Lewica i KO o reformie Państwowej Inspekcji Pracy

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej (PAP/Marcin Obara)

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej (PAP/Marcin Obara)

Lewica nie składa broni, jeśli chodzi o zreformowanie Państwowej Inspekcji Pracy. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiada, że jego środowisko polityczne będzie dążyć do likwidacji tzw. umów śmieciowych i zaproponuje nowe rozwiązania w tej sprawie.

Na ten temat Czarzasty rozmawiał wczoraj z ministrą pracy Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, a także z premierem Donaldem Tuskiem. Szef rządu tłumaczył we wtorek, że rozwiązania przygotowane przez koalicjanta dawałaby zbyt duże kompetencje urzędnikom.

W rozmowie z dziennikarzami po spotkaniu z ministrą pracy, marszałek zapewniał, że Lewica jest gotowa rozmawiać o nowych rozwiązaniach dotyczących ograniczenia śmieciówek. Zapewniał też, że obecna różnica zdań pomiędzy Lewicą a premierem nie zachwieje stabilnością koalicji.

Przypominał także, że przez wiele miesięcy trwały dyskusje na temat renty wdowiej, czy asystencji osobistej.

Również rzeczniczka klubu Koalicji Obywatelskiej Dorota Łoboda zapewnia, że różnica zdań dotycząca reformy Państwowej Inspekcji Pracy nie zagraża koalicji. Jak dodaje, istotą sporu jest wyważenie interesu pracowniczego i pracodawców.

Zgodnie z projektem reformy autorstwa Lewicy, inspektorzy pracy mieli decydować o przekształcaniu umów B2B w stosunek pracy, a przedsiębiorców, którzy opieraliby się decyzjom urzędników, karałby sąd. Tym propozycjom sprzeciwiało się również Polskie Stronnictwo Ludowe oraz organizacje zrzeszające pracodawców.

Exit mobile version