System P1 i państwowe systemy informatyczne nie są zagrożone w wyniku cyberataku na platformę MyDr. Wyciek dotyczy dostawcy oprogramowania prywatnego do jednostek, które korzystały z niego głównie w ramach podmiotów prywatnych – powiedziała minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
W środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane 19 mln Polaków, m.in. o lekach i receptach. Firma jest dostawcą systemu do prowadzenia m.in. elektronicznej dokumentacji medycznej. Dane, które wyciekły, dotyczą 12 tys. podmiotów medycznych korzystających z platformy MyDr.
Jak podkreśliła przebywająca w poniedziałek w Tczewie szefowa resortu zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, sprawę od początku koordynuje Ministerstwo Cyfryzacji, a w działania zaangażowane jest również Centrum e-Zdrowia. Resort oraz podległe mu służby ściśle współpracują zarówno z podmiotami leczniczymi, jak i lekarzami korzystającymi z oprogramowania, aby zapewnić bezpieczeństwo danych pacjentów.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Gigantyczny wyciek danych medycznych 19 mln Polaków. Minister cyfryzacji zabrał głos [AKTUALIZACJA]
Nie ma w przestrzeni publicznej danych skradzionych w cyberataku. Nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż, ani nie są elementem żadnej gry. Monitorują to służby - przekazał wicepremier, minister...
Czytaj więcejDetailsWyciek danych dotyczy dostawcy oprogramowania prywatnego do jednostek, które korzystały z niego głównie w ramach podmiotów prywatnych. P1 i systemy państwowe nie są zagrożone
– zapewniła minister zdrowia.
System P1 to ogólnopolska, elektroniczna platforma medyczna w Polsce, zarządzana przez Centrum e-Zdrowia. Gromadzi ona w jednym miejscu dane o leczeniu pacjentów, takie jak e-recepty, e-skierowania, zdarzenia medyczne oraz Elektroniczną Dokumentację Medyczną (EDM), do których pacjenci mają wgląd m.in. przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP).
Szefowa MZ zaapelowała do obywateli o śledzenie oficjalnych komunikatów oraz podejmowanie działań ochronnych, w tym m.in. zastrzeganie numeru PESEL w aplikacji mObywatel.
Na bazie tego całego zdarzenia wszyscy powinniśmy wyciągać wnioski, jak bardzo wrażliwymi danymi dysponujemy dzisiaj w ochronie zdrowia i jak bardzo środki na cyberbezpieczeństwo oraz ochronę naszych danych są przydatne
– podsumowała minister.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Uniknij wyłudzenia kredytu. Zastrzeż PESEL!
Od 1 czerwca, jeżeli ktoś zaciągnie kredyt na zastrzeżony PESEL, to obywatel, którego numer został wykorzystany, nie będzie musiał spłacać zobowiązania. Wszystkie instytucje finansowe, zanim udzielą komuś pożyczki czy podpiszą...
Czytaj więcejDetailsDane wyciekły z firmy MyDr, dostawcy platformy informatycznej i systemu elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) dla placówek ochrony zdrowia. System jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Jak wskazała firma na swojej stronie, za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca.
Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach.
