Spis treści
We wtorkowych (27 października) wyborach parlamentarnych w Izraelu nie ma wyraźnego zwycięzcy. Likud premiera Benjamina Netanjahu prawdopodobnie zdobył najwięcej głosów, ale ani blok rządzący, ani opozycyjny nie uzyskał większości parlamentarnej. Spodziewane są długie negocjacje koalicyjne.
Sondaże trzech izraelskich stacji telewizyjnych wskazują na podobne wyniki. Blok przeciwników Netanjahu, skupiający ugrupowania od prawicy przez centrum po lewicę, na którego czele stoi były szef sztabu armii Gadi Ajzenkot, może zdobyć 52–53 mandaty w 120-osobowym Knesecie. Z kolei prawicowy obóz premiera obejmujący partie nacjonalistyczne i religijne – około 50.
Do utworzenia rządu potrzeba większości 61 mandatów. Niejednoznaczny wynik wyborów może oznaczać wielotygodniowe negocjacje koalicyjne. Taki impas działać będzie na korzyść Netanjahu, który do czasu powołania nowego rządu pozostanie premierem.
Kluczową rolę w powyborczych negocjacjach mogą odegrać partie reprezentujące arabskich obywateli Izraela, które według sondaży exit poll mogą zdobyć rekordowe 17–18 mandatów.
Tak wysoki wynik oznaczałby znaczące wzmocnienie reprezentacji palestyńskiej mniejszości w Knesecie. Dotychczas jednak oba główne bloki polityczne wykluczały współpracę koalicyjną z partiami arabskimi.
Po ogłoszeniu wyników prezydent Icchak Herzog przeprowadzi konsultacje z partiami parlamentarnymi, a następnie powierzy misję utworzenia rządu dowolnemu politykowi, który jego zdaniem ma największe szanse na zbudowanie większości.
Jeśli próby utworzenia koalicji zakończą się niepowodzeniem, na początku przyszłego roku mogą odbyć się kolejne wybory. Podobny impas doprowadził do pięciu głosowań między kwietniem 2019 a listopadem 2022 r.
77-letni Netanjahu sprawował urząd premiera przez niemal 19 z ostatnich 30 lat i wielokrotnie wychodził zwycięsko z kryzysów politycznych. Od 2009 r. jego przeciwnikom tylko raz udało się odsunąć go od władzy – w 2021 r. – jednak półtora roku później powrócił na stanowisko.
Netanjahu przystąpił do obecnych wyborów, mierząc się z trwającym od lat procesem pod zarzutami korupcyjnymi, oraz krytyką za zaniedbania służb bezpieczeństwa, które umożliwiły atak Hamasu 7 października 2023 r. Zginęło wówczas około 1200 osób, a 251 zostało uprowadzonych do Strefy Gazy.
Jego głównym rywalem był 66-letni Gadi Ajzenkot, były szef sztabu armii, który podczas wojny w Strefie Gazy stracił syna i dwóch bratanków. W kampanii podkreślał swoje doświadczenie wojskowe i prezentował twarde stanowisko w kwestiach bezpieczeństwa, a jednocześnie przedstawiał się jako polityk centrowy w sprawach wewnętrznych.
W kwestiach o największym znaczeniu dla społeczności międzynarodowej, takich jak polityka wobec Iranu, Palestyńczyków czy Libanu, stanowiska głównych rywali są zbliżone – opowiadają się oni za zakończeniem rządów Hamasu w Strefie Gazy i rozbrojeniem tej organizacji, również przy użyciu siły militarnej.
Polityków łączy także dążenie do osłabienia militarnego Iranu i uniemożliwienia mu zdobycia broni jądrowej. Największe partie żydowskie sprzeciwiają się również powstaniu niepodległego państwa palestyńskiego.
Chociaż wobec Netanjahu Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wydał nakaz aresztowania w związku z zarzutami dotyczącymi zbrodni wojennych w Strefie Gazy, kwestia ta nie odgrywała istotnej roli w kampanii wyborczej. Zarzuty są w Izraelu powszechnie odrzucane, a większość mediów głównego nurtu poświęca im niewiele uwagi.
Wtorkowe (27 października) wybory charakteryzowały się wyjątkowo wysoką frekwencją. Według Centralnej Komisji Wyborczej do godz. 20 zagłosowało ponad 74 proc. uprawnionych, najwięcej o tej porze od kilkudziesięciu lat i o około osiem punktów procentowych więcej niż w wyborach w 2022 r.
Na oficjalne wyniki głosowania trzeba będzie poczekać kilka dni.
1. Historyczna frekwencja wyborcza w Izraelu. Odrzucono wniosek Netanjahu o przedłużenie głosowania
Centralna Komisja Wyborcza Izraela odrzuciła we wtorek (27 października) wniosek partii Likud premiera Benjamina Netanjahu o przedłużenie głosowania po godz. 22 (godz. 21 czasu polskiego). Frekwencja na cztery godziny przed zamknięciem lokali była najwyższa od rozpoczęcia prowadzenia takich statystyk.
Likud nie podał powodu złożenia wniosku, ale może on świadczyć o obawach partii, że frekwencja wśród zwolenników koalicji rządzącej jest zbyt niska, by zapewnić jej zwycięstwo.
Komisja uznała, że nie ma podstaw do przedłużenia, zaznaczając, że wszyscy wyborcy, którzy dotrą do lokali wyborczych przed godz. 22, będą mogli oddać głos, nawet jeśli będą musieli czekać w długich kolejkach.
W wyborach do izraelskiego parlamentu rywalizują dwa bloki – popierający Netanjahu i przeciwny premierowi. Według większości sondaży oba mogą liczyć na podobną liczbę mandatów, ale żaden nie uzyska samodzielnej większości.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Starcie Netanjahu z Ajzenkotem. W tle polaryzacja, bezpieczeństwo i rozliczenia
Głównymi rywalami w zaplanowanych na wtorek (27 października) wyborach do Knesetu są polaryzujący scenę polityczną długoletni premier Benjamin Netanjahu i lider bloku opozycji Gadi Ajzenkot. Kluczowe tematy to: polityka bezpieczeństwa,...
Czytaj więcejDetailsTelewizja Kanał 12 podała we wtorek, że Netanjahu zamierza ogłosić zwycięstwo, jeśli Likud zdobędzie najwięcej mandatów, nawet gdyby blok opozycyjny uzyskał ich łącznie więcej.
Szefujący najważniejszej partii w bloku opozycyjnym, Gadi Ajzenkot, zamierza z kolei domagać się tego prawa, jeśli jego blok zdobędzie więcej mandatów niż Likud – poinformował portal Times of Israel.
Ostateczną decyzję podejmie prezydent Icchak Herzog, który po konsultacjach z partiami powierza misję utworzenia rządu politykowi mającemu jego zdaniem największe szanse na zbudowanie koalicji. Nie musi to być lider największej partii ani największego bloku.
Według Centralnej Komisji Wyborczej do godz. 18 (godz. 17 czasu polskiego) zagłosowało 66,7 proc. uprawnionych, wobec 57,7 proc. o tej samej porze podczas poprzednich wyborów w 2022 r. Głosy oddało już ponad 4,8 mln osób.
To największa frekwencja o tej godzinie od 1973 r., kiedy rozpoczęto prowadzenie porównywalnych statystyk.
Wybory są postrzegane jako referendum nad dalszymi rządami Netanjahu, który jest najdłużej rządzącym premierem w historii kraju. W gorącej kampanii wyborczej dominowały też kwestie bezpieczeństwa, praworządności i instytucji demokratycznych.


















