Blisko 60 milionów złotych brakowało w budżecie Zielonej Góry na finansowanie oświaty. Podczas sesji Rady Miasta radni zdecydowali o przesunięciach budżetowych, które pozwolą zabezpieczyć brakujące środki.
Jak tłumaczył prezydent Marcin Pabierowski, konieczność dokładania kolejnych milionów do oświaty nie powinna być zaskoczeniem. Wynika to między innymi ze specyfiki organizacji pracy szkół. Dopiero po rozpoczęciu roku szkolnego wiadomo, ilu uczniów będzie uczęszczać do poszczególnych placówek, ile powstanie oddziałów i jakie będzie zapotrzebowanie na nauczycieli. To pozwala dokładniej oszacować rzeczywiste koszty funkcjonowania szkół i przedszkoli:
Inicjatorem apelu do rządu o zwiększenie finansowania oświaty był Grzegorz Maćkowiak, przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Chciał, aby prezydent miasta zwrócił się w tej sprawie do premiera i ministra edukacji. Argumentował, że samorządy otrzymują nowe obowiązki, ale nie dostają wystarczających środków na ich realizację. Apel nie uzyskał jednak większości:
Apel poparli radni Zielonej Razem. Decyzję tłumaczył przewodniczący klubu Robert Górski:
Radny Koalicji Obywatelskiej Andrzej Chłopek, przewodniczący Komisji Budżetu i Finansów, podkreślał, że subwencja oświatowa już od lat jest niedoszacowana:
Do tematu finansowania zielonogórskiej oświaty będziemy jeszcze wracać.
Polecamy
Żywienie w szkołach po zmianach
Szkolne stołówki w Zielonej Górze po zmianie. Według reformy, która weszła w życie z początkiem nowego roku szkolnego, placówki zapewniające...
Czytaj więcejDetails