Pierwszy w historii awans do fazy pucharowej RPA, Kanady oraz Bośni i Hercegowiny, która zajęła trzecie miejsce w grupie, to najważniejsze rozstrzygnięcia pierwszego z czterech dni finałowej rywalizacji w rundzie zasadniczej piłkarskich mistrzostw świata.
W środę (24 czerwca) zakończyły zmagania grupy A, B, C. Przed ostatnią kolejką spotkań pewny awansu z tej stawki był tylko Meksyk. Zespół współgospodarzy turnieju potwierdził dobrą dyspozycję i poradził sobie z Czechami, które grały „o wszystko” i interesowało je tylko zwycięstwo.
Do przerwy na Estadio Azteca w stolicy Meksyku było 0:0, ale druga połowa nie pozostawiła wątpliwości, że ekipa trenera Javiera Aguirre była najlepsza w grupie A. Zespół „El Tri” strzelił trzy gole i niczym rasowy pięściarz wypunktował słabnących i tracących wiarę z każdą minutą Czechów.
Kwadrans przed końcem meczu na trybunach podniosła się wrzawa, gdyż na boisku pojawił się bramkarz Guillermo Ochoa. To jego szósty mundial, choć czwarty, w którym zagrał, i 154. występ w narodowych barwach. Wchodzącemu do gry 40-latkowi wyraźnie zaszkliły się oczy.
Ciekawiej było na stadionie w Monterrey, gdzie Korea Płd., która udział w turnieju rozpoczęła od zwycięstwa nad Czechami, potrzebowała remisu w potyczce z RPA, by zapewnić sobie awans z drugiej pozycji. Zespół azjatycki był faworytem, ale kompletnie nie mógł sobie poradzić z defensywą „Bafana, Bafana”. Rywale sprawiali lepsze wrażenie i po jednym z ataków w 63. minucie Thapelo Maseko płaskim strzałem zdobyć bramkę – jak się okazało – nie tylko na wagę zwycięstwa, ale i awansu.
To historyczny sukces drużyny prowadzonej przez belgijskiego trenera Hugo Broosa, która w trzech wcześniejszych startach w mundialu – w 1998, 2002 i 2010, kiedy była gospodarzem – nie zdołała przebrnąć pierwszej rundy.
Bardzo emocjonalny moment. Przyjechaliśmy do Meksyku, by spróbować przetrwać fazę grupową. Zaczęło się ciężko, ale później było coraz lepiej. Muszę pochwalić wszystkich za mecz z Koreą. Taktycznie zagraliśmy świetnie, każdy w stu procentach wypełnił swoje zadania
– skomentował Broos.
Zespół RPA z dorobkiem czterech punktów zajął drugą lokatę w grupie A i już w niedzielę otworzy fazę pucharową meczem z Kanadą.
Współgospodarze tegorocznego mundialu również mają powody do zadowolenia. W meczu z Bośnią (1:1) na inaugurację zdobyli pierwszy w historii punkt, w spotkaniu z Katarem (6:0) odnieśli premierowe zwycięstwo, a w środę cieszyli się z awansu, mimo porażki ze Szwajcarią 1:2.
Helweci świetnie zaczęli drugą połowę i po trafieniach Rubena Vargasa oraz – drugim w turnieju – Johana Manzambiego odskoczyli na 2:0. Honorowego gola dla Kanady uzyskał Promise David.
Szwajcarzy wygrali grupę z siedmioma punktami i w „nagrodę” na kolejny mecz ponownie będą musieli przylecieć do Vancouver. Ale dopiero po siedmiu dniach przerwy. A na razie wracają do bazy w San Diego, gdzie spędzą więcej czasu z rodzinami.
Uwielbiamy nasz ośrodek i San Diego, tam się odpowiednio zregenerujemy, a te kilka dni odpoczynku pozwoli nam przegrupować się, dopracować pewne szczegóły, przyjrzeć się niektórym szczegółom
– zaznaczył trener Murat Yakin.
Takiej możliwości nie będą mieć Kanadyjczycy, którzy już w niedzielę w upalnym Los Angeles zagrają z RPA o awans do 1/8 finału. Głównie tym faktem rozczarowany był trener Jesse Marsch.
Jedziemy do Los Angeles, gdzie pewnie fani będą nam mniej przychylni, więc może być trochę trudniej. Ale dalej chcemy rozpalać nasz kraj i pokazać się z jak najlepszej strony
– zapowiedział amerykański szkoleniowiec.
Jego drużyna lepszym bilansem bramek wyprzedziła Bośnię i Hercegowinę, która na zakończenie fazy grupowej pokonała Katar 3:1. Cztery punkty i bilans goli 5-6 dawał nadzieję, że trzecia lokata też da awans, a znalazło to potwierdzenie już trzy godziny później.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Pojedynek Egiptu z Iranem z polskim akcentem. Jest decyzja ws. Marciniaka
Szymon Marciniak został wyznaczony do prowadzenia meczu Egiptu z Iranem w grupie G piłkarskich mistrzostw świata - poinformowała FIFA. Będzie to drugi występ polskiego arbitra w tegorocznym mundialu. Spotkanie,...
Czytaj więcejDetailsPo porażce Szkocji z Brazylią 0:3, stało się jasne, że trzeci w grupie C Wyspiarze nie wyprzedzą Bośniaków. Podobnie jak rywal z grupy I, gdyż Senegal i Irak przegrały dwa dotychczasowe mecze i mogą skończyć rozgrywki z maksimum trzema „oczkami”.
Z kolei w grupach D i J w ostatniej kolejce dojdzie do bezpośrednich konfrontacji drużyn mających po trzy punkty, przy czym po jednej z nich ma bilans goli minus dwa. Zatem niezależnie od wyników żadna z ekip, które ostatecznie będą trzecie nie zdystansują w klasyfikacji zespołów z tego miejsca Bośniaków.
Przyjechaliśmy tu jako zupełny outsider, ale z zamiarem dokonania czegoś wielkiego, czegoś ważnego. Wydaje się, że to się właśnie dokonało
– powiedział na konferencji prasowej trener Sergej Barbarez.
Ekipa z Bałkanów po raz drugi (wcześniej 2014) gra w MŚ i po raz pierwszy wyszła z grupy. W kraju zgodnie uznano, że to największy sukces tej reprezentacji w historii.
W środę poza golem samobójczym, do bramki Kataru trafili przedstawiciele nowej fali, czyli 18-letni Kerim Alajbegović i 21-letni Ermin Mahmić. Obaj urodzili się poza granicami Bośni, co potwierdza trend, że coraz większe znaczenie w reprezentacyjnej piłce odgrywają zawodnicy urodzeni poza krajem, w barwach którego występują.
W grupie C wszystko zgodnie z przewidywaniami – Brazylia pokonała Szkocję 3:0, a Maroko wygrało 4:2 z Haiti, które jednak dwukrotnie prowadziło i choć powrót na MŚ po 52 latach nie był udany, to zespół pozostawił po sobie niezłe wrażenie.
Dwa gole dla „Canarinhos” strzelił Vinicius Junior, który w snajperskiej klasyfikacji dogonił Norwega Erlinga Haalanda i Francuza Kyliana Mbappe. Cała trójka ma po cztery trafienia.
Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem
Czytaj także:
Jakub Szumert oficjalnie w NCAA! Zawodnik Zastalu najlepszym młodzieżowcem PLK
W przyszłym sezonie Jakub Szumert będzie grać w Stanach Zjednoczonych. Koszykarz Orlen Zastalu Zielona Góra został zawodnikiem (i jednocześnie studentem) uczelni Southern Methodist University z Dallas, której zespół występuje...
Czytaj więcejDetailsLepszy od nich jest tylko Lionel Messi, który zdobył już pięć bramek. W środę obchodził 39. urodziny, a wraz z nim cała Argentyna.
W Kansas City, gdzie rezydują obrońcy tytułu, koledzy z drużyny podarowali mu tort i złożyli życzenia. Dostał też specjalną wiadomość od swojej żony Antoneli Roccuzzo, z którą znają się od dzieciństwa.
Życzenia złożyły też kluby, w których występował: Barcelona, z której odszedł w 2021 roku po dwóch dekadach („39 lat wielkości” – napisano), Paris Saint-Germain i Inter Miami, gdzie Messi gra obecnie. Klub z Florydy zamieścił materiał wideo, w którym piłkarza pozdrawiali kibice, jednocześnie dziękując mu, że wybrał tę drużynę i zdobył z nią pierwszy w jej historii Puchar MLS.
O słynnym rodaku nie zapomniał także prezydent Argentyny Javier Milei. Z kolei tamtejsza federacja piłkarska (AFA) nazwała Messiego człowiekiem, który „odmienił historię piłki nożnej”.
W czwartek w MŚ zostaną rozegrane ostatnie mecze w grupach D, E i F. Z nich pewni awansu do 1/16 finału są na razie Amerykanie i Niemcy. Spotkania „o honor” czekają natomiast Turcję i Tunezję.
