Remisem 3:3 zakończyło się derbowe starcie młodych piłkarzy Lechii Zielona Góra i Stilonu Gorzów w ramach 22. kolejki Centralnej Ligi Juniorów U-17.
W mecz lepiej weszli Gorzowianie, którzy już w pierwszych minutach objęli prowadzenie dzięki trafieniu Marcela Pawłowskiego. Jeszcze przed przerwą Lechiści odpowiedzieli jednak dwoma mocnymi ciosami – w 15 minucie wyrównał Hubert Jankowski, a w 35 na 2:1 strzelił Igor Przyczyna. Drugi z tych goli był swoją drogą dość nietypowy – bramkarz Stilonu interweniował wślizgiem pod boczną linią boiska, wybijając na aut. Zielonogórzanie błyskawicznie wznowili grę i z ostrego kąta strzelili na pustą bramkę.
Już w pierwszej minucie drugiej połowy gospodarze podwyższyli na 3:1 po bramce Bartosza Kasprzaka. Kontrolowali wtedy grę i wydawało się, że są na najlepszej drodze do pewnego zwycięstwa. Mogli nawet zamknąć mecz golem na 4:1, ale w sytuacji sam na sam jeden z nich trafił zaledwie w słupek.
Końcówka spotkania to nerwowa gra z obu stron – Stilon coraz bardziej się spieszył, a Lechia próbowała utrzymać korzystny wynik, ale szybko traciła posiadanie. W 87 minucie kontaktową bramkę dla Gorzowian zdobył Patryk Hlib i zrobiło się jeszcze goręcej. Decydujący gol na 3:3 padł natomiast w ostatniej akcji meczu, gdy do wyrzuconej z autu piłki dopadł Cezary Andrzejewski.
Strzelec gola na wagę punktu dla Stilonu tak opowiedział o tej sytuacji i całym spotkaniu:
Trener Lechii Maciej Górecki był natomiast po meczu całkowicie załamany:


















