Komisja Europejska już po konsultacjach z unijnymi krajami i wkrótce przedstawi projekt 20. pakietu sankcji na Rosję. Jest duże poparcie obecnie dla zniesienia obecnego limitu cenowego na rosyjską ropę i wprowadzenia w zamian zakazu transportu surowców energetycznych z Rosji drogą morską.
O takie zapisy w nowym pakiecie postulowała też Polska. Chodzi o to, by ograniczyć możliwości finansowania machiny wojennej Kremla. Panuje przekonanie, że limit cenowy na rosyjską ropę, powyżej którego nie można jej transportować, uzgodniony w ramach grupy G7, nie działa. Jedynie doprowadził do rozwinięcia rosyjskiej floty cieni, która pomaga omijać międzynarodowe restrykcje.
Dlatego Komisja uważa, że należy wprowadzić unijny zakaz. Jeśli uzyska on jednomyślne poparcie, spowoduje, że żaden europejski statek nie mógłby transportować ropy z Rosji, a statki spoza Unii nie będą mogły korzystać z ubezpieczeń europejskich firm, czy z europejskich portów. Nie jest wykluczone, że dotyczyłoby to także węgla czy gazu.
Jest też duża presja i Komisja Europejska się ku temu skłania, by uderzyć w rosyjskie nawozy. Wprawdzie od połowy ubiegłego roku Unia zdecydowała o nałożeniu ceł zaporowych, ale cały proces jest rozłożony w czasie do 2028 roku, kiedy cła na rosyjskie nawozy mają wynieść 430 euro za tonę. Teraz chodzi o to, by ten czas skrócić.
Po przygotowaniu projektu 20. pakietu sankcji przez Komisję Europejską unijne kraje rozpoczną negocjacje i potrzebna będzie jednomyślność do ostatecznego zatwierdzenia. Plan jest taki, by zgoda zapadła w czwartą rocznicę napaści Rosji na Ukrainę, czyli za niecały miesiąc.


















