Nowa królowa polskiego tenisa? Maja Chwalińska w półfinale French Open [AKTUALIZOWANY]

Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/YOAN VALAT

Maja Chwalińska. Fot. PAP/EPA/YOAN VALAT

French Open – półfinał Chwalińskiej w czwartek (4 czerwca) ok. godz. 17

Mecz Mai Chwalińskiej z rozstawioną z numerem 25. rosyjską tenisistką Dianą Sznajder w półfinale wielkoszlemowego French Open zacznie się w czwartek ok. godziny 17 na korcie centralnym – poinformowali organizatorzy.

To dopiero trzeci występ Chwalińskiej w zasadniczej części wielkoszlemowych zmagań. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open. 

W 1. rundzie w Paryżu Polka wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0, a następnie w takim samym stosunku z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens. W 3. rundzie pokonała Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, a potem Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2 i Rosjankę Annę Kalinską (22.) 7:6 (7-3), 6:3. 

Chwalińska, która w rankingu zajmuje 114. miejsce i musiała przebijać się przez kwalifikacje, jest już pewna, że po French Open pierwszy raz znajdzie się w najlepszej setce listy WTA. Wirtualnie zajmuje teraz 30. miejsce. 

Sznajder pierwszy raz w Paryżu dotarła poza drugą rundę. W środę sensacyjnie pokonała liderkę rankingu Białorusinkę Arynę Sabalenkę 3:6, 7:5, 6:0. 

Chwalińska i Sznajder mierzyły się wcześniej raz – w turnieju rangi ITF w Stambule cztery lata temu górą była Rosjanka. 

O 15. w pierwszym półfinale pogromczyni Igi Świątek i podopieczna trenerki Sandry Zaniewskiej Marta Kostiuk (15.) zagra z Rosjanką Mirrą Andriejewą (8.). Po nich na kort wyjdą Chwalińska i Sznajder.

Chwalińska: najważniejsze, że pozostałam spokojna w pierwszym secie

Za jedną z kluczowych rzeczy, która pozwoliła Mai Chwalińskiej wygrać z Anną Kalinską w ćwierćfinale French Open, było zdaniem polskiej tenisistki zachowanie spokoju, gdy Rosjanka odrobiła stratę w pierwszym secie z 1:5 na 5:5.

W rankingu 114. Polkę i 24. Kalinską dzieli równo 90 miejsc, ale tak jak we wcześniejszych spotkaniach Chwalińskiej pozycje na liście WTA nie miały znaczenia. W poniedziałkowym notowaniu rankingu awansuje co najmniej na 30. lokatę; z Polek wyżej będzie tylko Iga Świątek. 

Moim głównym celem na ten rok było wejście do pierwszej setki. Przyjeżdżając tutaj, moim planem było przejście kwalifikacji. Czułam, że wykonuję dobrą pracę, że robię właściwe rzeczy i muszę po prostu uzbroić się w cierpliwość, aż wszystko wskoczy na swoje miejsce. Oczywiście nie spodziewałam się, że potoczy się to w ten sposób. Ale, umówmy się, nie narzekam

– przyznała z uśmiechem. 

Mecz zaczął się od wygranego gema przez Kalinską przy serwisie Polki. W kolejnym Rosjanka prowadziła 40-15 i wtedy nastąpił pierwszy ze zwrotów. Faworytka często się myliła, co w dużej mierze pozwoliło Chwalińskiej odskoczyć aż na 5:1. 

Wtedy będąca pod presją 27-latka z Moskwy zaczęła prezentować znacznie wyższy poziom. W kolejnym gemie obroniła piłkę setową, a ponownie punkt od wygrania partii Chwalińska była w gemie dziewiątym i znów nie wykorzystała szansy. Po blisko godzinie gry zrobiło się 5:5. 

Myślę, że to, co zrobiłam dobrze, to po prostu zachowanie spokoju, kiedy zrobiło się po pięć. Jestem bardzo dumna z tego, że utrzymałam nerwy na wodzy i zdołałam wygrać tego seta w tie-breaku

– powiedziała. 

Druga partia miała podobny przebieg. Również od stanu 1:1 inicjatywę przejęła Chwalińska, która odskoczyła na 4:1. Choć w kolejnym gemie Kalinska odrobiła stratę przełamania, to w następnym z jej serwisem poradziła sobie Polka. 

Chwalińską od awansu do półfinału dzielił gem. Przy swoim podaniu była dwie piłki od triumfu, ale ostatecznie dała się przełamać. Kalinska poziom gry podniosła jednak tylko na moment. Serwując na pozostanie w meczu znów popełniła kilka błędów i sensacja stała się faktem. 

Drugi set to była już po prostu czysta walka. Warunki były bardzo trudne, bo mocno wiało. W takich warunkach musiałam być po prostu maksymalnie skoncentrowana, wręcz podwójnie skupiona

– podkreśliła Chwalińska. 

W całym meczu Rosjanka miała aż 47 niewymuszonych błędów i 36 zagrań wygrywających. Chwalińska winnerów zaliczyła mniej, gdyż 24, ale przede wszystkim znacznie mniej błędów – 15. 

Zagrała naprawdę świetnie, a ja miałam wrażenie, że walczę z wiatrem, z pogodą i dodatkowo jeszcze z nią. Przez to, że jest leworęczna, grało mi się bardzo ciężko. Oczywiście, jestem rozczarowana i smutna z powodu przegranej, ale trudno, stało się

– skomentowała Kalinska. 

Polka, trenowana przez Czecha Jaroslava Machovsky’ego, do głównej drabinki awansowała z kwalifikacji; w Paryżu wygrała już osiem meczów. W turnieju głównym sprawia niespodziankę za niespodzianką. W 1. rundzie wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0, a następnie w takim samym stosunku z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens. W 3. rundzie pokonała Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, a w 1/8 finału Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2. 

Jestem tu już od prawie trzech tygodni. Każdy dzień jest inny. Każdy mecz jest inny. Warunki są inne. Musiałam się więc bardzo mocno adaptować. Cieszę się, że byłam w stanie to zrobić. Myślę, że to coś, z czego mogę być dumna, z wysiłku, jaki w to włożyłam

– podkreśliła. 

Za awans do półfinału może liczyć na nagrodę w wysokości 750 tysięcy euro, czyli ok. 870 tys. dolarów. Przed rozpoczęciem zmagań w stolicy Francji z tytułu premii za występy na korcie – według oficjalnych danych – zarobiła… 864 tys. USD. 

Z jakiegoś powodu to do mnie jeszcze nie dociera. Po prostu skupiam się na każdym kolejnym meczu. Szczerze mówiąc, nie czuję, żeby to był dla mnie jakiś gigantyczny przełomowy moment. Ale na pewno po zakończeniu turnieju będę miała czas, żeby docenić to, co się stało, i poukładać to sobie w głowie

– podsumowała.

Sznajder niespodziewaną rywalką Chwalińskiej w półfinale

Diana Sznajder będzie niespodziewaną rywalką Mai Chwalińskiej w półfinale wielkoszlemowego French Open. Rosyjska tenisistka, rozstawiona z numerem 25., pokonała w ćwierćfinale liderkę światowego rankingu, Białorusinkę Arynę Sabalenkę 3:6, 7:5, 6:0.

To największy sukces w karierze 22-letniej Sznajder, która – podobnie jak Polka – zadebiutuje w wielkoszlemowym półfinale. 

Wcześniej 24-letnia Chwalińska wygrała z Rosjanką Anną Kalinską (nr 22.) 7:6 (7-3), 6:3. Polka do głównej drabinki awansowała z kwalifikacji; w Paryżu wygrała już osiem meczów. 

Czwartkowy półfinał będzie drugim spotkaniem Chwalińskiej ze Sznajder, w 2022 roku w półfinale turnieju w Stambule Rosjanka wygrała 6:4, 6:4.

French Open – Chwalińska szóstą kwalifikantką w półfinale Wielkiego Szlema, drugą w Paryżu

Maja Chwalińska została dopiero szóstą w sięgającej 1968 roku tenisowej erze open kwalifikantką, która przebiła się do półfinału wielkoszlemowej rywalizacji. W turnieju French Open wcześniej – w 2020 roku – dokonała tego tylko Argentynka Nadia Podoroska.

W 1978 roku jako pierwsza takiej sztuki na kortach Kooyong w Melbourne dokonała Australijka Christine Matison. 21 lat później jej wyczyn powtórzyła na wimbledońskiej trawie Amerykanka Alexandra Stevenson. 

W pandemicznej edycji 2020 na kotach im. Rolanda Garrosa dziewięć spotkań rozegrała Podoroska, którą dopiero w półfinale zatrzymała późniejsza triumfatorka – Iga Świątek. 

Niespełna rok później w nowojorskim US Open jeszcze dalej poszła Brytyjka Emma Raducanu, która jako jedyna z kwalifikantek sięgnęła po wielkoszlemowy tytuł. 

W Australian Open 2024 najlepszą czwórkę zmagań tenisistek osiągnęła po przejściu kwalifikacji Ukrainka Dajana Jastremska. 

Teraz w jej ślady poszła Chwalińska. W środowym ćwierćfinale pokonała rozstawioną z numerem 22. rosyjską tenisistkę Annę Kalinską 7:6 (7-3), 6:3. 

Pochodząca z Dąbrowy Górniczej 24-letnia tenisistka dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju – w 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open. W Paryżu od 18 maja, kiedy rozpoczęły się kwalifikacje, wygrała już osiem meczów.

French Open – światowe media: trwa tenisowa baśń Chwalińskiej

„Tenisowa baśń kwalifikantki Mai Chwalińska trwa” – światowe media nie kryją zachwytu, ale i zaskoczenia sukcesami Polki w wielkoszlemowym French Open. W czwartek 24-latka pokonała Rosjankę Annę Kalinską 7:6 (7-3), 6:3 i awansowała do półfinału.

Pochodząca z Dąbrowy Górniczej Chwalińska dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open. Do głównej drabinki w Paryżu awansowała z kwalifikacji; w Paryżu wygrała już osiem meczów. 

Polską zawodniczkę w półfinale singla na kortach im. Rolanda Garrosa trudno dzisiaj uznać za coś niespodziewanego. Chyba, że ta tenisistka nazywa się Maja Chwalińska

– można przeczytać w „The New York Times”. 

24-latce brakuje zarówno doświadczenia w turniejach wielkoszlemowych, jak i fizyczności, jaką ma większość jej rywalek, ale to nie miało znaczenia. Mierząca zaledwie 164 cm Chwalińska zaprezentowała sprytną grę, która zdezorientowała Kalinską w chłodny, wietrzny dzień w Paryżu

– podsumował środowy (3 czerwca) mecz Polki z Rosjanką nowojorski dziennik. 

Brytyjska stacja BBC zwróciła uwagę na depresję, z którą zmagała się w przeszłości polska tenisistka. 

To niezwykły występ Chwalińskiej. Wydaje się, że wszystko ułożyło się po myśli zawodniczki, która kiedyś obawiała się, że może odejść od sportu na dobre. W Paryżu jednak gra z zaraźliwą swobodą i radosną kreatywnością, pokonując po drodze dwie rozstawione zawodniczki i mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng

– wskazano na łamach BBC. 

Potencjalny półfinał z liderką światowego rankingu Białorusinką Aryną Sabalenką określono w BBC jako „starcie Dawida z Goliatem”. 

Na niespodziewanego gościa w najlepszej czwórce turnieju czeka poważna przeszkoda

– wybiegł do czwartkowego półfinału francuski dziennik „L’Equipe”. 

Niemiecka agencja DPA określa awans Polki do półfinału jako „sensacyjny”.

Tenisowa baśń kwalifikantki trwa

– można przeczytać w DPA. 

Agencja Reutera napisała z kolei o „wymarzonej drodze” polskiej tenisistki, natomiast amerykańska Associeted Press (AP) określiła jej występ w Paryżu jako „niezwykły”. 

Także hiszpańska gazeta sportowa „Marca” nawiązała do sukcesów w Paryżu Igi Świątek, zwracając uwagę, że czterokrotną mistrzynię turnieju w półfinale zastąpi Maja Chwalińska, która „stała się wielkim objawieniem”.

Jej paryski sen wciąż trwa

– zaznaczono. 

Natomiast włoska „La Gazzetta dello Sport” relacjonując wydarzenia na paryskich kortach napisała: „Chwalińska, co za bajka! Ósme zwycięstwo z rzędu i półfinał”.

French Open – Maja Chwalińska w półfinale

Maja Chwalińska pokonała rosyjską tenisistkę Annę Kalinską 7:6 (7-3), 6:3 w ćwierćfinale wielkoszlemowego turnieju French Open w Paryżu. To największy sukces w karierze 24-letniej Polki, która w półfinale czeka na liderkę światowego rankingu Białorusinkę Arynę Sabalenkę albo Rosjankę Dianę Sznajder.

Pochodząca z Dąbrowy Górniczej Chwalińska dopiero po raz trzeci występuje w zasadniczej części wielkoszlemowego turnieju. W 2022 roku była w 2. rundzie Wimbledonu, a w 2025 przegrała pierwszy mecz w Australian Open.

W rankingu 114. Polkę i 24. Kalinską dzieli równo 90 miejsc, ale tak jak we wcześniejszych spotkaniach Chwalińskiej pozycje na liście WTA nie miały znaczenia. W poniedziałkowym notowaniu rankingu awansuje co najmniej na 30. lokatę; z Polek wyżej będzie tylko Iga Świątek.

Mecz zaczął się od wygranego gema przez Kalinską przy serwisie Polki. W kolejnym Rosjanka prowadziła 40-15 i wtedy nastąpił pierwszy ze zwrotów. Faworytka często się myliła, co w dużej mierze pozwoliło Chwalińskiej odskoczyć aż na 5:1.

Wtedy będąca pod presją 27-latka z Moskwy zaczęła prezentować znacznie wyższy poziom. W kolejnym gemie obroniła piłkę setową, a ponownie punkt od wygrania partii Chwalińska była w gemie dziewiątym i znów nie wykorzystała szansy. Po blisko godzinie gry zrobiło się 5:5.

Trzy lata młodszej zawodniczce BKT Advantage Bielsko-Biała wreszcie udało się zatrzymać serię gemów wygrywanych przez rywalkę. Wyszła na prowadzenie 6:5 i w najgorszym wypadku czekał ją tie-break, do którego ostatecznie doszło. W nim wyrównana walka trwała do stanu 3-3. Cztery kolejne punkty i w konsekwencji set padły łupem Chwalińskiej.

Druga partia miała podobny przebieg. Również od stanu 1:1 inicjatywę przejęła Chwalińska, która odskoczyła na 4:1. Choć w kolejnym gemie Kalinska odrobiła stratę przełamania, to w następnym z jej serwisem poradziła sobie Polka.

Chwalińską od awansu do półfinału dzielił gem. Przy swoim podaniu była dwie piłki od triumfu, ale ostatecznie dała się przełamać. Kalinska poziom gry podniosła jednak tylko na moment. Serwując na pozostanie w meczu znów popełniła kilka błędów i sensacja stała się faktem.

W całym meczu Rosjanka miała aż 47 niewymuszonych błędów i 36 zagrań wygrywających. Chwalińska winnerów zaliczyła mniej, bo 24, ale przede wszystkim znacznie mniej błędów – 15.

Wiem, że się powtarzam, ale naprawdę nie wiem w tym momencie, co się dzieję. Każdy mecz to dla mnie trochę szaleństwo. Jestem za to wszystko bardzo wdzięczna. Od początku byłam zdenerwowana, ale starałam się skupić na swojej grze

– powiedziała na korcie.

Polka, trenowana przez Czecha Jaroslava Machovsky’ego, do głównej drabinki awansowała z kwalifikacji; w Paryżu wygrała już osiem meczów. W turnieju głównym sprawia niespodziankę za niespodzianką. W 1. rundzie wygrała z mistrzynią olimpijską Chinką Qinwen Zheng 6:4, 6:0, a następnie w takim samym stosunku z rozstawioną z numerem 23. Belgijką Elise Mertens. W 3. rundzie pokonała Greczynkę Marię Sakkari 1:6, 6:3, 6:2, a w 1/8 finału Francuzkę Diane Parry 6:3, 6:2.

Za awans do półfinału może liczyć na nagrodę w wysokości 750 tysięcy euro, czyli ok. 870 tys. dolarów. Przed rozpoczęciem zmagań w stolicy Francji z tytułu premii za występy na korcie – według oficjalnych danych – zarobiła… 864 tys. USD.

Półfinały zaplanowano na czwartek.

Wynik meczu 1/4 finału:

Maja Chwalińska (Polska) – Anna Kalinska (Rosja, 22) 7:6 (7-3), 6:3.

Nowa królowa polskiego tenisa? Maja Chwalińska w półfinale French Open

Na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera rozpoczął się mecz Mai Chwalińskiej z Rosjanką Anną Kalinską, którego stawką jest awans do półfinału wielkoszlemowego turnieju French Open. 24-letnia polska tenisistka w Paryżu już i tak osiągnęła życiowy sukces.

Zawodniczka z Dąbrowy Górniczej jest odkryciem tegorocznej edycji i dotarła do ćwierćfinały startując od kwalifikacji i ze 114. pozycji w światowym rankingu. Wcześniej tylko dwukrotnie wystąpiła w głównej drabince wielkoszlemowych zmagań, a raz – w 2022 roku w Wimbledonie – przebrnęła pierwszą rundę. 

Po French Open pierwszy raz znajdzie się w najlepszej setce listy WTA – awansuje w okolice 50. lokaty. Z Paryża wyjedzie bogatsza o prawie pół miliona euro, tj. więcej niż połowę tego, co do tej pory zarobiła z tytułu premii. 

Trzy lata starsza Kalinska jest znacznie wyżej notowana. Zajmuje 24. pozycję w klasyfikacji tenisistek, a w przeszłości dotarła już do 11. miejsca. Ma też za sobą znacznie więcej występów w Wielkim Szlemie, ale w ćwierćfinale jest dopiero po raz drugi – w 2024 roku na tym etapie pożegnała się z Australian Open. We French Open natomiast pierwszy raz przeszła poza drugą rundę. 

Zwyciężczyni tego pojedynku w półfinale zagra albo z liderką rankingu światowego, Białorusinką Aryną Sabalenką, albo Rosjanką Dianą Sznajder (23.).

Czytaj także:

Czytaj także:

Czytaj także:

Exit mobile version