Siódme miejsce Stali w cieniu trzech potencjalnych urazów. Thomsen bohaterem!

fot. Ryszard Rachlewicz

fot. Ryszard Rachlewicz

Ogromną dramaturgię miało rewanżowe spotkanie o siódme miejsce w PGE Ekstralidze. Gezet Stal Gorzów wygrała dwumecz z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa (91:88), choć sam rewanż przegrała 44:45. Losy starcia ważyły się do ostatnich metrów ostatniego wyścigu!

Mecz rozpoczął się od dwóch biegowych remisów, w których indywidualnie niespodziewanie wygrywali goście. W inauguracyjnej gonitwie najszybszy był Jakub Miśkowiak, a w rywalizacji juniorów Gorzowian sensacyjnie objechał Alan Ciurzyński.

W trzecim wyścigu blisko było nawet drużynowej wygranej Włókniarza, jednak Anders Thomsen w ostatniej chwili odebrał pierwszą lokatę Rohanowi Tungate’owi, co oznaczało trzeci z rzędu remis.

Feralny był czwarty bieg, który aż dwukrotnie powtarzano. Najpierw na pierwszym łuku upadł Igor Kordun, po czym sędzia zarządził powtórkę w pełnym składzie. W niej ponownie mieliśmy upadek – tym razem znacznie groźniejszy. Na dystansie błąd popełnił Oskar Paluch, który wpadł pod bandę, po czym opuścił tor w karetce i nie był zdolny do dalszej jazdy. W drugiej powtórce biegu osamotniony Kordun nie miał szans z Madsem Hansenem i Alanem Ciurzyńskim. Wobec tego Włókniarz wygrał 5:1 i po pierwszej serii startów odrobił wszystkie straty z pierwszego spotkania, prowadząc 14:10.

Początek drugiej serii startów sprawił, że trybuny gorzowskiego stadionu zamarły – po raz kolejny goście odnieśli podwójne zwycięstwo w postaci wygranej Miśkowiaka i Hansena. W tym momencie w dwumeczu po raz pierwszy prowadził Włókniarz. Stalowcy odpowiedzieli tym samym – w szóstym biegu podwójnie triumfowali Bednar i Thomsen, wobec czego w dwumeczu znów zapanował remis. Za chwilę Gorzowianie zwyciężyli 4:2 i po dwóch seriach przegrywali 20:22, ale w dwumeczu objęli dwupunktowe prowadzenie.

W ósmym wyścigu Stal wygrać nie mogła, ponieważ nie startował niezdolny do jazdy Paluch. Osamotniony Thomsen uporał się jednak z najsilniejszą parą gości (Miśkowiak, Hansen) i przywiózł remis. Za chwilę Gorzowianie wyrównali stan rewanżu i po 10 biegach było 30:30.

Meczowy remis utrzymał się do 12. gonitwy, w której po pięć punktów pojechali Pollestad i Bednar, dzięki czemu Stal po raz pierwszy tego dnia wyszła na prowadzenie (38:34). Przed biegami nominowanymi Włókniarz odrobił jeszcze dwa „oczka” i Stal prowadziła wówczas 40:38 oraz 87:81 w dwumeczu.

Bieg nr 14 został przerwany już na wejściu w pierwszy łuk przez fatalnie wyglądający karambol. Na tor upadli Kordun, Bednar i Lidsey, przekoziołkowując nad swoimi motocyklami. Oszołomiony Kordun został sprowadzony z toru, natomiast Czech zjechał w karetce. Obaj Gorzowianie nie przystąpili do powtórki, w której… Lidsey wjechał w taśmę. Niemniej Australijczyka zastąpił Ciurzyński, który wraz z Hansenem pojechał po 5:0.

Przed ostatnim biegiem Stal przegrywała 40:43 i miała w dwumeczu zaledwie jeden punkt zaliczki. Przy takim obrocie spraw Gorzowianie potrzebowali w 15. wyścigu co najmniej remisu. Znakomicie wystartowali w nim Częstochowianie, za którymi rzucił się w pogoń Thomsen. Duńczyk najpierw połknął Miśkowiaka, a na ostatnim wirażu dopadł również Tungate’a, zdobywając upragnione trzy punkty. Zawodnik Włókniarza upadł jednak w trakcie manewru żużlowca Stali i sędzia długo oglądał powtórki tej sytuacji. Ostatecznie uznał, że Thomsen nie ponosi winy za upadek rywala i zaliczył wynik 4:2, który daje Stali upragnione siódme miejsce.

Punkty dla Stali: Anders Thomsen 13+1, Adam Bednar 9+1, Mathias Pollestad 8+1, Paweł Przedpełski 7+2, Igor Kordun 5, Oskar Paluch 1+1, Charles Wright 1, Oskar Chatłas ns.

Punkty dla Włókniarza: Jakub Miśkowiak 13, Mads Hansen 10+2, Alan Ciurzyński 9, Rohan Tungate 8, Jaimon Lidsey 5+1, Sebastian Szostak 0, Paweł Caban 0, Dimitri Buch ns.

Exit mobile version