Atak dronów na obiekt USA; Iran ogłosił, że ostrzelał Bahrajn i Jordanię
Dwa drony zaatakowały w czwartek (2 kwietnia) amerykańskie centrum logistyczne na lotnisku w stolicy Iraku, Bagdadzie – przekazała agencja AFP. Irańska Gwardia Rewolucyjna poinformowała, że tego dnia uderzyła m.in. w bazę amerykańskiego lotnictwa w Jordanii i centrum danych firmy Amazon w Bahrajnie.
Atak na amerykański obiekt na lotnisku w Bagdadzie wywołał pożar, ale nikt w nim nie ucierpiał
– napisała AFP, powołując się na dwa irackie źródła.
Od rozpoczęcia wojny USA i Izraela z Iranem, czyli od 28 lutego, amerykańska ambasada w Bagdadzie była kilkakrotnie atakowana, podobnie jak inne obiekty Stanów Zjednoczonych w tym państwie, w tym bazy wojskowe.
Jako sprawców wskazywano zazwyczaj wspierane przez Teheran irańskie bojówki. Ambasada USA w Bagdadzie ostrzegła w czwartek rano przed możliwymi atakami proirańskich grup w ciągu najbliższych 24-48 godzin i ponowiła apel do Amerykanów o opuszczenie Iraku.
Iran w odpowiedzi na amerykańsko-izraelskie uderzenia od ponad miesiąca atakuje Izrael i państwa regionu Zatoki Perskiej. Naloty są wymierzone zarówno w znajdujące się tam amerykańskie bazy, jak i w infrastrukturę cywilną.
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił w czwartek, że w odwecie za ataki USA uderzył w położone w Bahrajnie centrum przetwarzania danych amerykańskiej firmy Amazon.
Dodano, że przeprowadzono też nalot dronowy na amerykańskie myśliwce w bazie Al-Azrak w Jordanii. Nie ma doniesień o przebiegu i skutkach obu uderzeń.
W czwartkowych (2 kwietnia) nalotach na Iran zniszczono z kolei będący jeszcze w budowie most na trasie z Teheranu do miasta Karadż, leżącego na zachód od stolicy. Według lokalnych władz w ataku zginęły dwie osoby.
Prezydent USA Donald Trump opublikował w swoim serwisie społecznościowym Truth Social nagranie, przedstawiające to uderzenie. Określił też tę konstrukcję jako największy most w Iranie.
Powiązana z IRGC agencja prasowa Fars opublikowała listę kilkunastu mostów w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Jordanii, które mogą stać się celem irańskich ataków.
Irańskie media: Teheran współpracuje z Omanem w sprawie cieśniny Ormuz
Iran przygotowuje wraz z Omanem zasady współpracy przy monitorowaniu ruchu przez cieśninę Ormuz – poinformowała w czwartek (2 kwietnia) państwowa agencja prasowa IRNA. Kluczowa dla eksportu ropy i gazu z Zatoki Perskiej cieśnina Ormuz jest zablokowana od początku wojny USA i Izraela z Iranem.
IRNA poinformowała o współpracy Iranu z Omanem, powołując się na irańskiego wiceministra spraw zagranicznych Kazema Gharibabadiego.
Szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi już wcześniej mówił, że przyszłość cieśniny Ormuz zależy od Iranu i Omanu, ponieważ akwen ten znajduje się na wodach terytorialnych obu tych państw.
Po rozpoczęciu wojny przez USA i Izrael, Iran zagroził atakami na statki przepływające przez Ormuz i przeprowadził kilka takich uderzeń. Teheran deklaruje jednak, że przepuszcza statki niezwiązane z jego wrogami. Praktyczne wstrzymanie ruchu przez cieśninę wywołało wzrost cen surowców na świecie. W normalnych warunkach przez Ormuz przepływa około 20 proc. zużywanej na świecie ropy.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w środę wieczorem, że odblokowaniem Ormuzu powinny się zająć państwa, które korzystają z transportowanej tamtędy ropy. Trump wcześniej groził jednak Iranowi zintensyfikowaniem ataków, jeżeli Teheran nie odblokuje cieśniny. Wzywał też sojuszników, by zapewnili pomoc wojskową w zabezpieczeniu tego akwenu, ale ci odmówili.
Wielka Brytania zorganizowała w czwartek telekonferencję poświęconą Ormuzowi, w której wzięło udział ponad 40 państw. Według szefowej brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper Iran, zamykając cieśninę, „wziął światową gospodarkę jako zakładnika”.
Szef włoskiego MSZ Antonio Tajani zaproponował otwarcie korytarza humanitarnego przez Ormuz, którym miałyby przepływać nawozy. Takie działanie miałoby zapobiec kryzysowi żywnościowemu, zwłaszcza w krajach afrykańskich.
Sekretarz generalny Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) Dżasem al-Budajwi wezwał z kolei w czwartek Radę Bezpieczeństwa ONZ do podjęcia „wszelkich niezbędnych środków”, by odblokować Ormuz. GCC skupia sześć arabskich państw regionu: Arabię Saudyjską, Bahrajn, Katar, Kuwejt, Oman i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Bahrajn złożył już propozycję rezolucji, sankcjonującej użycie siły w celu odblokowania Ormuzu. Pomysłu nie popierają jednak stali członkowie Rady Bezpieczeństwa: Chiny, Francja i Rosja – przekazała agencja AFP za źródłami dyplomatycznymi.
Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział w czwartek, że operacja wojskowa, która miałaby odblokować cieśninę, jest nierealna. Jego zdaniem byłaby ona zbyt ryzykowna i trwałaby zbyt długo.
Jurij Uszakow, doradca przywódcy Rosji Władimira Putina, potwierdził w czwartek, że Ormuz jest otwarty dla rosyjskich jednostek – przekazały media. Irańska dyplomacja już wcześniej informowała, że przez cieśninę mogą przepływać statki m.in. z Chin, Rosji, Indii, Pakistanu czy Iraku.
Argentyna uznała charge d’affaires Iranu za persona non grata
Rząd Argentyny uznał charge d’affaires Iranu, Mohsena Tehraniego, za persona non grata i nakazał mu opuszczenie kraju w ciągu 48 godzin – poinformował w czwartek (2 kwietnia) argentyński minister spraw zagranicznych Pablo Quirno.
Decyzja ta jest odpowiedzią na oświadczenie, wydane w środę przez irańskie ministerstwo spraw zagranicznych, w którym oskarżono prezydenta Argentyny Javiera Mileia oraz szefa argentyńskiej dyplomacji o współudział w atakach wojskowych na terytorium Iranu. Milei deklaruje się jako bliski sojusznik prezydenta USA Donalda Trumpa.
Quirno napisał w wydanym komunikacie, że twierdzenia Iranu „zawierają fałszywe, obraźliwe i bezpodstawne oskarżenia wobec Republiki Argentyńskiej i jej najwyższych władz”. Na początku tego tygodnia rząd Argentyny uznał irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną.
Bruegel: Europa powinna pilnie wyciągnąć wnioski z konfliktu z Iranem w kwestii obrony powietrznej
Europa powinna pilnie wyciągnąć wnioski z wojny USA i Izraela z Iranem; konflikt ten obnażył ograniczoną skuteczność kosztownej obrony powietrznej wobec tanich środków ataku – uważają eksperci brukselskiego think tanku Bruegel Alexander Burilkov i Guntram B. Wolff.
Zdaniem autorów analizy doświadczenia z trwającej na Bliskim Wschodzie pokazują, że europejskie bezpieczeństwo wymaga rozwijania zarówno tanich systemów obronnych, jak i zdolności do przeprowadzania uderzeń na zaplecze militarne przeciwnika.
Mimo deklaracji politycznych bilans operacji wojskowych przeciwko Iranowi jest niejednoznaczny – oceniają analitycy. Irańskie struktury dowodzenia nie załamują się, a Teheran skutecznie atakuje obiekty infrastruktury energetycznej w krajach Zatoki Perskiej, amerykańskie bazy wojskowe w regionie oraz cele cywilne w Izraelu.
Autorzy podkreślają rosnącą „asymetrię między kosztami ataku i obrony”. Systemy obrony powietrznej, takie jak Patriot i Arrow 3, wykorzystują drogie pociski przechwytujące do zwalczania znacznie tańszych dronów i rakiet. W efekcie państwa regionu zużywają kosztowne zasoby w szybkim tempie, a przy tym nie zawsze zapobiegają trafieniom.
Kluczowe znaczenie mają również, zdaniem ekspertów, zdolności produkcyjne. Zapasy zaawansowanych systemów przechwytywania dronów i rakiet są ograniczone i trudno je szybko uzupełnić, co osłabia długoterminową skuteczność obrony. W opinii Burilkova i Wolffa Europa powinna wyciągnąć z tego dwa główne wnioski w kontekście potencjalnego konfliktu z Rosją, która dysponuje bardziej zaawansowanymi siłami powietrznymi i systemami obrony niż Iran.
Po pierwsze, konieczne jest rozwijanie tanich i proporcjonalnych systemów antydronowych, które pozwolą ograniczyć kosztową przewagę przeciwnika. Przykładem są rozwiązania opracowane przez Ukrainę, w tym niedrogie drony przechwytujące.
Po drugie, sama obrona nie wystarczy. Niezbędne jest rozwijanie zdolności do wykonywania uderzeń na cele strategiczne przeciwnika, w tym zakłady produkcji uzbrojenia. Ukraińskie ataki na rosyjskie instalacje przemysłowe i energetyczne, zdaniem Burilkova i Wolffa, pokazują, że działania ofensywne mogą znacząco ograniczyć zdolności przeciwnika i zmniejszyć presję na systemy obronne.
Autorzy w podsumowaniu analizy wskazują, że połączenie tanich systemów obrony powietrznej z rozwiniętymi zdolnościami ofensywnymi może odwrócić niekorzystną asymetrię kosztów i wzmocnić odstraszanie Europy.
Władze Iraku powiadomiły o rozpoczęciu eksportu ropy naftowej cysternami przez Syrię
Ministerstwo ds. ropy Iraku poinformowało w czwartek (2 kwietnia), że po ponad miesiącu wojny na Bliskim Wschodzie i zablokowaniu cieśniny Ormuz przez Iran, rozpoczęto eksport ropy naftowej cysternami przez Syrię. Resort nie przekazał szczegółów dotyczących przewidywanej wielkości eksportu.
Irak jest w ogromnym stopniu zależny od eksportu ropy naftowej, który przynosi ok. 90 proc. wpływów do budżetu państwa – przypomniała AFP.
W pierwszych dniach wojny rozpoczętej amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, kraj ten zablokował cieśninę Ormuz uniemożliwiając eksport ropy i gazu. Irak, podobnie jak inni eksporterzy w regionie, jest zmuszony szukać alternatywnych tras, którymi mógłby wywozić surowce.
Według irackich władz Syria zapewni bezpieczny przewóz ropy, a eksport będzie stopniowo wzrastał.
Macron: operacja wojskowa, aby odblokować Ormuz, jest nierealna
Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział w czwartek (2 kwietnia) w Korei Południowej, że operacja wojskowa, która miałaby na celu odblokowanie cieśniny Ormuz, jest nierealna. Jego zdaniem byłaby ona zbyt ryzykowna i trwałaby zbyt długo.
Nigdy nie była to opcja, na którą się decydowaliśmy, uważamy ją za nierealistyczną
– powiedział francuski prezydent w Korei Południowej, gdzie składa wizytę.
Ponadto Macron odniósł się do wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa ze środy, który w wywiadzie oświadczył, że poważnie rozważa wycofanie kraju z NATO, a Sojusz nazwał „papierowym tygrysem”. Zapytany o ponowne przystąpienie USA do Sojuszu w razie wyjścia z tej organizacji, odparł, że byłoby „to już poza możliwością ponownego rozważenia”.
Jeśli codziennie podajemy w wątpliwość swoje zaangażowanie, pozbawiamy je treści
– powiedział Macron.
Podkreślił, że administracja Trumpa bierze na siebie odpowiedzialność, „każdego ranka mówiąc »zrobimy to, nie zrobimy tego czy tamtego«”.
Za dużo jest gadania, z którego nic nie wynika. Wszyscy potrzebujemy stabilności, spokoju i powrotu do pokoju, to nie jest przedstawienie
– zaznaczył.
Mówiąc o wojnie Izraela i USA przeciwko Iranowi i komunikacji prezydenta USA, francuski prezydent powiedział, że „trzeba być poważnym i jeśli chcemy tacy być, to nie możemy każdego dnia mówić coś innego niż dzień wcześniej”.
USA chcą, aby kraje europejskie pomogły w odblokowaniu cieśniny Ormuz, zamkniętej dla żeglugi przez Iran z powodu amerykańsko-izraelskich ataków na ten kraj. Cieśnina ma kolosalne znaczenie dla transportu ropy i gazu z krajów Zatoki Perskiej.
Indie wznowiły zakup irańskiej ropy po siedmioletniej przerwie
„Przed wojną Indie niechętnie kupowały irańską ropę ze względu na sankcje USA” – czytamy wpis Iran Observer na portalu X.
Płatność zostanie dokonana w juanie chińskim lub w kryptowalucie
— dodano.
Dalsza część tekstu pod wpisem
??BREAKING
India has resumed purchasing Iranian oil after a seven-year pause
Before the war, India had been reluctant to buy Iranian oil due to U.S. sanctions
The payment will be made in Chinese yuan or in cryptocurrency pic.twitter.com/LXpnYLZKDK
— Iran Observer (@IranObserver0) April 2, 2026
Rzecznik MSZ: Sikorski w czwartek (2 kwietnia) weźmie udział w wideokonferencji ministrów SZ dot. cieśniny Ormuz
Wicepremier Radosław Sikorski weźmie w czwartek (2 kwietnia) udział w wideokonferencji ministrów spraw zagranicznych dotyczącej cieśniny Ormuz organizowanej przez minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Yvette Cooper – przekazał PAP rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
W środę premier Keir Starmer zapowiedział, że Wielka Brytania pod koniec tego tygodnia zorganizuje międzynarodowy szczyt poświęcony sposobom zapewnienia swobody żeglugi przez cieśninę Ormuz. Ma w nim uczestniczyć 35 państw. Podczas konferencji prasowej na Downing Street Starmer przypomniał, że już 35 państw poparło brytyjską deklarację o wspólnych działaniach na rzecz bezpieczeństwa morskiego w całym regionie Zatoki Perskiej.
Dzisiaj mogę ogłosić, że jeszcze w tym tygodniu ministra spraw zagranicznych (Yvette Cooper) zorganizuje spotkanie, które po raz pierwszy zgromadzi te kraje i przeanalizujemy na nim wszystkie realne działania dyplomatyczne i polityczne, jakie możemy podjąć, aby przywrócić swobodę żeglugi, zapewnić bezpieczeństwo uwięzionym statkom i marynarzom oraz wznowić transport niezbędnych towarów. Po tym spotkaniu zwołamy również naszych planistów wojskowych, aby zastanowić się, w jaki sposób możemy zorganizować nasze siły
– powiedział w środę szef brytyjskiego rządu.
Cieśnina Ormuz została praktycznie zamknięta przez Iran w reakcji na rozpoczętą 28 lutego przez USA i Izrael operację zbrojną wymierzoną w ten kraj. Ponieważ przez cieśninę w normalnych okolicznościach transportowane jest ok. 20 proc. ropy naftowej, krok ten przyczynił się do znaczącego wzrostu cen tego surowca na giełdach.
Chińskie MSZ: działania USA i Izraela to źródło problemów w cieśninie Ormuz
Rzeczniczka MSZ Chin Mao Ning oceniła w czwartek (2 kwietnia), że „nielegalna akcja militarna USA i Izraela” jest źródłem problemów z żeglugą w cieśninie Ormuz. Odnosząc się do orędzia prezydenta USA Donalda Trumpa, który zapowiedział zmasowane ataki na Iran, wezwała do natychmiastowego wstrzymania działań zbrojnych.
Przyczyną zakłóceń w żegludze w cieśninie Ormuz jest nielegalna akcja militarna USA i Izraela przeciwko Iranowi – powiedziała Mao podczas briefingu prasowego. – Tylko zawieszenie broni i osiągnięcie pokoju w regionie może fundamentalnie zagwarantować bezpieczeństwo szlaków żeglugowych
– dodała.
Odnosząc się do zapowiedzi Trumpa o zintensyfikowaniu ataków, chińska dyplomatka podkreśliła, że eskalacja nie leży w niczyim interesie.
Środki militarne nie mogą fundamentalnie rozwiązać problemu
– stwierdziła, apelując o wznowienie rozmów i uniknięcie „większej katastrofy humanitarnej”.
Wypowiedź jest reakcją na wygłoszone w środę wieczorem orędzie prezydenta Trumpa, w którym zagroził on, że w ciągu najbliższych tygodni USA „uderzą w Iran niezwykle mocno”, a kraj ten „powróci do epoki kamienia łupanego”.
Chiny potępiły również ataki na obiekty cywilne w Iranie, w tym na szkoły, nazywając je „poważnym naruszeniem międzynarodowego prawa humanitarnego”.
Siły USA i Izraela prowadzą od 28 lutego naloty na Iran. W wyniku wprowadzonej w odwecie przez Teheran blokady cieśniny Ormuzu, przez którą w normalnych warunkach transportowane jest ok. 20 proc. ropy i skroplonego gazu ziemnego, ceny surowców energetycznych na całym świecie gwałtownie wzrosły. Trump w orędziu zasugerował innym państwom kupowanie amerykańskiej ropy, której – jak przekonywał – USA „mają dużo”.
Irańskie wojsko zapowiedziało przeprowadzenie „miażdżących” ataków na cele USA i Izraela
Centralne dowództwo sił zbrojnych Iranu zapowiedziało w czwartek (2 kwietnia), w reakcji na orędzie prezydenta USA Donalda Trumpa, przeprowadzenie „miażdżących” ataków na cele Stanów Zjednoczonych i Izraela. Wojna USA i Izraela z Iranem trwa już ponad miesiąc.
Z wiarą w Boga Wszechmogącego, ta wojna będzie trwała aż do waszego upokorzenia, hańby, żalu oraz kapitulacji” – przekazało irańskie dowództwo w oświadczeniu opublikowanym przez półoficjalną agencję Tasnim. „Oczekujcie naszych bardziej miażdżących działań
– dodano.
Poprzedniego dnia w przemówieniu do Amerykanów prezydent Trump zapowiedział dalsze bardzo ciężkie uderzenia w Iran, którego siły – podkreślił – zostały zdziesiątkowane. Zapewnił, że USA są bliskie osiągnięcia swoich celów militarnych.
Ebrahim Zolfakari, rzecznik centralnego dowództwa wojskowego, skomentował to stwierdzeniem, że amerykańskie i izraelskie oceny zdolności militarnych Iranu są „niepełne”. Dodał, że kolejne działania Iranu będą ”szersze” i ”bardziej destrukcyjne”.
Wojna pomiędzy USA i Izraelem a Iranem trwa od 28 lutego. Jednym z jej efektów jest zablokowanie cieśniny Ormuz na Zatoce Perskiej, co doprowadziło do skoku światowych cen ropy i gazu.
Orędzie Donalda Trumpa. Prezydent USA zapowiedział dalsze, mocne ataki na Iran
W ciągu następnych dwóch-trzech tygodni będziemy mocno atakować Iran, ten kraj powróci do epoki kamienia – zapowiedział w orędziu do narodu prezydent USA Donald Trump. Mimo wcześniejszych sugestii nie odniósł się do wygłaszanych przez siebie gróźb o wyjściu Stanów Zjednoczonych z NATO.
Trump powiedział, że Amerykanie są blisko zrealizowania głównych celów strategicznych operacji w Iranie. – Zakończymy to bardzo szybko. Jesteśmy bardzo blisko – przekonywał.
Dalsza część tekstu pod grafiką
Podziękował sojusznikom na Bliskim Wschodzie: Izraelowi, Arabii Saudyjskiej, Katarowi, Zjednoczonym Emiratom Arabskim, Kuwejtowi i Bahrajnowi.
Są świetni i nie pozwolimy, by w jakikolwiek sposób zostali poszkodowani
– dodał.
W ciągu dwóch-trzech tygodni będziemy uderzać w nich (w Iran) niezwykle mocno, sprawimy, że powrócą do epoki kamienia, gdzie jest ich miejsce
– groził Trump.
Zaznaczył, że „w międzyczasie trwają rozmowy” i podkreślił, że w Iranie doszło do zmiany reżimu, co – jak przekonywał – nie było celem operacji.
Zapowiedział, że jeśli w tym czasie nie dojdzie do porozumienia z Iranem, USA „uderzą mocno w każdą z irańskich elektrowni, prawdopodobnie jednocześnie”.
USA zaatakują też w tym przypadku cele związane z sektorem naftowym – zagroził. – Mamy wszystkie karty, oni nie mają żadnych
– dodał.
Ocenił, że w ciągu czterech tygodni operacji Epicka Furia amerykańskie siły zbrojne osiągnęły „szybkie, zdecydowane i przytłaczające” zwycięstwa na polu bitwy. Powtórzył, że irańska marynarka wojenna jest zniszczona, ich siły powietrzne „są w ruinie”, a większość przywódców nie żyje. Według prezydenta USA znacząco ograniczono też zdolności Iranu do prowadzenia ataków z wykorzystaniem dronów i pocisków balistycznych.
Nigdy w historii wojen wróg nie poniósł tak wielkich i rujnujących strat w ciągu kilku tygodni
– oświadczył Trump.
Powtórzył też, że USA nie potrzebują cieśniny Ormuz, którą Iran blokuje od rozpoczęcia wojny 28 lutego. Uznał, że to kraje, które korzystają z transportowanej tamtędy ropy, powinny zająć się jej odblokowaniem.
Dalsza część tekstu pod grafiką
Nie potrzebujemy jej. Nie potrzebowaliśmy jej i nie potrzebujemy. Pokonaliśmy i całkowicie zdziesiątkowaliśmy Iran. Są zdziesiątkowani pod kątem militarnym i gospodarczym i każdym innym
– oświadczył Trump.
Kraje świata, które otrzymują ropę przez Ormuz, muszą się zająć tym szlakiem. Muszą go pielęgnować (…). Mogą to zrobić z łatwością. My będziemy pomocni, ale to oni powinni przejąć inicjatywę i chronić ropę, od której tak bardzo są zależni
– dodał amerykański prezydent.
Mam więc sugestię dla tych krajów, które nie mogą zdobyć paliwa, z których wiele odmawia udziału w zdziesiątkowaniu Iranu i musieliśmy zrobić to sami. Po pierwsze, kupujcie ropę od Stanów Zjednoczonych, mamy jej mnóstwo. Mamy jej tak dużo. I po drugie, z opóźnieniem nabierzcie trochę odwagi
– kontynuował Trump.
Trudna część jest wykonana. Więc powinno być to łatwe
– dodał.
Jednocześnie wyraził przekonanie, że po zakończeniu konfliktu cieśnina „otworzy się naturalnie”.
Wcześniej w środę w wywiadzie dla agencji Reutera Trump zapowiedział, że podczas wieczornego orędzia ogłosi, iż rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Również w opublikowanej tego dnia rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph” powiedział, że poważnie zastanawia się nad wycofaniem Stanów Zjednoczonych z Sojuszu, który nazwał „papierowym tygrysem”. W wieczornym wystąpieniu nie odniósł się do tej kwestii.
Amerykańskie media o orędziu Donalda Trumpa: walczy o poparcie Amerykanów dla wojny w Iranie
W swoim orędziu do narodu prezydent USA Donald Trump walczył o poparcie amerykańskich wyborców dla prowadzenia wojny z Iranem – oceniła stacja CNN. W opinii dziennika „New York Times” przemówienie nie zawierało żadnych znaczących deklaracji.
Według CNN, choć zapowiadano, że podczas orędzie padną „ważne informacje” na temat wojny w Iranie, przemówienie „okazało się raczej spóźnioną reklamą” konfliktu.
Portal stacji napisał, że w trwającej blisko 20 minut wypowiedzi Trump „nie odpowiedział na najważniejsze pytanie nurtujące wielu amerykańskich wyborców: kiedy dokładnie skończy się wojna?”.
Prezydent nie sprecyzował też, jaki jest jej konkretny cel, w tym, czy planuje wysłać wojska lądowe w celu przejęcia wzbogaconego uranu od Iranu, czy też ograniczyć zdolność Iranu do kontrolowania kluczowej Cieśniny Ormuz
– napisano w komentarzu CNN.
W opinii dziennika „Washington Post” orędzie Trumpa było próbą „obrony działań prezydenta i bezpośrednim błaganiem skierowanym do narodu amerykańskiego w chwili, gdy Biały Dom próbuje powstrzymać skutki konfliktu, który doprowadził do gwałtownego wzrostu cen paliw i pogorszenia nastrojów Amerykanów na sześć miesięcy przed wyborami uzupełniającymi” w USA.
Redakcja zwróciła także uwagę, że choć Trump przypomniał o „trwających” rozmowach z Iranem, to nie wspomniał o liście 15 żądań skierowanych do Teheranu, za pośrednictwem rządu Pakistanu, ani o propozycji zawieszenia broni złożonej przez prezydenta Iranu Masuda Pezeszkiana. Irański rząd już wcześniej zaprzeczył jakoby taka oferta miała wpłynąć i przedstawił własne żądania, obejmujące kontrole na Cieśniną Ormuz oraz reparacje wojenne za zniszczenia spowodowane nalotami wojsk USA i Izraela.
„New York Times” napisał, że Trump „nie przedstawił żadnej jasnej drogi do zakończenia wojny” na Bliskim Wschodzie, a jedynie zobowiązał się do bombardowania Iranu przez kolejne dwa lub trzy tygodnie.
Trump nie wygłosił w przemówieniu żadnych odkrywczych deklaracji. Zamiast tego określił akcję militarną przeciwko Iranowi jako miażdżący sukces i pozornie zaapelował do zaniepokojonych Amerykanów, którzy martwią się kosztami wojny i niepewnym terminem jej zakończania, aby zachowali dystans
– zwróciła uwagę amerykańska gazeta.
W opinii „New York Times” zaskakujące jest, że „Trump ledwo wspomniał o ekonomicznych konsekwencjach wojny, podczas gdy Amerykanie w całym kraju nadal odczuwają skutki wysokich cen benzyny”. Dziennik przewiduje, że orędzie prezydenta „z pewnością rozczaruje niektórych Republikanów, a także inwestorów, którzy liczyli, że prezydent ogłosi, jak planuje zakończyć wojnę”.
Brytyjskie media o orędziu Trumpa: sojusznicy z NATO mogą czuć się nieco uspokojeni
Amerykanie, po orędziu prezydenta Donalda Trumpa, mogą czuć się o wiele bardziej zdezorientowani w kwestii wojny z Iranem – oceniła w czwartek (2 kwietnia) BBC. Według Sky News sojusznicy z NATO mogą czuć się nieco uspokojeni, gdyż w swoim przemówieniu Trump nie powtórzył groźby wyjścia USA z Sojuszu.
Nie sądzę, żeby choć jeden Amerykanin, który oglądał przemówienie (Trumpa), odniósł wrażenie, że istnieje jasny plan (prowadzenia wojny na Bliskim Wschodzie), jasny harmonogram działań, że jesteśmy bezpieczniejsi
– powiedziała w rozmowie z BBC Melissa Toufanian, doradczyni byłego sekretarza stanu Antony’ego Blinkena.
Jej zdaniem, amerykańscy odbiorcy są prawdopodobnie „bardziej zdezorientowani” w kwestii wojny z Iranem po przemówieniu Trumpa.
Cytowany przez BBC Ivo Daalder, były przedstawiciel USA przy NATO, powiedział, że przemówienie prezydenta USA nie odpowiedziało na wiele istotnych pytań, w tym m.in. dlaczego Stany Zjednoczone nadal prowadzą działania militarne w Iranie, skoro Trump twierdzi, że irański potencjał nuklearny, marynarka wojenna i rakiety zostały zniszczone.
W opinii brytyjskiej stacji Sky News, najważniejszym cytatem z przemówienia Trumpa, było stwierdzenie, że w wojnie z Iranem „podstawowe cele Ameryki zbliżają się realizacji”. W ocenie nadawcy Izrael prawdopodobnie nie zgodzi się z tym stwierdzeniem i uzna wymienione przez prezydenta USA cele wojenne „za całkowicie niekompletne”.
Izrael będzie uważał, że wojna musi trwać
– czytamy na stronie Sky News.
Stacja podkreśliła także, że w orędziu do narodu Trump nie powtórzył groźby wyjścia USA z Sojuszu Północnoatlantyckiego. „Sojusznicy NATO mogą poczuć się nieco uspokojeni” – stwierdzono. Sky News zaznaczyła, że jedyne odwołanie do Sojuszu dotyczyło cieśniny Ormuz i uwagi Trumpa, że „kraje, które ją wykorzystują, muszą się nią zająć same”. Amerykański prezydent zadeklarował, że USA „nie potrzebują cieśniny Ormuz”.
Przemówienie Trumpa dało nam przedsmak tego, co już znaliśmy (…); w dużej mierze recytował te same stwierdzenia, które wcześniej wygłaszał
– skomentował w rozmowie ze Sky News zastępca redaktora naczelnego amerykańskiego portalu The Hill, Niall Stanage.
Podkreślił, że „widoczna niezdolność Trumpa do przedstawienia jasnego uzasadnienia” dotyczącego udziału Stanów Zjednoczonych w wojnie z Iranem jest dla prezydenta USA kwestią problematyczną. Jego zdaniem, rosnące ceny paliwa, które są efektem tej wojny, są dla Trumpem „punktem nacisku” w kontekście jego popularności wśród wyborców. Jak zaznaczył, prezydent USA nie będzie w stanie „długo wytrzymywać tej presji”.
Dziennik „Guardian” zauważył, że Donald Trump w orędziu do narodu ogłosił, że trwająca ponad miesiąc wojna w Iranie jest sukcesem, gdyż zbliża się do końca, choć „wywołała gospodarcze zawirowania na całym świecie, może doprowadzić do rozpadu NATO i obniżyła notowania prezydenta wśród jego wyborców”.
„W piątym tygodniu wojny kluczowe cele USA pozostają wciąż niejasne” – stwierdziła brytyjska gazeta i podkreśliła, że „tysiące amerykańskich żołnierzy nadal stacjonują w regionie (Bliskiego Wschodu), co stwarza możliwość przeprowadzenia szerszej kampanii lądowej po tygodniach nalotów na Iran”.
Niemieckie media o orędziu Trumpa: brak jasnej strategii i wyświechtane frazesy
W swoim orędziu do narodu na temat wojny z Iranem prezydent USA Donald Trump powtarzał wyświechtane frazesy, nie przedstawił jasnej strategii i próbował stworzyć wrażenie zwycięstwa – oceniają w czwartek (2 kwietnia) niemieckie media.
Relacjonując orędzie Trumpa portal tygodnika „Der Spiegel” twierdzi, że prezydent USA próbował zaklinać zwycięstwo i „wyjaśnić Amerykanom wojnę z Iranem”. Mimo to „nie padło nic więcej niż wyświechtane frazesy”.
Oczekujący wglądu w cele tej wojny i to, co będzie dalej, musieli być rozczarowani
– uważa portal.
Według „Spiegla” Trump „próbował stworzyć wrażenie zwycięstwa, używając superlatywów i obietnic”. Jednak „nie powiedział nic nowego, nie ogłosił przełomu i nie przedstawił jasnej strategii”.
Nawet groźba «zbombardowania Iranu do epoki kamienia» nie była nowa — można ją było już wcześniej przeczytać w jego mediach społecznościowych
– dodaje portal.
„Der Spiegel” twierdzi, że prezydent USA zdecydował się wygłosić orędzie, by „uspokoić Amerykanów, którzy stają się coraz bardziej niespokojni z powodu wysokich cen paliwa”. Ocenia, że „prawdopodobnie mu się to nie udało”.
Odnotowuje też, że w orędziu nie było słowa o „wolności” dla narodu irańskiego, o której prezydent mówił jeszcze miesiąc temu.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” zauważa, że wystąpienie przywódcy USA było „stosunkowo krótkie, a przede wszystkim zawierające niewiele nowych informacji”. Podkreśla, że w orędziu nie została wyrażona chęć przejęcia irańskiej ropy, o czym Trump wspominał wcześniej.
Dziennik odnotowuje, że na kilka godzin przed orędziem stacja CNN opublikowała sondaż, zgodnie z którym tylko jedna trzecia Amerykanów wyraża przekonanie, że prezydent USA ma plan dla Bliskiego Wschodu.
„Sueddeutsche Zeitung” relacjonuje natomiast, że przemówienie Trumpa było „oczekiwane z dużym napięciem”.
Czy prezydent USA ogłosi zwycięski koniec? A może zawieszenie broni w celu negocjacji? A może wyjaśni, jakie cele zamierza osiągnąć środkami militarnymi i jaką rolę odegrają w tym wojska lądowe? Trump przemawiał w środę wieczorem zaledwie 19 minut i nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Po miesiącu wojny w zasadzie powtórzył to, co mówił już w ostatnich dniach i tygodniach
– pisze „SZ”.
Gaz w Europie drożeje po zapowiedzi mocnych ataków USA na Iran
Ceny gazu w Europie rosną po zapowiedzi mocnych ataków USA na Iran – informują maklerzy.
Benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) są na poziomie 50,09 euro za MWh, wyżej o 5,4 proc., po wzroście wcześniej o 7,2 proc.
W czwartek (2 kwietnia) widać mniejsze wolumeny obrotów, bo wielu uczestników rynku już zamknęło pozycje przed zbliżającymi się świętami Wielkiej Nocy w Europie.
W ciągu poprzednich 2 dni gaz staniał o ponad 13 proc.
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w orędziu do narodu, że w ciągu następnych dwóch-trzech tygodni „będziemy mocno atakować Iran, ten kraj powróci do epoki kamienia”.
Trump powiedział, że Amerykanie są blisko zrealizowania głównych celów strategicznych operacji w Iranie.
Zakończymy to bardzo szybko. Jesteśmy bardzo blisko
– przekonywał.
W ciągu dwóch-trzech tygodni będziemy uderzać w nich (w Iran) niezwykle mocno, sprawimy, że powrócą do epoki kamienia, gdzie jest ich miejsce
– zagroził Trump.
Zaznaczył, że „w międzyczasie trwają rozmowy” i podkreślił, że w Iranie doszło do zmiany reżimu, co – jak przekonywał – nie było celem operacji.
Zapowiedział, że jeśli w tym czasie nie dojdzie do porozumienia z Iranem, USA „uderzą mocno w każdą z irańskich elektrowni, prawdopodobnie jednocześnie”.
Mamy wszystkie karty, oni nie mają żadnych
– dodał.
Ocenił, że w ciągu czterech tygodni operacji Epicka Furia amerykańskie siły zbrojne osiągnęły „szybkie, zdecydowane i przytłaczające” zwycięstwa na polu bitwy.
Trump wskazał, że irańska marynarka wojenna jest zniszczona, ich siły powietrzne są w ruinie, a większość przywódców nie żyje.
Konflikt na Bliskim Wschodzie – trwający od końca lutego – skutecznie odciął ok. 1/5 światowych dostaw skroplonego gazu ziemnego (LNG), co spowodowało, że ceny tego paliwa w Europie i Azji osiągnęły w marcu najwyższe poziomy od 3 lat.
Chociaż większość gazu z Biskiego Wschodu trafia do Azji, to dalsze zakłócenia w tym regionie mogą wpłynąć na zaostrzenie konkurencji o ograniczone globalne zasoby LNG.
Ambasada USA w Bagdadzie ostrzega przed atakami proirańskich milicji w centrum tego miasta
Ambasada USA w Bagdadzie wezwała w czwartek (2 kwietnia) amerykańskich obywateli do natychmiastowego opuszczenia Iraku. Ostrzegła, że w ciągu najbliższych 24-48 godzin jedna z proirańskich milicji może zaatakować w centrum stolicy – przekazała agencja Reutera.
Jak podał kurdyjski portal Shafaq News, ambasada ostrzegła przed potencjalnymi zagrożeniami dla obywateli USA i powiązanych z Ameryką interesów w Iraku, w tym dla przedsiębiorstw, uniwersytetów, placówek dyplomatycznych, infrastruktury energetycznej, hoteli i lotnisk. Powołała się przy tym na powtarzające się w przeszłości zdarzeń, w których Amerykanie byli celem porwań.
Rząd iracki nie zdołał zapobiec atakom terrorystycznym, do których doszło na terytorium Iraku. Grupy milicji terrorystycznych mogą być powiązane z rządem irackim, a niektórzy terroryści mogą posiadać dokumenty tożsamości wskazujące na to, że są pracownikami rządu irackiego
– ostrzegła ambasada.
Poprzedniego dnia amerykański resort spraw zagranicznych obiecał nagrodę w wysokości 3 mln dolarów za informacje na temat ataków na amerykańskie placówki dyplomatyczne w Iraku. Obiekty są atakowane od początku wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem.
Departament Stanu zaapelował o pomoc „w powstrzymaniu ataków terrorystycznych” m.in. na ambasadę USA w Bagdadzie. „Jeśli posiadasz informacje o powiązanych z Iranem grupach terrorystycznych, bojówkach albo o innych odpowiedzialnych za te ataki, wyślij nam dziś swoje wskazówki” – wezwał resort dyplomacji USA.
Australia i Malezja podejmują kroki chroniące rynki energii w związku z wojną na Bliskim Wschodzie
Australia i Malezja zapowiedziały podjęcie działań, mających zabezpieczyć dostawy energii i obniżyć rosnące koszty paliw w obliczu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie – podała w czwartek (2 kwietnia) agencja Reutera. Canberra rozważa ograniczenie eksportu gazu, a Kuala Lumpur wysyła urzędników państwowych na pracę zdalną.
Minister zasobów naturalnych Australii Madeleine King oświadczyła, że rząd rozważa uruchomienie mechanizmu, który wymusi na eksporterach priorytetowe traktowanie rynku lokalnego po tym, gdy organ nadzoru konsumenckiego ostrzegł o możliwych niedoborach w okresie tegorocznej zimy.
Australijczycy będą priorytetem w dostawach energii w czasie zakłóceń, wywołanych konfliktem na Bliskim Wschodzie
– podkreśliła King, dodając, że decyzja o ewentualnym wdrożeniu ograniczeń zostanie podjęta do połowy maja.
Jak podkreśliła, obecnie nie ma żadnych ograniczeń dotyczących eksportu gazu, a „rynek krajowy jest dobrze zaopatrzony w australijski gaz”.
Premier Malezji Anwar Ibrahim przekazał z kolei w środę, że od 15 kwietnia pracownicy ministerstw przejdą na pracę zdalną. – Celem jest zmniejszenie zużycia paliwa i zapewnienie zrównoważonych dostaw energii – zaznaczył szef rządu w oświadczeniu dotyczącym wydatków.
Dziennik „Straits Times” przypomina, że od kwietnia obniżono także miesięczny limit zakupu dotowanego paliwa RON95 z 300 do 200 litrów.
Podobne rozwiązania stosują już inne kraje azjatyckie. Rząd Indonezji wprowadził we wtorek racjonowanie zakupu paliw do 50 l dziennie na pojazd oraz obowiązkową pracę zdalną dla urzędników. Z kolei władze Bangladeszu, gdzie funkcjonuje już systemowe racjonowanie sprzedaży surowców i znacznie skrócono czas pracy stacji benzynowych, rozważają częściowe wprowadzenie nauki zdalnej na uczelniach.
Ataki lotnicze USA i Izraela na Iran, rozpoczęte 28 lutego, doprowadziły do zamknięcia przez Teheran cieśniny Ormuz, przez którą w normalnych warunkach przepływa ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i 25 proc. skroplonego gazu ziemnego (LNG). Doprowadziło to do wzrostu cen surowców energetycznych na całym świecie.
Biały Dom: armia USA gotowa powstrzymać wszelkie irańskie ataki wymierzone w amerykańskie firmy
Armia USA jest gotowa powstrzymać wszelkie irańskie ataki – oświadczył we wtorek Biały Dom, odpowiadając na groźbę Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), który zapowiedział od 1 kwietnia ataki na amerykańskie firmy w regionie. Departament Stanu USA ostrzegł o doniesieniach o atakach.
Wcześniej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zagroził we wtorek, że od środy, 1 kwietnia, będzie atakować amerykańskie firmy w regionie w odpowiedzi na ataki USA na Iran.
Armia Stanów Zjednoczonych jest i była gotowa powstrzymać każdy atak Iranu, a świadectwem tego jest 90 proc. spadek w atakach z użyciem dronów i rakiet balistycznych przez ten terrorystyczny reżim
– przekazał agencji Reutera urzędnik Białego Domu, który nie chciał być cytowany pod nazwiskiem.
Ponadto Ambasada USA w Arabii Saudyjskiej ostrzegła, że monitoruje groźby wobec obywateli USA, przebywających w Arabii Saudyjskiej. Placówka wydała ostrzeżenie i poleciła, aby Amerykanie w Arabii Saudyjskiej znaleźli sobie miejsca ukrycia i trzymali się daleko od okien.
Firmy te powinny liczyć się ze zniszczeniem swoich obiektów w odwecie za każdy akt terrorystyczny w Iranie, począwszy od godz. 20 czasu teherańskiego w środę, 1 kwietnia
– przekazano w oświadczeniu IRGC.
IRGC tłumaczy, że rząd USA i firmy z sektora technologicznego ignorowali ostrzeżenia o zaprzestaniu eliminacji wysokich rangą członków irańskich władz. Oskarżyli także firmy o wspieranie wojska w namierzaniu celów.
Zalecamy pracownikom tych instytucji natychmiastowe opuszczenie miejsc pracy w celu ratowanie życia
– napisał Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, cytowany przez agencję AFP.
Oprócz Apple, Google i Microsoft irański reżim zagroził także firmom: Cisco, HP, Intel, Oracle, Microsoft, IBM, DELL, Plantier, Nvidia, GP Morgan, GE, Spire Solution, G42 i Boeing.
Wojna USA i Izraela trwa od 28 marca, a jej skutki są odczuwalne na całym świecie, ale przede wszystkim przez państwa Bliskiego Wschodu, które są nękane przez regularne ataki rakietowe i dronowe.
Media w USA: Europa mogła pomóc Trumpowi i pokazać, że NATO działa w obie strony
Wyjście przez USA z NATO byłoby na korzyść Rosji, Iranu i Chin – ocenił w środę dziennik „Wall Street Journal”. Według gazety Europa mogła pomóc prezydentowi Donaldowi Trumpowi, gdy o to prosił, przez co pokazałaby, że Sojusz działa w obie strony.
Czy wojna w Iranie może doprowadzić do tego, czego nie mógł nawet dokonać Władimir Putin i rozsadzić Pakt Północnoatlantycki?
– zastanawia się „WSJ” w artykule redakcyjnym.
Dziennik zaznaczył, że większość Europy odmówiła Trumpowi pomocy, przez co prezydent straszy wyjściem z Paktu.
To byłby najgłupszy rozpad Sojuszu we współczesnej historii
– napisano.
Gazeta oceniła, że „bezpośrednia wina leży w tym przypadku po stronie Europy”. Jak wymieniła redakcja, Hiszpania i Włochy blokują wykorzystanie ich baz przez amerykańskie samoloty wojskowe, a Trump utrzymuje, że władze Francji zablokowały loty nad tym krajem. Dodatkowo podkreślono europejską niechęć wobec pomocy w odblokowaniu cieśniny Ormuz.
Europa – jak ocenił dziennik – w ten sposób wpisuje się w stereotypy protrumpowskiego ruchu MAGA na temat tego, że Sojusz działa tylko w jedną stronę.
„WSJ” napisał, że europejska frustracja Trumpem jest zrozumiała, gdyż nie skonsultował się z Europejczykami przed rozpoczęciem wojny.
Frustracja jest też zrozumiała w związku z jego groźbami dotyczącymi zajęcia Grenlandii czy z niewystarczającym wsparciem dla Ukrainy w wojnie z Rosją
– napisała gazeta.
Jednak – według „WSJ” – Europa może żałować tego, że nie pomogła USA w Zatoce Perskiej, gdy poprosił o to Trump.
Prezydent nie skierowałby takiej prośby, gdyby nie potrzebował pomocy i to była szansa, by pokazać, że Sojusz działa w dwie strony
– czytamy.
Jednocześnie dziennik ocenił, że wycofanie USA z NATO służyłoby tylko Rosji, Iranowi i Chinom. Redakcja zaznaczyła, że „rozsadzenie NATO to główny cel rosyjskiej strategii od chwili sformowania Sojuszu w 1949 r.” i taki rozwój wydarzeń dodałby Putinowi odwagi.
Oś obejmująca Rosję, Iran i Chiny chce osłabić sojusz Zachodu i wolny świat – czytamy. „Chce, aby USA i Izrael nie zdołały pokonać Iranu, a Rosja pokonała Ukrainę militarnie i stała się dominującą siłą w Europie. Jeśli zachodni sojusznicy na to pozwolą, będzie to szczyt głupoty i historyczna tragedia” – podsumowała redakcja „WSJ”.
Portugalska armia: amerykańskie drony odleciały z Azorów na Bliski Wschód
Amerykańskie drony MQ-9 Reaper spodziewane od kilku dni w azorskiej bazie lotniczej Lajes, na wyspie Terceira, odleciały już na Bliski Wschód – poinformował w środę (1 kwietnia) portugalski generał broni Rafael Martins.
W rozmowie z telewizją CNN Portugal wojskowy sprecyzował, że amerykańskie drony dotarły do azorskiej bazy pod koniec marca w częściach. Dodał, że mają one zostać złożone na Bliskim Wschodzie i mogą zostać użyte do ataku na Iran. Wyjaśnił, że z informacji, które otrzymał, wynika, że drony MQ-9 Reaper pozostaną w jednej z baz wojskowych USA na Bliskim Wschodzie.
Dotychczas portugalskie media informowały, że docelowym kierunkiem wysyłki dronów będzie baza wojskowa w rejonie stolicy Jordanii, Ammanu. Wytwarzany przez grupę General Atomics MQ-9 Reaper jest dronem typu „zabójca”. Znajduje głównie zastosowanie do rozpoznania oraz precyzyjnych uderzeń.
W ostatnich miesiącach armia USA zwiększała sukcesywnie liczbę żołnierzy w Lajes, których – jak się szacuje – może być tam obecnie ponad 700. Od lutego dotarły tam również co najmniej 32 samoloty amerykańskich sił powietrznych. Mogą one korzystać z tej bazy na mocy porozumienia zawartego z władzami Portugalii w 1995 roku.
Sprawa korzystania przez amerykańskie wojska z baz wojskowych w europejskich krajach NATO stała się w ostatnich tygodniach przyczyną silnych napięć między Waszyngtonem, a tymi państwami, które odmówiły USA prawa do korzystania z nich. W środę prezydent Donald Trump powiedział w wywiadzie dla dziennika „The Telegraph”, że Stany Zjednoczone rozważają wystąpienie z Sojuszu.
Donald Trump: nie potrzebujemy NATO
Stany Zjednoczone nie potrzebują NATO – oświadczył w środę (1 kwietnia) prezydent USA Donald Trump. Ponownie nazwał Sojusz papierowym tygrysem. Dodał, że niektórzy sojusznicy w NATO są „bardzo źli”. Według mediów w przyszłym tygodniu do Waszyngtonu ma przybyć sekretarz generalny Sojuszu, Mark Rutte.
W Iranie już prawie kończymy. Musimy wymierzyć jeszcze kilka ciosów. Musimy zapewnić, że nigdy nie będą mieć broni jądrowej
– powiedział Trump podczas spotkania wielkanocnego w Białym Domu.
Mamy tam pewnych bardzo dobrych sojuszników. Mamy pewnych bardzo złych sojuszników w NATO. (…) Mieliśmy pewne prośby. Jak wiecie, wydajemy biliony dolarów na NATO. A kiedy ich potrzebujemy… a nigdy nie potrzebujemy, teraz też ich nie potrzebowaliśmy
– kontynuował.
Szczerze mówiąc, tak naprawdę prosiłem tylko dlatego, bo chciałem zobaczyć, co zrobią. Nie potrzebowaliśmy ich
– powiedział prezydent USA.
Rozwaliliśmy Iran. Ostatnia rzecz, jakiej potrzebowałem, było NATO wchodzące nam w drogę, (…) bo to papierowy tygrys
– oświadczył Trump.
Jak podała CNN, powołując się na źródła w Białym Domu, w przyszłym tygodniu do Białego Domu na spotkanie z Trumpem ma przybyć sekretarz generalny NATO Mark Rutte.
Wcześniej w środę, w wywiadzie dla agencji Reutera Trump zapowiedział, że podczas wieczornego orędzia do narodu ogłosi, iż rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO. Również w opublikowanej w środę rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph” powiedział, że poważnie zastanawia się nad wycofaniem Stanów Zjednoczonych z Sojuszu, który nazwał „papierowym tygrysem”. Orędzie do narodu zaplanowane jest na godz. 21 (3 w Polsce).
Dzisiaj wieczorem wygłoszę niewielkie przemówienie o 9. W zasadzie powiem wszystkim, jaki jestem wspaniały
– powiedział Trump w środę na spotkaniu wielkanocnym.
Prezydent USA chce, aby Europa włączyła się w odblokowanie cieśniny Ormuz, której zamknięcie przez Irańczyków doprowadziło do globalnego wzrostu cen energii, a w przypadku samego Trumpa przyczyniło się do problemów politycznych w kraju.
„FT”: Trump groził wstrzymaniem pomocy dla Ukrainy, jeśli Europa nie wesprze go w cieśninie Ormuz
Prezydent USA Donald Trump zagroził wstrzymaniem dostaw broni dla Ukrainy, aby wymóc na europejskich sojusznikach przyłączenie się do działań mających na celu ponowne otwarcie cieśniny Ormuz – podał w środę (1 kwietnia) „Financial Times”, powołując się na osoby zaznajomione z przebiegiem rozmów.
Cieśnina została praktycznie zamknięta przez Iran w odpowiedzi na rozpoczętą 28 lutego operację militarną USA i Izraela. Zablokowanie szlaku, którym zazwyczaj transportowana jest jedna piąta światowej ropy, przyczyniło się do znaczącego wzrostu cen tego surowca.
W marcu Trump zażądał od marynarek wojennych krajów NATO pomocy w ponownym otwarciu Ormuzu, ale państwa europejskie mu odmówiły, wyjaśniając, że to niemożliwe w trakcie trwania konfliktu, a kilka z nich wskazało również, że „to nie jest nasza wojna”.
Trzech urzędników zaznajomionych z przebiegiem rozmów, na których powołuje się brytyjski dziennik, poinformowało, że Trump zareagował groźbą wstrzymania dostaw do PURL, inicjatywy NATO, która polega na zakupach przez kraje europejskie broni dla Ukrainy z amerykańskich zapasów.
Jak podaje „FT”, w rezultacie pod naciskiem sekretarza generalnego NATO Marka Ruttego grupa państw, w tym kluczowi członkowie sojuszu – Francja, Niemcy i Wielka Brytania – wydała 19 marca pospiesznie uzgodnione oświadczenie, w którym napisano: „Wyrażamy gotowość do wsparcia odpowiednich działań mających na celu zapewnienie bezpiecznego przepływu przez cieśninę (Ormuz)”.
To Rutte nalegał na wspólne oświadczenie, ponieważ Trump groził wycofaniem się z PURL i ogólnie z Ukrainy. Oświadczenie zostało następnie szybko sporządzone, a inne kraje dołączyły do niego później, ponieważ nie było wystarczająco dużo czasu, aby zaprosić wszystkich do natychmiastowego podpisania się pod nim
– powiedział jeden z urzędników poinformowanych o przebiegu rozmów.
Dwóch urzędników poinformowało, że Rutte brał udział w wielu rozmowach telefonicznych z Trumpem i sekretarzem stanu USA Markiem Rubio w ciągu dwóch dni poprzedzających wydanie oświadczenia. Według innego urzędnika, Rutte podczas rozmowy z przedstawicielami władz Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii wyjaśnił, iż Trump był „dość histeryczny” w związku odmową przez Europejczyków pomocy w ochronie cieśniny Ormuz.
Z kolei brytyjscy urzędnicy twierdzili, że przed 19 marca Wielka Brytania i USA omawiały na „poziomie wojskowym” opcje zabezpieczenia cieśniny, ale nie zaprzeczyli, że Waszyngton groził wycofaniem wsparcia dla Ukrainy, jeśli kraje NATO nie zwiększą zaangażowania.
