Siatkarze Cuprum Stilonu Gorzów Wlkp. przegrali przed swoją publicznością z Energą Treflem Gdańsk 2:3 (26:24, 25:19, 17:25, 19:25, 9:15) w meczu 17 kolejki PlusLigi.
Początek pierwszego seta dla gości, którzy szybko objęli prowadzenie różnicą 3 punktów. Kiedy rywale prowadzili 11:8 wydawało się, że maja wszystko pod kontrolą. Z jednym wyjątkiem w postaci Chizoby Nevesa. Brazylijczyk świetnie atakował, a po jego zagrywce na tablicy wyników pojawił się remis 12:12. Od tego momentu zespoły grały punkt za punkt, ale w końcówce partii to gorzowianie prowadzili już 23:20. Chwilę później było już po 23. Na szczęście w decydujących akcjach najpierw Kamil Kwasowski skutecznie zaatakował po bloku rywali, a za moment mocno w ataku pomylił się Piotr Orczyk i gospodarze wygrali inauguracyjną partię 26:24.
Set nr 2 bez historii. Podbudowani zwycięstwem w pierwszej odsłonie gorzowianie zagranie niemal bezbłędnie i wygrali pewnie 25:19. Mogło być nawet 25:18, ale po sprawdzeniu zapisu wideo okazało się, że po – wydawało się autowym bloku rywali – piłka musnęła spodenki Chizoby Nevesa.
Niestety, w kolejnych setach dominacja gości nie podlegała dyskusji i w efekcie gdańszczanie wygrali je 25:17, 25:19 i 15:9.
Podobnie jak dwa poprzednie mecze tak i ten słabo rozpoczęliśmy, na szczęście tym razem go wygraliśmy, mówił po spotkaniu kapitan Energii Trefla Piotr Orczyk.
Siatkarze Cuprum Stilonu nie byli w stanie wyjaśnić tego co wydarzyło się w tym spotkaniu:
