Żużlowcy Stelmetu Falubazu Zielona Góra podejmą w piątek o godz, 18.00 Krono-Plast Włókniarza Częstochowa w ramach 4. kolejki PGE Ekstraligi.
To będzie mecz o pierwsze punkty w tym sezonie, bowiem żadna z obu ekip nie zdobyła w tym sezonie chociażby jednego „oczka”. Zielonogórzanie dostali „lanie” we Wrocławiu (26:64), potem mieli problemy na własnym torze i wstydliwie polegli z Bayersystem GKM-em Grudziądz (37:51), aby na już na drugi dzień walczyć niemal jak równy z równym w Lublinie z faworyzowanym Orlen Oil Motorem (ostatecznie porażka 42:48).
Na stanowisku trenera Falubaz pozostał Grzegorz Walasek, który po spotkaniu w Lublinie ogłosił, że oddaje się do dyspozycji władz klubu. Szkoleniowiec jednocześnie zapewniał, że ma pomysł jak teraz przygotować zielonogórski tor, tak, aby ten był atutem Falubazu.
Różnica jest taka, że zielonogórzanie przed sezonem byli upatrywani do walki o udział w play off, zaś częstochowianie byli uznawani za ekspertów za najsłabszy zespół tego sezonu w PGE Ekstralidze. Niektórzy twierdzili nawet, że Włókniarz ma „na papierze” jeszcze słabszy skład niż rok temu ROW Rybnik, który także był skazany na pożarcie i ostatecznie spadł z elity. „Lwy” na inaugurację dostały „lanie” w Lesznie 31:59), następnie jeszcze mocniej na ich torze złoił ich Motor Lublin (26:64), aby w trzeciej kolejce przegrać również u siebie i także dość wysoko z PRES-em Toruń (37:53).
Dla zielonogórzan porażka w piątek w tym spotkaniu oznaczałaby totalną katastrofę. W przypadku czwartej z rzędu klęski sezon 2026 można by już było spisać na straty.
Awizowany składy:


















