Po 90 dniach bez zwycięstwa na własnym boisku w końcu wygrała u siebie Lechia Zielona Góra!
W meczu II ligi pokonała Stal Stalowa Wola 2-1. Do przerwy był remis 0-0.
W I połowie mecz był przeciętnym widowiskiem, groźnych sytuacji było jak na lekarstwo. Trochę lepiej wyglądała Lechia, ale groźniejsze sytuacje stwarzali goście – w 40 i 42 minucie po ich strzałach z pola karnego Lechię przed utratą gola ratował Jakub Bursztyn.
Po przerwie Lechia od razu ruszyła do ataku i już w 49 minucie zdobyła bramkę. Po rogu najpierw piłka została wybita poza pole karne, a za chwilę nastąpiło drugi dośrodkowanie i Dawid Dębski…biodrem wpakował piłkę do bramki Stali.
Lechia nadal wyglądała lepiej i groźnie atakowała choć miała też powód do smutku – w 54 minucie po starciu z rywalem upadł Bartosz Rutkowski, a za chwilę musiał zejść z boiska z groźnym urazem barku.
Pojechał z nim do szpitala i na razie nie wiadomo, jak mocno bark został uszkodzony, zanosi się jednak na przerwę podstawowego obrońcy Lechii. Na boisku zastąpił go tymczasem Rafał Ostrowski.
Napierająca Lechia strzeliła natomiast w 72 minucie gola. W polu karnym najprzytomniej po ataku zespołu zachował się Michał Szmigiel, który dopadł do piłki w polu karnym i uderzył obok bramkarza ze Stalowej Woli.
Wydawało się, że Lechia kontroluje mecz, ale 5 minut przed końcem po wrzutce z autu i zamieszaniu w polu karnym Szymon Kwapisz strzelił kontaktowego gola dla przyjezdnych.
Oba zespoły próbowały jeszcze do końca strzelić bramkę, ale już im się to nie udało i Zielonogórzanie mają na koncie pierwszą w sezonie passę dwóch zwycięstw z rzędu na koncie.
Tak po meczu komentowali to, co się wydarzyło trener Lechii Sebastian Mordal i strzelec I gola – Dawid Dębski:
W


















