Wszczęto śledztwo ws. handlu ludźmi w polskim wątku tzw. afery Epsteina [AKTUALIZACJA]

Wydruk dokumentów z tzw. akt Epsteina. Fot. PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH

Wydruk dokumentów z tzw. akt Epsteina. Fot. PAP/EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH

Prokurator z zespołu do sprawy tzw. afery Epsteina wszczął śledztwo ws. dopuszczenia się w okresie od 2009 do 2019 r. handlu ludźmi na terytorium Polski i innych państw. W planach m.in. skierowanie do dwóch państw europejskich wniosków o przekazanie informacji i dowodów w ramach Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego.

Osoby pokrzywdzone mogą się zgłaszać bezpośrednio do Zespołu: sekretariat.pk.zs5@prokuratura.gov.pl

– czytamy w opublikowanym w środę (11 marca) komunikacie rzecznika Prokuratury Krajowej, prok. Przemysława Nowaka.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

O powołaniu Zespołu Śledczego nr 5 w Prokuraturze Krajowej informowano pod koniec lutego tego roku. Powstał on obok powołanego w rządzie zespołu analitycznego do zbadania polskich wątków sprawy dotyczącej amerykańskiego finansisty i przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina.

W dokumentach związanych ze sprawą pojawiły się polskie wątki. Jeszcze w początkach lutego premier Donald Tusk mówił, że pojawiły się „pierwsze informacje dotyczące osobników, którzy na przykład informowali z Krakowa pana Epsteina, że mają już grupę polskich kobiet lub dziewcząt”. Dodawał, że takich śladów jest w sprawie więcej. Do tej pory w dokumentach nie znaleziono niemal żadnych wzmianek dotyczących przedstawicieli polskich elit. Jedynym wyjątkiem jest lakoniczna korespondencja Epsteina z tenisistą Wojciechem Fibakiem.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Pod koniec lutego rzecznik PK informował, że w skład zespołu śledczego weszło trzech doświadczonych prokuratorów PK, a przedmiotem ich prac będzie działalność zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze międzynarodowym, z udziałem obywateli Polski, zajmującej się handlem ludźmi w latach 2005–2018 w Stanach Zjednoczonych, Polsce i innych krajach.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Prokuratorzy zapoznali się z materiałami zamieszczonymi na stronie Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych, opublikowanymi w oparciu o Epstein Files Transparency Act.

W środę (11 marca) rzecznik PK poinformował o wszczęciu śledztwa. 

W dniu 10 marca 2026 r. prokurator z Zespołu Śledczego nr 5 Prokuratury Krajowej wszczął śledztwo w sprawie dopuszczenia się handlu ludźmi w okresie od 2009 r. do sierpnia 2019 r. na terytorium Polski i innych państw

– podał rzecznik w komunikacie.

Jak dodał, przeanalizowane dokumenty wskazują na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa handlu ludźmi – w tym na terytorium Polski – polegającego na werbowaniu na terytorium RP „bliżej nieustalonych osób pełnoletnich oraz małoletnich płci żeńskiej, w tym obywatelek polskich, poprzez wprowadzanie ich w błąd co do rzeczywistego charakteru przyszłego zatrudnienia za granicą, a następnie organizowaniu ich transportu poza granice RP oraz przekazywaniu innym osobom w celu seksualnego wykorzystania”.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Wszczęcie śledztwa ma umożliwić przeprowadzenie pełnego postępowania dowodowego. Rzecznik PK podał, że jedną z pierwszych decyzji procesowych będzie skierowanie do dwóch państw europejskich wniosków o przekazanie informacji i dowodów w ramach Europejskiego Nakazu Dochodzeniowego (END).

Prokurator podkreślił też, że handlem ludźmi jest m.in.: werbowanie, transport, dostarczanie, przechowywanie lub przyjmowanie osoby z zastosowaniem m.in. przemocy, groźby, podstępu, wprowadzenia w błąd, wyzyskania błędu lub nadużycia stosunku zależności, w celu jej wykorzystania, nawet za jej zgodą, w szczególności w prostytucji, pornografii lub innych formach seksualnego wykorzystania.

Jeżeli zachowanie sprawcy dotyczy małoletniego, stanowi ono handel ludźmi nawet wtedy, gdy nie zastosowano wyżej wymienionych metod lub środków, na przykład przemocy, groźby

– zaznaczył prok. Nowak.

Handel ludźmi jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat 20.

 

Szukanie kobiet w Polsce, Fibak, rozmowy z modelkami – polskie wątki ws. Epsteina

Przez lata w otoczeniu Jeffreya Epsteina byli Polacy i finansista kontaktował się z kobietami z Polski, ale nie miał rozległych kontaktów z przedstawicielami polskich elit – wynika z akt opublikowanych przez władze USA. Wyjątkiem jest wzmianka o spotkaniu z byłym tenisistą Wojciechem Fibakiem.

Ujawnienie ponad 3 mln stron dokumentów związanych z Epsteinem, miliarderem i przestępcą seksualnym, wywołało wzburzenie i kryzys polityczny w wielu krajach. Informacje zawarte w tych dokumentach nie dowodziły powiązań Epsteina z polskimi politykami, ale i w Polsce sprawa odbiła się szerokim echem. Premier Donald Tusk powołał we wtorek specjalny zespół do zbadania polskich wątków.

Największe zainteresowanie budzi obecnie e-mail z 2009 r., w którym Daniel Siad – określony przez prawnika ofiar multimilionera jako „skaut dziewczyn i/lub kobiet dla Epsteina” – opisuje swoje podróże w poszukiwaniu kobiet w małych wioskach w Polsce i innych krajach regionu: na Słowacji, w Czechach i na Węgrzech. Uzasadniając prośbę o przesłanie mu co najmniej 4 tys. euro, Siad tłumaczy, że musi zapraszać rodziców kobiet na lunch lub kawę, i że ma „dziewczyny, które już na niego czekają w Polsce”, dodając, że obecnie jest w Krakowie.

Rezultat tych poszukiwań nie jest jasny, lecz z akt wynika, że Siad – mieszkający we Francji obywatel Szwecji pochodzenia berberskiego – przez lata szukał kobiet dla Epsteina w różnych miejscach na świecie i przesyłał mu ich zdjęcia. W jednej z takich korespondencji mówi, że w Dubaju spotkał zainteresowaną modelkę z Polski, której zdjęcie spotyka się z aprobatą Epsteina. Cel tych poszukiwań nie jest wymieniany wprost, w niektórych e-mailach Siad określa podsuwane finansiście kobiety jako „hostessy”. Z dokumentów wynika, że mężczyzna – którego konto na Twitterze w tłumaczeniu nazywa się „Europejczyk (stojący – PAP) za Donaldem Trumpem” – pracował również jako skaut dla Jean-Luca Brunela, właściciela agencji modelek, który w 2022 r. popełnił samobójstwo przed startem procesu o gwałt na nieletnich. Brunel założył swoją agencję przy pomocy Epsteina i również miał dla niego sprowadzać kobiety.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

W korespondencji milionera kilkakrotnie pojawiają się kobiety z Polski. Ujawnione dokumenty sugerują, że szczególnie intensywne związki miał z jedną z polskich modelek, której wielokrotnie oferował rady dotyczące rozwijania kariery, i z którą dyskutował o polityce. W jednej z wymian Polka rekomendowała mu zapoznanie się ze znanym prokremlowskim filozofem i ideologiem Aleksandrem Duginem, twierdząc, że jego poglądy mogą być mu przydatne. W innej Epstein krytykuje podsuwane przez nią teorie spiskowe dotyczące katastrofy smoleńskiej. Choć Epstein o swojej rozmówczyni mówi, że jest jego pracownicą, to określa się też mianem jej przyjaciela, składa życzenia z okazji ich „rocznicy” i wyraża frustrację, gdy odrzuca ona jego porady życiowe.

Korespondencja z innymi Polkami jest mniej pogłębiona. W jednej z nich 26-letnia wówczas kobieta z Warszawy pyta go o wieści w sprawie znalezienia „lukratywnej pracy” w Nowym Jorku. W innej informuje go, że jest w Paryżu i Nowym Jorku, i pyta, czy chce „zobaczyć jej polską twarz”. W niektórych przypadkach wzmianki o Polkach pojawiają się w szczegółach dotyczących opłacanych przez Epsteina biletów lotniczych.

Dwoje Polaków przez lata pracowało też u boku finansisty. Od lat wiadomo było o polskiej modelce Adrianie Mucińskiej Ross, która wielokrotnie podróżowała na pokładzie samolotu Epsteina, m.in. z byłym prezydentem USA Billem Clintonem. W pierwszej sprawie karnej przeciwko Epsteinowi z 2008 r. kobieta została wymieniona jako jego potencjalna wspólniczka w procederze dotyczącym prostytucji nieletnich, lecz nigdy nie usłyszała zarzutów. W 2010 r. składała zeznania w sprawie dotyczącej Epsteina, lecz odmówiła, powołując się na 5. poprawkę konstytucji USA chroniącą przed składaniem zeznań na swoją niekorzyść.

W tej samej sprawie sądowej zeznawał inny Polak, Janusz Banasiak, który przez 20 lat zarządzał domem Epsteina w Palm Beach na Florydzie. Mężczyzna zeznał m.in., że widział, jak przed nalotem policji na rezydencję Epsteina Mucińska Ross wynosiła z niej komputery i dokumenty.

Polskie wątki wielokrotnie pojawiają się w dokumentach związanych ze sprawą Epsteina, ale nie znaleziono w nich dotąd niemal żadnych wzmianek dotyczących przedstawicieli polskich elit. Jedynym wyjątkiem jest lakoniczna korespondencja Epsteina z Wojciechem Fibakiem.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

W jednym z e-maili z września 2013 roku Epstein składa gratulacje byłej gwieździe tenisa (powód nie jest znany) i pyta, czy będzie w Paryżu na przełomie września i października. Fibak odpowiada: „Tak, merci. Zadzwoń kiedy chcesz! wojtek”. Pozostałe dokumenty to kalendarz Epsteina z przypomnieniem, że ma się spotkać z Fibakiem 5 października w Paryżu. Obok imienia Fibaka w nawiasie znajduje się adnotacja „fine art investments” (inwestycje w dzieła sztuki) oraz nazwisko wymazane przez ministerstwo sprawiedliwości USA, co sugeruje, że w spotkaniu miała brać udział jeszcze jedna osoba.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

W rozmowie z PAP Fibak wyraził zdziwienie, że pojawił się w aktach Epsteina. – Ten pan odegrał marginalną rolę w moim życiu. Byliśmy sąsiadami w Nowym Jorku. Ledwo się znaliśmy. Miałem apartament blisko niego i spotykaliśmy się czasem przypadkowo w restauracjach czy na ulicy. To była tego rodzaju znajomość. Nie zakolegowaliśmy się. Nie umawialiśmy się – podkreślił.

Dodał, że mieszkał na Manhattanie przez ponad 20 lat, a Epstein, podobnie jak on, inwestował w nieruchomości i kolekcjonował sztukę.

Trafiłem (do tych dokumentów – PAP) tylko dlatego, że on zwrócił się do mnie mailem. Pewnie chciał pochodzić po galeriach w Paryżu, bo zbierał sztukę. Domyślam się, że o to chodziło, bo nawet nie napisał, dlaczego. Nie byłem przez niego nigdzie zapraszany

– powiedział Fibak.

Czytaj także:

Exit mobile version