Rosyjski atak na Ukrainę blisko polskiej granicy. Premier zapowiada dodatkowe działania [AKTUALIZOWANY]

Premier Donald Tusk na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego z udziałem przedstawicieli służb, zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Karol Zienkiewicz

Premier Donald Tusk na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego z udziałem przedstawicieli służb, zdjęcie ilustracyjne. Fot. PAP/Karol Zienkiewicz

Premier Donald Tusk zapowiedział w niedzielę (13 września) na specjalnej odprawie, że współpraca wojska, policji, straży granicznej i celników przy przejściach granicznych będzie musiała mieć „specjalny charakter”. Chodzi m.in. o przeciwdziałanie zatorom i gromadzeniu się na przejściach pojazdów np. z paliwem.

Rozmowy w tej sprawie m.in. z resortem finansów mają się odbyć w poniedziałek.

Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak przekazał wieczorem, że na nadzwyczajnym spotkaniu zwołanym w RCB przez premiera służby przedstawiły ocenę sytuacji po atakach Rosji w pobliżu przejść granicznych pomiędzy Polską i Ukrainą. „Rosja uderza w gospodarkę ukraińską oraz eskaluje napięcie wobec państw wspierających Ukrainę. Wojsko Polskie, służby specjalne i MSWiA są w pełnej gotowości i działają na rzecz bezpieczeństwa Polski. Nasze służby są także w stałym kontakcie ze służbami sojuszniczymi” – zaznaczył.

W nocy z soboty na niedzielę (12/13 września) w trakcie nocnych ataków Rosji na Ukrainę polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów – jak informowała strona ukraińska – uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Tusk: gorsze warianty są możliwe

Szef rządu podkreślił podczas specjalnej odprawy, że „ważna jest precyzyjna informacja”.

Jesteśmy pewni, że została zaatakowana stacja benzynowa lub jej pobliże, dwa kilometry od naszej granicy, od naszego przejścia oraz skład pociągu towarowego na bocznicy

– powiedział.

Informacje o zaatakowaniu kolumny ciężarówek lub lokomotywy z pociągu pasażerskiego na trasie Kijów-Warszawa, które się pojawiały nie tylko u nas w mediach, ale też w niektórych relacjach ze strony ukraińskiej, nie mogę powiedzieć, że one są nieprawdziwe, ale my nie potwierdzamy takich zdarzeń

– zaznaczył Tusk.

Premier odniósł się także do spekulacji, że została naruszona polska przestrzeń powietrzna.

Spekulacji, że coś wleciało od strony ukraińskiej, czyli rosyjskiej w tym znaczeniu, też nie potwierdzamy. Nic nie naruszało tej nocy polskiej przestrzeni powietrznej

– powiedział premier.

Wcześniej media podawały za stroną ukraińską, że jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, a inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. PKP Intercity przekazało, że pociągiem z Kijowa podróżowało 206 osób, a wśród pasażerów nie było obywateli Polski. Pociąg został przyjęty przez PKP Intercity od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut.

W ocenie szefa rządu rosyjskie ataki w pobliżu polskiej granicy świadczą o eskalacji działań Rosji.

Ataki tej nocy wskazują, że Rosjanie są gotowi użyć groźniejszego niż do tej pory sprzętu – dronów odrzutowych

– poinformował premier.

Jak wiecie, atak czy próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie – mieliśmy z tym do czynienia w Mołdawii, ale wiedzieliśmy, że w planie rosyjskim będzie próba dezorganizacji, paraliżu, a być może także zniszczenia przejść granicznych ukraińskich, a więc dotyczy to także naszego kraju

– zaznaczył Donald Tusk.

Premier dodał, że najbliższych tygodniach i miesiącach można się spodziewać „wzmożonych akcji” ze strony rosyjskiej i nie można wykluczyć, że ta eskalacja będzie dotyczyła także terytorium Polski. Wyraził nadzieję, że „ten najgorszy scenariusz się nie sprawdzi”.

Ale niestety dotychczasowe zdarzenia potwierdzają informacje, które otrzymujemy od wielu miesięcy, że także gorsze warianty są możliwe

– podkreślił Tusk.

Poderwano myśliwce

W niedzielę nad ranem wojsko poinformowało, że w związku z rosyjskimi atakami na terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego. Polskiej strefy powietrznej przez kilka godzin strzegły samoloty F-16, śmigłowce oraz samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Około godz. 10 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało po zakończeniu działań, że nie odnotowano naruszenia granicy RP.

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi w odległości 5 km.

W trakcie operowania lotnictwa Rządowe Centrum Bezpieczeństwa do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia rozesłało alerty informujące o zagrożeniu. Mieszkańców sześciu powiatów w województwie lubelskim kolejny alert RCB przez kilkadziesiąt minut ostrzegał przed zagrożeniem atakiem z powietrza.

„Udaj się w bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń lokalnych służb. Oczekuj dalszych komunikatów” – instruowało RCB mieszkańców powiatów włodawskiego, łęczyńskiego, świdnickiego, krasnostawskiego, chełmskiego i Chełma. W tych powiatach zawyły syreny alarmowe. Alert RCB o zagrożeniu z powietrza trwał kilkadziesiąt minut i został odwołany ok. godz. 5.00. Alert o atakach na obszarze Ukrainy odwołano ok. godz. 9.

Służby o szczegółach

Służby w regionie otrzymywały zgłoszenia o potencjalnych hukach, ale żadnego zagrożenia nie potwierdzono. Rzecznik DORSZ ppłk Jacek Goryszewski pytany przez PAP o doniesienia mieszkańców o hukach podkreślił, że Dowództwo zakłada, iż wynikał on z przekroczenia bariery dźwięku przez poderwane myśliwce. Jak wskazał, między innymi w tym właśnie celu DORSZ przesyła komunikaty o operowaniu lotnictwa, w związku z którym wzrasta możliwość zaistnienia wzmożonego hałasu.

Dopytywany, jak blisko polskiej granicy znajdowało się potencjalne zagrożenie, ppłk Goryszewski relacjonował, że część bezzałogowców „operowała, a nawet część trafiała, w cele lokalizowane bardzo blisko granicy – nawet kilka, kilkanaście kilometrów od naszych granic”. Podkreślił więc, że zagrożenie było wówczas „realne i bliskie”.

Nadbużański Oddział SG informował, że w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę w nocy były wstrzymane odprawy graniczne na polsko-ukraińskich przejściach. Przed południem ruch wszędzie odbywał się już normalnie.

Sikorski: bezpieczeństwo Polski i Ukrainy są ze sobą nierozerwalnie związane

Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski podczas wspólnej konferencji z szefem ukraińskiej dyplomacji Andrijem Sybihą w Kijowie podkreślił, że „bombardowania dosłownie kilkaset metrów od polskiej granicy wpływają na bezpieczeństwo jego rodaków”.

Niech dla wszystkich w mojej ojczyźnie będzie to ostatecznym dowodem, że bezpieczeństwo Polski i Ukrainy są ze sobą nierozerwalnie związane i że okazywanie solidarności całej Ukrainie, ale też każdemu Ukraińcowi z osobna, tym, którzy w Polsce mieszkają i tym, którzy do Polski chcą wjechać, że to jest budowanie solidarności między naszymi narodami

– podkreślił szef MSZ.

Szef resortu dyplomacji zauważył, że dla przywódcy Rosji Władimira Putina wojna, którą prowadzi, jest nie tylko fizyczna, ale również ideologiczna.

Chodzi o przyznanie Rosji statusu jakiegoś szczególnego państwa, które ma prawo dominować nad innymi. Ukraina i Polska odmawiają Rosji prawa do dominacji, przynajmniej nad nami. To się nie wydarzy, to nie wróci

– podkreślił Sikorski.

Szef MON zwrócił uwagę, że Rosjanie „zmieniają taktykę ataków” i coraz częściej wykorzystują drony odrzutowe wypuszczane po kilka sztuk – w ten sposób absorbując ukraińską obronę. „Dziękuję naszym żołnierzom, polska obrona powietrzna jest cały czas w gotowości” – podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapewnił, że ataki rosyjskich dronów przy przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin są traktowane z najwyższą powagą.

Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Rosja to wróg wolnego świata

– podkreślił szef MSWiA.

Ukraińskie Siły Powietrzne przekazały, że Rosjanie w atakach w nocy z soboty na niedzielę użyli ponad 450 dronów oraz czterech dronów-rakiet Banderol. Wśród atakowanych regionów znalazły się obwody w zachodniej części kraju. Jak przekazały w niedzielę rano ukraińskie Siły Powietrzne na Telegramie, zneutralizowano 409 środków napadu powietrznego, w tym 405 dronów i cztery Banderole, mające cechy drona i pocisku manewrującego. Ataki odpierało lotnictwo, wojska rakietowej obrony przeciwlotniczej, jednostki walki radioelektronicznej i dronowej oraz mobilne grupy ogniowe Sił Obrony Ukrainy.

Premier: eskalacja działań ze strony Rosji staje się faktem

Eskalacja działań ze strony Rosji staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy – podkreślił premier Donald Tusk podczas specjalnej odprawy w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie – dodał.

W niedzielę nad ranem (13 września) polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km. Polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Nie odnotowano naruszenia granicy RP – podało przed godz. 10 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, po zakończeniu działań.

Podczas niedzielnej odprawy służb z udziałem ministrów w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa szef rządu podkreślił, że „eskalacja działań ze strony Federacji Rosyjskiej staje się faktem, a jej przykłady są coraz bliżej naszej granicy”.

Jak wiecie, atak czy próba sparaliżowania przejść granicznych to nie jest pierwsze tego typu zdarzenie – mieliśmy z tym do czynienia w Mołdawii, ale wiedzieliśmy, że w planie rosyjskim będzie próba dezorganizacji, paraliżu, a być może także zniszczenia przejść granicznych ukraińskich, a więc dotyczy to także naszego kraju

– zaznaczył Donald Tusk.

Premier: najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej

W siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa trwa specjalna odprawa służb z udziałem ministrów i służb z inicjatywy premiera Donalda Tuska.

To, co wiemy i to, czego można się spodziewać, to to, że najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej i nie możemy wykluczyć niestety, że ta eskalacja będzie dotyczyła także naszego terytorium

– powiedział premier.

Wyraził nadzieję, że „ten najgorszy scenariusz się nie sprawdzi”.

Ale niestety dotychczasowe zdarzenia potwierdzają informacje, które otrzymujemy od wielu miesięcy, że także gorsze warianty są możliwe

– podkreślił.

Zwrócił także uwagę na zdolność weryfikacji informacji.

Będę prosił o informacje ze strony służb, abyśmy byli w stanie weryfikować tak już jeden do jeden wszystkie informacje, które otrzymujemy, szczególnie w trybie alarmowym w nocy

– powiedział.

Zaznaczył, że „nie jest to tylko kwestia Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i przekazywania informacji mieszkańcom”. Wskazał, że bardzo ważne z punktu widzenia armii, ale też rządu jest, żeby strona polska miała „pełną zdolność weryfikowania i potwierdzania” informacji, żeby nie popełnić żadnego błędu, wtedy, kiedy będzie potrzebna pilna reakcja.

Nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km. Polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Nie odnotowano naruszenia granicy RP – podało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, po zakończeniu działań.

Tusk: Rosjanie gotowi są użyć przeciw Polsce dronów odrzutowych

Nie ulega wątpliwości, że musimy być wspólnie z naszymi sojusznikami przygotowani na reakcję, jeśli zajdzie taka potrzeba. Ataki tej nocy wskazują, że Rosjanie są gotowi użyć groźniejszego niż do tej pory sprzętu. Mówię tutaj o dronach odrzutowych. Ich zasięg i precyzja są niepokojące

– powiedział szef rządu podczas odprawy z szefami służb w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa.

Tusk poinformował, że zgodnie z informacjami przekazanymi przez wiceszefa MON Cezarego Tomczyka, podczas niedzielnego ataku dronowego Rosji w zachodniej Ukrainie, odnotowano 13 uderzeń.

Musimy mieć świadomość że Rosja dysponuje takimi możliwościami. Dlatego będę czekał na informacje, jak jesteśmy przygotowani do użycia dronów do dezorganizacji kolei czy zakładów pracy. Nie wykluczam, że takie sytuacje mogą się zdarzyć. Tylko maksymalne przygotowanie to jest gwarancja, że żadne dramatyczne rzeczy się nie zdarzą

– zauważył premier.

Rząd reaguje na ataki przy granicy. Premier zwołuje specjalną odprawę

W niedzielę (13 września) o godzinie 17 w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa odbędzie się specjalna odprawa służb z udziałem ministrów i służb z inicjatywy premiera Donalda Tuska – potwierdził PAP rzecznik rządu Adam Szłapka. Sprawa dotyczy nocnych rosyjskich ataków przy polskiej granicy.

Jako pierwsze informację o zwołanej odprawie podało TVN24.

W trakcie ataków Rosji na Ukrainę polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Polskiej strefy powietrznej przez kilka godzin pilnowały samoloty F-16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Nie odnotowano naruszenia granicy RP – podało przed godz. 10 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, po zakończeniu działań.

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie. Jeden z nich uderzył 1 km od granicy z Polską, drugi 5 km.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Rosyjskie drony przy polskiej granicy. Szef MON reaguje

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podał, że jeden z dronów atakujących w niedzielę Ukrainę uderzył kilometr od granicy z Polską; drugi z nich – pięć. Dodał, że były to odrzutowe drony Geran-5. Nie doszło do naruszenia naszej granicy – zaznaczył.

Nad ranem nasze systemy odnotowały atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie

– napisał szef MON w niedzielę (13 września) na portalu X.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Wskazał, że jeden z tych dronów uderzył 1 km od granicy z Polską, a drugi 5 km.

Przypomniał, że polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB i nie doszło do naruszenia polskiej granicy.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

W niedzielę (13 września), po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało o operowaniu lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej, w związku z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych wykonujących uderzenia na terytorium Ukrainy.

Przed godziną 10 Dowództwo poinformowało o zakończeniu operowania myśliwców; nie odnotowano też – podano – naruszenia przestrzeni powietrznej RP.

Dalsza część tekstu pod polecanymi artykułami

Czytaj także:

Czytaj także:

Czytaj także:

Wiceszef MON: wojna toczy się bardzo blisko polskiej granicy. Niedzielne ataki pokazują to dobitnie

Rosyjskie ataki na Ukrainę dobitnie pokazują, że wojna toczy się bardzo blisko granicy z Polską – podkreślił wiceszef MON Cezary Tomczyk. Każdy, kto zastanawia się czy warto militarnie wspierać Ukrainę, powinien wyciągnąć wnioski z minionej nocy – dodał.

Na portalu X wiceminister obrony narodowej stwierdził, że „każdy, kto zastanawia się, czy warto militarnie wspierać Ukrainę, powinien wyciągnąć wnioski z niedzielnej nocy”.

Zagrożenia, o których informujemy, o których ostatnio mówił premier Donald Tusk są bardzo realne

– ocenił Tomczyk.

Dalsza część tekstu pod wpisem

Według niego, dla wielu wojna „wciąż może wydawać się czymś odległym, niemal surrealistycznym”, lecz toczy się ona bardzo blisko granicy z Polską. Jak podkreślił, niedzielne ataki „pokazują to dobitnie”.

Podkreślił, że w ciągu jednej nocy na Ukrainę spadają „setki, a czasem nawet blisko tysiąca środków napadu powietrznego: rakiet balistycznych, rakiet manewrujących, bomb szybujących i dronów”. Wskazał, że część z nich leci na zachód, a „każdy zniszczony pocisk i każdy zestrzelony dron to zagrożenie, które nie leci dalej”.

Kiedy ludzie śpią, w powietrzu są nasze Siły Powietrzne. Na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu tak wygląda niemal każda noc. Wojsko Polskie każdego dnia wykonuje ogromny wysiłek. Dowódca Operacyjny trzyma rękę na pulsie i na spuście. W interesie Polski i całej Europy jest, żeby Ukraina tę wojnę wygrała

– podkreślił Tomczyk.

Dodał, że Rosja prowadzi wojnę terroru, a Putin ponosi za nią odpowiedzialność. Zauważył też, że im szybciej wojna się skończy, tym lepiej dla bezpieczeństwa naszego regionu. Trwałego pokoju jednak – ocenił Tomczyk – nie będzie bez silnej Ukrainy i bez jedności państw, które rozumieją, czym jest dziś rosyjskie zagrożenie.

W czwartek premier Donald Tusk przekazał na konferencji prasowej, że otrzymał od szefa CIA Johna Ratcliffa raport dotyczący możliwych zdarzeń w najbliższych miesiącach. Szef rządu podkreślił, że Polska i cała Europa „musi być przygotowana na różne scenariusze, jeśli chodzi o sytuację nie tylko na froncie rosyjsko-ukraińskim, ale także na wschodniej flance Unii Europejskiej”.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Szef MSWiA: rosyjskie ataki przy polskiej granicy traktujemy z najwyższą powagą

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński podkreślił, że ataki rosyjskich dronów przy przejściu granicznym Dorohusk-Jagodzin i na osobowy pociąg przy polskiej granicy są traktowane z najwyższą powagą. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana – zaznaczył.

Rosyjskie terrorystyczne ataki. Najpierw opodal przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, a potem na osobowy pociąg przy polskiej granicy

– napisał szef MSWiA w niedzielę (13 września) na portalu X.

Wydarzenia te traktujemy z najwyższą powagą. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Rosja to wróg wolnego świata

– podkreślił.

Dalsza część tekstu pod wpisem

Z kolei wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski odnosząc się na X do informacji o ataku na pociąg, stwierdził: „Putin eskaluje”.

Dalsza część tekstu pod wpisem

W niedzielę (13 września), około godziny 4 rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej, a działania zakończono po ok. pięciu godzinach. Wojsko nie odnotowało naruszenia granicy. W trakcie operowania lotnictwa Rządowe Centrum Bezpieczeństwa do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia rozesłało alerty informujące o zagrożeniu.

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz podał, że jeden z dronów atakujących w niedzielę Ukrainę uderzył kilometr od granicy z Polską; drugi z nich – pięć. Dodał, że były to odrzutowe drony Geran-5.

Jeden z dronów – jak przekazała PAP rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka – uderzył w stację benzynową w miejscowości Jagodzin w pobliżu granicy z Polską. Wskutek ataku zapaliły się dwie ciężarówki. Z pierwszych informacji Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wynikało, że dron spadł ok. 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.

Bezzałogowiec uderzył też w pociąg relacji Kijów-Warszawa. Według ukraińskich kolei państwowych (Ukrzaliznycia), cytowanych przez agencję Ukrinform, w ataku nikt nie ucierpiał. PKP Intercity podało we wpisie na X, że zdarzenie miało miejsce na terytorium Ukrainy, przed przejęciem składu przez PKP Intercity, a wśród pasażerów nie ma obywateli Polski. Pociąg został przyjęty przez polskiego przewoźnika od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut.

Dalsza część tekstu pod wpisem

Szef MON podkreślił, że polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. „Nie doszło do naruszenia naszej granicy” – zaznaczył.

Sikorski w Kijowie: rosyjskie bombardowania Ukrainy wpływają na bezpieczeństwo Polaków

Bezpieczeństwo Polski i Ukrainy są ze sobą nierozerwalnie związane; rosyjskie bombardowania Ukrainy dosłownie kilkaset metrów od polskiej granicy wpływają na bezpieczeństwo Polaków – podkreślił w niedzielę (13 września) w Kijowie wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.; Ukraina i Polska odmawiają Rosji prawa do dominacji – zaznaczył.

Sikorski podczas wspólnej konferencji z szefem ukraińskiej dyplomacji Andrijem Sybihą w Kijowie podkreślił, że „bombardowania dosłownie kilkaset metrów od polskiej granicy wpływają na bezpieczeństwo jego rodaków”.

Niech dla wszystkich w mojej ojczyźnie będzie to ostatecznym dowodem, że bezpieczeństwo Polski i Ukrainy są ze sobą nierozerwalnie związane i że okazywanie solidarności całej Ukrainie, ale też każdemu Ukraińcowi z osobna, tym, którzy w Polsce mieszkają i tym, którzy do Polski chcą wjechać, że to jest budowanie solidarności między naszymi narodami

– podkreślił szef MSZ.

Terroryzm rosyjski nie to, że puka do drzwi Europy – on już przeszedł przez drzwi, a wojna hybrydowa toczy się w sposób kinetyczny

– zaznaczył.

Negocjacje wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej nie będą łatwymi negocjacjami, tak jak było wtedy jak my wchodziliśmy. Ale Polska nie będzie blokować otwieranie klastrów negocjacyjnych. To nie znaczy, że szybko pójdzie nam zamknięcie. Ale Ukraina, według Komisji Europejskiej, jest już gotowa do negocjacji

– stwierdził Sikorski.

Szef polskiego MSZ zauważył, że dla przywódcy Rosji Władimira Putina wojna, którą prowadzi, jest nie tylko fizyczna, ale również ideologiczna.

Chodzi o przyznanie Rosji statusu jakiegoś szczególnego państwa, które ma prawo dominować nad innymi. Ukraina i Polska odmawiają Rosji prawa do dominacji, przynajmniej nad nami. To się nie wydarzy, to nie wróci

– podkreślił Sikorski.

Sybiha ocenił z kolei, że Rosja de facto prowadzi już wojnę ze strefą euroatlantycką, podejmując różnego rodzaju wrogie działania.

Europa może uważać, czy też uspokajać samą siebie, że nie jest w stanie wojny z Rosją, ale Rosja tak nie uważa. De facto jest już w stanie wojny ze strefą euroatlantycką, podejmując różnego rodzaju wrogie działania. Dlatego jeszcze raz podkreślam, jak ważne jest wprowadzenie zakazu wjazdu dla rosyjskich kombatantów, ponieważ stanowią oni zagrożenie

– powiedział Sybiha w Kijowie na wspólnej konferencji prasowej z szefem polskiego MSZ Radosławem Sikorskim.

Minister podkreślił, że Ukraina wzywa do zamknięcia wszystkich rosyjskich domów we wszystkich stolicach, szczególnie po przypadku rosyjskiego sabotażu w Lipsku. Zauważył, że te ośrodki tak zwanego „russkogo miru” są bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa europejskich państw i ich mieszkańców.

Dlatego bardzo ważne jest, aby kontynuować te działania i działać zdecydowanie. Każdy przejaw słabości zachęca Rosjan do podejmowania kolejnych agresywnych kroków i działań

– oświadczył Sybiha.

Rzecznik prezydenta RP Rafał Leśkiewicz przekazał w niedzielę PAP, że Karol Nawrocki „jest na bieżąco informowany o wszystkich incydentach i zdarzeniach związanych z bezpieczeństwem RP przez działającą w BBN Dyżurną Służbę Operacyjną”. – Jest ona w kontakcie z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa oraz innymi służbami – dodał.

Na godz. 17 w niedzielę w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z inicjatywy premiera Donalda Tuska zwołano specjalną odprawę z udziałem ministrów i służb.

Leśkiewicz: prezydent jest na bieżąco informowany o wszystkich zdarzeniach związanych z bezpieczeństwem

Prezydent Karol Nawrocki jest na bieżąco informowany o wszystkich incydentach i zdarzeniach związanych z bezpieczeństwem Polski przez działającą w BBN Dyżurną Służbę Operacyjną – przekazał PAP rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Dodał, że Dyżurna Służba Operacyjna jest w kontakcie z RCB i innymi służbami.

Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz przekazał w niedzielę PAP, że Karol Nawrocki „jest na bieżąco informowany o wszystkich incydentach i zdarzeniach związanych z bezpieczeństwem RP przez działającą w BBN Dyżurną Służbę Operacyjną”. – Jest ona w kontakcie z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa oraz innymi służbami – dodał.

Podkreślił, że Kancelaria Prezydenta będzie na bieżąco informować o wszystkich decyzjach prezydenta.

Exit mobile version