Deszcze niespokojne potargały sad – 60 lat temu miał premierę serial „Czterej pancerni i pies”

Fot. archiwum TVP

Fot. archiwum TVP

9 maja 1966 r. telewizja nadała pierwszy odcinek serialu „Czterej pancerni i pies”. Śpiewana w filmie przez Edmunda Fettinga piosenka „Deszcze niespokojnie potargały sad” stała się przebojem. Krytycy i historycy wytykali autorom nachalną propagandę i przekłamania, ale przez 60 lat serial miał powodzenie wśród widzów.

Najbardziej popularny polski serial

Prawie 30 lat po premierze pierwszego odcinka, w czerwcu 1995 r. w plebiscycie TVP został on uznany za najbardziej popularny polski serial. Pokazywany był również za granicą, m.in. w Związku Radzieckim, Czechosłowacji, Finlandii, Mongolii, na Węgrzech, Kubie. 

Premiera pierwszego odcinka miała miejsce w TVP 9 maja 1966 r. Dwa lata później przygotowano też wersję kinową. Na dużym ekranie pokazywano jednorazowo po dwa odcinki i tak podzielony serial trafił do kin w kilku częściach. 

Mimo zmian politycznych, społecznych i kulturowych w ostatnich 60 latach nie było chyba przerwy dłuższej niż dwa lata pomiędzy kolejnymi emisjami serialu.

Czterej pancerni i pies” to fascynujący przypadek dla badacza mediów audiowizualnych. Serial nakręcony w połowie lat sześćdziesiątych, jako wytwór kultury PRL-u, trwa w obiegu telewizyjnym dłużej niż państwo, które go zamówiło – powiedziała PAP prof. Barbara Giza, filmoznawczyni z Instytutu Nauk o Komunikacji Społecznej i Mediach UMCS. – Sześciu dekad obecności na antenie nie da się wyjaśnić ani wyłącznie sentymentem, ani siłą oddziaływania pierwotnego przekazu propagandowego. Paradoks polega na tym, że serial przetrwał właśnie dlatego, że w kolejnych dekadach skutecznie odrywał się od ideologicznej ramy, w której był osadzony

– tłumaczyła prof. Giza.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Rudy 102 na żagańskim poligonie

Czołówkę kolejnych odcinków rozpoczynała piosenka „Deszcze niespokojnie potargały sad” śpiewana przez Edmunda Fettinga. Słowa do tego utworu napisała Agnieszka Osiecka. Serial składa się z 21 odcinków po około 60 minut każdy. Za scenariusz posłużyła powieść Janusza Przymanowskiego o tym samym, co serial, tytule. Reżyserem 20 odcinków był Konrad Nałęcki. Jeden wyreżyserował Andrzej Czekalski. Odcinki kręcone były w kilkudziesięciu lokalizacjach, m.in. na poligonie w Żaganiu (sceny jazdy czołgiem i walk w terenie), w Kotlinie Kłodzkiej (filmowa Syberia), Toruniu (filmowy warszawski most Kierbedzia), Sztutowie (most zwodzony i wyzwolony obóz koncentracyjny), Piaskach (desant „Hermenegilda”), Bydgoszczy (kanał z odcinka 14, „Czerwona seria”). W śląskim Brzegu kręcono szturm na Berlin. 

Propaganda

Janusz Przymanowski (1922-1998), autor powieści, na podstawie której powstał scenariusz, i zarazem współscenarzysta serialu, był oficerem wojska, aktywnym członkiem partii, a w latach 1980-1985 posłem, który często w swych wystąpieniach sejmowych atakował „Solidarność” i antypeerelowską opozycję. Nawet jego przeciwnicy przyznawali, że należał do zdolnych propagandystów. 

Jako przykład propagandy przez wiele osób uważany jest właśnie nakręcony na podstawie książki Przymanowskiego serial. 

To opowieść o przygodach załogi czołgu T-34 nr 102, nazwanego „Rudy”, której członkiem był również pies Szarik. Pojazd należał do 1. Warszawskiej Brygady Pancernej im. Bohaterów Westerplatte. Opowieść zaczyna się w 1943 r. na Syberii, gdzie przebywał filmowy Janek Kos. Później przenosi się do obozu dla ochotników do tworzonego w Sielcach nad Oką, skąd bohaterowi ruszają na szlak bojowy. Historia kończy się w maju 1945 r. zawieszeniem polskiej flagi w zdobytym Berlinie. Ostatnie sceny serialu, pokazujące ślub pancernych, nakręcono w okolicach Koniakowa w powiecie cieszyńskim. W ostatnim ujęciu, fotografa wykonującego wspólne zdjęcie zagrał Janusz Przymanowski.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Rekordy popularności

Od pierwszych chwil pojawienia się tego obrazu na małym, a potem dużym, ekranie, bił on rekordy popularności. Nikomu nie udało się zliczyć, ile osób obejrzało serial w telewizji. Widownię kinową szacowano po liczbie sprzedanych biletów na siedem milionów osób. 

Widzę kilka mechanizmów, które się na to złożyły. Po pierwsze, formuła gatunkowa. Serial przygodowy z młodymi bohaterami i psem realizuje uniwersalne wzorce narracyjne, działające niezależnie od kontekstu historycznego. Wątek wojenny stanowi tło, lecz pierwszym planem są przyjaźń, lojalność i dorastanie, wartości, które każde pokolenie czyta po swojemu – tłumaczyła filmoznawczyni. – Po drugie, rytuał telewizyjny. Stałe emisje niedzielne, świąteczne i wakacyjne wpisały serial w kalendarz medialny rodzin i uczyniły zeń element domowej obrzędowości. To, co Jan Assmann nazwałby pamięcią komunikacyjną, transmitowane jest w bardzo prostym mechanizmie: rodzice oglądają z dziećmi to, co sami oglądali jako dzieci – wskazała prof. Giza. – Po trzecie, proces dekontekstualizacji. Każda kolejna emisja oddala serial od warunków jego produkcji, czyniąc zeń obiekt pamięci kulturowej, miejsce pamięci, do którego widzowie wracają dla samego powrotu, nie dla zawartego w nim komunikatu

– dodała.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Film, który fascynował młodych Polaków

Serial oddziaływał na różne pokolenia w odmienny sposób. Dzieci z przedszkoli i pierwszych klas szkoły podstawowej biegały po podwórkach z kawałkiem patyka (mającym udawać pistolet lub karabin). Zanim jednak do takich zabaw dochodziło, należało ustalić, kto będzie kim z załogi czołgu. Tu spory były często pełne napięć. Każdy chciał być Jankiem, Gustlikiem lub Grigorim, mniej chętnych było do roli Tomka Czereśniaka. Imię Szarik nadawano wielu psom, rasowym owczarkom, wszelkiej maści kundlom, a nawet ratlerkom. Dziewczynki nosiły warkocze – tak jak filmowa Marusia. 

Wśród nastolatków rodziły się gorące uczucia do bohaterek. Część kochała się w Marusi (Pola Raksa), a część w Lidce (Małgorzata Niemirska). Założeniem twórców było, aby obie bohaterki wyróżniały zupełnie odmienne charaktery i temperamenty. 

Ówcześni recenzenci pisali, że obraz ten „zaspokaja u młodych nienasycony głód przygody, tęsknotę za własnym wzorcem bohatera, a przy tym godzi harmonijnie odwieczny kontrast między romantyzmem a codziennością, nadając zwyczajności żołnierskiego trudu polor niezwykłości”.

Przekłamania i historyczne fałszerstwa

Dorośli mniej emocjonalnie podchodzili do serialu. Wiele osób pamiętało działania wojenne, czas okupacji oraz późniejsze zachowania żołnierzy radzieckich. Dla nich kulisy przygód pancerniaków były bolesnymi wspomnieniami. Poza tym film pełen był przekłamań i fałszerstw, których dorośli bali się prostować, obawiając się nieprzyjemności za głoszenie treści przeciwnych do głównego nurtu propagandy. Takie zachowania, gdy wyszły poza dom rodzinny, często znajdowały swój finał w sądzie. 

Mniejsze lub większe zakłamania historii można odnaleźć w prawie każdym odcinku serialu. Podstawowym, przewijającym się przez całą opowieść, był obraz żołnierzy radzieckich – ludzi miłych, serdecznych, uczynnych, przyjaznych, czyli zupełnie innych od tych, którzy zapisali się w pamięci Polaków podczas II wojny światowej. 

Z powodu owych przekłamań i niedomówień jedni się śmiali, a inni złościli. Tak było np. z postacią jednego z głównych bohaterów – Janka Kosa, który w syberyjskiej tajdze upolował tygrysa i złapał japońskiego spadochroniarza. Kto nie znał prawdy o realiach życia z ZSRR i powodach, które zagnały wielu Polaków na Syberię, nie miał szans z serialu tego się dowiedzieć. Ani słowem nie wspomniano w nim o przymusowych deportacjach, łagrach i represjach, a Janek Kos i inni ochotnicy do polskiego wojska w Sielcach nad Oką cieszą się taką swobodą jakby Stalin, NKWD i archipelag Gułag nie istnieli. 

Niektóre przekłamania sprawiają wrażenie, jakby były pokłosiem realizowanej za Władysława Gomułki polityki historycznej i obsesji towarzysza Wiesława na punkcie religii i Kościoła katolickiego. Przykładem może być scena, w której Janek wręczył swojemu dowódcy (granemu przez Romana Wilhelmiego) nóż z inskrypcją: „Honor i Ojczyzna 1863 r.”. Pominięto tu słowo Bóg, które było częścią motta powstańców: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Nikt nie zapytał też, skąd nóż powstańca styczniowego znalazł się na Syberii. W kolejnych odcinkach w nieprawdziwy sposób pokazywano też stosunek żołnierzy radzieckich do polskich konspiratorów z AK, kaszubskiego Gryfu i innych organizacji.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Historycy w boju o prawdę

Serial przez co najmniej 25 lat miał ogromny wpływ na kreowanie wiedzy historycznej szerokich rzesz Polaków o ostatnich latach II wojny światowej. W latach 90. próby walki z tym, w wielu przypadkach niezgodnym z prawdą przekazem, rozpoczęli historycy, wskazując liczne fałszerstwa, przekłamania i treści zmanipulowane przez propagandę. Walka ta okazała się jednak bardzo trudna, gdyż siła serialowego przekazu poparta wielką sympatią dla bohaterów, wgryzła się głęboko w świadomość Polaków. Do dziś wiele osób traktuje serialowe realia jako wiarygodną wiedzę o historii II wojny światowej. 

Prof. Jerzy Eisler zapytany w wywiadzie (dla „Rzeczpospolitej” w 2016 r.): „czy zakłamana historia przedstawiona w serialu nie kłuła w oczy?”, odpowiedział: „Musimy pamiętać, że innej historii w oficjalnym obiegu nie było. Z książkami wydawanymi za granicą kontakt miało bardzo niewielu Polaków, chyba nie uzbierałby się z nich nawet 1 proc. społeczeństwa. Oczywiście, żyło wtedy sporo ludzi, którzy II wojnę światową obserwowali przynajmniej oczyma człowieka nastoletniego. I oni widzieli, że w »Czterech pancernych…« w ogóle nie było grozy z okresu instalacji nowej władzy, prawie nie było strasznego NKWD, ale wszyscy rozumieli, że tego po prostu być nie mogło. Za to pojawiali się powstańcy warszawscy, żołnierze Armii Krajowej. To była wizja wojny, której patronował gen. Mieczysław Moczar, że polska krew przelana na różnych frontach oczywiście ma tę samą wartość”. 

Mimo kolejnych kampanii, wskazujących serial jako dzieło naszpikowane treściami propagandowymi, telewizyjna popularność dzieła niewiele osłabła. Serial w różnych stacjach telewizyjnych emitowany jest do dziś. 

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że ta trwałość ma swoją cenę. W debacie publicznej regularnie powraca pytanie, czy nadawanie serialu w mediach publicznych jest neutralnym aktem kuratorskim, czy też reprodukowaniem określonej wizji historii i właśnie dlatego „Czterej pancerni…” pozostają tak interesującym przedmiotem refleksji medioznawczej

– podkreśliła prof. Barbara Giza. 

Oprócz samej emisji telewizyjnej i pokazów kinowych, serial wytworzył na kilka lat ogromną machinę propagandową. Rozmach tego był niespotykany wcześniej.

Były szkolne akademie poświęcone serialowi, a także we wszystkich miastach powstały liczne kluby „Czterech pancernych…”. Aktorzy odtwarzający główne role jeździli po całej Polsce, czołgiem wjeżdżali na tłumnie zapełnione centralne place miast, później na wielkie stadiony, wypełnione po ostatnie miejsce

– powiedział prof. Jerzy Eisler, historyk z Instytutu Historii PAN, w wywiadzie udzielonym „Rzeczpospolitej” w 2016 r.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Serial dał ogromną popularność aktorom grającym głównych bohaterów, ale zaszufladkował ich na lata. Po pewnym czasie udało im się jednak wizerunkowo oderwać od tych postaci. Niemniej w biografiach Janusza Gajosa, Franciszka Pieczki, Włodzimierza Pressa, Wiesława Gołasa, Poli Raksy czy Małgorzaty Niemirskiej, serial „Czterej pancerni i pies” jest podawany jako pozycja znacząca. 

W artykule o Małgorzacie Niemirskiej (serialowej Lidce), opublikowanym w 2024 r. w magazynie „Twój Styl”, napisano: „Miała 16 lat, kiedy zaproponowano jej rolę Lidki. Ekipa filmowa chodziła po warszawskich szkołach średnich i szukała dziewczyny zadziornej, z charakterem, która byłaby przeciwieństwem eterycznej Poli Raksy. Tak trafili do żeńskiego Liceum im. Narcyzy Żmichowskiej, gdzie uczyła się Małgorzata. To miała być tylko przygoda, ale na planie serialu Niemirska spędziła siedem lat – klasę maturalną, całe studia i pierwszy rok pracy w Teatrze Dramatycznym”. 

Były momenty, że miałam dość. Moi rówieśnicy, gdy mieli wolne, jeździli na wakacje, a ja na poligon lub w okopy. Ciągle w tych samych walonkach, oficerkach, mundurze. W pewnym momencie byłam już tak zmęczona, że nie lubiłam nawet rozmawiać o »Czterech pancernych…«. Serial obejrzałam w całości dopiero kilka lat po zakończeniu jego kręcenia. Musiało trochę czasu minąć, żebym nabrała dystansu

– wspominała aktorka. 

W rolach drugoplanowych i epizodycznych serialu pojawiło się wielu znanych aktorów, m.in.: Roman Wilhelmi, Witold Pyrkosz, Wojciech Siemion, Jerzy Turek, Józef Nalberczak, Krzysztof Litwin, Ryszard Kotys, Zygmunt Kęstowicz, Barbara Krafftówna, Tomasz Zaliwski, Marian Opania, Mieczysław Czechowicz, Wiesław Michnikowski.

Exit mobile version