70 lat temu, 28 października 1956 roku, prymas Stefan Wyszyński powrócił do Warszawy. Decyzję o zwolnieniu go z internowania podjęły wybrane ledwie kilka dni wcześniej nowe władze z Władysławem Gomułką na czele.
Internowanie prymasa Stefana Wyszyńskiego było konsekwencją jego sprzeciwu wobec prób podporządkowania Kościoła katolickiego władzom państwowym.
Za taką próbę Episkopat Polski uznał dekret Rady Państwa z 9 lutego 1953 r., który dawał władzom prawo decydowania o obsadzaniu stanowisk kościelnych – od biskupów diecezjalnych aż po parafialnych wikariuszy. W praktyce jeszcze przed wydaniem tego dekretu władze już takie kompetencje same sobie przyznały – w listopadzie 1952 r. wyrzuciły biskupów katowickich (na czele z zasłużonym dla polskości Śląska biskupem Stanisławem Adamskim), bo upomnieli się o nauczanie religii w szkołach.
W reakcji na te kroki Episkopat Polski na czele z prymasem Stefanem Wyszyńskim 8 maja 1953 r. wysłał do władz memoriał – list. Hierarchowie zadeklarowali, że nie mogą się zgodzić na podporządkowanie państwu. Dokument ten przeszedł do historii jako „Non possumus” (nie możemy).
Wchodząc w kolizję z władzami świeckimi Kościół katolicki w Polsce nie stanowił wyjątku w państwach za „żelazną kurtyną”. Kilka lat wcześniej (w 1948 r.) rządowi Czechosłowacji sprzeciwił się arcybiskup Pragi Josef Beran. Kategorycznie zabronił on duchowieństwu składania przysięgi wierności władzom państwowym, co przypłacił uwięzieniem. Wypuszczono go dopiero w 1963 r. i zmuszono do opuszczenia kraju.
Jeszcze wyższą cenę za opór wobec władz państwowych zapłacił prymas Węgier József Mindszenty. W grudniu 1948 r. został aresztowany, a następnie pod zarzutem zdrady oraz szpiegostwa skazany na dożywocie. Wprawdzie 30 października 1956 r. – w trakcie Powstania Węgierskiego – uwolnili go zrewoltowani żołnierze, ale po stłumieniu tego zrywu przez wojska radzieckie musiał się schronić w amerykańskiej ambasadzie. Przebywał w niej aż do 1971 r. i podobnie jak arcybiskup Pragi zmarł na obczyźnie.
Władze Polski nie odważyły się w stosunku do prymasa Stefana Wyszyńskiego na podobne represje do tych, których ofiarami padli arcybiskup Josef Beran i József Mindszenty, ale memoriału „Non possumus” nie pozostawili bez odpowiedzi.
25 września 1953 r. funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa wywieźli Wyszyńskiego z pałacu prymasowskiego w Warszawie i internowali. Przebywał on kolejno w klasztorach w Rywałdzie, Stoczku koło Lidzbarka Warmińskiego, Prudniku na Śląsku i Komańczy w Bieszczadach.
Dokument zatwierdzający decyzję o internowaniu podpisali członkowie kierownictwa PZPR: Bolesław Bierut, Jakub Berman, Hilary Minc, Stanisław Radkiewicz Józef Cyrankiewicz i Edward Ochab.
Kilku z nich trzy lata później 24 października 1956 r. podpisało się pod decyzją o zwolnieniu prymasa Wyszyńskiego. Na czele partii i jej Biura Politycznego stał już wtedy Władysław Gomułka. W trakcie jego przemowy na warszawskim Placu Defilad (24 października 1956 r.) z tłumu rozlegały się okrzyki „Wyszyński do Biura”, ale tego postulatu nie spełniono.
Nowe władze uznały, że powrót prymasa do Warszawy wzmocni ich pozycję i pomoże odciąć się od poprzedników. 26 października do Komańczy jako specjalni wysłannicy Gomułki do Wyszyńskiego pojechali Zenon Kliszko i Władysław Bieńkowski.
Wyszyński nie zamierzał im ułatwiać działania. Podkreślił, że warunkiem normalizacji stosunków Państwo-Kościół jest cofnięcie dekretu, który dawał państwu wpływ na obsadzanie stanowisk kościelnych. Zażądał również zwolnienia aresztowanych i przebywających w odosobnieniu biskupów i księży, powrotu religii do szkół oraz przywrócenia prasy katolickiej pierwotnym redakcjom.
Gdy wysłannicy Gomułki zadeklarowali, że wszystkie te postulaty zostaną spełnione, 28 października Wyszyński powrócił do swojego pałacu w Warszawie.
Jeszcze tego samego dnia wydał specjalne słowo pasterskie – list do wiernych z podziękowaniem za wsparcie w trakcie internowania.
Zaciągnąłem wielkie długi wobec Was wszystkich, Dzieci Boże, gdyż wspierałyście mnie nadprzyrodzoną mocą Waszej wiary, niezachwianą ufnością, miłością bezgraniczną, tragicznie wytrwałą miłością, wyrzeczeniami, a nawet gotowością do ofiary z życia za Kościół Boży. Ten wielki dar Wasz wyjednał mi u Ojca narodów, przez pośrednictwo zwycięskiej Pani Jasnogórskiej, łaskę powrotu do pracy
– napisał.
Czytaj także:
42. rocznica śmierci księdza Jerzego Popiełuszki
19 października mijają 42 lata od śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, zamordowanego w 1984 roku przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Kapłan był duszpasterzem ludzi pracy, kapelanem warszawskiej "Solidarności", obrońcą praw człowieka...
Czytaj więcejDetails


















