Każdy, kto atakuje Ukrainę i chce zniszczyć relacje polsko-niemieckie, pomaga Rosji – w ten sposób premier Donald Tusk komentuje między innymi wydarzenia w Berlinie z udziałem Roberta Bąkiewicza. Prawicowego polityka i innych członków Ruchu Obrony Granic niemiecka policja skuła kajdankami, kiedy mimo zakazu, chcieli postawić krzyż przy pomniku upamiętniającym Polaków zabitych w czasie II wojny światowej.
„To ma swój głęboki polityczny wymiar” – mówił szef rządu. Przypomniał, że wojna na Ukrainie wchodzi w decydującą fazę, a w im gorszej sytuacji będzie Rosja na froncie, tym większe są ryzyka prowokacji.
Donald Tusk dodał, że w tym krytycznym momencie niektóre siły polityczne robią wszystko, by skonfliktować Polskę ze wszystkimi sąsiadami, szczególnie z Niemcami i Ukrainą:
Jak wynika z komunikatu niemieckiej policji, gdy grupa mimo zakazu ruszyła wspólnie z krzyżem i transparentami w kierunku pomnika, służby przeprowadziły sześć interwencji ograniczających swobodę poruszania się uczestników demonstracji. Ponieważ stawili oni opór, niemieckie służby zastosowały środki przymusu. Po zakończeniu działań policyjnych wszystkie osoby zostały zwolnione.
Na sprawę zareagował polski konsul w Berlinie. „Ustala okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania” – poinformował rzecznik MSZ Maciej Wewiór.
