Premier Izraela Benjamin Netanjahu wezwał podczas powyborczego nocnego wystąpienia do utworzenia silnego, prawicowego rządu. Swoją partię, Likud, określił jako najsilniejszą w kraju. Ostateczne wyniki mają zostać ogłoszone w czwartek lub piątek.
Likud jest największą partią w Izraelu
– podkreślił Netanjahu na wiecu powyborczym.
Dodał, że czeka na „prawdziwe wyniki wyborów”, a jego prawicowy blok zdobył „zdecydowaną większość” wśród wyborców żydowskich i „wszystkich, którzy popierają państwo”.
Izrael stoi przed wyjątkową szansą historyczną – wraz z naszym partnerem, prezydentem (USA Donaldem) Trumpem – by raz na zawsze usunąć egzystencjalne zagrożenie, jakim jest Iran. Nie możemy jednak pozwolić, by ukryte motywy odciągnęły nas od tej świętej misji
– powiedział.
Według sondaży exit poll po wtorkowych wyborach parlamentarnych żaden z dwóch głównych bloków – Netanjahu i jego przeciwników – nie zdobył większości potrzebnej do utworzenia rządu.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Wybory parlamentarne w Izraelu bez zwycięzcy. Spodziewane są długie negocjacje koalicyjne [AKTUALIZACJA]
We wtorkowych (27 października) wyborach parlamentarnych w Izraelu nie ma wyraźnego zwycięzcy. Likud premiera Benjamina Netanjahu prawdopodobnie zdobył najwięcej głosów, ale ani blok rządzący, ani opozycyjny nie uzyskał większości...
Czytaj więcejDetailsPo przeliczeniu ponad 50 proc. głosów blok Netanjahu może liczyć na 55 miejsc, opozycja – na 50, a partie arabskie – na 15 – przekazał portal Times of Israel, podkreślając, że wyniki będą się zmieniać w miarę postępu liczenia głosów. Wcześniejsze sondaże exit poll dawały obu głównym blokom po ok. 50 mandatów. Zarówno według exit poll jak i cząstkowych wyników Likud zdobył największe poparcie jako pojedyncza partia.
Wcześniej lider izraelskiej opozycji Gadi Ajzenkot wezwał premiera Benjamina Netanjahu do odejścia z polityki, oceniając, że wyborcy opowiedzieli się za zmianą władzy.
Choć przewidywane wyniki oznaczałyby porażkę dla Netanjahu i jego koalicji nacjonalistyczno-religijnej, impas może spowodować, że obecny premier pozostanie na stanowisku na czas negocjacji koalicyjnych lub nawet do czasu przeprowadzenia kolejnych wyborów – podkreśliła agencja Reutera.
Wtorkowe głosowanie było pierwszymi wyborami od ataku pod przywództwem Hamasu z 7 października 2023 r. i wynikających z niego wojen w Gazie, Libanie i Iranie.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Starcie Netanjahu z Ajzenkotem. W tle polaryzacja, bezpieczeństwo i rozliczenia
Głównymi rywalami w zaplanowanych na wtorek (27 października) wyborach do Knesetu są polaryzujący scenę polityczną długoletni premier Benjamin Netanjahu i lider bloku opozycji Gadi Ajzenkot. Kluczowe tematy to: polityka bezpieczeństwa,...
Czytaj więcejDetailsPartie arabskie spoza dwóch głównych bloków mogłyby utrzymać równowagę sił. Jednak Ajzenkot przywódca opozycji i były szef armii, sugerował, że nie utworzy z nimi rządu, co komplikuje mu drogę do władzy.
Wysoka frekwencja i wyniki
Jak podała izraelska centralna komisja wyborcza, frekwencja wyniosła 77,7 proc. – był to najwyższy wynik od ponad dwóch dekad, o około 7 punktów procentowych wyższy niż w 2022 roku.
Ostateczne wyniki mają zostać ogłoszone w czwartek lub piątek – zaznaczył Reuters. Ze względu na rozdrobnienie izraelskiego systemu politycznego, mniejsze ugrupowania mogą odegrać kluczową rolę w negocjacjach koalicyjnych – procesie, który po poprzednich wyborach trwał niekiedy tygodniami, a nawet miesiącami. Jeśli żadnemu z bloków nie uda się sformułować rządu, konieczne może okazać się przeprowadzenie kolejnych wyborów. Ajzenkot sprzeciwił się takiemu rozwiązaniu, wskazując na wysoką frekwencję wyborczą.


















