Szymon Hołownia proponuje Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz i Paulinie Hennig-Klosce, by współprzewodniczyły Polsce 2050. W partii są głosy, że była już taka propozycja, a teraz Hołownia chce stawiać się w roli godzącego je i „wywraca wszystko na ostatniej prostej”, bo one i tak są gotowe się dogadać.
O propozycji skierowanej do Pełczyńskiej-Nałęcz oraz Hennig-Kloski, które mają rywalizować o przywództwo partii w powtórzonej drugiej turze wyborów, Hołownia powiedział w piątek Polsat News.
Dzisiaj zaproponowałem kandydatkom rozwiązanie: spróbujcie wziąć współprzewodniczenie, umówić się na współodpowiedzialność, pogodzić ze sobą te dwie frakcje
– relacjonował.
Prominentny polityk Polski 2050 potwierdził PAP, że Hołownia wystosował w tej sprawie do kandydatek zaproszenie na spotkanie. Na ten moment nie ma jednak wiedzy, czy do takiego spotkania dojdzie, gdyż – według niego – kandydatki jeszcze nie potwierdziły swojej obecności.
Zdaniem Hołowni, obie kandydatki powinny „ustąpić miejsca, zrobić krok do tyłu, spróbować posklejać to, co się jeszcze da posklejać”.
Rada Krajowa jest najwyższą władzą w partii, może zatrzymać proces wyborczy, może go przełożyć, może go przeprowadzić, może doprowadzić do tego, że będzie zjazd krajowy i będziemy mieli dwie współprzewodniczące
– uważa Hołownia.
Jak dowiedziała się PAP ze źródła zbliżonego do zwolenników Pełczyńskiej-Nałęcz, obie kandydatki były „wstępnie dogadane” już kilka miesięcy temu – jeszcze przed wyborami w partii – by omówić temat współprzewodniczenia partii; rozmowy zostały jednak wówczas wstrzymane przez obecnego lidera ugrupowania.
Rozmówca PAP dodał, że Pełczyńska-Nałęcz oferowała współprzewodniczenie dwukrotnie, a teraz – jak powiedział – „Hołownia będzie się stawiał w roli godzącego dwie panie, które są gotowe się dogadać, tylko że on to wszystko wywraca na ostatniej prostej”.
Drugi z parlamentarzystów, z którymi rozmawiała PAP zwrócił również uwagę, że nie wszyscy politycy Polski 2050 popierają takie rozwiązanie, jak współprzewodniczenie partii. Według niego, taki pomysł popiera Hennig-Kloska, natomiast nie popierają go np. niektórzy kandydaci z pierwszej tury wyborów w partii m.in. Ryszard Petru i Joanna Mucha.
Hołownia ocenił w piątek (23 stycznia), że w obecnej sytuacji wywołanej – jak stwierdził – wewnętrzną walką frakcji w ugrupowaniu, doszło do takiej polaryzacji, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przesunięcie wyborów na „znacznie odleglejszy termin i doprowadzenie do posprzątania tej sytuacji i zahamowania tej destrukcji ugrupowania”.
Ona zaszła zdecydowanie za daleko i przekroczyła już absolutnie wszystkie granice. To trzeba zakończyć
– dodał.
Zapytany, czy gdyby w ostateczności jednak doszło do ponownego rozpisania wyborów władz partii wystartowałby w nich, odpowiedział, że „jeżeli będą nowe wybory, to oczywiście tak”.
Nie uchylę się od odpowiedzialności. Natomiast, jak rozumiem, decyzja Rady Krajowej jest taka, żeby kontynuować ten proces wyborczy
– zaznaczył.
Na uwagę, że wcześniej popierał Pełczyńską-Nałęcz, Hołownia zapytał, w jaki sposób miałoby być wyrażone to poparcie i że osobiście go nie dostrzegł. Dodał, że w pierwszej turze głosował na jedną kandydatkę, a w drugiej „na inną”.
Zapytany z kolei czy w związku z tym co się teraz dzieje w Polsce 2050, ktoś jego zdaniem powinien zostać usunięty z partii, odparł, że w jego ocenie na szkodę ugrupowania działa obecny poseł Polski 2050 Ryszard Petru, który „powinien już dawno opuścić jego szeregi”.
Nie wiem, dlaczego przewodniczący (klubu Polska 2050, Paweł) Śliz takiej decyzji do tej pory nie podjął. Uważam, że to się powinno stać już dawno
– ocenił.
Dodał, że otwarcie mówi, iż nie ma zaufania do Petru jako działacza partii i jego wypowiedzi publicznych na temat Polski 2050.
Na pytanie, czy na stole jest możliwość opuszczenia przez niego i kilku posłów partii, odpowiedział, że „zobaczymy, co przyniosą wybory”.
Dzisiaj nie przesądzam tego ani w jedną, ani w drugą stronę
– powiedział Hołownia.
W poniedziałek wieczorem Rada Krajowa Polski 2050 zadecydowała, że do 31 stycznia zostanie powtórzona II tura wyborów w partii, w której zmierzą się: Pełczyńska-Nałęcz – minister funduszy i polityki regionalnej oraz Hennig-Kloska – minister klimatu i środowiska.
Druga tura wyborów w Polsce 2050, w której zmierzyły się Pełczyńska-Nałęcz oraz Hennig-Kloska, odbyła się 12 stycznia. Głosowanie przeprowadzono online, miało się zakończyć o godz. 22 i po tej godzinie planowane było ogłoszenie wyników. Ok. godz. 23.30 wciąż jednak ich nie ujawniono. W mediach pojawiały się informacje o nieprawidłowościach podczas głosowania. W nocy z poniedziałku na wtorek biuro prasowe Polski 2050 poinformowało, że z powodu problemów technicznych głosowanie zostało unieważnione, a termin przeprowadzenia drugiej tury wyznaczy niezwłocznie Rada Krajowa.
O przywództwo w partii po Szymonie Hołowni w pierwszej turze wyborów ubiegało się pięcioro jej członków – oprócz Pełczyńskiej-Nałęcz i Hennig-Kloski byli to także parlamentarzyści – Ryszard Petru, Joanna Mucha i Rafał Kasprzyk. Hołownia, obecny lider i założyciel Polski 2050, we wrześniu poinformował, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Później ogłosił, że stara się o funkcję Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. Ostatecznie na stanowisko to został wybrany były prezydent Iraku – Barham Ahmed Salih.
Dalsza część tekstu pod polecanymi artykułami
Polecamy
Wybory na szefa Polski 2050. Władze partii zdecydowały ws. powtórzenia II tury
Rada Krajowa Polski 2050 zadecydowała, że powtórzona II tura wyborów na szefa partii odbędzie się do 31 stycznia - poinformowało...
Czytaj więcejDetailsHennig-Kloska: statut nie przewiduje obecnie współprzewodniczenia, Hołownia nie kontaktował się ze mną
Zapytana w Polsat News o doniesienia, zgodnie z którymi ona i Pełczyńska-Nałęcz miały spotkać się w piątek (23 stycznia) z obecnym liderem Polski 2050, Pełczyńska-Nałęcz powiedziała, że Hołownia nie kontaktował się z nią w piątek.
Nikt do mnie nie dzwonił w tej sprawie
– stwierdziła i dodała, że – chyba nie jest standardem politycznym, żeby umawiać się przez media i dziennikarzy”.
Odnośnie propozycji wspólnego przewodzenia Polsce 2050 wraz z Pełczyńską-Nałęcz zaznaczyła, że „dzisiaj w statucie partii, dzisiaj w dokumentach nie ma takiego rozwiązania”.
Ja muszę z panią minister absolutnie po wyborach siąść do stołu. Jestem otwarta na wszelką rozmowę
– podkreśliła.
Ponadto oświadczyła, że „nie godzi się na standardy, o których czytamy od wczoraj w mediach społecznościowych, jeżeli chodzi o grupę »2026«”. Według portalu Onet, Hołownia założył grupę „2026” na jednym z komunikatorów internetowych, do której zaprosił 12 najbardziej zaufanych polityków Polski 2050, określanych w partii mianem „szymonitów” ze względu na ich lojalność wobec lidera. W grupie tej nie było żadnego z kandydatów startujących w wyborach wewnątrzpartyjnych.
Zarówno standardy językowe, jakie na tej grupie się pojawiają, są dla mnie nie do przyjęcia, jak i też podejście do demokratycznych reguł gry, na które umówiliśmy się wewnątrz ugrupowania – powiedziała Hennig-Kloska. – Nie na tego typu standardy umawialiśmy się w Polsce 2050, kiedy zakładaliśmy to ugrupowanie
– dodała.
Hołownia zaprosił na spotkanie Pełczyńską-Nałęcz i Hennig-Kloskę. Tematem współprzewodniczenie partii
Obecny lider Polski 2050 Szymon Hołownia zaprosił na spotkanie obie kandydatki, które dostały się do drugiej tury wyborów na nowego szefa partii – Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i Paulinę Hennig-Kloskę. Jednym z tematów ma być współprzewodniczenie w partii.
Rozmówca PAP zbliżony do frakcji Pełczyńskiej-Nałęcz podkreślił, że obie kandydatki były „wstępnie dogadane” już kilka miesięcy temu – jeszcze przed wyborami – by omówić temat współprzewodniczenia w partii. Natomiast rozmowy zostały wstrzymane, przez obecnego lidera ugrupowania.
Hołownia, który miał wtedy dużo silniejszą pozycję niż ma dzisiaj, wyszedł i powiedział, że czuje, że ktoś mu próbuje ukraść partię. Rozumiem, że musiało się wiele zdarzyć, żeby wrócić do tego samego momentu
– ocenił rozmówca PAP.
Dodał, że Pełczyńska-Nałęcz oferowała współprzewodniczenie dwukrotnie, a teraz – jak mówił
Hołownia będzie się stawiał w roli godzącego dwie panie, które są gotowe się dogadać, tylko że on to wszystko wywraca na ostatniej prostej
– ocenił.
Informację o zaproszeniu, które Hołownia skierował do obu kandydatek potwierdził PAP również inny ważny polityk tego ugrupowania. Podkreślił on jednak, że na ten moment nie ma wiedzy, czy do takiego spotkania dojdzie, gdyż – według jego wiedzy – kandydatki jeszcze nie potwierdziły swojej obecności.
