Premier Donald Tusk zastanawia się, czy USA będą „lojalne” wobec swojego zobowiązania w ramach NATO do obrony Europy — pisze w piątek (24 kwietnia) dziennik „Financial Times”. Ambasador USA Tom Rose zapewnił, że USA są lojalne; jednocześnie zadał pytanie, czy sojusznicy są tak samo lojalni wobec USA.
Tusk powiedział w rozmowie z gazetą, że „największym i najważniejszym pytaniem dla Europy jest to, czy Stany Zjednoczone są gotowe być tak lojalne, jak opisano to w naszych traktatach (NATO)”. Ostrzegł jednocześnie, że Rosja może zaatakować członka Sojuszu w perspektywie „raczej miesięcy niż lat”.
W rozmowie z brytyjskim dziennikiem Tusk stwierdził, że UE powinna wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony zawartą w art. 42 ust. 7 Traktatu o Unii Europejskiej.
Dziennik, nazywając stwierdzenia Tuska „niezwykłą wypowiedzią”, podkreślił, że odzwierciedla ona niepewność rosnącą w Europie po groźbach prezydenta USA Donalda Trumpa i jego chwiejnym zaangażowaniu w obronę kontynentu.
Dla całej wschodniej flanki, moich sąsiadów (…) pytanie brzmi, czy NATO jest nadal organizacją gotową, zarówno politycznie, jak i logistycznie, do reagowania, na przykład, przeciwko Rosji, gdyby ta próbowała zaatakować
– powiedział.
Tusk zauważył, że niektórzy członkowie sojuszu obronnego „udawali, że nic się nie stało”, gdy w zeszłym roku około 20 rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną — podkreślił dziennik.
Premier zaznaczył, że jego słów nie należy traktować „jako sceptycyzmu wobec artykułu 5. (zobowiązania NATO do wzajemnej obrony-PAP)”, tego, czy on obowiązuje, ale raczej jako „marzenie, że gwarancje na papierze zamienią się w coś bardzo praktycznego”.
To naprawdę poważna sprawa. Mam na myśli perspektywę krótkoterminową – raczej miesiące niż lata” – powiedział Tusk w kontekście ewentualnego ataku Rosji. „Dla nas niezwykle ważne jest, aby mieć pewność, że wszyscy będą traktować zobowiązania wobec NATO równie poważnie, jak Polska
– dodał.
W wywiadzie dla „FT” Tusk podkreślił, że nie ma kompleksów w kontekście polsko-amerykańskich relacji, a Waszyngton traktuje Polskę jako jednego z najlepszych i najbliższych europejskich sojuszników. Jednak — jak zauważył szef polskiego rządu — kluczowe byłoby, jak zadziałałoby to w praktyce, gdyby „coś się wydarzyło”.
Chciałbym wierzyć, że (art. 5 NATO – „FT”) nadal obowiązuje, ale czasami, oczywiście, mam z tym pewne problemy
– powiedział Tusk dziennikowi, zastrzegając, że nie chce być zbytnim pesymistą, lecz dziś potrzeba też „praktycznego kontekstu”.
Premier przywołał zeszłoroczny przypadek naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
Miałem pewne problemy tej wrześniowej nocy, kiedy doszło do tej dość poważnej prowokacji z użyciem dronów ze strony Rosjan – wspominał Tusk. – Nie było mi łatwo przekonać naszych partnerów z NATO, że nie był to przypadkowy incydent, lecz dobrze zaplanowana i przygotowana prowokacja wymierzona przeciwko Polsce”.
Niektórym z naszych kolegów znacznie łatwiej było udawać, że nic się nie stało – powiedział. – Dlatego chcę mieć pewność, że jeśli coś się wydarzy, to (…) Rosja będzie wiedzieć, że reakcja będzie twarda i jednoznaczna
– dodał.
„FT” podał, że ostrzeżenie Tuska pojawia się w momencie, gdy na Cyprze odbywa się szczyt UE, podczas którego toczą się dyskusje na temat klauzuli wzajemnej obrony Unii, czyli art. 42. ust. 7 traktatu UE, w kontekście pogróżek Trumpa dotyczących wycofania się USA z NATO oraz jego niejednoznacznych wypowiedzi na temat przestrzegania art. 5. Dodał, że wiele krajów podchodzi z rezerwą do działań, które mogłyby zostać odebrane jako podważanie znaczenia NATO lub kwestionowanie zaangażowania USA w obronę Europy. Klęska wyborcza węgierskiego premiera Viktora Orbana, sojusznika Rosji, otwiera drzwi do dyskusji na temat art. 42 ust. 7 i większej roli UE w obronie kontynentu — zauważył dziennik.
Jeśli chcesz mieć prawdziwy sojusz, nie tylko na papierze, potrzebujesz prawdziwych narzędzi i realnej siły, jeśli chodzi o instrumenty obronne i mobilność sił zbrojnych między krajami itp. To bardzo praktyczny problem na dzień dzisiejszy – powiedział polski premier. – Dlatego moją obsesją i misją jest teraz ponowna integracja Europy. Oznacza to wspólną obronę, wspólny wysiłek na rzecz obrony naszych wschodnich granic
– dodał.
Tusk zauważył, że jeżeli można doszukać się pozytywnych aspektów wojny w Ukrainie, to jednym z nich jest fakt, że „Europa jest coraz bardziej świadoma, że będziemy razem w kwestiach wojskowych i obronnych”.
Do rozmowy polskiego premiera z „FT” odniósł się ambasador USA w Polsce Tom Rose. Na platformie X napisał, że „premier Donald Tusk zadaje bardzo poważne i przemyślane pytanie i zasługuje na poważną i pełną szacunku odpowiedź”.
Nasi podatnicy przeznaczyli na obronę (Europy-PAP) ponad 13 bln dolarów. W tym roku USA wydadzą ponad 100 mld dolarów na obronę Europy. W całej Europie służy ponad 100 tys. amerykańskich żołnierzy, w tym 9 tys. w Polsce
– dodał.
Dalsza część tekstu pod wpisem
Prime Minister Donald Tusk @donaldtusk asks a very serious and thoughtful question—and he deserves a serious and respectful answer.
For 80 years, the United States has underwritten European security in blood, treasure, and presence. Since the end of the Second World War,…
— Tom Rose (@TomRoseIndy) April 24, 2026
Od końca zimnej wojny żaden kraj nie okazał się silniejszym sojusznikiem Ameryki niż Polska i żaden nie skorzystał bardziej na amerykańskim wsparciu wojskowym
– ocenił Rose.
Zapewnił, że zobowiązanie USA na rzecz obrony Polski jest „żelazne, solidne jak skała i zasłużone”, a USA stoją po stronie Polski, bo Polska zawsze stała po stronie USA.
Dodał jednak, że Waszyngton również ma wątpliwości co do lojalności swoich sojuszników.
Tak, Ameryka jest lojalna wobec swoich sojuszników — ale my również się zastanawiamy: czy nasi sojusznicy są tak lojalni wobec nas, jak oczekują tego od nas
– podkreślił.
O wpis ambasadora USA dziennikarze pytali premiera Tuska na pokładzie samolotu podczas powrotu ze szczytu UE na Cyprze. Szef polskiego rządu stwierdził, że to, o czym mówił w wywiadzie, zrobiło dość duże wrażenie wśród europejskich liderów.
Mówili, że wreszcie ktoś powiedział głośno to, co cały czas mówią szeptem między sobą. To znaczy my, szczególnie państwa we wschodniej części kontynentu i środkowej, więc przede wszystkim Polska, narażone na tę bliskość geograficzną z Rosją i Białorusią, my musimy mieć pewność, że te wszystkie gwarancje są naprawdę do natychmiastowego wypełnienia, gdyby coś się stało
– powiedział szef rządu.
Podkreślił, że „absolutnie nie ma żadnego powodu wątpić w szczerość intencji i że każdy się czuje zobowiązany, zgodnie z Traktatem, z artykułem 5., żeby Polsce pomóc”.
Ale żeby Polsce pomóc w sytuacji, odpukać, kiedy taka pomoc będzie potrzebna, musimy mieć praktyczne decyzje
– zaznaczył Tusk.
Tu nie może być miejsca na najmniejszą iluzję czy złudzenie. I dlatego my bardzo serio traktujemy te wezwania ze strony Ameryki, żeby Europa i państwa członkowskie wzięły na siebie podstawowy ciężar związany z obronnością i bezpieczeństwem
– powiedział premier.
Tusk zwrócił uwagę, że akurat Polska robi to „wyjątkowo sprawnie i na wielką skalę”.
Jesteśmy przykładem dla wszystkich
– podkreślił.
Ale – jak dodał – „chciałbym mieć pewność, że Europa w całości będzie gotowa też do reakcji, jeśli taka potrzeba będzie”.
Premier powiedział też, że cieszy się, „jeśli ambasador od razu uznał za przydatne, żeby potwierdzić, że Polska może liczyć zawsze na Amerykę”.
Mam nadzieję, że tak rzeczywiście jest
– zaznaczył Tusk.


















