielę na portalu X.
Proces donacji sprzętu rozpoczął rząd PiS z ministrem Mariuszem Błaszczakiem na czele
– przypomniał.
Kosiniak-Kamysz podkreślił, że o każdej donacji informowany jest prezydent – obecnie Karol Nawrocki, a poprzednio Andrzej Duda. Wskazał, że polecił także Służbie Kontrwywiadu Wojskowego „zbadanie tego, kto intencjonalnie dążył do ujawnienia tajemnic państwowych”.
Działamy w warunkach wojny przy naszej granicy, każdorazowe działanie przeciw polskiej racji stanu naraża na szwank bezpieczeństwo Polek i Polaków – panie Mariuszu Błaszczaku już raz Pan to zrobił. Za to będziemy rozliczać wszystkich, bez względu na immunitety
– napisał Kosiniak-Kamysz.
Zapewnił też, że we wszystkich swoich działaniach „zawsze kieruje się interesem bezpieczeństwa Polek i Polaków”.
Leśkiewicz o odtajnieniu donacji dla Ukrainy: to nie jest dobra decyzja
To nie jest dobra decyzja – tak rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz skomentował decyzję szefa MON o zleceniu odtajnienia donacji dla Ukrainy w latach 2022-2026. To są informacje niejawne, nie powinny być ujawniane opinii publicznej – podkreślił.
To nie jest dobra decyzja. To są informacje niejawne, nie powinny być ujawniane opinii publicznej
– ocenił w poniedziałek (6 lipca) w Polsat News Leśkiewicz.
Zaznaczył, iż nikt w Kancelarii Prezydenta nie mówił o tym, by odtajniać informacje dotyczące całej donacji, skali donacji, listy wszystkich elementów uzbrojenia przekazanych do Ukrainy.
Na Ukrainie toczy się wojna z Federacją Rosyjską, wywiad rosyjski działa. (…) Nie ułatwiajmy im działalności, ujawniając informacje, które dotąd byłoby trudno pozyskać z tzw. otwartych źródeł z mediów
– podkreślił.
Zdaniem Leśkiewicza temat ten jest tematem zastępczym.
Pan minister Kosiniak-Kamysz, a tak naprawdę premier Donald Tusk, widząc, co się dzieje w koalicji, widząc kolejne afery, które są ujawniane przez dziennikarzy, postanowili wykorzystać moment i próbować zaślepić ten temat takim zastępczym zagadnieniem, tematem zastępczym, związanym z donacjami dla Ukrainy i to jest tylko po to robione
– powiedział.
Polecamy
Premier: oczekujemy od Ukrainy pierwszego kroku po nieszczęsnej decyzji Zełenskiego
Polska oczekuje od Ukrainy pierwszego kroku po „tej nieszczęsnej decyzji” prezydenta Wołodymyra Zełenskiego - powiedział w sobotę (4 lipca) premier...
Czytaj więcejDetails