Polscy siatkarze wygrali z USA 3:2 (25:21, 23:25, 25:27, 25:23, 15:10) w finale Ligi Narodów w chińskim Ningbo. Biało-czerwoni obronili tytuł wywalczony przed rokiem, a w sumie po raz trzeci zwyciężyli w tych rozgrywkach.
Polska – USA 3:2 (25:21, 23:25, 25:27, 25:23, 15:10).
Polska: Bartłomiej Bołądź, Tomasz Fornal, Szymon Jakubiszak, Marcin Komenda, Bartłomiej Lemański, Wilfredo Leon – Jakub Popiwczak (libero) oraz Kamil Semeniuk, Artur Szalpuk.
USA: Matthew Anderson, Taylor Averill, Ethan Champlin, Micah Christenson, Jake Hanes, Merrick McHenry – Erik Shoji (libero) oraz TJ DeFalco, Matthew Knigge, Micah Ma’a, Cooper Robinson.
Polacy do finałowego starcia przystępowali po efektownym zwycięstwie nad Słoweńcami 3:0. Amerykanie natomiast w półfinale po długim, zaciętym boju pokonali Japończyków 3:2.
Decydujący mecz od początku był niezwykle wyrównany. Po stronie USA liderem był atakujący Jake Hanes, a w szeregach biało-czerwonych prym wiódł przyjmujący Wilfredo Leon. Po ich akcjach było m.in. 11:11. Kontra wykorzystana przez Polaka, a także błąd Amerykanina dały obrońcom tytułu przewagę 17:14. Później urodzony na Kubie Leon dołożył jeszcze jednego asa serwisowego (19:15) i chociaż Matthew Anderson zdołał zmniejszyć różnicę atakiem (19:21), to pomyłka Coopera Robinsona zakończyła pierwszego seta na korzyść Polaków (25:21).
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Lewandowski: ważne było, aby zyskać pewność siebie na następne mecze
Robert Lewandowski zdobył dwa gole, swoje pierwsze w barwach Chicago Fire, a jego zespół pokonał Charlotte FC 2:1 w sobotnim meczu Major League Soccer (MLS). - Dziś ważne było...
Czytaj więcejDetailsPo kilku wyrównanych akcjach drugiej partii Amerykanie objęli prowadzenie 10:8 po błędzie Szymona Jakubiszaka. As serwisowy Tomasza Fornala wyrównał wynik (12:12), ale zagranie Ethana Champlina i blok na Leonie ponownie dały przewagę ekipie trenera Karcha Kiraly’ego (16:13). Po kontrze Bołądzia i pomyłce Champlina było po 20, ale w końcówce różnicę na korzyść USA zrobiła trudna zagrywka Hanesa. Skończyło się 25:23.
W trzeciej odsłonie długo toczyła się walka punkt za punkt. Dopiero skrót Fornala, a potem błąd Andersona i blok Bartłomieja Lemańskiego dały biało-czerwonym przewagę 19:15. W końcówce Polacy wpadli jednak w serię błędów, a po bloku na Bołądziu było po 22. Zwycięzcę wyłoniła gra na przewagi, w której lepsi okazali się Amerykanie po dwóch akcjach środkowego Taylora Averilla (27:25).
Trener Nikola Grbić w czwartym secie zdecydował się na nietypową zmianę, bowiem atakującego Bołądzia zastąpił nominalny przyjmujący Leon. Po wyrównanym początku obrońcy tytułu przejęli inicjatywę dzięki dobrym zagraniom Lemańskiego (13:11), chociaż gdy Leon został zablokowany było po 13. As serwisowy Kamila Semeniuka, który w drugiej części meczu odgrywał ważną rolę w polskiej ekipie, ponownie dał jej przewagę (17:15). Natomiast w końcówce ciężar gry wziął na siebie Fornal, a ostatni punkt padł po bloku na Hanesie. 25:23.
Tie-break zaczął się od wyrównanej walki, ale jego druga część to było show Polaków w bloku. Najpierw piłkę przechodzącą po serwisie Lemańskiego wykorzystał Jakubiszak, a później zatrzymani zostali Hanes i niemożliwy do zablokowania wcześniej środkowy Merrick McHenry. Zespół Grbicia odskoczył na 12:7, a mecz zakończył autowy atak Hanesa. 15:10 i 3:2.
Najskuteczniejszy po polskiej stronie był w finale Semeniuk, który zdobył 17 punktów.
Prezydent pogratulował polskim siatkarzom
Prezydent Karol Nawrocki pogratulował w niedzielę reprezentacji polskich siatkarzy triumfu w Lidze Narodów. Wcześniej biało-czerwonym gratulowali m.in. premier Donald Tusk oraz minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki.
Dalsza część tekstu pod wpisem
Gratuluję Reprezentacji Polski siatkarzy kolejnego triumfu w Lidze Narodów! Pokazaliście charakter, odwróciliście losy finału i udowodniliście, że nigdy nie rezygnujecie z walki ???? ?? #VNL2026 #PolskaSiatkówka
— Karol Nawrocki (@NawrockiKn) August 2, 2026
Fornal z nagrodą MVP
Najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP) turnieju finałowego wybrano natomiast Fornala. Był on podstawowym zawodnikiem w każdym z trzech meczów Polaków w Ningbo. W niedzielnym finale zdobył 15 punktów, w tym aż pięć zagrywką. Wcześniej w półfinale ze Słowenią, wygranym przez biało-czerwonych 3:0, zanotował sześć punktów, a w ćwierćfinale z Ukrainą (3:1) – osiem.
Na trybunach biało-czerwonych dopingował m.in. były reprezentant Polski Krzysztof Ignaczak.
Polska z dużą przewagą na czele światowego rankingu
Podopieczni trenera Grbicia mają w dorobku już w sumie trzy złote (2023, 2025-26), srebrny (2021) oraz trzy brązowe medale (2019, 2022, 2024) tych rozgrywek. Pod wodzą serbskiego szkoleniowca w międzynarodowych rozgrywkach po raz dziewiąty z rzędu stanęli na podium, w tym łącznie czterokrotnie na najwyższym stopniu.
Biało-czerwoni, wygrywając LN drugi rok z rzędu, powtórzyli tym samym wyczyn Rosji, która dotychczas jako jedyna zdołała obronić tytuł w tych rozgrywkach (2018-19).
Trzecie miejsce zajęli Słoweńcy, którzy wcześniej w meczu o brąz pokonali Japonię 3:1
Słowenia pierwszy raz stanęła na podium LN. Trzykrotnie przegrała mecz o trzecie miejsce – w 2021, 2024 i 2025 roku. Japonia natomiast po raz pierwszy zajęła czwartą pozycję. W 2023 roku była trzecia, a w 2024 roku druga.
Po zakończeniu rozgrywek Ligi Narodów reprezentacja Polski w rankingu będzie prowadzić z dorobkiem 407,56 punktów. Drudzy Włosi tracą 51,72 pkt, a trzeci dopuszczeni niedawno do rywalizacji po kilku latach banicji Rosjanie – 55,46 pkt.
Pokonując Amerykanów biało-czerwoni powtórzyli sukces z 2023 roku, gdy w finale w Gdańsku wygrali z tym zespołem 3:1, oraz z poprzedniej edycji, gdy w Ningbo pokonali Włochów 3:0. Z kolei w 2012 zwyciężyli w Lidze Światowej, rozgrywanej do 2017 roku poprzedniczki Ligi Narodów, wygrywając w Sofii finał 3:0 z zespołem USA.
Fornal z nagrodą MVP
Polski przyjmujący Tomasz Fornal został uznany najbardziej wartościowym zawodnikiem (MVP) turnieju finałowego Ligi Narodów.
Fornal był podstawowym zawodnikiem w każdym z trzech meczów Polaków w turnieju finałowym. W niedzielnym finale zdobył 15 punktów, w tym aż pięć zagrywką.
Wcześniej w półfinale ze Słowenią, wygranym przez biało-czerwonych 3:0, zanotował sześć punktów, a w ćwierćfinale z Ukrainą (3:1) – osiem.
Podopieczni trenera Nikoli Grbicia mają w dorobku już w sumie trzy złote (2023, 2025, 2026), srebrny (2021) oraz trzy brązowe medale (2019, 2022, 2024) tych rozgrywek. Pod wodzą serbskiego szkoleniowca w międzynarodowych rozgrywkach po raz dziewiąty z rzędu stanęli na podium, w tym łącznie czterokrotnie na najwyższym stopniu podium.
Grbić: kiedy ma się takich zawodników, trenerowi jest łatwiej
Trener polskich siatkarzy Nikola Grbić, po wygranym przez swoich podopiecznych finale Ligi Narodów z USA 3:2, przyznał, że różnicę w niedzielnym meczu zrobiła jakość zawodników. Szkoleniowiec zauważył, że łatwiej podejmować decyzje, gdy ma się takich graczy.
Wcześniej biało-czerwoni pokonali Amerykanów 3:0 w fazie zasadniczej rozgrywek, jednak finałowe spotkanie było dla nich o wiele trudniejsze.
Oczekiwałem trudnego meczu. To, co powiedziałem zawodnikom na początku w szatni – musimy oczekiwać, że oni będą grali dużo lepiej niż w Chicago, musimy się przygotować, że będziemy grali punkt za punkt, ale na końcu musimy mieć cierpliwość. Jeśli oni zagrają tak, jak zagrali, to potrzebna nam jest cierpliwość, by wrócić do naszej jakości, która musi zrobić przewagę
– przyznał trener.
Bardzo pomogło to, co zagrał „Semen” (Kamil Semeniuk – PAP), to co „Leo” (Wilfredo Leon – PAP), który praktycznie zmienił rolę. Kiedy mamy takich zawodników, z taką jakością, to mi jest też łatwiej podejmować decyzje i przygotować zespół na każdy scenariusz
– dodał.
Biało-czerwoni przegrywali już 1:2, jednak w czwartym secie Serb zdecydował się na nietypowy ruch – nominalny przyjmujący Wilfredo Leon zmienił atakującego Bartłomieja Bołądzia. To zrobiło różnicę.
Nieraz już tego próbowaliśmy. Czekamy na Kewina (Sasaka – PAP), który jeszcze nie jest na swoim poziomie. Nie chciałem go wpuszczać w momencie, w którym naprawdę mieliśmy dużo problemów na prawym ataku. On może zagrywać i blokować, ale jeszcze ma problemy w ataku, dlatego nie chciałem go stawiać w trudnej sytuacji. „Leo” był gotów, jest fantastyczny w ataku, zagrywce i bloku. Bardzo pomógł nam w tym meczu
– zauważył szkoleniowiec.
Polacy obronili tytuł wywalczony rok wcześniej również w Ningbo.
Jestem przeszczęśliwy. Ciężko mi w ogóle określić, jak się czuję. Mam wrażenie, że to jest właśnie wymarzony sposób, w jaki moglibyśmy wygrać ten mecz. Przychodzą mi do głowy obrazki z zeszłego roku, gdy zwyciężyliśmy w każdym z trzech meczów 3:0 i wracaliśmy do domu mega szczęśliwi, ale z takim poczuciem, że nikt nas nie sprawdził, bo wszyscy zagrali poniżej oczekiwań. Teraz zdobywamy złoty medal pokonując Amerykanów, którzy dzień wcześniej rozegrali fenomenalny mecz (z Japonią 3:2 – PAP). W finale też było nam mega ciężko, a ostatecznie wyszarpaliśmy, wywalczyliśmy to sobie
– przyznał libero Jakub Popiwczak.
Zachowując wszelkie proporcje, ja oglądając mecz chłopaków z USA w igrzyskach olimpijskich w Paryżu marzyłem o tym, żeby mieć taki swój mecz i teraz brałem udział w tak wielkim wydarzeniu siatkarskim, co prawda to tylko Liga Narodów, ale może aż Liga Narodów. Jestem dumny z całej drużyny, że doszliśmy do tego miejsca, że zagraliśmy takie spotkanie i na koniec je wygraliśmy
– dodał siatkarz.
Teraz przed Polakami tydzień przerwy, po czym rozpoczną przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu, czyli wrześniowych mistrzostw Europy, w których również będą bronić tytułu.
