Były tenisowy reprezentant Polski Michał Przysiężny uważa, że występ Mai Chwalińskiej w wielkoszlemowym turnieju w Paryżu był „cudowny”, mimo porażki w finale z Rosjanką Mirrą Andriejewą 3:6, 2:6. – French Open wysyła ją w tenisowy kosmos – podkreślił.
Za cały turniej Mai należą się ogromne brawa. Początek finału też wyglądał, że się układa po jej myśli. Kiedy Mirra Andriejewa zaczęła grać pod górę, wydawało się, że rywalizacje będzie toczyła się na warunkach Chwalińskiej. Potem zaczęły się krótsze wymiany, Mai przytrafiło się kilka błędów. Andriejewa wrzuciła drugi bieg. Posiadała większą siłę rażenia i siłę ognia. Do tego była dobrze przygotowana na grę przeciwko Polce. Nie zrażały jej skróty grane przez Maję. Potrafiła do nich dobiegać i sprytnie odpowiadać. Do tego nie dawała się wyprowadzić z równowagi przy długich wymianach i trzymała spokojnie piłkę w korcie, nie starając się na siłę skracać wymian. Także większe doświadczenie dało się zauważyć u Andriejewej. Nie przypadkiem jest w czołówce singlistek świata
– skomentował Przysiężny.
Chwalińska rozpoczynała turniej w Paryżu na 114. miejscu w rankingu WTA. Na liście, która zostanie opublikowana w najbliższy poniedziałek, będzie 21. To otwiera jej drzwi na tenisowe salony. Będzie mogła startować, bez konieczności gry w eliminacjach, w najważniejszych turniejach. W wielu z nich będzie korzystała z przywileju rozstawienia.
W Paryżu Chwalińska wyruszyła w tenisowy kosmos. Jak sobie poradzi w nowym życiu? Nie obawiam się, żeby było źle. Ma wokół siebie bardzo dobrych ludzi i fachowców. Za nią fenomenalny turniej, w którym udowodniła sobie i światu, że stać ją na wygrywanie z najlepszymi tenisistkami świata. Gra bardzo inteligentnie, a swoją techniką i umiejętnością reagowania na wydarzenia na korcie potrafi zneutralizować atuty rywalek. Teraz będzie mogła decydować i wybierać, w jakich turniejach będzie chciała zagrać. Pewnie będą też takie, w których odpadnie w drugiej czy trzeciej rundzie, ale niech trzy, cztery razy w roku osiągnie wynik podobny do tego na Roland Garros i na stałe zagości w czołówce światowej
– zakończył Przysiężny.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Maja Chwalińska przegrała w finale Rolanda Garrosa
Koniec marzeń Mai Chwalińskiej w Paryżu. Polka przegrała w finale Rolanda Garrosa z Rosjanką Mirrą Andriejewą 6:3, 6:2. Występ w finale tego prestiżowego turnieju jest największym sukcesem w karierze...
Czytaj więcejDetailsNiemiecka prasa z uznaniem o Chwalińskiej
»Niemiecka prasa pisze z uznaniem o występie Mai Chwalińskiej w Paryżu i zaznacza, że Mirra Andriejewa zachowała w sobotnim finale spokój i przez większość spotkania kontrolowała przebieg gry. „Bild” przewiduje, że sponsorzy ustawią się teraz w kolejce do polskiej tenisistki.
Andrejewa okazała się dla Kopciuszka z Polski o jedną przeciwniczką za dużo
– pisze „Sueddeutsche Zeitung”.
Według gazety jednak pojedynek ósmej zawodniczki świata z Chwalińską był wydarzeniem, które „od początku porwało i oczarowało 15 tysięcy widzów na głównym korcie kompleksu Rolanda Garrosa, chociaż w finale nie było Francuzki”.
Gazeta podkreśla, że czas finału polegał na przeciwnościach obu finalistek. Andriejewa jest uważana od dawna za wielki tenisowy talent, dwa lata temu była już w półfinale w Paryżu, a jej rozwój wspiera amerykańska firma-gigant IMG. Natomiast Chwalińska, z wyjątkiem tych trzech zwariowanych tygodni w stolicy Francji, walczyła o to, aby jakoś poradzić sobie ze swoim tenisem i móc go sfinansować. Zwrócono też uwagę, że w wieku 18 lat musiała przezwyciężyć depresję i na krótki czas odeszła od tenisa, żeby poddać się terapii.
Zdaniem „SZ” finał był także potyczką między zawodniczkami z dwóchóżnych tenisowych szkół, dlatego mecz zmienił się w „zabawę w kotka i myszkę”. Widzowie oglądali drop shoty, woleje, crossy, uderzenia z linii końcowej, minięcia, itd., a Chwalińska sięgała też po „stare dobre, wysokie »balony« grane kilka metrów nad siatką”.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwraca uwagę, że z powodu silnego wiatru obie tenisistki w sobotę oddały po dwa pierwsze gemy serwisowe. Wydawało się, że Polka jako pierwsza zaadaptowała się do tych warunków wygrywając swoje podanie na 3:2.
Jej liczni rodacy na trybunach hałasowali licząc na ukoronowanie sensacyjnej serii Chwalińskiej w Paryżu. „Rzeczywistość okazała się inna
Polka wygrała jeszcze tylko dwa gemy serwisowe
– pisze „FAZ”.
Andriejewa, która często – zdaniem tytułu – ma „muchy w nosie”, zachowywała zadziwiający spokój, pokazując, że ma większą klasę i siłę. W przeciwieństwie do wcześniejszych pojedynków, Chwalińskiej coraz rzadziej udawało się prowadzić do końca jej „odważny i denerwujący przeciwniczki styl”.
Zdaniem „Der Spiegel” Polka walczyła na korcie z dwoma przeciwnikami – Andriejewą i wiatrem, który m.in. przeszkadzał jej stosować ulubioną broń, czyli drop shoty, krótkie piłki zaraz za siatkę.
Za kluczowy punkt meczu tygodnik uznaje odegranie przez Andriejewą przy stanie 3:3 drop shota i następnie skierowanie piłki w niebronioną przez Chwalińską część kortu. W drugim secie rytm ton grze nadawał już wyraźnie Rosjanka. Jak podkreślono, Chwalińska „zdobyła nazwisko”, jednak zbyt późno, żeby miało to wpływ na rozstawienie w Wimbledonie.
Jak pisze „Bild”, widzowie przyszli w sobotę na paryskie korty, żeby zobaczyć wielką sensację. Jednak w finale „wspaniały i zadziwiający marsz” Chwalińskiej dobiegł końca. „Cudu nie było” – podkreślono i przypomniano, że Polka dotychczas nie miała sponsora odzieżowego. Zdaniem gazety ta sytuacja wkrótce się skończy, a chętni ustawią się w kolejce do tenisistki będącej „żywym srebrem”.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Chwalińska o zwycięskim półfinale: jestem dumna z tego, jak to zniosłam
Maja Chwalińska, która po ponad dwóch godzinach pokonała Dianę Sznajder 7:6 (7-4), 6:4 w półfinale French Open, przyznała, że mecz był bardzo wymagający fizycznie i mentalnie. - Jestem dumna...
Czytaj więcejDetailsNajwyżej rozstawionym tenisistkom nie jest łatwo o sukces w Paryżu
W tegorocznym wielkoszlemowym French Open najwyżej rozstawioną tenisistką była Białorusinka Aryna Sabalenka, która odpadła w ćwierćfinale. W liczonej od 1968 roku erze open turniejowe „jedynki” 22 razy wygrały paryską imprezę, w tym siedmiokrotnie w 21. wieku.
Statystyka osiągnięć najwyżej rozstawionych tenisistek w Paryżu po 2000 roku wyglądała niedawno jeszcze dużo gorzej, ale zdołała poprawić ją Iga Świątek, która wygrała edycje 2022-24.
W ostatnich 25 latach jako turniejowym „jedynkom” udało się w stolicy Francji triumfować także Belgijce Justin Henin (2007), dwukrotnie Amerykance Serenie Williams (2013 i 2015) oraz Rumunce Simonie Halep (2018).
Natomiast trzy razy w obecnym stuleciu numer jeden przegrywał w finale – w 2009 roku ten los spotkał Rosjankę Dinarę Safinę, w 2016 – Serenę Williams, a Sabalenkę przed rokiem.
Na półfinale najwyżej rozstawiona zawodniczka zatrzymywała się dziewięć razy w historii, a trzykrotnie w 21. wieku.
Tym razem po tytuł sięgnęła grająca z „ósemką” Mirra Andriejewa. Rosjanka w decydującym spotkaniu pokonała inną finałową debiutantkę – Maję Chwalińską 6:3, 6:2.
Osiągnięcia najwyżej rozstawionych tenisistek we French Open (od 1968 roku):
triumf – 1969, 1970, 1973-77, 1979-80, 1984, 1988, 1991-93, 1996, 2007,
2013, 2015, 2018, 2022-24
finał – 1972, 1978, 1985-87, 1989-90, 1995, 1997, 1999, 2009, 2016, 2025
półfinał – 1968, 1981-82, 1994, 1998, 2000-03
ćwierćfinał – 2005, 2010, 2026
1/8 finału – 1983, 2006, 2008, 2012, 2020
3. runda – 1971, 2011, 2019
2. runda – 2004, 2014, 2021
1. runda – 2017
