Wycofanie części amerykańskich wojsk z Europy nie wpłynie na zdolności obronne NATO – zapewnia sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte. Szef NATO odniósł się do sprawy przed rozpoczynającym się w Szwecji spotkaniem ministrów spraw zagranicznych państw Sojuszu.
Mark Rutte podkreślał, że zmiany dotyczą wojsk rotacyjnych USA i są częścią szerszego procesu dostosowywania amerykańskiej obecności wojskowej:
Nastąpią korekty. Stany Zjednoczone muszą bardziej skupić się na przykład na Azji, będzie się to odbywać z czasem, w sposób ustrukturyzowany. To, co wyraźnie słyszeliście wczoraj od Naczelnego Dowódcy Sił Sojuszniczych, od generała Grynkiewicha, jeśli chodzi o tę zapowiedź, cztery do pięciu tysięcy żołnierzy, to siły rotacyjne, które nie mają wpływu na plany obronne NATO
– powiedział Rutte.
Sekretarz generalny NATO podkreślił jednocześnie, że Sojusz przechodzi obecnie transformację określaną jako „NATO 3.0”, w której Europa ma odgrywać większą rolę w obronie wschodniej flanki. Dodał, że państwa europejskie i Kanada zwiększają wydatki obronne oraz przejmują większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo kontynentu.


















