Od kilku dni w przestrzeni publicznej głośno jest o aferze mobbingowej w Lubuskim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Kalsku, gdzie doprowadzona na skraj, jedna z pracownic, od kilku miesięcy szukała pomocy. Znalazła ją w osobie posła Jacka Kurzępy.
Po interwencji parlamentarzysty, sprawę jako pierwsza nagłośniła Gazeta Lubuska. Dla wolnych mediów nie ma bowiem świętych krów. Dlatego Gazeta Lubuska bezkompromisowo opisała sprawę zachowania dyrektora LODR.
A w samej sprawie jest wiele wątków, które ujawniają sposób traktowania pracowników przez dyrektora Wojciecha Szadla. Po sprawdzeniu okazało się, że już wcześniej pracując w innych instytucjach, dyrektor miał kłopoty na linii pracodawca – pracownik. Kończyły się one w sądzie.
Tym razem pracownica, która zgłosiła się do posła Kurzępy, chciała ujawnić metody, jej zdaniem, mobbingowe, których w LODR dopuszcza się dyrektor Szadel. Gdy zaszła w ciążę poszła na zwolnienie lekarskie. W jej opinii, to co ją spotkało ze strony dyrektora podczas pobytu na zwolnieniu, spowodowało tak silny stres, że doprowadziło do utraty dziecka.
Jak się okazało, pracownica, która szukała pomocy nie jest jedyna osobą, która czuła się dotknięta zachowaniem i metodami pracy dyrektora. Gazeta opisuje również sprawę pracownika Michała W., który po kontaktach z dyrektorem rozchorował się. Skutkiem była próba zwolnienia pracownika z pracy.
Jak już wspominaliśmy kłopoty dyrektora w LODR nie są jego pierwszymi jako kierownika ważnej jednostki. Na jaw wyszły sprawy sprzed kilku lat, gdy Szadel był kierownikiem jednej z agencji ARiMR. Wówczas również doszło do sytuacji, gdy pracownik podupadł na zdrowiu na skutek pracy pod kierownictwem Wojciecha Szadla. Powodem całej sytuacji był interpersonalny konflikt.
Sprawą mobbingu w LODR zajmuje się już Państwowa Inspekcja Pracy. Swoje śledztwo prowadzi tez prokuratura. Osobnym wątkiem sprawy jest próba zwolnienia z pracy pracownicy, która o sytuacji powiadomiła posła Kurzępę oraz pismo w „obronie dyrektora”, napisane podobno przez pracowników.
Temat znany jest również w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, do którego należy Lubuski Ośrodek Doradztwa Rolnictwa. Wkrótce mają zapaść decyzje.
– Pomogłem tej pani, bo razem z mężem przeżyła ogromną tragedię – powiedział w poniedziałek Radiu Zachód poseł Jack Kurzępa. – Dlatego zawiadomiłem odpowiednie służby. Potrzebne są teraz radykalne decyzje. Czekam na dalszy ciąg sprawy. Odpowiednie służby powinny szybko ją rozstrzygnąć.


















