Zwolniono zatrzymanego w piątek wieczorem 53-latka, który mógł mieć związek fałszywymi alarmami m.in. ws. Republiki – podała w niedzielę (17 maja) stołeczna policja. Dodano, że otrzyma on status pokrzywdzonego, bo doszło do nieuprawnionego wykorzystania jego danych i poczty e-mail do wysyłania fałszywych wiadomości.
W sobotę (16 maja) policja poinformowała, że w piątek wieczorem funkcjonariusze zatrzymali 53-letniego mężczyznę, który mógł mieć związek ze zgłaszaniem fałszywych alarmów, które skutkowały m.in. interwencją w mieszkaniu należącym do szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza.
Telewizja pisała, że „pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb”, które są informowane jakoby w mieszkaniach ludzi związanych z telewizją znajdowały się osoby, które chcą targnąć się na swoje życie lub znajdują się tam ładunki do zdetonowania. MSWiA informowała, że między 10 a 15 maja doszło do 12 interwencji funkcjonariuszy służb policji związanych ze zgłoszeniami dotyczącymi, „czy to podłożenia ładunków wybuchowych, czy zagrożenia zdrowia i życia”.
Dalsza część tekstu pod wpisem
?? Komunikat Komendy Stołecznej Policji
w sprawie interwencji i działań Policji podejmowanych po zgłoszeniach o zagrożeniu życia, zdrowia oraz bezpieczeństwa publicznego na terenie Warszawy, a także osoby zatrzymanej w związku z prowadzonym postępowaniem. Publikujemy również… pic.twitter.com/pP3SPET7UV— Policja Warszawa (@Policja_KSP) May 17, 2026
W niedzielę (17 maja) Komenda Stołeczna Policji na platformie X poinformowała, że zwolniono zatrzymanego w tej sprawie mężczyznę.
Prowadzone przez Policję dalsze czynności, analiza zabezpieczonych materiałów i danych teleinformatycznych doprowadziły do nowych ustaleń w sprawie. Zgromadzony materiał wskazuje, że doszło do nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych mężczyzny oraz dostępu do wykorzystywanej przez niego poczty elektronicznej. Przeprowadzone czynności i szczegółowa analiza materiału dowodowego nie potwierdzają jego bezpośredniego i świadomego udziału w rozsyłaniu fałszywych wiadomości o zagrożeniu życia i zdrowia
– wyjaśniono.
W związku z tym mężczyzna został zwolniony, a jego status procesowy zostanie zmieniony na pokrzywdzonego – poinformowano. Policja podkreśliła, że mężczyzna współpracował z funkcjonariuszami, rozumiał powagę sytuacji i deklarował chęć pomocy w wyjaśnieniu sprawy.
Tym samym statusem zostaną objęte także dodatkowe dwie osoby, które padły ofiarą podszycia się i wykorzystania ich danych przez sprawców
– dodano.
W komunikacie podkreślono, że postępowanie ma charakter rozwojowy. Warszawscy policjanci, przy wsparciu specjalistów Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz we współpracy z prokuraturą, kontynuują „intensywne działania mające na celu ustalenie i zatrzymanie osób odpowiedzialnych za organizowanie i rozsyłanie fałszywych alarmów”.
Postępowanie w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów.
Mając na uwadze liczbę incydentów oraz ich zakres, Komendant Stołeczny Policji podjął decyzję o przejęciu prowadzonego śledztwa przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Stołecznej Policji
– dodała warszawska policja.
Dalsza część tekstu pod wpisem
Policja działa, żeby zdemaskować winnych szerzenia nieprawdziwych alarmów. W tej sprawie potrzeba współpracy wszystkich zainteresowanych. Niestety są tacy, którzy zamiast współpracować z Policją, szerzą spiskowe teorie. A czynią to dla osiągnięcia politycznych korzyści
— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) May 17, 2026
W niedzielę wieczorem minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapewnił, że policja działa, aby „zdemaskować winnych szerzenia nieprawdziwych alarmów”.
W tej sprawie potrzeba współpracy wszystkich zainteresowanych. Niestety są tacy, którzy zamiast współpracować z Policją, szerzą spiskowe teorie, a czynią to dla osiągnięcia politycznych korzyści
– dodał minister na platformie X.
W piątek Telewizja Republika informowała, że policja weszła do domu redaktora naczelnego tej stacji Tomasza Sakiewicza. On sam na antenie relacjonował: „Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko”.
Do informacji odniosła się wówczas policja. Przekazała, że policjanci zostali powiadomieni, iż w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu.
Funkcjonariusze zastali w lokalu kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami. Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki
– przekazywała policja.
W piątek minister Kierwiński podkreślił, że policja, a także wszystkie służby reagują w związku ze zgłoszeniami.
Zareagowały wszystkie służby państwa i te reagują w sposób jak najbardziej zasadny, jak najbardziej profesjonalny
– wskazał szef MSWiA.
Dodawał, że interwencje nie dotyczyły działalności Telewizji Republika, ale „konkretnych, sformułowanych gróźb”.
Dalsza część tekstu pod wpisem
Jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji – to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica.
Nie ma demokracji bez wolnych mediów. Nie…
— Karol Nawrocki (@NawrockiKn) May 16, 2026
W sobotę do sprawy na platformie X odnosili się m.in. szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki oraz prezydent Karol Nawrocki. Szef BBN zapowiedział wystąpienie do szefa MSWiA o informację nt. działań podległych mu służb ws. „nękania dziennikarzy Telewizji Republika”. Prezydent Nawrocki wskazał, że „jeżeli dziennikarz w Polsce musi się zastanawiać, czy kolejne fałszywe zgłoszenie nie skończy się wejściem służb do domu, skuwaniem współpracowników i przeszukaniem redakcji – to znaczy, że przekraczana jest bardzo niebezpieczna granica” – napisał.
Kierwiński w odpowiedzi na wpis Grodeckiego ocenił, że stawiana przez szefa BBN teza jest nieprawdziwa, a policja interweniowała „w związku z możliwym zagrożeniem życia”.
Polecamy
Atak na ludzi we włoskiej Modenie. Wśród są cztery osoby z polskiej rodziny
Cztery osoby ranne w Modenie to członkowie polskiej rodziny mieszkającej w pobliskiej miejscowości Castelfranco Emilia na północy Włoch - poinformowały w...
Czytaj więcejDetails





















