Niemal 1100 cywilów miało zginąć w Iranie od początku amerykańsko-izraelskich nalotów. Tak twierdzi jedna z organizacji praw człowieka. Z kolei armia USA informuje, że w całym kraju zostało trafionych ponad dwa tysiące celów.
Organizacja Human Rights Activists News Agency, która monitorowała niedawne protesty w Iranie, twierdzi, że liczba cywilnych ofiar tej wojny to co najmniej 1097 osób, w tym 181 dzieci poniżej 10. roku życia. Aktywiści twierdzą, że kolejnych 900 zgonów jest teraz w trakcie weryfikacji. Irański Czerwony Półksiężyc podawał wczoraj, że w atakach zginęło co najmniej 787 osób.
Amerykańska armia podaje z kolei, że od soboty trafionych zostało ponad dwa tysiące celów. Chodzi przede wszystkim o miejsca związane z systemami rakietowymi i marynarką. Wojsko Izraela informowało wcześniej o 500 celach uderzonych w największej w jej historii misji z udziałem około 200 samolotów.
Od soboty w Iranie zginęli m.in. najwyższy przywódca duchowy Iranu ajatollah Ali Chamenei oraz wysokiej rangą politycy i wojskowi. Wśród ofiar jest minister obrony oraz dowódca Korpusu Strażników Rewolucji.
