Władze irackiego Kurdystanu deklarują pomoc migrantom, którzy utknęli na granicy polsko-białoruskiej. Chcą umożliwić im powrót do domów w Kurdystanie. Zarówno Irak, jak i iracki Kurdystan, są miejscami, z których w ostatnim czasie białoruskie służby ściągnęły na granicę z Polską najwięcej migrantów.
Przedstawiciel kurdyjskiego rządu w Polsce Ziyad Raoof zadeklarował w rozmowie z Polskim Radiem, że jego biuro pomoże Kurdom, którzy będą chcieli wrócić do ojczyzny.
„To są nasi obywatele i jesteśmy zmartwieni tym, w jakiej trudnej sytuacji są. Chcielibyśmy, żeby mieli świadomość, że byli manipulowani i że decyzja o opuszczeniu kraju i wyjeździe nie była właściwa, jeśli słuchali oni przemytników, którzy robili to wyłącznie dla własnych korzyści materialnych”
– poinformował kurdyjski dyplomata.
Ziyad Raoof podkreślił, że w kurdyjskich mediach władze prowadzą w tej chwili szeroką kampanię informacyjną i pokazują, jaka jest sytuacja migrantów na Białorusi. W sierpniu zawieszono połączenia lotnicze z Irbilu na Białoruś. W ostatnich tygodniach zamknięte zostały konsulaty honorowe Białorusi zarówno w irackim Kurdystanie, jak i w stolicy Iraku Bagdadzie.
Tysiące migrantów z Bliskiego Wschodu od wielu tygodni próbują sforsować granice Polski i innych państw Unii Europejskiej. Wcześniej byli na granicy z Litwą, teraz kilka tysięcy osób jest na granicy z Polską.
Zachód oskarża Białoruś o celowe spowodowanie kryzysu migracyjnego. Zarówno władze Polski, jak i wielu innych krajów Europy, a także białoruscy opozycjoniści twierdzą, że białoruskie służby zachęcały Irakijczyków, Kurdów, Libańczyków czy Afgańczyków do przyjazdu na Białoruś. Obiecywano im łatwe przedostanie się do Niemiec.


















