W ostatnich dniach napływają niespójne i często sprzeczne informacje dotyczące negocjacji amerykańsko-irańskich. Nie jest jasne, kiedy i czy odbędzie się kolejna runda rozmów. Termin trwającego od dwóch tygodni zawieszenia broni wygasa w nocy z wtorku na środę (21/22 kwietnia).
Obie strony wielokrotnie oskarżały się o naruszanie zasad rozejmu. Prezydent USA Donald Trump zarzucał Iranowi łamanie porozumienia m.in. poprzez nieotwarcie cieśniny Ormuz; Teheran z kolei twierdzi, że sprzeczna z warunkami rozejmu jest amerykańska blokada irańskich portów.
Sprzeczne sygnały w sprawie negocjacji
Jednocześnie utrzymują się rozbieżne doniesienia dotyczące kolejnej rundy negocjacji – podczas gdy Trump w minionych dniach wyrażał optymizm co do ich rychłego wznowienia, strona irańska nie potwierdziła tych informacji lub im zaprzeczała. Równolegle pojawiły się kolejne groźby Trumpa pod adresem Iranu.
Amerykański prezydent oświadczył we wtorek (21 kwietnia), że za datę zakończenia rozejmu uznaje środowy wieczór (to przesunięcie o 24 godziny względem pierwotnych ustaleń) i nie chce przedłużać tego terminu. Dodał, że „spodziewa się dalszych bombardowań” Iranu, jeżeli nie uda się zawrzeć porozumienia z Teheranem.
Kolejna runda irańsko-amerykańskich negocjacji ma się odbyć w stolicy Pakistanu, Islamabadzie. USA informowały, że rozmowy rozpoczną się we wtorek, pojawiły się sprzeczne doniesienia dotyczące podróży amerykańskiej delegacji, której ma przewodniczyć wiceprezydent J.D. Vance. Jednocześnie strona irańska oficjalnie nie potwierdziła udziału w rozmowach.
Nad negocjacjami obu państw ciąży wyraźny brak zaufania, wynikający z długotrwałych i napiętych relacji między tymi krajami.
Po stronie amerykańskiej nieufność wynika m.in. z postrzegania irańskiego systemu władzy jako ideologicznego, w którym element antyamerykański stanowi istotną część oficjalnej narracji.
Z kolei Teheran wskazuje na negatywne doświadczenia historyczne w relacjach z USA od połowy XX wieku oraz to, że Iran został już dwukrotnie zaatakowany w trakcie prowadzenia negocjacji z Waszyngtonem. Najpierw przez Izrael przy wsparciu USA w 2025 r., a pod koniec lutego 2026 r. przez oba te państwa, co rozpoczęło obecną wojnę.
Tło konfliktu i żądania USA
Amerykańsko-izraelskie zaczęli bombardować Iran 28 lutego. Po trzech tygodniach pojawiły się medialne doniesienia, według których Stany Zjednoczone przygotowywały się do negocjacji pokojowych i przedstawiły Iranowi żądania obejmujące m.in. zawieszenie programu rakietowego, wstrzymanie wzbogacania uranu, likwidację instalacji nuklearnych, a także zaprzestanie finansowania proirańskich organizacji w regionie, w tym Hezbollahu w Libanie, Huti w Jemenie i Hamasu w Strefie Gazy.
Iran – który odrzucał te żądania jeszcze przed rozpoczęciem wojny – nie zgodził się na negocjacje – informowały media.
Trump zagroził 21 marca, że jeśli w ciągu 48 godzin Iran nie otworzy cieśniny Ormuz – przez którą w normalnych warunkach przepływa jedna piąta zużywanej na świecie ropy i LNG – Stany Zjednoczone zniszczą irańskie elektrownie. Po dwóch dniach odsunął jednak ultimatum, powołując się na „dobre i produktywne” rozmowy z Iranem.
Twierdził również, że USA prowadzą rozmowy z wysokim rangą przedstawicielem władz Iranu. Media w Teheranie zaprzeczyły, jakoby jakiekolwiek negocjacje miały miejsce.
Za pośrednictwem Pakistanu Iran otrzymał 25 marca od Stanów Zjednoczonych piętnastopunktową propozycję. Obejmowała ona m.in. zakończenie programu atomowego, ograniczenie liczby posiadanych rakiet, otwarcie Ormuzu oraz redukcję wsparcia dla proirańskich organizacji w regionie.
Warunki te zostały odrzucone przez Teheran, który przedstawił pięciopunktową kontrpropozycję. Zakładała ona zakończenie bombardowań Iranu oraz proirańskich sił w Libanie i Iraku przez Stany Zjednoczone i Izrael, udzielenie gwarancji bezpieczeństwa na przyszłość, wypłatę reparacji wojennych oraz międzynarodowe uznanie irańskiej suwerenności nad Ormuzem. Propozycja ta została odrzucona przez Stany Zjednoczone.
Kruchy rozejm i spory o jego zakres
USA i Iran ogłosiły 7 kwietnia dwutygodniowe zawieszenie broni, uzgodnione za pośrednictwem Pakistanu, ale już następnego dnia pojawiły się rozbieżności dotyczące jego zakresu. Strona amerykańska utrzymywała, że nie obejmuje ono izraelskiej ofensywy w Libanie, natomiast Iran i Pakistan uznawały, że Liban był częścią porozumienia.
Na początku obowiązywania rozejmu doszło jeszcze do ataków Iranu na państwa Zatoki Perskiej, jednak działania te wkrótce ustały.
Delegacje Stanów Zjednoczonych i Iranu spotkały się 11 kwietnia w stolicy Pakistanu, Islamabadzie. W skład delegacji amerykańskiej weszli wiceprezydent J.D. Vance, specjalny wysłannik prezydenta Steve Witkoff oraz zięć prezydenta Jared Kushner. Stronę irańską reprezentowali szef dyplomacji Abbas Aragczi oraz przewodniczący parlamentu Mohammad Ghaber Ghalibaf.
Dzień później negocjacje zakończyły się bez porozumienia. Vance oświadczył, że strona irańska nie była gotowa przyjąć warunków przedstawionych przez USA.
Następnego dnia Trump ogłosił blokadę morską irańskich portów. W praktyce objęła ona statki wcześniej dopuszczane przez Iran, w tym jednostki transportujące irańską ropę, m.in. do Chin, co stanowi istotne źródło dochodów państwa.
W piątek irańskie władze ogłosiły, że do końca rozejmu przez Ormuz będą mogły swobodnie przepływać wszystkie statki handlowe. Jednak ponieważ USA kontynuowały blokadę, w sobotę władze Iranu ogłosiły powrót do wcześniejszych zasad kontroli cieśniny i objęcie jej ścisłym nadzorem przez siły zbrojne. W niedzielę odnotowano również kilka przypadków ostrzelania jednostek przez irańską marynarkę.
Chaos informacyjny wokół dalszych rozmów
Równolegle pojawiały się sprzeczne informacje dotyczące kolejnej rundy negocjacji. Trump powiedział w piątek agencji Reutera, że USA i Iran miałyby wspólnie wydobywać wzbogacony uran, który następnie trafiłby do Stanów Zjednoczonych. Doniesienia te były kilkakrotnie dementowane przez irańskich urzędników.
W miarę zbliżania się terminu wygaśnięcia rozejmu Trump podkreślał, że porozumienie jest bliskie i zapowiadał spotkanie w Islamabadzie. Strona irańska do końca nie potwierdziła jednak tych informacji. Jak dotąd doniesienia z obu stron pozostają niespójne zarówno w kwestii składu delegacji, warunków ewentualnego przedłużenia rozejmu lub zawarcia porozumienia, jak i samego faktu kontynuowania rozmów.
