Sąd nie zwrócił ciągnika rolnikowi, który zaorał nawierzchnię drogi

Józef Magiera. Fot. PAP/Art Service

Józef Magiera. Fot. PAP/Art Service

Sąd Rejonowy w Gliwicach po zażaleniu obrony uchylił w czwartek (1 października) wolnościowe środki zapobiegawcze zastosowane wobec rolnika, który latem br. w Ostropie (Śląskie) zaorał świeżo położony asfalt. Nie zgodził się natomiast na zwrócenie mu zabezpieczonego ciągnika.

W sierpniu 60-letni Józef Magiera (zgodził się na podawanie nazwiska) ciągnikiem marki Ursus wjechał na świeżo położony asfalt i pługiem zaorał ok. 200 metrów nawierzchni ul. Rybackiej w gliwickiej peryferyjnej dzielnicy Ostropa. Twierdzi, że jest właścicielem drogi, a prowadzone tam prace były nielegalne. Miał zapowiedzieć, że zamierza ponownie uszkodzić nawierzchnię. Mundurowi zatrzymali go na gorącym uczynku.

Dalsza część tekstu pod polecanym artykułem

Czytaj także:

Jak informowała gliwicka prokuratura, 60-latek przyznał się do zaorania świeżo położonego asfaltu. Powiedział śledczym, tak jak policjantom, że teren, na którym znajduje się droga, to jego własność. Prokuratura odpowiadała, że z dokumentacji wynika jednak, że to własność lokalnego samorządu.

Reprezentujący rolnika adwokat Adam Szewc poinformował, że gliwicki sąd w czwartek rozpoznawał trzy zażalenia obrony. Pierwsze dotyczyło zabezpieczenia majątkowego ciągnika należącego do rolnika, w drugim obrona zakwestionowała zatrzymanie tego traktora, a w trzecim zastosowane przez prokuraturę środki zapobiegawcze – dozór policji i poręczenie majątkowe.

Po posiedzeniu mec. Szewc powiedział dziennikarzom, że sąd uchylił dozór i poręczenie majątkowe. Utrzymał natomiast w mocy decyzję prokuratury w sprawie ciągnika; ocenił, że należy dodatkowo uzasadnić, że traktor jest dla Magiery narzędziem pracy na roli.

Pomimo naszych twierdzeń i wyjaśnień podejrzanego, jest to na tym etapie jeszcze niewystarczające. Musimy to udokumentować

– dodał obrońca.

Zapowiedział, że taki wniosek zostanie złożony i prokurator będzie musiał rozważyć zwrot ciągnika.

Magiera przyznał w rozmowie z dziennikarzami, że odzyskanie ciągnika jest dla niego najważniejsze – chciałby wykorzystać dobrą pogodę i pracować jeszcze w polu.

Jeszcze przed ogłoszeniem decyzji przez sąd mec. Szewc przekonywał, że 45-letni ciągnik jest niezbędny jego klientowi do prowadzenia gospodarstwa rolnego, a zgodnie z przepisami prawa takie narzędzia pracy nie powinny być przedmiotem zabezpieczenia na poczet ewentualnych grzywien lub naprawienia szkody.

Ten ciągnik ma większą wartość emocjonalną i sentymentalną, aniżeli wartość majątkową

– przekonywał adwokat.

Myślę, że ta praworządność w końcu wróci, a nie, że zamyka się ludzi za swoje – powiedział dziennikarzom Magiera przed wejściem do sądu. Wyraził przekonanie, że prokuratura przedstawiła mu zarzut i wniosła o areszt na podstawie zeznań świadków, a nie dokumentów. To, co go spotkało, określił jako „bolszewizm”. – To, co wykonałem, to była obrona własnej ziemi, a to, co oni pokazali, to znaczy, że to państwo jeszcze nie jest demokratyczne

– powiedział, pytany o aresztowanie.

Na posiedzeniu nie było przedstawiciela prokuratury. Mec. Szewc powiedział, że nie otrzymał też żadnej odpowiedzi na swoje zażalenia.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa Gliwice-Zachód, która pierwotnie zarzuciła rolnikowi zniszczenie mienia znacznej wartości – straty wstępnie oszacowano na 300 tys. zł. Sąd Rejonowy w Gliwicach uwzględnił wniosek prokuratury o aresztowanie 60-latka, co uzasadniono grożącą mu surową karą pozbawienia wolności oraz możliwością podejmowania bezprawnych działań.

Po wykonaniu dodatkowych czynności i uzyskaniu nowej wyceny strat prokuratura ustaliła, że szkody wyrządzone przez rolnika wynoszą poniżej 200 tys. zł. Konsekwencją była zmiana treści zarzutu i uchylenie aresztowania, podejrzany wyszedł na wolność po kilku dniach.

Obrona złożyła również zażalenie na aresztowanie i Sąd Okręgowy w Gliwicach je uwzględnił, uznając, że areszt nie był zasadny – poinformował w czwartek mec. Szewc.

Za zniszczenie mienia wielkiej wartości może grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności, podstawowy typ tego przestępstwa określa maksymalną karę na 5 lat więzienia. Zgodnie z Kodeksem karnym mienie znacznej wartości przekracza 200 tys. zł.

Decyzja o aresztowaniu rolnika wzbudziła wiele kontrowersji i była często komentowana w przestrzeni publicznej. Postępowanie wyjaśniające wszczął z urzędu pełnomocnik terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach. Chodzi o sprawdzenie, czy nie doszło do naruszenia wolności i praw człowieka. Pełnomocnik zwrócił się do Sądu Rejonowego w Gliwicach o przedstawienie uzasadnienia tymczasowego aresztowania rolnika.

Exit mobile version