Sprawa pobytu Marcina Romanowskiego. Mołdawia zabrała głos

Marcin Romanowski. Fot. PAP/Paweł Supernak

Marcin Romanowski. Fot. PAP/Paweł Supernak

Vadim Tiron, szef mołdawskiego Narodowego Centralnego Biura Interpolu podległego MSW, powiedział PAP, że do tej pory służby nie mają informacji, że b. wiceszef MS Marcin Romanowski wjechał do Mołdawii i separatystycznego regionu Naddniestrza. Tiron zapewnił, że współpracuje z polskimi władzami.

Jak na razie wyspecjalizowane służby nie zidentyfikowały żadnych danych wskazujących, że Marcin Romanowski wjechał na terytorium naszego kraju. Jednocześnie, opierając się na obecnie dostępnych danych operacyjnych – chcę to pokreślić – nie ma żadnych przesłanek, potwierdzających, że Romanowski przebywa w regionie Naddniestrza

– zaznaczył Tiron w czwartek (13 sierpnia) w rozmowie z PAP.

Gdzie przebywa Marcin Romanowski?

Rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie ds. karnych sędzia Anna Ptaszek przekazała w środę PAP, że do sądu wpłynął wniosek byłego wiceministra sprawiedliwości i posła PiS Marcina Romanowskiego o wydanie listu żelaznego. Dodała, że z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza.

Nieuznawane na arenie międzynarodowej Naddniestrze jest separatystycznym regionem Mołdawii, który od upadku ZSRR utrzymuje faktyczną niezależność. Położone przy granicy z Ukrainą Naddniestrze jest silnie związane militarnie, politycznie i gospodarczo z Rosją.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Wcześniej w czwartek (13 sierpnia) mołdawskie Biuro ds. Polityk Reintegracyjnych, które m.in. odpowiada za koordynację reintegracji kraju z Naddniestrzem, przekazało PAP, że nie ma informacji i nie dostało oficjalnej prośby w sprawie Romanowskiego od polskich władz.

Tiron zapytany o możliwość wjazdu z Mołdawii do Naddniestrza odpowiedział: To inne, specyficzne pytanie. Ale chcę pana zapewnić, że robimy wszystko co możemy, aby zapewnić ciągłą wymianę informacji operacyjnych z naszymi polskimi odpowiednikami, aby wyjaśnić wszelkie możliwe aspekty tej sprawy.

Romanowski posługuje się innym paszportem?

Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak potwierdził w środę PAP, że prokuratura otrzymała od sądu kopię wniosku b. wiceszefa MS. Nowak podał, że wniosek jest „podpisany osobiście” przez Romanowskiego, a sam Romanowski napisał w nim, że „obecnie przebywa w Tyraspolu, na terytorium Naddniestrza, wskazując konkretny adres”.

Rzecznik PK został też zapytany na środowej konferencji prasowej, czy prawdą jest, że w piśmie skierowanym do sądu jest informacja, że Romanowski „ma możliwość podróżowania na paszporcie z inną tożsamością i na tej podstawie mógł przemieszczać się poza państwami UE” i jak jest to możliwe.

Dalsza część tekstu pod grafiką

Nie wiem, jak to jest możliwe. Przeczytam ten fragment: »Informuję, iż zgodnie z prawem, w sposób legalny, mam wydany paszport na inną tożsamość, na podobnej zasadzie, jak świadkowie koronni, aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską«

– zacytował prok. Nowak.

Szef mołdawskiego Narodowego Centralnego Biura Interpolu zapytany o tę informację, odpowiedział, że nie ma niczego co by potwierdzało, że Romanowski posługuje się innym paszportem.

Nie ma żadnych takich przesłanek. Nie ma przesłanek, że posługiwał się innym dokumentem

– odpowiedział.

Dopytany potwierdził, że polskie władze nie informowały o możliwości posiadania przez Romanowskiego innego dokumentu.

Siemoniak: Romanowski prędzej czy później stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości

Marcin Romanowski jest uciekinierem, któremu kurczy się pole działania; jestem absolutnie przekonany co do tego, że prędzej czy później stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości – ocenił minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek b. wiceszefa MS, posła PiS Marcina Romanowskiego, o wydanie listu żelaznego; z pisma oraz z koperty wynika, że przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza – przekazała PAP rzeczniczka tego sądu ds. karnych sędzia Anna Ptaszek.

Do sprawy w czwartek (13 sierpnia) odniósł się na antenie Radiowej Jedynki minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak, który zwrócił uwagę, że jest to obszar znajdujący się pod kontrolą Rosji, gdzie standardy europejskie związane z nakazami aresztowania nie działają.

W związku z tym nasze służby, prokuratura, Policja zwracają się do różnych służb partnerskich, mołdawskich, bo jednak formalnie to jest część Mołdawii

– powiedział.

Dodał, że jeżeli ktoś poza Rosją, do której Polska zwracać się nie zamierza, ma wiedzę na ten temat, to są to służby mołdawskie.

Siemoniak jednocześnie ostrzegł przed „pochopnym udzielaniem wiary panu Romanowskiemu”. Zaznaczył, że Romanowski „jest uciekinierem”, a po jego liście widać, że „trochę kurczy mu się jakieś pole działania i jeżdżenia po różnych krajach”. 

Jestem absolutnie przekonany co do tego, że prędzej czy później stanie przed polskim wymiarem sprawiedliwości

– powiedział minister.

List żelazny

List żelazny, o który wnioskuje b. wiceszef MS z czasu rządów PiS, to dokument dający podejrzanemu lub oskarżonemu możliwość odpowiadania z wolnej stopy pod warunkiem złożenia oświadczenia o stawianiu się w terminie na każde wezwanie sądu lub prokuratury. Osoba, wobec której wydano taki dokument, nie może bez pozwolenia sądu oddalać się z obranego miejsca pobytu w kraju, a także w sposób bezprawny utrudniać postępowania karnego. 

Decyzję o jego wydaniu podejmuje właściwy miejscowo sąd okręgowy. Wydanie przez sąd listu żelaznego wiąże się z uchyleniem tymczasowego aresztowania osobie, której dotyczy. Postanowienie o uchyleniu tymczasowego aresztowania staje się prawomocne wraz z dniem uprawomocnienia się postanowienia o wydaniu listu żelaznego.

Zarzuty wobec Romanowskiego

Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski ma sformułowane zarzuty w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura zarzuca mu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i ustawianie konkursów za pieniądze z tego funduszu. Przestępstwa te miały polegać m.in. „na wskazywaniu podległym pracownikom podmiotów, które powinny wygrać konkursy na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości”. 

Polityk miał też zlecać poprawę błędnych ofert przed ich zgłoszeniem oraz dopuszczać do udzielenia dotacji podmiotom, które nie spełniały wymogów formalnych i materialnych.

Exit mobile version