Wniosek o areszt dla mężczyzny podejrzanego o rozlanie gnojowicy koło domu ministra rolnictwa

Minister rolnictwa Stefan Krajewski. Fot. PAP/Marcin Obara

Minister rolnictwa Stefan Krajewski. Fot. PAP/Marcin Obara

Prokuratura postawiła zarzuty m.in. gróźb bezprawnych i znieważenia konstytucyjnego organu RP mężczyźnie podejrzanemu o rozlanie gnojowicy koło domu ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Zatrzymany nie przyznaje się do winy; prokuratura złożyła wniosek o jego areszt – poinformowała PAP w niedzielę prokuratura.

W piątek (9 stycznia) rolnicy protestowali w Warszawie przeciwko umowie UE z krajami Mercosur. Tego dnia wieczorem minister rolnictwa Stefan Krajewski poinformował w Polsat News, że ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w woj. podlaskim, próbował uszkodzić ogrodzenie oraz kierował wobec niego groźby. 

Sprawą zajęła się policja. W sobotę (10 stycznia) poinformowała o zatrzymaniu w tej sprawie 35-latka z województwa lubelskiego. 

Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Zambrowie (Podlaskie). Jak poinformowała PAP w niedzielę (11 stycznia) rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łomży (jednostki nadrzędnej wobec zambrowskiej prokuratury) Dorota Leszczyńska, podejrzanemu zostały postawione zarzuty związane z tym incydentem. To zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz gróźb karalnych – w tym wypadku chodzi o premiera, trzech ministrów (w tym również o ministra Krajewskiego) oraz o prezydenta Warszawy.

Do pięciu lat więzienia

Przy takich zarzutach grozi kara do pięciu lat więzienia

W opisie czynu prokuratura przyjęła, że 9 stycznia podejrzany przyjechał pod posesję należącą do Stefana Krajewskiego i rozlał przed nią ok. 500 litrów substancji „koloru brunatno-zielonego”, po czym odjechał ale wrócił i wtedy – w rozmowie z żoną ministra – kierował groźby „nawiązując do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na jej szkodę lub osoby najbliższej”. 

Potem swoje działania i zachowania opublikował w nagraniu na portalu społecznościowym. Tam – w ocenie prokuratury – pojawiły się groźby karalne z powodu przynależności politycznej wobec premiera, szefa MSWiA, ministra spraw zagranicznych, ministra rolnictwa i prezydenta Warszawy.

Dalsza część tekstu pod filmem

Prokurator Dorota Leszczyńska poinformowała po południu w niedzielę PAP, że zarówno podczas przesłuchania na policji jak i w prokuraturze mężczyzna nie przyznał się do zarzutów, składał wyjaśnienia, ale prokuratura – z uwagi na etap prowadzonego postępowania – nie będzie informowała o ich treści. Prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o areszt na 3 miesiące wobec zatrzymanego mężczyzny. 

W sobotę – w związku z incydentem przed domem ministra Krajewskiego – politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego, którego członkiem jest Stefan Krajewski, zaapelowali do środowisk politycznych o tonowanie nastrojów. 

Szaleniec – bo tak trzeba to nazwać – zaatakował mienie, zaatakował rodzinę naszego klubowego kolegi, ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego. Czas jeszcze zareagować na tego typu wydarzenia. Chcielibyśmy dzisiaj wspólnie zaapelować do wszystkich środowisk politycznych o tonowanie nastrojów. Jeszcze nie jest za późno

– mówił w Białymstoku przewodniczący klubu parlamentarnego PSL Krzysztof Paszyk. 

Dodał, że PSL liczy na to, że sytuacja wywoła refleksję we wszystkich środowiskach politycznych.

To jest bandyterka i nie bójmy się tego słowa. Nie został zaatakowany polityk, tylko zostali zaatakowani jego najbliżsi

– dodał zastępca szefa kancelarii premiera Jakub Stefaniak.

Dodał, że są w polskiej polityce środowiska wręcz „zachęcające” do takich zachowań. 

Politycy powoływali się na zamieszczony przez PSL na jednym z portali społecznościowych filmik z zajścia; zawiera on fragmenty nagrane zarówno przez żonę Krajewskiego, jak i sprawcę zdarzenia. Na nagraniu tym słychać, jak mężczyzna mówi m.in. „będziesz wisiał Donald, będziesz wisiał Stefan, Radek, Kierwiński też”. Widać też rozlaną gnojowicę i zbiornik po niej.

Wpis posła PiS

Do sprawy odniósł się m.in. poseł Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Ciecióra, który przypomniał o pewnym zdarzeniu.

Panie ministrze @StefanKrajewski, czy to prawda, że pański asystent z @nowePSL @MriRW_GOV_PL rozrzucał gnojowice i obornik pod domem innego polityka? Byłoby to zdumiewająca hipokryzja. Aż trudno w to uwierzyć, dlatego proszę o odpowiedź

— napisał.

Dalsza część tekstu pod wpisem

Pan minister Stefan Krajewski nie odpowiedział, więc warto jeszcze raz to przedstawić: szef jego gabinetu politycznego atakował domy polityków PiS i wtedy PSL nie był oburzony – wtedy było to słuszne. Wasza hipokryzja nie zna granic

— dodał były wiceminister rolnictwa w kolejnym wpisie w serwisie X.

Dalsza część tekstu pod wpisem

Exit mobile version