Po raz pierwszy w finale ekstraklasy koszykarzy zmierzą się obrońca mistrzowskiego tytułu Legia Warszawa z Orlen Zastalem, który po rundzie zasadniczej nawet nie był pewny udziału w play off. Zespół z Zielonej Góry o złoty medal zagra po pięciu latach przerwy.
Faworytem jest stołeczny zespół, prowadzony przez estońskiego trenera Heiko Rannulę. Rywalizacja do czterech zwycięstw rozpocznie się w poniedziałek w Warszawie. Zastal sprawił jedną z największych niespodzianek w historii rywalizacji w play off. Musiał się do niej przebijać przez fazę play in, wprowadzoną przez Polską Ligę Koszykówki w 2024 roku na wzór NBA.
O brązowy medal w dwóch meczach zagrają pokonani półfinaliści: AMW Arka Gdynia i pierwszy raz w historii Dziki Warszawa – pierwszy w Trójmieście, drugi w stolicy.
Legia zajęła pierwsze miejsce w tabeli po sezonie zasadniczym (bilans 22-8). Zielonogórzanie, prowadzeni przez Arkadiusza Miłoszewskiego, który przez siedem lat był asystentem w zespole i wrócił po czterech latach przerwy jako główny szkoleniowiec, zajęli ósmą lokatę (16-14). To oznaczało, że muszą zagrać w play in. Nie będąc faworytem wygrali pierwszy mecz tej fazy z Anwilem we Włocławku 86:71, co dało im siódme miejsce i prawo gry w play off. Tak zaczęła się seria wygranych koszykarzy Zastalu z wyżej notowanymi rywalami z pozycji „underdoga”.
Pokonali w ćwierćfinale 3-1 Kinga Szczecin, czyli wicelidera po sezonie zasadniczym, zespół prowadzony przez wybranego na najlepszego trenera sezonu Macieja Majcherka. Smaczku rywalizacji dodawał fakt, że Majcherek był w Szczecinie asystentem obecnego szkoleniowca Zastalu – Miłoszewskiego, który pracując trzy i pół roku w Kingu zdobył złoty (2023) i srebrny medal (2024). W półfinale odprawili Arkę Gdynia 3-0.
Jestem pod wrażeniem Legii w tym momencie sezonu. Każdy z jej zawodników jest w szczycie formy. W półfinale z Dzikami zagrali rewelacyjnie. To Legia musi, Legia jest pod presją. My nie, my jesteśmy „underdogiem”, ale odpowiada nam ta rola
– powiedział PAP trener Zastalu.
Jego problemem przed finałami nie jest jednak forma Legii, ale kłopoty jego koszykarzy. Lider i „mózg” drużyny, przedłużenie myśli trenerskiej na parkiecie, doświadczony rozgrywający Andrzej Mazurczak nie trenował prawie cały tydzień przez finałem, po tym jak doznał złamania nosa w ostatnim spotkaniu półfinału z drużyną z Gdyni. Czekał na specjalną maskę na twarz i nie wiadomo w jakiej formie będzie w poniedziałek. Z kolei Amerykanin Phil Fayne przebywał przez cały tydzień z powodów rodzinnych w USA.
Legia, która z kontuzjami zawodników miała problem zimą, na przełomie roku 2025 i 2026, przeszła przez play off jak burza. Wyeliminowała MKS Dąbrowa Górnicza 3-1 w 1/4 finału, a następnie Dziki 3-0 w półfinale. „Zieloni Kanonierzy” są faworytami i chcą sięgnąć po tytuł drugi raz z rzędu. Także dlatego, by złamać tendencję ostatnich lat, kiedy to drużynom grającym w finałach PLK rok po roku nie udało się ponownie sięgnąć po mistrzostwo. Doświadczyły tego Stelmet Zielona Góra (2021), Śląsk Wrocław (2023) i King Szczecin (2024).
Rywalizacja toczyć się będzie do czterech zwycięstw. Dwa pierwsze mecze i ewentualnie piąty oraz ostatni siódmy odbędą się w Warszawie. Trzeci i czwarty na pewno w Zielonej Górze. W obydwu halach można spodziewać się nadkompletu publiczności, bo kibice Zastalu i Legii należą do jednych z najwierniejszych, słynących z dopingu i najbardziej fanatycznych w Orlen Basket Lidze. Przed rokiem Legia pokonała w finale PGE Start Lublin 4-3, ciesząc się ze złota po ostatnim spotkaniu w Lublinie.
Mecze o złoto MP
Legia Warszawa (1) – Orlen Zastal Zielona Góra (7)
W sezonie zasadniczym 2-0 dla Legii: w Warszawie 84:66, w Zielonej Górze 88:71
Liderzy:
Legia: Dominic Brewton – średnio 15,1 pkt, 4,1 zb., 3,5 as.; Andrzej Pluta – 13,6 pkt, 6,3 as; Jayvon Graves – 13,3 pkt, 5,1 zb.
Zastal: Chavaughn Lewis – 16,5 pkt, i 3,3 zb., 2,6 as; Jakub Szumert – 13,4 pkt, 6,8 zb., 1,6 bl.; Andrzej Mazurczak – 12,2 pkt, 5,9 as.
Mecze: 8 i 10 czerwca (godz. 20.15) w Warszawie, 13 (godz. 19) i 15 czerwca (godz. 20.15) w Zielonej Górze,
ew. 17 czerwca w Warszawie (godz. 20.15), 19 czerwca w Zielonej Górze (godz. 20.15), 21 czerwca w Warszawie (godz. 19)
Mecze o brązowy medal:
Dziki Warszawa (5) – AMW Arka Gdynia (6)
W sezonie zasadniczym 2-0 dla Dzików: w Gdyni 96:78, w Warszawie 94:84
Liderzy:
Dziki: Landrius Horton – 18,4 pkt, 4,3 zb., 3,1 as.; Darnell Edge – 16,4 pkt, 4,6 as., 3,6 zb.
Arka: Jarosław Zyskowski – 13 pkt, 3,5 zb.; Milan Barbitch – 12,6 pkt, 5,1 as., 4,1 zb.
Mecze: 9 czerwca w Gdyni (godz. 19), 12 czerwca w Warszawie (godz. 20.15).
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Legia rywalem Zastalu w finale PLK!
Zastal Zielona Góra zmierzy się z Legią Warszawa w wielkim finale Polskiej Ligi Koszykówki. W trzecim meczu półfinału Legia pokonała po raz trzeci Dziki Warszawa 91-78, wygrała - tak...
Czytaj więcejDetailsTrener Zastalu: odpowiada nam rola „underdoga”
Koszykarze Orlen Zastalu po raz kolejny w trwającym sezonie nie są faworytami rywalizacji – tym razem w finale ekstraklasy, w którym ich rywalem będzie broniąca tytułu Legia Warszawa – Odpowiada nam ta rola – powiedział PAP trener ekipy z Zielonej Góry Arkadiusz Miłoszewski.
Zielonogórzanie do play off awansowali poprzez rundę play in – w pierwszym meczu tej fazy pokonali we Włocławku Anwil 86:71, co dało im awans do play off z siódmej pozycji i ćwierćfinał z drugim w tabeli po sezonie zasadniczym Kingiem. Pokonali rywali z Szczecina 3-1, a w półfinale również wyżej rozstawioną Arkę Gdynia 3-0.
Z Legią, która zakończyła fazę zasadniczą sezonu na pierwszym miejscu, podobnie jak w poprzednich rundach rozpoczną rywalizację od dwóch meczów wyjazdowych.
Naszym celem, jak w poprzednich fazach play off, jest wywiezienie choćby jednego zwycięstwa z hali rywala. Wiadomo, że przed sezonem plan minimum to był play off, ale rozmawialiśmy w drużynie, że byłoby super pójść dalej. Kolejne mecze nas napędzały. To tak jak z jedzeniem, jak coś smakuje to chce się więcej…
– tłumaczył szkoleniowiec.
Zastal będzie walczyć o złoto pierwszy raz od pięciu lat, ale w przypadku Miłoszewskiego to trzeci finał w pięcioletniej karierze głównego szkoleniowca – zdobył złoto z Kingiem z 2023 r. i srebro z tym klubem rok później. W 2025 roku powrócił ze Szczecina do Zielonej Góry, gdzie przez siedem lat był asystentem wielu utytułowanych trenerów, m.in. Słoweńców Saso Filipovskiego (złoto MP 2016) i Andreja Urlepa czy Chorwata Żana Tabaka (złoto 2020, srebro 2021).
Wiadomo, że awans do finałów z Zastalem jest czymś innym niż z Kingiem, czymś bardziej emocjonalnym. Powróciły wspomnienia, gdy uczestniczyłem jako asystent w wielkich meczach tego klubu w rozgrywkach Euroligi czy VTB. Hala pękała wówczas w szwach, była ogromna energia, podobna jak teraz. Pamiętam też późniejsze czasy, gdy nie było ciekawie…
– dodał.
Zielonogórski klub to pięciokrotny mistrz kraju (2013, 2015-17 oraz 2020). Po raz ostatni w finale był w 2021 roku, gdy przegrał z BM Stalą Ostrów Wlkp. (2-4). Ostatnie mistrzostwo w 2020 wywalczył w niecodziennych okolicznościach, gdyż rozgrywki z powodu pandemii koronawirusa zostały najpierw zawieszone, a następnie przedwcześnie zakończone.
Finał z Zastalem jest inny także dlatego, że nikt na nas nie stawiał. Zaatakowaliśmy play off z ósmej pozycji, by w play in przesunąć się na siódmą. Piszemy historię polskiej ligi. Ze Szczecinem to był obowiązek wejść do „czwórki”, a później do finału po bardzo dobrych sezonach
– podkreślił.
Miłoszewski wspomniał, że moda na koszykówkę w Zielonej Górze wróciła.
Kibice w play off dostali najwyższej jakości basket i teraz przed nimi co najmniej dwa mecze o złoto. Łatwo nie będzie. Jestem pod wrażeniem Legii w tym momencie sezonu
– zaznaczył i dalej chwalił rywala.
Każdy z jej zawodników jest w szczycie formy. Zawodnicy Legii są bardzo mobilni, mogą grać różne formy obrony i to jest ich przewaga. W półfinale z Dzikami legioniści zagrali rewelacyjnie
– ocenił pochodzący z Warszawy Miłoszewski.
Szkoleniowiec uważa, że największe atuty jego zespołu to kibice oraz… aspekt psychologiczny.
Naszą przewagą jest hala, kibice, którzy niesamowicie nas napędzają. Co jeszcze? O taktycznych elementach nie chcę mówić przed finałem, ale może także psychika jest po naszej stronie. Legioniści mogą pomyśleć, że Zastal jest słaby, bo w dwóch meczach sezonu zasadniczego „złoili” nam skórę. To Legia musi, Legia jest pod presją. My nie, my jesteśmy „underdogiem”, ale odpowiada nam ta rola
– dodał.
Przygotowania do walki o złoto nie przebiegały w Zielonej Górze bez problemów. Nie uczestniczyło w nich dwóch zawodników – „mózg” drużyny, przedłużenie myśli trenerskiej na parkiecie, czyli doświadczony rozgrywający Andrzej Mazurczak oraz Amerykanin Phil Fayne.
Ten pierwszy doznał złamania nosa w ostatnim meczu półfinału z Arką i do piątku czekał na specjalną maskę zabezpieczającą twarz. Fayne przebywa w USA z powodów rodzinnych. Z kolei środkowy Dwight Allen Wilson nie wyleczył do końca urazu stawu skokowego, choć uczestniczył w zajęciach.
Andrzej jest już mniej opuchnięty, ale oczywiście nie trenował. Trudno powiedzieć, jak się zaadaptuje do występów z maską na twarzy. Sam rwie się do gry. Robimy wszystko, by Phil wrócił na finały, przynajmniej na jeden mecz w Warszawie, ale wiadomo, że przelot z USA i brak rytmu treningowego mają znaczenie. Wilson trenował normalnie, choć czuje jeszcze nogę
– dodał.
Mazurczak jest jednym z liderów Zastal – ma średnio 12,2 punktu i 5,9 asysty, ale nie statystki są jego największym atutem, a umiejętność budowania atmosfery w drużynie.
Przygotowanie mentalne, które ma w sobie Andrzej Mazurczak i rozsiewa na cały zespół, jest nieprawdopodobne. To, co robi na treningach czy w szatni jest niesamowite. Każdy z nim chce grać. Jest wart każdych pieniędzy, choć oczywiście pieniądze to nie wszystko
– podkreślił po półfinałowej rywalizacji Miłoszewski, doceniając wkład w sukces zespołu urodzonego w Chicago polskiego zawodnika.
Oprócz niego istotną rolę odgrywa 20-letni Jakub Szumert, który w trakcie sezonu w Zielonej Górze zrobił pod okiem Miłoszewskiego i przy pomocy Mazurczaka gigantyczny postęp – został wybrany do pierwszej piątki przez trenerów Orlen Basket Ligi i średnio notuje 13,4 pkt i 6,8 zbiórki w meczu.
Mazurczaka na obwodzie wspierają Amerykanie Chavaugn Lewis (śr. 16,4 pkt) i Conley Garrison (śr. 11,6 pkt i 5,4 asysty.
Pierwsze dwa spotkania odbędą się w stolicy w poniedziałek i środę, potem rywalizacja przeniesie się do Zielonej Góry na kolejne dwa pojedynki. Ewentualnie mecze numer pięć i siedem odbędą się ponownie w stolicy.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Zastal powalczy o złoty – komentarze po awansie do finału PLK
Koszykarze Zastalu Zielona Góra awansowali do wielkiego finału Polskiej Ligi Koszykówki. W trzecim meczu półfinału pokonali Arke Gdyni, wygrali całą serię 3-0 i zagrają o mistrzostwo Polski. Dziś zastal...
Czytaj więcejDetailsDyrektor Legii: dopilnujemy odpowiedniej taktyki
Koszykarze Legii Warszawa od poniedziałku walczyć będą w finale mistrzostw Polski z Orlen Zastalem Zielona Góra o powtórzenie sukcesu sprzed roku. – Dopilnujemy odpowiedniej taktyki – zapewnił w rozmowie z PAP dyrektor sportowy stołecznego klubu, 39-letni Aaron Cel.
Broniąca tytułu Legia staje przed szansą powtórzenia sukcesu, co nie udało się żadnemu zespołowi od 2019 roku, gdy Anwil Włocławek zdobył mistrzostwo drugi rok z rzędu. „Zieloni Kanonierzy” będą także chcieli odwrócić tendencję z jeszcze bliższej przeszłości, kiedy to drużynom grającym w finałach rok po roku nie udało się ponownie zwyciężyć. Doświadczyły tego Stelmet Zielona Góra (2021), Śląsk Wrocław (2023) i King Szczecin (2024).
Legioniści, najlepsi po sezonie zasadniczym ekstraklasy, do fazy pucharowej przystąpili z pierwszym numerem rozstawienia. W ćwierćfinale pokonali MKS Dąbrowa Górnicza 3-1, a w półfinale, w historycznych pierwszych derbach Warszawy w play off, wygrali z Dzikami 3-0. Dotychczasowa droga w rozgrywkach wskazuje, że w finale będą faworytem.
Nie skupiamy się na tym, że jesteśmy faworytem. Nie myślimy też o miejscu, z którego do drugiej fazy przystępowała Zielona Góra, bo nie gra jak drużyna, która zaczynała w play in, tylko taka, która zasłużyła na finały, bo prezentuje bardzo dobry basket. Koncentrujemy się na sobie, bo to nam bardzo dobrze wychodzi w tym sezonie: trzymać się na boisku naszej dyscypliny gry i zasad, po prostu grać swoje. Wierzymy, że pozwoli to nam zdobyć mistrzostwo drugi rok z rzędu. Chociaż zdajemy sobie sprawę, że Zastal będzie bardzo groźnym przeciwnikiem
– powiedział Cel.
Żeby „grać swoje”, trzeba mieć zdrowych wszystkich zawodników. Były sytuacje w sezonie, gdy kontuzje dziesiątkowały legionistów. Potem, gdy gracze wyzdrowieli, przyszła wspaniała seria. Teraz znowu jest mały niepokój – w ostatnim meczu półfinałowym nie wystąpił Race Thompson, a wcześniej Michał Kolenda.
Faktycznie, nasz dołek w tym sezonie był spowodowany przede wszystkim kontuzjami. Dotknęły one nie jednego czy dwóch zawodników, ale równocześnie czterech i to było duże osłabienie. Straciliśmy nasz rytm, ale od Pucharu Polski wszyscy albo prawie wszyscy są zdrowi. Od czasu do czasu ktoś odpadnie. Na szczęście teraz jesteśmy wszyscy gotowi do walki od poniedziałku. Thompson, który jeszcze delikatnie odczuwa kostkę, i Kolenda też będą do dyspozycji trenera
– zaznaczył dyrektor sportowy Legii.
Podopieczni 42-letniego Estończyka Heiko Rannuli demonstrują na finiszu rozgrywek niemal stuprocentową efektywność. Od 28 marca wygrali 12 z 13 spotkań sezonu regularnego i play off. Jeśli chodzi o rywalizację z Zastalem, w przekonującym stylu wygrali obydwa spotkania – 88:71 w Zielonej Górze i 84:66 w Warszawie.
Zielonogórzanie, ósmy zespół w tabeli po sezonie zasadniczym, również nie mogą sobie nic zarzucić. Licząc ostatnią ligową kolejkę, od 6 maja wygrali siedem z ośmiu spotkań, m.in. z Anwilem we Włocławku w fazie play in oraz drugim po sezonie regularnym Kingiem Szczecin w ćwierćfinale play off (3-1) i szóstą AMW Arkę Gdynia w półfinale (3-0).
Prowadzący ekipę z polskiej stolicy wina Arkadiusz Miłoszewski to jeden z najbardziej doświadczonych szkoleniowców ekstraklasy, zaprawiony w rywalizacji play off. W czterech ostatnich sezonach trzy razy wprowadził swoje zespoły do finału. Z Kingiem Szczecin zdobył złoty (2023) i srebrny medal (2024).
To fantastyczny szkoleniowiec, trzy finały w krótkim okresie to ogromny wyczyn, zważywszy, że liga jest bardzo wyrównana. Na pewno darzymy go ogromnym szacunkiem. No i wiemy, że tercet M – Miłoszewski, Mazurczak, Matczak, bo dołączam też „Fifiego”, który – mimo że zdrowotnie miał ciężki sezon – w play off gra swoją grę. Trener zna realia ligi. Wie, jak utrudnić życie rywalom i przede wszystkim, jak wykorzystywać swoich zawodników. Myślę, że na początku sezonu nikt nie widział Zielonej Góry w finale. Tymczasem z każdym zawodnikiem udało mu się zrobić to, co najlepsze i prawie każdy z nich gra na swoim najwyższym poziomie w karierze
– zauważył 109-krotny reprezentant Polski.
Szczególnym przypadkiem jest w Zastalu 20-letni Jakub Szumert, który w ciągu kilku miesięcy stał się czołowym graczem ligi i mocno puka do drzwi reprezentacji. Jest drugim strzelcem drużyny ze średnią 13,4 pkt (za Chavaughnem Lewisem – 16,5) i jej najlepiej zbierającym (6,8 zb.), a także liderem klasyfikacji bloków (1,55) w całej ekstraklasie. Kluczem do sukcesu w finale może być jego zatrzymanie.
Kuba Szumert jest zawodnikiem, którego nie da się zatrzymać, można go najwyżej ograniczyć. Stał się jednym z najlepszych graczy naszej ligi. Jeśli chodzi o nas samych, cały czas – i w ataku, i w obronie – staramy się funkcjonować jak drużyna. Oczywiście, gramy fizycznie, bo tak się gra na poziomie europejskim. Drużyna była wstępnie budowana pod Ligę Mistrzów, więc to są nasze atuty. Dopilnujemy też odpowiedniej taktyki. Rywale mają Miłoszewskiego, ale oczywiście nie mogę nie pochwalić naszego trenera, bo Heiko Rannula pokazuje, że jest nadzwyczajnym szkoleniowcem i jego gra, powiedziałbym, ma już swoje DNA. Nie jest tak, że wygrywamy przypadkiem lub dzięki temu, że ktoś z zespołu ma „dzień konia”, tylko wszystko kręci się jak w szwajcarskim zegarku, funkcjonuje jako system. Każdy zna swoją rolę, wie co ma robić na boisku. Będziemy więc starać się zatrzymać Szumerta całą drużyną. Chyba jeszcze nigdy nie widziałem Polaka grającego tak dobrze w tym wieku
– przyznał Cel.
Kibice, których dwutysięczny komplet pojawi się na Bemowie, ostrzą sobie także apetyty na pojedynek rozgrywających Andrzejów – Pluty i Mazurczaka.
To będzie po raz kolejny wspaniała rywalizacja. W poprzedniej rundzie z Dzikami wszyscy kreowali pojedynek Pluty z Landriusem Hortonem. Andrzej się tym nie przejmował, tylko przede wszystkim chciał wygrać. Trzymał się planu gry, a nie myślał, jak rzucić więcej punktów od króla strzelców. To pokazuje, że nie tylko jest teraz świetnym zawodnikiem, ale też – mogę to powiedzieć, widząc go na co dzień – dojrzał, zmężniał, jest zdecydowanie na poziomie ponad tę ligę. Nie przypadkiem zdobył tytuł MVP sezonu zasadniczego. Jego rywalizacja z Andym będzie nadzwyczajna, bo Mazurczak od kilku już lat jest czołowym rozgrywającym w naszej lidze. To jednak pojedynek raczej dla kibiców niż samych zawodników, bo jeden i drugi będą się głównie skupiać na zwycięstwie zespołu niż pokazywaniu wyższości nad rywalem
– zakończył Cel.
Legia walczy o swój dziewiąty w historii tytuł mistrza Polski, a drugi wywalczony w play off, rozgrywanym w ekstraklasie koszykarzy od 1985 roku. Wcześniej, w rozgrywkach prowadzonych systemem ligowym, „Zieloni Kanonierzy” dwukrotnie zdobywali złote medale rok po roku (1956-1957 i 1960-1961). Mają więc szansę na trzeci dublet.
Finałowa rywalizacja Legii z Zastalem (do czterech zwycięstw) rozpocznie się dwoma meczami w stołecznym OSiR Bemowo w poniedziałek i środę (obydwa godz. 20.15), następnie przeniesie się do Zielonej Góry, gdzie spotkania odbędą się 13 i 15 czerwca (godz. 19 i 20.15). Ewentualne kolejne mecze będą rozgrywane na przemian na Warszawie i w zielonogórskim CRS, odpowiednio, 17, 19 i 21 czerwca.
Czytaj także:
Zastal wicemistrzem Polski!!! A może być jeszcze lepiej
Koszykarze Zastalu Zielona Góra po raz trzeci pokonali w półfinałach PLK Arkę Gdynia, tym razem w hali CRS 96-89 i awansowali do wielkiego finału! Zastal grał dziś bez Phila...
Czytaj więcejDetails