Iran publicznie odrzuca propozycję Donalda Trumpa dotyczącą rozejmu, ale według części doniesień nie zamyka całkiem drogi do rozmów. Wokół możliwego zakończenia wojny płyną dziś sprzeczne sygnały: z jednej strony są deklaracje o postępie negocjacji, z drugiej – kolejne ataki i wzmacnianie sił USA w regionie.
Teheran oficjalnie przekonuje, że wojna może skończyć się tylko na jego warunkach. Irańskie władze odrzucają pomysł tymczasowego zawieszenia broni i podkreślają, że nie pozwolą Waszyngtonowi narzucać terminu zakończenia walk. Jednocześnie z nieoficjalnych informacji wynika, że Iran rozważa rozmowy z amerykańskimi negocjatorami, prawdopodobnie przy udziale pośredników z Pakistanu i przy wsparciu także Egiptu oraz części państw regionu.
Donald Trump twierdzi, że rozmowy już trwają i że Iran chce porozumienia. Irańscy przedstawiciele temu zaprzeczają, nazywając doniesienia o negocjacjach „fake news’ami” i oskarżając USA o próbę manipulowania rynkami.
Według części mediów Amerykanie mieli przekazać Teheranowi 15-punktowy plan, obejmujący między innymi kwestie programu nuklearnego, rakiet balistycznych i żeglugi w cieśninie Ormuz. Tego dokumentu nie pokazano jednak publicznie.
Właśnie cieśnina Ormuz jest jednym z kluczowych punktów sporu. Iran sygnalizuje, że przepuszczałby przez nią statki uznane za „nie-wrogie”, ale sytuacja na tym szlaku nadal budzi obawy. Rynki zareagowały jednak nadzieją na polityczne wyjście z kryzysu – ceny ropy spadły, a giełdy odbiły po wcześniejszych napięciach.
Równolegle wojna nie słabnie. Iran i Izrael nadal wymieniają uderzenia, a Stany Zjednoczone wzmacniają obecność wojskową na Bliskim Wschodzie. To sprawia, że ewentualne rozmowy są dziś raczej próbą znalezienia wyjścia z konfliktu niż zapowiedzią szybkiego pokoju. Największą niewiadomą pozostaje to, kto po stronie irańskiej naprawdę mógłby taki układ zatwierdzić i czy obie strony rzeczywiście chcą zakończenia wojny, a nie tylko zyskania czasu.
