Los był przeciwko żużlowcom Stali, a oni i tak się obronili

Najstarsi kibice Stali Gorzów nie pamiętają tak dramatycznego spotkania, w którym wszystko było przeciwko ich drużynie. Mimo to zespół z Gorzowa obronił wypracowaną w Częstochowie zaliczkę i choć przegrał na własnym torze z Włókniarzem 44:45 to w dwumeczu zwyciężył 91:88 i zajął 7 miejsce w PGE Ekstralidze.

Problemy rozpoczęły się już przed meczem, bo na ok. godzinę przed jego rozpoczęciem nastąpiła awaria części zasilania na stadionie. Na szczęście w porę usunięto usterki i mecz mógł się rozpocząć. Pierwsze wyścigi pokazały jednak, że goście przyjechali po zwycięstwo, a na dodatek pech dopadł gospodarzy już w 4 wyścigu, w którym po upadku złamania kości ramiennej doznał Oskar Paluch. W 11 wyścigu z twardością toru zapoznał się Paweł Przedpełski, ale prawdziwy dramat rozegrał się w 14 wyścigu, po którym niezdolni do dalszej jazdy okazali się Adam Bednar i Igor Kordun, a więc goście wygrali ten wyścig 5:0, a w ostatnim prawdziwego cudu dokonał Anders Thomsem, który najpierw wyprzedził Jakuba Miśkowaiaka, a na ostatnim wirażu skutecznie zaatakował Rohana Tungatea.

Poobijany po meczu był Paweł Przedpełski.

Trener Stali Piotr Paluch cieszył się z pozytywnego wyniku, ale bardziej martwił się o stan zdrowia zawodników.

Menager Włókniarza Patrick Hansen:

Exit mobile version