Objawienia maryjne w Gietrzwałdzie jako jedyne w Polsce zostały oficjalnie uznane przez Kościół – powiedziała PAP dr Ewa Czaczkowska. Dodała, że choć należą do elitarnego grona 31 objawień maryjnych zatwierdzonych przez Kościół na świecie, obok Fatimy i Lourdes, to ich przesłanie jest mało znane.
W archidiecezji warmińskiej trwają przygotowania do obchodów jubileuszu 150. rocznicy objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie, które trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 r. Matka Boża miała wówczas objawić się dwóm dziewczynkom: 13-letniej Justynie Szafryńskiej i 12-letniej Barbarze Samulowskiej.
Autorka książki wydanej przez wydawnictwo Biblos „Odkryć Gietrzwałd na nowo”, historyk i publicystka dr Ewa K. Czaczkowska, przypomniała, że objawienia trwały 82 dni, podczas których Matka Boża objawiła się 187 razy.
Zaznaczyła, że Gietrzwałd znajdował się wówczas od ponad 100 lat na terenie zaboru pruskiego. Miejscowa ludność doświadczała różnego rodzaju represji związanych z polityką kanclerza Ottona von Bismarcka, określaną przez historyków mianem Kulturkampfu (niem. walka o kulturę). Celem tej polityki było ograniczenie wpływów Kościoła katolickiego i germanizacja mieszkańców Prus.
Elementem represji była m.in. walka z językiem polskim, który był usuwany ze szkolnictwa oraz z życia publicznego, a także kontrola państwa nad obsadą stanowisk kościelnych oraz zamykanie części kościołów.
Gietrzwałd i jego okolice to były ubogie tereny rolnicze. Warmiacy borykali się z wieloma problemami społecznymi i wyznaniowymi. W takie właśnie miejsce przyszła ze swoim przesłaniem Matka Boża
– stwierdziła Czaczkowska.
Przypomniała, że przesłanie Maryi było bardzo proste: prosiła o codzienne odmawianie różańca i o wzniesienie kapliczki z Jej figurą w miejscu objawień.
Bardzo szybko na miejsce objawień zaczęły przybywać tłumy pielgrzymów. Ludzie za pośrednictwem wizjonerek przekazywali Maryi pytania i prośby, a Ona konsekwentnie wskazywała na modlitwę, w której mieli szukać rozwiązań swoich problemów osobistych, ale też dotyczących wspólnoty
– mówiła Czaczkowska.
W tej bardzo trudnej sytuacji Matka Boża przyszła do nich z wielką nadzieją. Pokazała, że Bóg ich widzi, dostrzega ich problemy i się o nich troszczy
– dodała.
Ekspertka zaznaczyła, że wezwanie do odmawiania modlitwy różańcowej powtarza się nie tylko w objawieniach w Gietrzwałdzie, ale jest stałym elementem objawień maryjnych na całym świecie. Zdaniem Czaczkowskiej Maryja wskazuje na różaniec, ponieważ jest to modlitwa bardzo prosta, którą może odmawiać każdy, niezależnie od wykształcenia czy wieku. Przypomniała, że modlitwę różańcową z powodzeniem odmawiają zarówno małe dzieci, jak i wybitni teologowie oraz papieże, którzy odnajdują w niej niezwykłą głębię.
Żeby odmawiać „Różaniec” nie trzeba iść do kościoła, można modlić się w domu, przy pracy albo w podróży i w ten sposób przez cały dzień utrzymywać duchową łączność z Panem Bogiem i z Maryją
– wyjaśniła.
Podkreśliła, że „Różaniec” „kryje w sobie moc przemiany konkretnego człowieka, ale też moc przemiany wspólnoty, ponieważ może być odmawiany wspólnie”.
Według Czaczkowskiej duchowość Gietrzwałdu można określić mianem „pobożności ludowej”, która przez niektóre środowiska jest niesłusznie deprecjonowana. Tymczasem – jak wskazała historyk – jest to po prostu duchowość ponadczasowa i bliska każdemu człowiekowi.
Zaznaczyła, że pozytywne zmiany, do których doszło na Warmii pod wpływem tych wydarzeń, przyczyniły się do oficjalnego uznania objawień przez Kościół. W dokumentach zachowały się opisy wzrostu pobożności i zainteresowania praktykami religijnymi, licznych powołań kapłańskich i zakonnych czy dynamicznego rozwoju na Warmii stowarzyszeń propagujących abstynencję. Kolejnym „owocem” objawień było powstanie nowych zgromadzeń zakonnych, m.in. bezhabitowych Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej.
Czaczkowska przypomniała, że objawienia w Gietrzwałdzie jako jedyne w Polsce zostały oficjalnie uznane przez Kościół katolicki. Znalazły się też w elitarnej grupie 31 objawień maryjnych uznanych przez Kościół na całym świecie, obok objawień w Lourdes, Fatimie czy La Salette. Mimo to – wskazała Czaczkowska – w porównaniu z innymi miejscami objawienia w Gietrzwałdzie są wciąż mało znane.
Wydaje się, że wynika to ze specyficznego kontekstu, w jakim doszło do tych objawień. Fakt, że Matka Boża objawiła się w 1877 r. w zaborze pruskim, w okresie największego nasilenia Kulturkampfu, i w dodatku mówiła do wizjonerek po polsku, został wykorzystany przez działaczy niepodległościowych do wzmacniania narodowej tożsamości Polaków. Spowodowało to, że objawienia zostały szybko uznane za skierowane głównie do Polaków, a ludzie innych narodowości, którzy w początkowym okresie dość licznie przybywali do miejsca objawień, poczuli, że są z gietrzwałdzkiego orędzia wykluczeni
– oceniła.
Jednocześnie Czaczkowska zastrzegła, że chociaż Matka Boża przyszła do polskich dziewczynek i mówiła do nich po polsku, to jednocześnie osobą, która najbardziej przyczyniła się do uznania objawień za autentyczne, był Niemiec – ówczesny proboszcz parafii w Gietrzwałdzie ks. Augustyn Weichsel.
Ten ksiądz na wszelkie sposoby ułatwiał rzeszom pielgrzymów przebywanie w tym miejscu, otaczał dziewczynki opieką duszpasterską i zrobił naprawdę wszystko, co mógł, żeby propagować te objawienia, za co spotkały go represje, m.in. pobyt w więzieniu
– przypomniała historyk.
Czaczkowska dodała, że skomplikowane losy Warmii sprawiły, że oficjalne uznanie objawień przez Kościół było możliwe dopiero w 1977 r., po normalizacji stosunków polsko-niemieckich.
Można powiedzieć, że od oficjalnego uznania objawień minęło dopiero 50 lat. Jednak w moim odczuciu Kościół w Polsce miał wystarczająco dużo czasu, by przybliżyć wiernym płynące z Gietrzwałdu orędzie. Dlaczego tak się wciąż nie stało? Dlaczego w większości polskich parafii odprawiane są nabożeństwa fatimskie, a nie ma nabożeństw gietrzwałdzkich? Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie
– zastrzegła.
Według Czaczkowskiej Kościół w Polsce wciąż robi za mało w sprawie przybliżenia wiernym orędzia z Gietrzwałdu, które mimo upływu lat jest wciąż aktualne.
Słowa, które Matka Boża skierowała do wizjonerek: „Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę przy was”, to są słowa pełne nadziei, aktualne na każdy czas, nie tylko na rok 1877. Podobnie jak wezwanie do modlitwy, trzeźwości i duchowej odnowy
– stwierdziła.
Objawienia w Gietrzwałdzie trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 r. Według relacji wizjonerek Matka Boża, przemawiając do nich, wzywała do pokuty i nawrócenia, głębokiej przemiany życia, zachowania trzeźwości i codziennej modlitwy różańcowej. Podkreślała też wagę życia sakramentalnego, zwłaszcza uczestnictwa w mszy św.
W ocenie historyków objawienia gietrzwałdzkie miały duży wpływ na życie religijne i narodowe. Zaowocowały przebudzeniem świadomości narodowej warmińskiej ludności polskiej, poddawanej wówczas silnej germanizacji, i odrodzeniem się poczucia jedności z Polakami mieszkającymi w innych zaborach. Gietrzwałd dał także impuls do powstania ruchu polskiego na Warmii.
Polecamy
Papież: konflikty są „dokarmiane” łatwiej niż ludzie są odżywiani
Papież Leon XIV podczas wizyty w rzymskiej siedzibie Światowego Programu Żywnościowego, agendy ONZ, oświadczył w poniedziałek (22 czerwca), że konflikty...
Czytaj więcejDetails





















