Izraelska armia niszczy wioski w południowym Libanie. Wykorzystuje czas rozejm przed planowanymi na czwartek rozmowami pokojowymi w Waszyngtonie.
Izraelska armia, która przejmuje kontrolę nad południowym Libanem, wykorzystuje ciężki sprzęt do niszczenia dróg, domów, sklepów i innej infrastruktury cywilnej. Od początku zawieszenia broni Izrael dokonał zniszczeń w 39 miejscowościach, zwłaszcza w tak zwanej strefie buforowej – przygranicznym pasie nazywanym „żółtą linią”, za której przekroczenie Libańczykom grozi śmierć. Strefa obejmuje około 50 miejscowości. Ich mieszkańcom armia izraelska zabroniła powrotu do domów.
W libańskim parlamencie powstała komisja, która ma się zająć dokumentowaniem i próbą zapobieżenia masowym zniszczeniom infrastruktury cywilnej dokonywanym przez Izrael. Zniszczenia te są niezgodne z prawem międzynarodowym i – jak podkreślają eksperci – mogą być uznane za zbrodnie wojenne.
Minister finansów Libanu powiedział, że Izrael od początku marca dokonał zniszczeń o wartości około 3 miliardów dolarów. Ze statystyk Libańskiej Rady Naukowej wynika, że od początku wojny Izrael niszczył w Libanie ponad tysiąc domów dziennie.
Mimo rozejmu w wielu miejscach na południu Libanu i w Dolinie Bekaa trwają walki i bombardowania. W nocy jedna osoba zginęła a dwie zostały ranne na skutek ataku drona w miejscowości Jbour. Nad ranem ostrzał artyleryjski i karabinowy słychać było między innymi w miejscowościach Houla i Sharqa. Wczoraj wieczorem Hezbollah po raz pierwszy od piątku zaatakował Izrael, powołując się na wielokrotne łamanie rozejmu przez armię izraelską.


















